Zakładki:
Poezja jest pokarmem duszy, naszym wspólnym skarbem i tylko autor wiersza może mieć zastrzeżenia do jego rozpowszechniania. Jednak nikt jeszcze tego nie zrobił.... Dziękuję za mój blog.
Pozostaw ślad...
Tutaj jestem:
Nie wiem, co to poezja, nie wiem, po co i na co... Wiem, że czasami ludzie czytają wiersze i płaczą.... Władysław Broniewski
RSS
piątek, 15 września 2017


Wiersze staroświeckie co wzruszają teraz
z rymami jak należy z przecinkiem i kropką
z dworem co znikł nagle cicho i na zawsze
a wiadomo cisza większa niż milczenie
i pamięć już posłuszna gdy przeszłość przychodzi
z babcią co na werandzie cerowała dziurę
bez nożyczek zębami przegryzając nitkę
tuż przy koszu na grzyby by się nie sparzyły
z wujem co się gazetą niepotrzebnie zajął
więc pomagał mu diabeł ale kopnął anioł
ze smutkiem przemijania jagód jarzyn jeżyn
gdyby śmierci nie było nikt z nas już by nie żył
przemijamy jak wszystko by w ten przetrwać
uczucia bez łapówek i rąbanka grzechów
wielka miłość co zawsze wydaje się łatwa
i wie już tak od razu że nie wie co będzie
choć za młodu drży serce a na starość noga
wszystko co najcenniejsze spaliło się w piekle
wiersze staroświeckie niemodne naiwne
ten sam baran co wtedy
ale szczęście inne

Jan Twardowski

20:45, eva-ewa
Link
środa, 13 września 2017

Odchodzi lato, ulotnie przemija, dzień kurcząc,
jak dziecięcy sweterek, który nie wystarcza,
nie grzeje! porankiem leniwym ziewa, snując:
mgły po ścierniskach, babie lato w parkach.

w sadach, jak na paradzie, owoc dojrzewa
zdobiąc ociężałe konary drzew, jakby dźwigały
wszystkie grzechy tego świata, słodko omdlewa
śliwa, oddając z wolna swój bagaż, wspaniały.

szkoda lata, mimo, że słońcem zwodzi wrzesień
i przedwieczornym, dźwięcznym cykad graniem.
przyroda zmieniając szatę, godzi się na jesień
i na nic tu nasze żale, niemy bunt, biadanie.

krajobrazy w kolorach, od spłowiałej zieleni toną,
po żółcie, winobluszczu szkarłat mieni się w rosie,
tylko patrzeć, jak wszystko zacznie płonąć
intensywnie purpurą, na jesiennym stosie.

Zofia Szydzik

19:13, eva-ewa
Link
środa, 26 lipca 2017

Szukajcie prawdy jasnego płomienia!
Szukajcie nowych, nie odkrytych dróg...
Za każdym krokiem w tajniki stworzenia
Coraz się dusza ludzka rozprzestrzenia
I większym staje się Bóg!

Choć otrząśniecie kwiaty barwnych mitów,
Choć rozproszycie legendowy mrok,
Choć mgle urojeń zedrzecie z błękitów,
Ludziom niebiańskich nie zbraknie zachwytów,
Lecz dalej sięgnie ich wzrok.

Każda epoka ma swe własne cele
I zapomina o wczorajszych snach...
Nieście więc wiedzy pochodnie na czele
I nowy udział bierzcie w wieków dziele,
Przyszłości podnoście gmach!

Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy,
Choć macie sami doskonalsze wznieść;
Na nich się jeszcze święty ogień żarzy
I miłość ludzka stoi tam na straży,
I wy winniście im cześć!

Ze światem, który w ciemność już zachodzi
Wraz z cała tęczą idealnych snów,
Prawdziwa mądrość niechaj was pogodzi,
I wasze gwiazdy, o zdobywcy młodzi,
W ciemności pogasną znów!

