Archiwum
Zakładki:
Poezja jest pokarmem duszy, naszym wspólnym skarbem i tylko autor wiersza może mieć zastrzeżenia do jego rozpowszechniania. Jednak nikt jeszcze tego nie zrobił.... Dziękuję za mój blog.
Pozostaw ślad...
Tutaj jestem:
Nie wiem, co to poezja, nie wiem, po co i na co... Wiem, że czasami ludzie czytają wiersze i płaczą.... Władysław Broniewski
RSS
sobota, 28 lutego 2009

Cudownie jest:
Powietrze jest!
Dwie ręce mam,
Dwie nogi mam!

W chlebaku chleb,
Do chleba ser,
Do picia deszcz.

Nadchodzi noc
I zimno z nią.
Mam ręce dwie,
Obejmę się.

Ukryję się,
Utulę się
We własną sierść.

Daleko świt,
Nie widać nic.
Dwie nogi mam,
Dojdziemy tam.

Szczekają psy!
Fruwają mgły!
Niech pani śpi!

Powietrze jest:
Cudownie jest!


Edward Stachura


10:22, eva-ewa
Link Komentarze (4) »
piątek, 27 lutego 2009
 

Jest dziwny cudów kraj. Odcięty rzeką,
Której nie przejdzie, kto latać nie umie,
Śni pod niebiosów błękitną powieką,
Jak oko, które myśl bożą rozumie.

Gdyśmy tonęli w marzenia zadumie,
W cieniu ukryci w południe przed spieką,
Przyszły nam o nim wieści w drzew poszumie,
Szepcące jedno: "Daleko! daleko!"

Gdy noc zapadnie, chodźmy nad tę wodę
I tam rozbijmy płócienne namioty,
Gdzie wierzby wiatrom zastawiają sidła.

I wznosząc w dłoniach nasze serca młode,
Do gwiazd, co płoną jak nasze tęsknoty.
Módlmy się cicho na klęczkach - o skrzydła.


Leopold Staff

11:54, eva-ewa
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 lutego 2009

Wśród drzew schylonych o północy
wśród jasnych widuch złego mroku
coś się przemienia w naszej mocy
ktoś się porusza z naszym krokiem
kiedy tak idziesz w szumnej szacie
a wiatr ją targa i rozwiewa
nie bój się , ty nie idziesz sama
chodzą wraz z tobą wszystkie drzewa
ziemia jak echo minionych dni
grające w borze
a nasze cienie wśród martwych dni
wieszają zorze
dziwnie się srebrzysz aniele mój
w tęczowym piórze
nade mną góry wieżyce miast
nade mną
błękitne szerokie okna
i jasne smugi od lamp
i twoja postać , jasna postać
taką cię znam
taką cię znam

Miła moja już późno
chylą się żółte mlecze
w doliny napływa gór cień
cichy odwieczerz
już późno , już późno
miła moja , trudno z miłości się podnieść
a jeszcze ciężej od złych nowin
gdy patrzą na nas ciemnym nowiem
chłodniej , chłodniej ,
boisz się

Nie ma się czego bać
nie ma się czego bać
to tylko księżyc idzie
srebrne chusty prać
i tylko cicha trawa
trawa wśród kamieni
wiesz , ludzie , ludzie są dziećmi dużymi
błękitne szerokie okna
i jasne smugi od lamp
i twoja postać , jasna postać
taką cię znam
taką cię znam


Tadeusz Miciński i Józef Czechowicz
z repertuaru Marka  Grechuty


14:30, eva-ewa
Link Komentarze (4) »
niedziela, 22 lutego 2009
 

Jest taki uśmiech co mieszka w rozpaczy
bo gdy widzisz zbyt czarno to często inaczej
niekiedy w smutku jak drozd ci zaśpiewa
- twej miłości zranionej Bóg łaknie jak chleba
nieszczęście nie-nieszczęście jeśli szczęścia nie ma
jest uśmiech co się nawet na cmentarzu kryje
każdy świętej pamięci umiera więc żyje
cóż że go nie widzisz powraca do domu
siada przy stole czyta lampę świeci
czasem w bamboszach by nas nie obudzić
tylko śmierć umie ludzi przybliżyć do ludzi
nic dziwnego przecież tak to bywa
z nieba się teskni zawsze po kryjomu
choćby królikom mlecze przed rosą pozrywać
ciotkę z gotówką przy sobie zatrzymać
uśmiech czasem się modli poprostu - Mój Boże
tu gdzie miłość odchodzi lecz jej nie ubywa
ci co się kochają cierpią gdy są razem
uśmiech i z cytryną uśmiechnąć się może

narzekasz że świat surowy jak grzyb niejadalny
a w świecie stale uśmiech niewidzialny

Jan Twardowski
19:28, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
piątek, 20 lutego 2009


Na polu kalafiory,
na całe życie dość,
każdy kalafior spory,
i w każdym rośnie kość,
więc podjem znakomicie,
aż po żołądka kres.
Och, piękne, piękne życie.
Och piękny jestem pies.

