Archiwum
Zakładki:
Poezja jest pokarmem duszy, naszym wspólnym skarbem i tylko autor wiersza może mieć zastrzeżenia do jego rozpowszechniania. Jednak nikt jeszcze tego nie zrobił.... Dziękuję za mój blog.
Pozostaw ślad...
Tutaj jestem:
Nie wiem, co to poezja, nie wiem, po co i na co... Wiem, że czasami ludzie czytają wiersze i płaczą.... Władysław Broniewski
RSS
sobota, 31 stycznia 2009

Nawet nie wiem
jak tam sprawy
za lasem

Rano wstaję
poemat chwalę
biorę się za słowo
jak za chleb

Nie zważam na mody
byle jakie

Piszę wyłącznie
uczuć starym
drapakiem


Jerzy Harasymowicz

11:42, eva-ewa
Link Komentarze (5) »

Boże jaki miły wieczór
tyle wódki tyle piwa
a potem plątanina
w kulisach tego raju
między pluszową kotarą
a kuchnią za kratą
czułem jak wyzwalam się
od zbędnego nadmiaru energii
w którą wyposażyła mnie młodość

możliwe
że mógłbym użyć jej inaczej
np. napisać 4 reportaże
o perspektywach rozwoju małych miasteczek
ale
mam w dupie małe miasteczka
mam w dupie małe miasteczka
mam w dupie małe miasteczka

Andrzej Bursa

11:29, eva-ewa
Link
piątek, 30 stycznia 2009


Błądziłem lasem twoich włosów — zioła
I płacz odkryłem. I schodziłem niżej
Na białe śniegi zimowego czoła,
Gdzie płacz już umilkł, a był cień lichtarzy.

Potem zwiedzałem pamiątki twej twarzy,
Coraz to bliżej — i coraz to bliżej
Ust twoich dobrych uśpionego sioła:
W nim co się zdarzy — raz tylko się zdarzy.

I wszedłem w sioło. A była pogoda
Pod całym niebem twego podniebienia.
Gdzieś w cichym kątku umierała młoda
Wstydliwość sielska w zapachu tymianku

Nagle wróciłem — i stałem na ganku.
Patrząc jak wokół krajobraz się zmienia,
Jak wschodzi pierwsza gałąź bzu w ogrodach,
I gną się rzęsy pod rosą poranku.

Stanisław Grochowiak

11:38, eva-ewa
Link Komentarze (4) »
środa, 28 stycznia 2009


Waligórzanki, żeńska fauna,
jak łoskot beczek nagie.
Gnieżdżą się w stratowanych łożach,
śpią z otwartymi do piania ustami.
Źrenice ich uciekły w głąb
i penetrują do wnętrza gruczołów,
z których się drożdże sączą w krew.

Córy baroku. Tyje ciasto w dzieży,
parują łąźnie, rumienią się wina,
cwałują niebem prosięta obłoków,
rżą trąby na fizyczny alarm.

O rozdynione, o nadmierne
i podwojone odrzuceniem szaty,
i portojone gwałtownością pozy
tłuste dania miłosne!

Ich chude siostry wstały wcześniej,
zanim się rozwidniło na obrazie.
I nikt nie widział, jak gęsiego szły
po nie zamalowanej stronie płótna.

Wygnanki stylu. Żebra przeliczone
ptasia natura stóp i dłoni.
Na sterczących łopatkach próbują ulecieć.

Trzynasty wiek dałby im złote tło,
Dwudziesty - dałby ekran srebrny.
Ten siedemnasty nic dla płaskich nie ma.

Albowiem nawet niebo jest wypukłe,
wypukli aniołowie i wypukły bóg -
Febus wąsaty, który na spoconym
rumaku wjeżdża do wrzącej alkowy.

 Wisława  Szymborska

06:56, eva-ewa
Link
poniedziałek, 26 stycznia 2009
 

By nie poddać się chwilom zwątpienia,
aby w stronę rozpaczy nie skręcić,
by nie umrzeć z rozgoryczenia
trzeba wierzyć tej oto sentencji:

Najpiękniejsze jest to, co przed nami,
co nam przyjdzie dopiero przeżyć,
co się zjawi z nowymi wiosnami,
by nam życie cudownie odświeżyć.

