Archiwum
Zakładki:
Poezja jest pokarmem duszy, naszym wspólnym skarbem i tylko autor wiersza może mieć zastrzeżenia do jego rozpowszechniania. Jednak nikt jeszcze tego nie zrobił.... Dziękuję za mój blog.
Pozostaw ślad...
Tutaj jestem:
Nie wiem, co to poezja, nie wiem, po co i na co... Wiem, że czasami ludzie czytają wiersze i płaczą.... Władysław Broniewski
RSS
piątek, 29 stycznia 2010

Nawet nie chcesz mi się przyśnić,
nawet patrzysz już nie tak,
obcy ludzie niedomyślni
mówią: "Zostaw, sensu brak.
Po co biegać za chłopakiem,
i to jakim, byle jakim,
tyle lat...?"

Jak się wyleczyć z miłości?
Tego nie wiedzą, bo skąd.
Radzą mi z serca, ze złości
i tylko, i tylko ten błąd -

Jak oduczyć się patrzenia na zegarek,
odmierzania długich minut, wiecznych godzin?
Jak wyrzucić albo spalić listy stare,
jak odwrócić wzrok od drzwi, którymi wchodzisz?

Jak się wyleczyć z miłości?
Czy do Cyganki mam iść?
Jak odpowiedzieć najprościej
na śmieszne pytanie - jak żyć?

Agnieszka Osiecka

19:40, eva-ewa
Link Komentarze (5) »
 

Ta nasza młodość z kości i krwi
Ta nasza młodość co z czasu kpi
Co nie ustoi w miejscu zbyt długo
Ona co pierwszą jest potem drugą
Ta nasza młodość ten szczęsny czas
Ta para skrzydeł zwiniętych w nas

Ona jest wśród kamieni
Rwącym światłem strumyka
Wiewiórkami po drzewach
Po gałęziach pomyka

Ona iskrą w kamieniu
Ona mlekiem w orzeszku
Ona świata ciekawa
Jak miedziany grosz w mieszku

Ona kwiatem we włosach
Octem w jabłkach jest pierwszych
Gorzką pianą na piwie
W świata gwarnej oberży

Buntem jest niespełnionym
Co na serce umiera
Ona tylko to daje
Co innemu zabiera


Tadeusz Śliwiak

19:26, eva-ewa
Link Komentarze (1) »


Powiedziałem: znam takie miejsce,
gdzie przychodzą umierać koty.
Zapytałem: chcesz je zobaczyć?
Odpowiedziała: nie chcę.

Powiedziałem: jest czyste i ważne.
Powiedziałem: jest jasne i pierwsze.
Zapytałem: chcesz je zobaczyć?
Odpowiedziała: nie chcę.

Powiedziała to w taki sposób,
że musiałem odwrócić się od niej.
Od tamtej pory
powoli
zbliżam się do wyjścia.

Marcin Świetlicki

19:23, eva-ewa
Link Dodaj komentarz »

Pierwsza miłość z wiatrem gna, z niepokoju drży
Druga miłość życie zna i z tej pierwszej drwi
A ta trzecia jak tchórz w drzwiach przekręca klucz
I walizkę ma spakowana już.

Pierwsza wojna - pal ja sześć, to już tyle lat.
Druga wojna - jeszcze dziś winnych szuka świat
A tej trzeciej co chce przerwać nasze dni,
Winien będziesz ty, winien będziesz ty.

Pierwsze kłamstwo, myślisz : ech, zażartował ktoś
Drugie kłamstwo - gorzki śmiech, śmiechu nigdy dość.
A to trzecie, gdy już przejdzie przez twój próg
Głębiej zrani cię, niż na wojnie wróg.

Bułat Okudżawa

19:09, eva-ewa
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 stycznia 2010

      Oczęta moje kochane,
      Jakże się z wami rozstanę?
      Jakże was, słodkie, porzucę?
      ("Powrócisz"... - Nie... nie powrócę...)

      Oczęta ciche, czy wiecie?
      Samotnym został na świecie...
      I to tak boli ... tak smuci!!
      ("Powróci" ... - Nie... nie powróci...)

      Ach, boleć będzie rozstanie!
      Ach, smutne będzie płakanie
      W samotne chwile bezdomne.

             ("Zapomnisz"... Nie... nie zapomnę.)