Adam Asnyk

19:27, eva-ewa
Link
sobota, 15 lipca 2017

Nie unikaj nieżyjących już przyjaciół
zaklętych w książki i listy
to szczątki zapomnianej mowy czasu
którą odkrywasz na nowo


Julia Hartwig
18:07, eva-ewa
Link
wtorek, 20 czerwca 2017

Daj mi rękę, mamusiu,
pójdziemy na rosę !
Trawa będzie zielona,
my będziemy bose.
Drzewa będą zielone,
góry będą zielone,
chmury będą zielone,
wielkie i puchate !
Domy będą zielone,
dymy będą zielone...
Wiesz, dlaczego zielone ?
Bo to będzie lato !

Danuta Wawiłow

19:13, eva-ewa
Link
poniedziałek, 19 czerwca 2017
23:21, eva-ewa
Link
poniedziałek, 22 maja 2017

Co dzień nas gna
W nowe strony zadyszany czas.
Sto dat, sto spraw
Wciąga nas, gna nas.

I moje dni
Wszechobecny pośpiech, czasu znak
Naznaczy mi,
Może przez to tak lubię:

Lubię wracać tam, gdzie byłem już
Pod ten balkon pełen pnących róż,
Na uliczki te znajome tak.
Do znajomych drzwi
Pukać myśląc, czy,
Czy nie stanie w nich czasami
Ta dziewczyna z warkoczami.

Lubię wracać w strony, które znam,
Po wspomnienia zostawione tam,
By się przejrzeć w nich, odnaleźć w nich
Choćby nikły cień, pierwszych serca drżeń,
Kilka nut i kilka wierszy z czasów,
Gdy kochałaś pierwszy raz.

W samym środku zdyszanego dnia
Oglądasz się tak jak ja, jak ja.
Oglądasz się
Tam, gdzie miłość zostawiłaś, swą
Ty jedna mnie umiesz pojąć, bo lubisz:

Lubisz wracać tam gdzie byłaś już
Pod ten balkon pełen pnących róż,
Na uliczki te znajome tak.
Do znajomych drzwi
Pukać myśląc, czy,
Czy nie stanie w nich czasami
Tamten chłopak ze skrzypcami.

Lubisz wracać w strony, które znasz,
Do mej twarzy zbliżyć twoją twarz,
By się przejrzeć w niej,
Odnaleźć w niej
Choćby nikły cień, pierwszych serca drżeń
Kilka nut i kilka wierszy z czasów,
Gdy kochałaś pierwszy raz.

Wojciech Młynarski
muzyka: Zbigniew Wodecki
z repertuaru
Zbigniewa Wodeckiego

16:22, eva-ewa
Link
niedziela, 07 maja 2017

Dusza moja to puchar, co złoto swej treści
Przelewa rozpienionym, wezbranym nadmiarem.
Dusza moja to wulkan, co ledwo pomieści
Lawę prącą swą uwięź pożarnym oparem.

Boska to gra - żywioły trzymać na obroży,
Rozhukanych szaleństwem rumaków być panem,
Chwycić burzę za włosy, spętać - niech się korzy!
I władać, jak igraszką, grzmiącym oceanem!

Tylko słaby doświadcza czynem swego władztwa.
Zbyt wielka jest potęga ma i me bogactwa!
Dla ogromu mej mocy w czynie ujścia nie ma.

Boska to gra - czuć siły niespożyte, wieczne,
Jak snem bezczynu w ciszy śpią bezużyteczne
Pod wolą mą, co silną dłoń nad nimi trzyma!