To co było i jest, bardzo boli,
targa nerwy i wzrusza sumienie,
więc - by zdrowie psychiczne uchronić -
najpiękniejsze trzeba mieć w rezerwie.

Najpiękniejsze dopiero nadejdzie -
może rok, może dwa, może dziesięć -
tak się trzeba pocieszać mizernie,
gdy bez przerwy przedwiośnie lub jesień !

Najpiękniejsze są dni, które będą,
założenie to nic nie kosztuje,
borykając się z biedą codzienną,
niech się każdy, jak umie, oszukuje.

I tej racji nie wolno nikomu
kwestionować, negować, przesłaniać.

Najpiękniejsze jest to, co przed nami,
najtrudniejsze są chwile czekania...

Jan Kaczmarek

19:38, eva-ewa
Link Komentarze (4) »
niedziela, 25 stycznia 2009


Miłości potrzeba pieskom, miłości jak człowiekowi...
Żywności czystej jak owoc, słodkiej jak głos słowika.
Pies, pod dotknięciem rąk moich, oczy w marzeniu zamyka.
Zmrok idzie, w niebie malwowym zielony wybłysnął nowik.

Miłości nie znają krowy, pszczoły, pająki, kwiaty.
Obca jest lwom i tygrysom. Nie znana jest pustce żądzy.
Czy wiedział o niej mastodont lub machairodus zębaty?
Wśród twardych ziemskich prawideł jak obca błądzi.

Dziś pod globusem księżyca, siedząc z psem, głowa przy głowie,
kończę ten wiersz porzucony. Jest teraz pełnia.
I wszystko: wyraz psich oczu, mój strach, mój spleen mnie zapewnia,
że stamtąd, z księżyca - dawno - przybyliśmy: pies i człowiek...

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
19:58, eva-ewa
Link
sobota, 24 stycznia 2009


Widzisz mnie piękniejszą niż jestem

Widzisz mnie lepszą niż jestem

Więc dla ciebie taką się stanę

Jaką mnie chcesz widzieć, kochany.

Jaką mnie przywołujesz

Z najodleglejszej dali

Bo dla ciebie i w tobie

Chciałabym miłość ocalić.


Spojrzeniem zamieniasz mnie w kwiat.

Kwiatem zakwitnę dla ciebie

Uśmiechem rozświetlasz mą twarz.

Światłem zabłysnę dla ciebie

Pieszczotą mnie rzeźbisz

rzeźbą zostanę

Słowami mnie śpiewasz.

Więc pieśnią się stanę!

A jeśli mnie kiedyś

Ptakiem zechcesz widzieć.

Na skrzydłach się wzniosę

A gdyby je słońce gorąco stopiło.

Kropla spadnę u twych stóp

Jak rosa...


Widzisz mnie piękniejszą niż jestem

Widzisz mnie lepszą niż jestem

Więc dla ciebie taką się stanę

Jaką mnie chcesz widzieć, kochany.

Jaką mnie przywołujesz

Z najodleglejszej dali

Bo dla ciebie i w tobie

Chciałabym miłość ocalić!


Z repertuaru Anny German

 

00:32, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
piątek, 23 stycznia 2009

Dobrze nam będzie w tej zimowej jeździe
W miękkim różowym wagonie.
W błękitnych kątach poduszek jak w gnieździe
Całusów rój utonie.

 
Aby nie patrzeć na okienne szyby,
Zanikniesz oczęta strwożone,
Bo tańczą w nocy czarne wilki niby
A niby czarne demony.
 
Nagle uczujesz dotyk połechtliwy —
To całus lekki, pająk dokuczliwy,
 
Po karku ci się snuje.
 
Powiesz mi: "Złap go!", uchylając głowy,
I rozpoczniemy bestii długie łowy,
 
Która daleko wędruje.


Artur Rimbaud
19:51, eva-ewa
Link
środa, 21 stycznia 2009

Pierwsza lekcja miłości.
Dzień dłuższy w nieskończoność,

snujemy tysiące planów,

prowadzimy sami ze sobą

wymyślone dialogi,

przyrzekamy się zmienić

- i trwamy w niepokoju,

aż do nadejścia osoby,

którą kochamy.

A kiedy jest wreszcie obok,

to brak nam słów.

Bowiem długie godziny oczekiwania

wywołują napięcie,

napięcia przekształca się w lęk,

a lęk sprawia,

że wstydzimy się okazać

własne uczucia...