Julian Tuwim


20:01, eva-ewa
Link Dodaj komentarz »
Jeśli nie możesz jeść powinnaś

zapalić ale nie mamy
nic do palenia: kochanie

pora już spać
jeśli nie możesz palić powinnaś

Zaśpiewać ale nie mamy

o czym  śpiewać: kochanie
pora już spać

jeśli nie możesz śpiewać powinnaś
umrzeć ale nie mamy

Żadnych umierań: kochanie

pora już spać
jeśli nie możesz umrzeć powinnaś

marzyć ale nie mamy
już o czym marzyć (kochanie

Pora już spać)

Edward Estlin Cummings
Przełożył: Artur Międzyrzecki



19:52, eva-ewa
Link Dodaj komentarz »

Chodzą ulicami ludzie
Maj przechodzą, lipiec, grudzień
Zagubieni wśród ulic bram
Przemarznięte grzeją dłonie
Dokądś pędzą, za czymś gonią
I budują wciąż domki z kart

Tam zaduma w wiatru graniu
Tam powietrze ma inny smak
Porzuć kroków rytm na bruku
Spróbuj - znajdziesz jeśli szukać
Zechcesz nowy świat, własny świat

Płyną ludzie miastem szarzy
Pozbawieni złudzeń, marzeń
Omijają wciąż główny nurt
Kryją się w swych norach krecich
I śnić nawet o karecie
Co lśni złotem nie potrafią już

A tam w mech...

Żyją ludzie, asfalt depczą
Nikt nie krzyknie - każdy szepce
Drzwi zamknięte, zaklepany krąg
Tylko czasem kropla z oczu
Po policzku w dół się stoczy
I to dziwne drżenie rąk

A tam w mech...

Wojciech Bellon

19:39, eva-ewa
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 stycznia 2010

A mnie się marzy kurna chata
Zwyczajna izba zbita z prostych desek
Żeby się odciąć od całego świata
Od paragonów, paragrafów i wywieszek
Zaszyć się w kącie w kupie liści
Tak, żeby tylko koniec nosa było widać
Nic nie zamiatać, nic nie czyścić
Nie kombinować, co się jeszcze może przydać

Kiełkuje tu i tam tymotka
Na klepisku rośnie czterolistna koniczyna
Nie myśli się o ścisku, o wycisku
Nic się o czternastej nie zaczyna
Wolno grubieją ci paluszki
I wolno rosną kędzierzawej brody pukle
Niszczeją zgrzebne ciuszki
A tobie nie żal nadziewanych pączków z lukrem

A mnie się marzy kurna chata
I trzaskające w kurnym piecu smolne pieńki
I dochodzący głos kolegów
"Pójdźmy wszyscy do stajenki..."
Gdzieś tam prezydent zbiegł w szlafroku
Gdzieś tam przyjęli jako wskaźnik stopę zysku
Pięć wizyt, sześć wyroków
Ktoś przez pomyłkę rekord świata pobił w dysku

A tu tymotka wprost z podłogi
Strzela w niebo i lwie paszcze rosną dzikie
I sercu drogiej nie masz tu załogi
Tutaj możesz się nie liczyć z nikim
Budzi cię leśnych ptasząt duet
Więc się przeciągasz, a stwierdziwszy ssanie w dołku
Przyswajasz razową bułę
I zaraz lżej ci na tym ziemskim łez padołku


Jan Kaczmarek
07:34, eva-ewa
Link Dodaj komentarz »
środa, 20 stycznia 2010

Folgujmy paniom nie sobie, ma rada;
Miłujmy wiernie nie jest w nich przysada.
Godności trzeba nie za nic tu cnota,
Miłości pragną nie pragną tu złota.
Miłują z serca nie patrzają zdrady,
Pilnują prawdy nie kłamają rady.
Wiarę uprzejmą nie dar sobie ważą,
W miarę nie nazbyt ciągnąć rzemień każą.
Wiecznie wam służę nie służę na chwilę,
Bezpiecznie wierzcie nierad ja omylę.

Jan Kochanowski

06:58, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
niedziela, 17 stycznia 2010

Jeśli ktoś - nie wiadomo kto! -
czy on wróg, czy on brat, czy swat?
Nie wyczujesz od razu, w mig,
czy on dobry czy zły..

Zaryzykuj i w góry weź.
Nie zostawiaj samego, lecz
jedną liną się z takim zwiąż,
wtedy pojmiesz w czym rzecz.

Jeśli chłopak od razu zmiękł,
zaraz w krzyk, zaraz wracać chce...
Ledwo poczuł pod stopą lód,
potknął się i chce w dół...

Wtedy wiesz, że to obcy ktoś,
nie zatrzymuj, lecz przepędź go.
Nie dla takich jest grani szczyt,
nie pamięta ich nikt.

Gdy nie skomlał, nie skarżył się,
choć pochmurny i zły, lecz szedł
i gdy nawet odpadłeś ty,
to on drżał, ale trwał...