Leopold Staff

16:21, eva-ewa
Link
środa, 15 marca 2017

Dzień czy noc, czy to skwar,
Czy też mróz, jednaka treść
Nieodmiennie rozbrzmiewa w tej piosence:
Memu ciału wystarczy
Trzydzieści sześć i sześć,
Mojej duszy potrzeba znacznie więcej,
Memu ciału wystarczy
Coś wypić i coś zjeść,
Trochę pospać na boku czy na wznak
I nasz cud gospodarczy
Zapewnia mi to, lecz
Moja dusza codziennie prosi tak:

Ogrzej mnie
Wierszyku pełen cudowności,
Wspólniku mojej bezsenności
Ogrzej, ogrzej mnie!
Rozżarz mnie
Niedokończona zdań wymiano,
Cudowna kłótnio, w pół urwana
Rozżarz, rozżarz mnie!
Ach, życie rozpal duszę mą, bo skona,
Do stu, do dwustu, do tysiąca, do miliona,
Wsłuchaj się w duszy mojej prośby natarczywe:
Chcę mieć gorączkę! Give me fever!

Rozpal mnie,
Blada kuzynko Melpomeno,
Jedną zagraną dobrze sceną,
Rozpal, rozpal mnie,
Ogrzej mnie,
Świecie utkany z głupich marzeń,
Akordeonie w nocnym barze,
Ogrzej, ogrzej mnie.

A świat na to powiada:
Normalny duszy stan,
To nie musi być stan podgorączkowy,
Pana trzeba przebadać,
Przedsięwziąć jakiś plan
By te bzdurne problemy raz mieć z głowy!
Kombinują, badają
Czy pies to, czy to bies
A mej duszy radości ciągle brak,
Po staremu nadaje uparte SOS
Po staremu, codziennie błaga tak:

Ogrzej mnie,
Zażarta na ten świat niezgodo,
Z którą rozstałem się tak młodo
Powróć, ogrzej mnie!
Rozżarz mnie
Chwilo szaleństwa i radości
Mej tożsamości, niezmienności
Dowiedź - rozżarz mnie!
Mój świecie rozpal duszę moją aż do końca,
Mój świecie, zamień duszę mą w cząsteczkę słońca,
Niech świeci w mroku, niech rozjaśnia dni parszywe
Chcę mieć gorączkę! Give me fever!

Rozpal mnie,
Słonecznikowa kresko krzywa,
Złota Van Gogha perspektywo
Rozpal, rozpal mnie.
Ogrzej mnie
miłości, której nie znam jeszcze
z wiosennych bzów liliowych deszczem przyjdź
i ogrzej mnie!

Wojciech Młynarski

22:12, eva-ewa
Link

Nienormalni i normalni,
skołowany polski ludu,
Rodacy nieobliczalni,
żyjący w krainie cudów.


Nowa czeka nas atrakcja,
którą tak bym zdefiniował,
szykuje się demokracja
policyjno-wyznaniowa.

Na nowego Prezydenta,
co podkreślam w tym wierszyku,
będzie wpływać Trójca Święta
ustami swych urzędników.

I nareszcie, piękna sprawa
w skali makro, w skali mikro,
można będzie z mocy prawa
zapuszkować za in vitro.

A kto spyta - Co jest grane?
Nie pasuje do winietki,
się odwiedzi go nad ranem
i założy bransoletki.

Więc rozsądek zdrowy wyzwól,
byś nie musiał się przekonać,
jak z pomocą populizmu
robi z ciebie się balona.

By uniknąć tego losu
i by nie mieć gigant kaca,
wyjdź więc z domu i zagłosuj,
to jest niezbyt ciężka praca.

Frekwencję uaktualnij,
zmień jej procent i oblicze.
Jesteśmy nieobliczalni
i ogromnie na to liczę.

Wojciech Młynarski
Warszawa, 15 maja 2015r.

21:56, eva-ewa
Link
niedziela, 15 stycznia 2017

Nie wiem, co to poezja,
nie wiem, po co i na co,
wiem, że czasami ludzie
czytają wiersze i płaczą,

a potem sami piszą,
mozolnie i nieudolnie,
by od dławiącej ciszy
łkające serce uwolnić.

A kiedy synka stracił
pewien robociarz z Radomia,
o wierszu pomyślał z płaczem
i list napisał do mnie:

"Chłopczyk był śliczny jak róża,
dobre, kochane dziecko...
Wierszyk niech będzie nieduży,
nie religijny- świecki..."