Paulo Coelho

19:56, eva-ewa
Link Komentarze (3) »
wtorek, 20 stycznia 2009

DZIEŃ TO JA

- idę idę!


Miron Białoszewski

20:15, eva-ewa
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 19 stycznia 2009

Ten pospieszny
opóźniony
pociąg nasz
do Bóg-wie-czego
wiezie nas
niesie nas
tak od Tego do Owego
 
Na bezdechu
na uśmiechu-
- taka najmodniejsza moda
... ... ...
(... pamiętamy, pamiętamy o ogrodach)
 
W tym pospiesznym
w oka mgnieniu
ledwo Jest coś
a już Było
Mignie sen
czasem Sens
nieraz chyba nawet Miłość
Po kieszeniach mamy chustki
smutnych westchnień typu "szkoda..."
... ... ...
(... pamiętamy, pamiętamy o ogrodach)
 
My w pospiesznie opóźnionych
samochodach, mimochodach
Pamiętamy
Pamiętamy
Pamiętamy o ogrodach
z bezczelnością młodych wróbli
na frontowych życia schodach
Pamiętamy
Pamiętamy o ogrodach
 
 
Bo bywaja ludzie którzy
Są jak Święta
- równie trudno jest zapomnieć
Co
Pamiętać

Andrzej Poniedzielski

18:41, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
niedziela, 18 stycznia 2009

Od mego serca do twego
droga jak listek długa,
a przecież budzi nas echo
grając w nas jak kukułka:
ciebie o słowo za późno,
mnie o pół nuty za wcześnie,
więc w twarz ci patrząc jak w lustro
podwojony sam sobie jestem:

Wiewiórczy ogień mnie znaczył
i kropla żelaza lecąc
krzyżyk nad czołem jak dzwonek
wieszała, albo jak pieczęć,
abym dotknięty ogniem
dłonie zaciskał obie
jedną o młodość za późno,
drugą za wcześnie o wieczność.

I obłok, co się zatrzymał
we mnie jak w sennej rzece
albo w wieczornej roślinie
ciemność łagodną przędzie,
abym jak ryba świecąc
w powietrzu błądził i ustom
słowo dla ciebie -- zbyt wcześnie
podawał -- albo za późno.

Od mego ciała do twego
droga jak ręka prosta,
lecz ciągle dzieli nas echo
w sercu podwójnym i głosach,
bo dym, co niebo przybliżył
jak kogut nad snem moim pieje
o żałość twoją - za późno,
za wcześnie o moją nadzieję.

Tadeusz Gajcy

11:56, eva-ewa
Link
sobota, 17 stycznia 2009


Jest tylko jeden sposób, aby czuć się dobrze:
należy nauczyć się być zadowolonym z tego, co się otrzymało,
 a nie zdążać zawsze do tego, czego akurat nie ma.

Henri Theodor Fontane

11:10, eva-ewa
Link Komentarze (4) »
piątek, 16 stycznia 2009


"Jak się zegarkowi powodzi?"
"Owszem, niczego, chodzi."
"Podobno spieszy się o trzy minuty?"
"Owszem. Jest trochę zepsuty."

Zegarek w duchu klnie,
Bardzo mu to nie w smak,
Chciałby powiedzieć: "Nie!"
A mówi: "Tak-tak, tak-tak, tak-tak."

"Pan jakoś dziś niewesoły?"
"Bo się spóźniłem do szkoły."
"Nie wiedział pan, która godzina?
Czyżby pękła sprężyna?"

Zegarek w duchu klnie,
Bardzo mu to nie w smak,
Chciałby powiedzieć: "Nie!"
A mówi: "Tak-tak, tak-tak, tak-tak."

"Jakiej to marki zegarek?"
"Ja nie wiem. Tyle jest marek..."
"To zwykła tandeta, panie,
Za chwilę na pewno stanie!"

Zegarek w duchu klnie,
Bardzo mu to nie w smak,
Chciałby powiedzieć: "Nie!"
A mówi: "Tak-tak, tak-tak, tak-tak."

Jan Brzechwa
12:25, eva-ewa
Link
czwartek, 15 stycznia 2009

Pozłotą słońca oślepiona,

pozłotą słońca śnieżno gładka
płaszczyzna wielka w szybkich spadkach

bujała nas na swych ramionach.