Jeśli z Tobą jak w dym, tak gnał,
a na grani się śmiał...
wiesz, że możesz zaufać mu,
tak jak sobie byś mógł


Włodzimierz Wysocki
Tł. Paweł Orkisz

12:13, eva-ewa
Link Komentarze (1) »

Nawet nasze niespotkanie
Ma już tylko ślady dawnej urody
Biegnie tym śladem mój pies
Kulejąc na obie nogi

Miejsce gdzie nadaremno czekam
Porosło szczeciną brody
Marszczy się skóra
Nie przytulonego policzka
Zapach twoich włosów
Osiada kurzem
Na nie narodzonych liściach

Stoję przy umówionej ulicy
Już tyle lat
I nadal czuję w ustach
Smak nie pocałunku

I widzę oczekiwanie które się dłuży
Jak czarna skórzana rękawiczka
Która wypada z okna domu
Gdzie od lat nikt już nie mieszka

Tomasz Jastrun

11:41, eva-ewa
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 stycznia 2010


Dzień taki chłodny, taki pogodny,
Bieli się światu śnieg pierworodny,

Szklane obłoki, dymy na wietrze,
Coraz to dalsze, cichsze i bledsze,

I ty tak bliska, a tak bezbrzeżna
I taka chłodna, i taka śnieżna...

Komu uwierzyć? Z kim się sprzymierzyć?
W czyje ramiona wichrem uderzyć?

Dzień taki cichy, dal taka sina,
Dzwoni nade mną srebrna godzina...

Jak kielich wina wychyl mnie do dna,
Moja niewierna, śnieżna i chłodna,

Na twoich białych piersi noclegu,
Pieśni te będą jak krew na śniegu.


Jan Brzechwa
20:01, eva-ewa
Link Dodaj komentarz »

Życie jest szansą, chwyć ją
Życie jest pięknem, podziwiaj je
Życie jest błogosławieństwem, rozkoszuj się nim
Życie jest snem, uczyń z niego rzeczywistość
Życie jest wyzwaniem, staw mu czoło
Życie jest obowiązkiem, spełnij go
Życie jest grą, graj w nią
Życie jest cenne, troszczę się o nie
Życie jest bogactwem, zachowaj je
Życie jest miłością, ciesz się nią
Życie jest tajemnicą, przeniknij ją
Życie jest obietnicą, dotrzymaj jej
Życie jest smutkiem, pokonaj go
Życie jest hymnem, śpiewaj go
Życie jest walką, podejmij ją
Życie jest tragedią, weź się z nią za bary
Życie jest przygodą, odważ się na nią
Życie jest szczęściem, zasłuż na nie
Życie jest życiem, broń go.

Matka Teresa z Kalkuty

19:49, eva-ewa
Link Dodaj komentarz »
sobota, 09 stycznia 2010


Przytłoczon śniegiem i miesiącem,
Park srebrno kwitnie na obszarze,
Aleje idą w świetle drżącem,
Jak marmurowe korytarze,
Szlaki na białym śnią postaniu,
W wiecznym błąkają się rozstaniu!...

Jak czarodziejskiej rzeki dno,
Park głębin swych rozwiera świat!
Po drzewach błyski pną się, pną,
Srebrząc zmarzniętej rosy grad!
Na ziemi cień - stubarwny cień,
A na księżycu - biały dzień!

Śród drzew ustronia puste wiszą,
Jak jakie wyspy powietrzane.
Gniazda bez ptaków się kołyszą,
Zsypując bladą śniegów pianę,
A pustych ławek szereg długi
Stoi, wiązany w blasków smugi!

Zda się, za chwilę świt zapłonie
I pusty ogród się zaludni,
Zaszumią gniazda i ustronie,
A każdy kąt, jak most, zadudni,
Z hałasem, śmiechem poprzez wrota
Szatanów ciżba wpadnie złota!

Lecz głucho w krąg - i mrok, i chłód,
Milczący blask i niemy czar.
Nie skrzypnie rdza odwiecznych wrót,
Nie zagrzmi śmiech wesołych mar;
Na ziemi cień, stubarwny cień,
A na księżycu biały dzień.


Bolesław Leśmian

10:18, eva-ewa
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 stycznia 2010

Jaki jest motyl ?
Złoty, śnieżysty czy lekkomyślny ?
Motyl ? Bezdomny !

Jaki jest wiatr ?
Wiosenny, wartki, tęskny, burzliwy ?
Wiatr ? półprzytomny.