Nie wiem, co to poezja,
jest w niej coś z laski Mojżesza:
strumień dobędzie ze skały,
umie zabijać i wskrzeszać.

Władysław Broniewski

17:22, eva-ewa
Link
wtorek, 03 stycznia 2017


Widzę wyraźnie,
Jak Wernyhora
Oto znów Tycia nadchodzi pora
Przeciętny Polak w owe 3 dnie
Nic tylko je i je
Potem go duszność męczy
I kolka

Razem z nim jęczy
Przeciętna Polka
Lecz nim tak jęczyć zaczną pospołu
siadają sobie ślicznie do stołu
Inaugurując smakowy raj
Na głowę
Konsumowaniem świątecznych jaj 200 kal.
Potem szyneczka 450 kal.
Schabik 440 kal.
Wędzonka 490 kal.
Biała kiełbasa 310 kal.
Tatar 300 kal.
Golonka 630 kal.
A gdy obrzydną im już zakąski
Zaraz dostają kawałek gąski 325 kal.
Frytki 250 kal.
Czerwonej ciut-ciut kapusty 25 kal.
I barszcz na szynce pieprzny i tłusty 180 kal.
Do tego chlebek 210 kal.
Masło 300 kal.
I sól 15 kal.
A w międzyczasie
Gul 180 kal.
Gul 180 kal.
Gul 180 kal.
Gul 180 kal.
Wreszcie makowiec 160 kal.
Placek 200 kal.
Mazurek 260 kal.
Sernik 170 kal.
Rolada 170 kal.
Kilka ptifurek 230 kal.
Dwie czarne kawy, gorzkie 2x0 00 kal.
Kompotu łyk 50 kal.
Do tego znowu
Cyk 180 kal.
Cyk 180 kal.
Cyk 180 kal.
Cyk 180 kal.
Razem: 6.805 kal.
Trzy razy dziennie tak przez 3 dni
I ...
Nikt nie pozna nas.
Hi, hi, hi.


Ludwik Jerzy Kern

19:39, eva-ewa
Link


Pamiętam, kiedy byłem jeszcze małym chłopcem,
Świat był bardzo ogromny i bardzo był obcy.
Patrzyłem się na życie ciekawie, z radością
I rosłem upojony tej ziemi wielkością.

Gdy wróciłem niedawno z dalekiej podróży,
Świat mi się bardzo zmniejszył i stał się nieduży.
Gdy byłem małym chłopcem, nie znałem cierpienia.
Miałem serce spokojne i czyste marzenia.

Ale im bardziej rosłem i im dłużej żyłem,
Tym częściej byłem smutny, bardziej się martwiłem.
Dzisiaj wiem, jak się skończy ta gra nierozumna:
Smutek-większy od serca, świat-mniejszy niż trumna.


Antoni Słonimski

19:28, eva-ewa
Link
sobota, 17 grudnia 2016

A podana jest gdzieś ulica
(lecz jak tam dojść? którędy?),
ulica zdradzonego dzieciństwa,
ulica Wielkiej Kolędy.
Na ulicy tej taki znajomy
w kurzu z węgla, nie w rajskim ogrodzie,
stoi dom jak inne domy,
dom, w którym żeś się urodził.
Ten sam stróż stoi przy bramie.
Przed bramą ten sam kamień.
Pyta stróż: „Gdzieś pan był tyle lat?”
„Wędrowałem przez głupi świat „.
Więc na górę szybko po schodach.
Wchodzisz. Matka wciąż taka młoda.
Przy niej ojciec z czarnymi wąsami.
I dziadkowie. Wszyscy ci sami.
I brat, co miał okarynę.
Potem umarł na szkarlatynę.
Właśnie ojciec kiwa na matkę,
Że czas się dzielić opłatkiem,
więc wszyscy podchodzą do siebie
i serca drżą uroczyście
jak na drzewie przy liściach liście.
Jest cicho. Choinka płonie.
Na szczycie cherubin fruwa.
Na oknach pelargonie
blask świeczek złotem zasnuwa,
a z kąta, z ust brata, płynie
kolęda na okarynie:
Lulajże, Jezuniu,
moja perełko,
Lulajże, Jezuniu,
me pieścidełko.