I bezszelestny puch, pył biały

pod słońce sypał się w przestrzeni.
Świst się stopylnie w krople zmienił

w płatkach od słońca rozgorzałych.


A pieśnią nam huczały w głowie
zaparty dech i pęd bezsłowie,

i wiatru śmiech,

a w piersi parła głąb otchłani

przepastnej; znad gór białej grani

nawisłych strzech.



Krzysztof Kamil Baczyński

19:35, eva-ewa
Link
środa, 14 stycznia 2009

Za szybko chcesz wiedzieć wszystko
już masz pretensję
do samego Boga, że odłożył słuchawkę -
do własnego Anioła Stróża, że nietypowy
nie biały, ale serdecznie rudy -
podobno na dwóch etatach
ponieważ fruwa - omija pytania
(a wszędzie tyle pyskatego cierpienia)
za prędko chcesz, żeby wszystko było tak proste
jak seter irlandzki
ze Świętym Franciszkiem w brązowych oczach
gdy łeb zwężony położy na kolanach
ofiarując ogon -
wypróbowany przyrząd do powitań i pożegnań

tymczasem spada ciemność jak pilśniowy kapelusz
obłazi nas chude milczenie
wiedza wydaje się lizaniem
choć zawsze większa od odpowiedzi
skomli chłód porozumienia

wszystko, żeby nie widzieć jeszcze, a już wierzyć

Jan Twardowski


18:54, eva-ewa
Link
wtorek, 13 stycznia 2009
 

Czwarta rano
Wstaje ubrany
Trzymam mydło w ręce
Przysłał mi je ktoś ukochany
Idę się myć
Wychodzę z nory gdzie śpimy
Jestem rześki
Zadowolony że mogę się umyć
nie zdarzyło mi się to od trzech dni
Umyty idę się ogolić
Później błękitny jak niebo stapiam się do nocy z horyzontem
i sprawia mi słodką przyjemność
Że nic nie mówię poza tym wszystko co tu robię
jest dziełem niewidzialnej istoty
Ledwo zapnę guziki cały niebieski staję się niewidzialny
zmieszany z błękitem nieba

Apollinaire
Guillaume
Tł. Artur Międzyrzecki

10:21, eva-ewa
Link Komentarze (3) »
niedziela, 11 stycznia 2009


Jest taka ulica
której prawie nie ma
a domki przy niej parterowe

Jak stara księga
czasem się otwiera
i ludzie patrzą zza firanek

Tu można w oknie
dojrzeć szklaną kulę
lub słój z ogórkami kiszonymi

Czasem też się trafi
stary jak świat kalendarz
albo obrazek ze świętymi


Lecz drzwi nie zawsze
dla wszystkich otwarte
szczególnie w okolicach zimy

Tu ludzie chcą mieć
błogi święty spokój
nawet za wszelką cenę

Po to by czasem
zapaść w dłuższy sen
i śnić że wkrótce będzie lepiej

Adam  Ziemianin
19:48, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
sobota, 10 stycznia 2009

Wielkie to szczęście
nie wiedzieć dokładnie
na jakim świecie się żyje.

Trzeba by było
istnieć bardzo długo,
stanowczo dłużej
niż istnieje on.

Choćby dla porównania
poznać inne światy.

Unieść się ponad ciało
które niczego tak dobrze nie umie,
jak ograniczać
i stwarzać trudności.

Dla dobra badań,
jasności obrazu
i ostatecznych wniosków
wzbić się ponad czas,
w którym to wszystko pędzi i wiruje.

Z tej perspektywy
żegnajcie na zawsze
szczegóły i epizody.

Liczenie dni tygodnia,
musiałoby się wydać
czynnością bez sensu,

wrzucenie listu do skrzynki
wybrykiem głupiej młodości

napis "Nie deptać trawy"
napisem szalonym.

Wisława Szymborska

10:02, eva-ewa
Link
piątek, 09 stycznia 2009

Ryba połknęła haczyk. Nie zdążyła westchnąć.
Westchnął rybak na brzegu. Że taka mizerna.
Druga ryba minęła szczęśliwie przynętę.
Przekonała się o tym w paszczy ryby trzeciej.

Człowiek chory na raka namalował obraz
i umarł kiedy zaszło na obrazie słońce.
Inny chory wyzdrowiał . Posadził w ogrodzie
nagietki. I powiesił się na własnym pasku.