A chwila śmierci ? Cóż, nowy dreszcz !
A miłość ? wielka, dręcząca, upojna,
Jeśli chcesz. Jeśli ty chcesz !


Maria Pawlikowska Jasnorzewska

20:28, eva-ewa
Link Dodaj komentarz »


Orfeuszu
Gdzie jesteś?
Pomyliłeś
Znów piętra
Ja cię czekam
Na ziemi
Piętro niżej
Od piekła

Tutaj wszystko
Jest czyjeś
Tylko łzy są
Niczyje
Orfeuszu
Na ziemi
Się żyje

Orfeuszu
Mężczyźni
Przybierali
Twą postać
Tyle rąk
Tyle ust
Tyle rozstań

Orfeuszu
Przebaczysz
Przecież sam tak
Śpiewałeś:
Tylko drzewa
Umieją
Być same

Orfeuszu
Kłamali
Skradzionymi
Słowami
Które tobie
Ukradli
Kochany

Trzeba było
Je chronić
Teraz znają
Je wszyscy
Powtarzają
Kiedy chcą
Niszczyć

Orfeuszu
Gdzie błądzisz
Piętro niżej
Zjedź windą
Orfeuszu
Nie zdążysz
A za chwilę
Znów przyjdą

Orfeuszu
Gdzie jesteś?
Pomyliłeś
Znów piętra
Ja cię czekam
Na ziemi
Piętro niżej
Od piekła

Orfeuszu
Za późno
Patrzysz czemu
Tak pusto
Orfeuszu
Zabiło
Mnie lustro

Jonasz Kofta

20:27, eva-ewa
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 stycznia 2010

Patrzą na mnie,
więc pewnie mam twarz.

Ze wszystkich znajomych twarzy
najmniej pamiętam własną.

Nieraz mi ręce
żyją zupełnie osobno.
Może ich wtedy nie doliczać do siebie?
— — —
Gdzie są moje granice?
— — —
Porośnięty przecież jestem
ruchem albo półżyciem.

Zawsze jednak
pełza we mnie
pełne czy też niepełne,
ale istnienie.

Noszę sobą
jakieś swoje własne
miejsce.
Kiedy je stracę,
to znaczy, że mnie nie ma.
— — —
Nie ma mnie,
więc nie wątpię.


MIron Białoszewski




c
19:51, eva-ewa
Link Dodaj komentarz »

Możeś ty dziwka, a możeś ty Anioł
w oczach tegom nie dojrzał jak z progu patrzyłaś
w rękach szklankę zaciskasz i minę masz tanią
i wiem, że już z niejednym niejedno przeżyłaś

Siadasz w kącie i cicho pytasz mnie, czy warto
"nad tym losem sobaczym tak szaty rozrywać
kiedy życie jak szuler gra z rękawa kartą
a my wciąż nie umiemy w tej walce przegrywać"

Potem już bez słowa nadstawiasz swe biodra
w takt walca się kołyszesz jak na wodzie brzytwa
tak skąpa w całowaniu tak w pieszczotach szczodra,
gdy spełnia się naszych bosych ciał modlitwa

I kiedy już o wszystkim powiemy o trosze
kiedy świt lepkim słońcem obmyje nam twarze
z mej kieszeni ostatnie znów wysupłasz grosze
i po wódkę w dzień nowy iść każesz

Może ona i dziwka, a może to Anioł
w oczach tegom nie dojrzał jak za mną patrzyła
nalejcie po brzegi w szklanki i wypijcie za nią
za poezję, psiakrew, co ze mną znowu was zdradziła.

Mirosław Czyżykiewicz


19:51, eva-ewa
Link Komentarze (1) »

Nocą umówioną, nocą ociemniałą
Przyszło do mnie ciszkiem to przychętne ciało.
Przyszło potajemnie - w cudnej bezżałobie -
Było mu na imię tak samo, jak tobie...

Zajrzało po drodze w przyszłość i w zwierciadło -
Na pościeli obok się pokładło -
Dla mnie się pokładło, bym je mógł całować.
I znużyć - i zużyć - i nie pożałować!

Lgnęło mi do piersi - ofiarnie pachnące,
Domyślnie bezwstydne i - posłuszniejące...
W ciemnościach - w radościach - na granicy łkania
Mdlało od nadmiaru niedoumierania.

I nic w nim nie było, prócz czaru i grzechu,
Prócz bezwiednej woni - wiednego pośpiechu -
I prócz tego dreszczu, co ginie w krwi szumie -
A bez niego ciało - ciała nie rozumie.

Bolesław Leśmian


19:50, eva-ewa
Link Dodaj komentarz »