Konstanty Ildefons Gałczyński

22:01, eva-ewa
Link
czwartek, 08 grudnia 2016


Otóż: w jakiś tam sposób nie byłem ci wierny;
istniał świat. A to rozprasza. Ja budziłem się
i żyłem, dotykałem, jadłem, rozmawiałem,
piłem wino i grałem w ludzkie gry, jeździłem
koleją i pozowałem do zdjęć, rozproszyłem się,
wybacz.

Otóż: w jakiś tam sposób nie byłam ci wierna,
byłam zajęta w innych miejscach, w innych
ludziach, prócz ciebie miałam pory roku,
zwierzęta, drzewa, wojny, dzieci, wielką przestrzeń
do ogarnięcia. Dopiero teraz zostanę przy tobie,
wybacz.

I teraz będzie wszystko? Nie będzie niczego.
Kapelusze i dachy, korony drzew, wieże,
drogi i tory kolejowe, rzeki - stąd widziane
rozpłyną ci się zaraz. Pozwoliłam sobie
zrobić dopisek na twojej kartce pocztowej,
wybacz.

Marcin Świetlicki

22:51, eva-ewa
Link
wtorek, 22 listopada 2016

Zapamiętaj, miły panie,
Że młodych zdobi młodość, a starych staranie.


Jan Izydor Sztaudynger
21:34, eva-ewa
Link
wtorek, 15 listopada 2016


Tańcz mnie w swoją piękność dźwiękiem skrzypiec, ogniem nut.
Tańcz mnie poprzez rozpacz aż do bezpiecznego snu.
Jak gałązkę mnie oliwną w stronę domu nieś.
Tańcz mnie po miłości kres.

Chcę patrzeć na twe piękno, kiedy nikt nie widzi nas.
Ujrzeć w twoich ruchach dawny Babilonu blask.
Pokaż z wolna to, co tylko ja o tobie wiem.
Tańcz mnie po miłości kres.

Teraz mnie do ślubu tańcz, tańcz mnie wciąż i wciąż.
Tańcz mnie bardzo, bardzo czule, tańcz mnie długo w noc.
Jesteśmy już z miłości tej, ponad nią, ponad nią, w niej.
Tańcz mnie po miłości kres.

Tańcz mnie do tych dzieci, które chcą się rodzić nam.
Przez zasłony, które spalił pocałunków żar.
Utkaj schron bezpieczny nam, choć nitka wciąż się rwie.
Tańcz mnie po miłości kres.

Tańcz mnie w swoją piękność dźwiękiem skrzypiec, ogniem nut.
Tańcz mnie poprzez rozpacz aż do bezpiecznego snu.
Pieść mnie ręką w rękawiczce, gołą ręką pieść.
Tańcz mnie po miłości kres.


Leonard Cohen
Tł. Wojciech Mann

20:43, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
sobota, 12 listopada 2016
Jestem z Wyspy Zielonej

Ręką Boga stworzonej
Z Irlandii

Panie dziękczynienie
Przyjm za to stworzenie
Przyjdź i zatańcz z nami
Lasami
Polami
Irlandii


Wiersz anonimowy  XIV w.
Tł.Małgorzata Goraj
18:32, eva-ewa
Link
piątek, 11 listopada 2016

Tu jestem — w mrokach ziemi i jestem — tam jeszcze
W szumie gwiazd, gdzie niecały w mgle bożej się mieszczę,
Gdzie powietrze, drżąc ustnie, sny mówi i gra mi,
I jestem jeszcze dalej poza temi snami.
Zewsząd idę ku sobie; wszędzie na się czekam,
Tu się spieszę dośpiewnie, tam — docisznie zwlekam
I trwam, niby modlitwa, poza swą żałobą,
Ta, co spełnić się nie chce, bo woli być sobą.