Ćma wpadła do pokoju przez zamknięte okno.
Walczyła w partyzantce przeciwko ciemności
ale zginęła w świetle. Otrzymała order
za to jasne zwycięstwo. Za przelotną śmierć.

Pierwszą miłość uprzątnął ze schodów dozorca.
Nagłych myśli latawiec tłucze się po domu.
Dzieci idą do szkoły. Kobiety do dzieci.
A do kobiet mężczyźni. Życie toczy się dalej.

Ewa Lipska

09:58, eva-ewa
Link
czwartek, 08 stycznia 2009


Kobiecy głos w brzozach, rosyjski w brzozach romans
"Ach, co za ból..."
i ta twarz taka nieznajoma
jak ten romans
"Ach, co za ból..."

Zgorączkowane niebo jest i betlejemskie,
coraz pochmurniej,
światło z ukosa;
porywa w taniec wiatr loki panieńskie,
mknące w niebiosa -
i moją furię.

Bij w struny, bij: Okręty są i morza
na strunach dwu,
przypomnienie i zapomnienie, błękit i brzoza,
i twarz ze snu.

Konstanty Ildefons Gałczyński
06:57, eva-ewa
Link
wtorek, 06 stycznia 2009

Kiedy myślę o moich latach, które odeszły
I nie wrócą nigdy już
I o ludziach, którzy na drugą stronę przeszli
A nadal są tuż, tuż
I tak wiele się stało
I nie stało się nic
Milion twarzy i zdarzeń
I to wszystko zaledwie szkic

Życie to krótki sen

Kiedy patrzę na moje dzieci, które niebawem
Pójdą sobie w świat
Toż to całkiem niedawno było, kiedy ledwie chodził
Jeden z drugim skrzatMatki mojej siwizna
Jak dobrze, że jeszcze tu jest
Ojciec mój i ojczyzna
I gest, i szelest, i cisza

Życie to krótki sen
Tej nuty sentymentalnej
Ja się nie wstydzę
Piękna jest, piękna na wieki
Ja to wiem i ja to widzę

Póki wiosna przychodzi, odchodzi i wraca
To wystarczy mi
Póki każdy wysiłek w miłość się obraca
Sen na jawie mi się śni

Nasze myśli podniebne
Niech szybują wśród chwil
Słowa już niepotrzebne
tylko gest, cisza i ty

Życie to krótki sen
Życie to krótki sen
Życie to piękny sen

Życie to krótki sen.....

 

Stanisław Soyka
20:06, eva-ewa
Link Komentarze (2) »


Brokat rozjaśnił myśli,
w mrocznym sklepieniu czaszki
zatańczył chochlik ognisty
-Toasty i toasty.

Tańczą rozchwiane nogi
w serpentyn barwnych paskach.
Jak nie postradać głowy?
-Toasty po toastach.

Szampanów kanonada
jej oczy biją blaskiem.
Kocham ją, czy się mylę?
-Znów toast za toastem.

Nad ranem sen, a potem
głowa zmęczona, ciasna.
Czy miłość to sprawiła,
czy to stan po toastach?

Mariusz  Parlicki
20:00, eva-ewa
Link
niedziela, 04 stycznia 2009


no cóż... kolejny nowy rok
a może będzie lepszy i szczęśliwy
uporządkuje naszych myśli tok
i podaruje nam bajeczną miłość

zabierze smutki i pochowa troski
odizoluje nas od chorób
ochmurzy nas idylią kosmosu
i nie dopuści w życie znów chaosu

kolejne szczyty osiągalne
położy nam u stóp
pod fajerwerk życzeń banalnych
kieliszek trzeba stłuc

nie patrzeć z przerażeniem w przyszłość
odrzucić strach i wmówić sobie
że kolorowy śmiech nie zniknie
że wszystko uda się powoli...

Nadia Kraszewska

14:04, eva-ewa
Link


Puk, puk, ptaszek do okienka:
"Niech tam otworzy panienka;
Bo to teraz straszna zima,
Nigdzie i ziarneczka nie ma".

I ptaszynie otworzyli,
Ogrzali i nakarmili,
A ptaszyna, wdzięczna za to,
Śpiewała im całe lato.

Stanisław Jachowicz
14:03, eva-ewa
Link
 
1 , 2