Bolesław Leśmian

10:22, eva-ewa
Link
piątek, 28 października 2016

Gdy łódź istnienia sięgnie brzegu
po drugiej stronie tęczy,
światło, co płonie tam od wieków
spali doczesne więzy.

Zaklęte w barwy śpią marzenia
po drugiej stronie tęczy,
dotykiem duszy je pozmieniasz
w deszcz kolorowych wierszy.

Spadną natchnieniem na nas nowym,
z tej drugiej strony tęczy,
promieniem co rozświetla głowy,
przenikną słowem pięknym.

A kiedy po mnie łódź zawita,
gdy świat i mną się zmęczy,
pomogę tobie myśli chwytać
po drugiej stronie tęczy.



Autor nieznany
(pistacjowy chłopiec)
19:05, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
środa, 19 października 2016

Życie – jedyny sposób,
żeby obrastać liśćmi,
łapać oddech na piasku,
wzlatywać na skrzydłach;

być psem
albo głaskać go po ciepłej sierści;

odróżniać ból
od wszystkiego, co nim nie jest;

mieścić się w wydarzeniach,
podziewać w widokach,
poszukiwać najmniejszej między omyłkami.

Wyjątkowa okazja,
żeby przez chwilę pamiętać,
o czym się rozmawiało
przy zgaszonej lampie;

i żeby raz przynajmniej
potknąć się o kamień,
zmoknąć na którymś deszczu,
zgubić klucze w trawie;

i wodzić wzrokiem za iskrą na wietrze;

i bez ustanku czegoś ważnego
nie wiedzieć.

Wisława Szymborska
21:47, eva-ewa
Link
poniedziałek, 10 października 2016

"Nie goń zewnętrznej matni,
nie toń w wewnętrznej pustce Bądź spokojny w jedności rzeczy,
a dwoistość zniknie sama." 

Seng Can

21:06, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
piątek, 23 września 2016

Bardzo wcześnie jest jesień. Coraz wcześniej słońce
Za jezioro z ołowiu w drżące spada trzciny.

Dzień jest po to, by sennie płynęły godziny ,

A wieczór, by oglądać gwiazdy spadające.

Renoir chyba w sadzie pomalował śliwy,
Tak ich skórka zielona, a brzegiem liliowa,
I wszystko tu coś znaczy, tylko brak nam słowa.

Ach! Jak tu odpowiedzieć: czy jestem szczęśliwy?

Jak nurek schodzi w mroki tajemniczych głębin,
Gdzie się przepych koralu bogato rozpina,

Tak ja wypijam wzrokiem czerwoność jarzębin,

Lub próbuję wargami czerwonego wina.

Jan Lechoń

17:10, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
czwartek, 15 września 2016

Miejcie nadzieję!... Nie tę lichą, marną
Co rdzeń spróchniały w wątły kwiat ubiera,
Lecz tę niezłomną, która tkwi jak ziarno
Przyszłych poświęceń w duszy bohatera.

Miejcie odwagę!... Nie tę jednodniową,
Co w rozpaczliwym przedsięwzięciu pryska,
Lecz tę, co wiecznie z podniesioną głową
Nie da się zepchnąć ze swego stanowiska.

Miejcie odwagę... Nie tę tchnącą szałem,
która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem
Przeciwne losy stałością zwycięża.

Przestańmy własną pieścić się boleścią,
Przestańmy ciągłym lamentem się poić:
Kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią,
Mężom przystało w milczeniu się zbroić...

Lecz nie przestajmy czcić świętości swoje
I przechowywać ideałów czystość;
Do nas należy dać im moc i zbroję,
By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość.

Adam Asnyk
8 maja 1871


20:39, eva-ewa
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 września 2016

Różnica między seksem i miłością jest taka,
że seks rozładowuje napięcie,
a miłość je wywołuje.


Woody Allen

14:01, eva-ewa
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 67