Przechodzę do alkowy,
w alkowie stoi stół,
ma czworo nóg wołowych,
wędzonych w dymie z ziół,
pożeram wszystkie nogi,
zostaje tylko blat.
Ach! mój żywocie błogi.
Ach! piękny, piękny świat.

Po łączce chodzą krówki,
słownie sześćdziesiąt sześć,
podchodzę, to parówki,
gorące, tylko jeść,
parówki autentyczne,
kilometrowy zwój,
Ach! chwile niebotyczne.
Och! piękny świecie mój.

Na wzgórku stoi lasek,
a w lasku pachnie wrzos,
ten lasek też z kiełbasek,
i widzę, wrzos to sos,
więc cały lasek wcinam,
rozlewam wrzos do waz,
Ach! cudna to godzina.
Och! niebywały czas.

Już jesień jest niestety,
deszcz chlupie chlup, chlup, chlup,
spadają z drzew kotlety,
a wszystkie do mych stóp,
tłuszcz pryska mi na rzęsy,
sztukamięs pędzi wiatr,
wieprzowy wschodzi księżyc,
Zbaraniał cały świat.
Zbaraniał cały świat.


Konstanty Ildefons Gałczyński
19:49, eva-ewa
Link Komentarze (4) »
czwartek, 19 lutego 2009
 

Dzwoń mi, dzwoń mi,
Dzwonku mosiężny,
Gońmy końmi
Kres niedosiężny.

Sanki suną
W śnieżnej bezbrzeży,
Srebrną łuną
Biel mi się śnieży.

Dzwoń mi, dzwoń mi,
Dzwonku maleńki,
Pieszczę dłońmi
Chłód twojej ręki.

W srebrnej celi
Trwa wiatr w bezruchu,
Śnieg się bieli
Białością puchu.

Gdzież my, gdzież my
Ulżymy ustom?
Grzeszmy, grzeszmy
Śnieżną rozpustą!

Dzwoń mi, dzwoń mi,
Dzwoń nieustannie,
Gońmy końmi
Po srebrnej sannie.

Świat w przebiegu
Przez śpiew dziękczynny,
Grąży w śniegu
Swój błękit płynny.

Sina, sina
Przed nami droga,
Dal rozpina
Namioty Boga.

Śpieszmy, śpieszmy
W radość bezbrzeżną,
Grzeszmy, grzeszmy
Rozpustą śnieżną!

Ruńmy z końmi
W tę otchłań siną,
Dzwoń mi, dzwoń mi,
Śnieżna godzino!


Jan Brzechwa

22:28, eva-ewa
Link Dodaj komentarz »

Noc. Para bucha z pysków srebrnych koni.
Przed karczmą zapalono. Dzwonki gwiazd
są z daleka, a drzewa jak kroki pogoni.
Mijamy baszty ostów jak ostrokół miast
rzeźbiony w gotyk śniegu, śnieg padając dzwoni,
topią się gwiazdy w nierozważny czas.
A niebo, co podobne do białej jabłoni
rozkwitającej, z wolna ciche pióro roni
w misę ziemi dymiącą od krwi i pożogi.
Jest to pióro anielskie zapomniane w śnie,
które upuścił Bóg, gdy spał. Gdy padło w ogień,
poczyna rzeźbę w nim. Jak w skrzepłą krew
zanurza się; jest dłutem w sobie, które z trwogi -
przed naszymi oczami wzbija cichym kłem
zamki doniebne, którym światło progiem,
a każdy kamień jest żyjący Bogiem.
Noc. Para bucha. Konie w biel poniosły,
rosną głazy przejrzyste układając kształt,
każdy kształt w bryłę zamków, co jak drzewa rosnąc
są lżejsze od obłoków i cięższe od skał,
i w nich zamyka z wolna za postacią postać,
aż tylko rybak stygnąc w nich bez ruchu został,
słychać tylko bijący po chmurach plusk wiosła
i wtedy Bóg się budzi, co uśpiony trwał,
kładzie promień na liry i milczeniem gra.

Krzysztof Kamil Baczyński
Luty 1942r.

21:48, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
środa, 18 lutego 2009

Mam piec
podobny do bramy triumfalnej!

Zabierają mi piec
Podobny do bramy triumfalnej!!

Oddajcie mi piec
Podobny do bramy triumfalnej!!!

Zabrali.

Została po nim tylko
szara
naga
jama
szara naga jama.

I to mi wystarczy:
szara naga jama
szara-naga-jama
sza-ra-na-ga-ja-ma
szaranagajama.

Miron Białoszewski

09:15, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
wtorek, 17 lutego 2009

było minęło
między było i minęło mała biała szczelina
wąski przesmyk nic nie znacząca pauza
a przecież tyle się tam wydarzyło
wzloty i upadki uczuć
przewidywania tańczące w snach
spotkania na wzgórzu i na skraju lasu
było to co gorące wiotkie w nagłym olśnieniu
było niemądre zdradliwe ale wypełnione nieznaną treścią
minęło bo nie zadrżało w posadach
małe było małe minęło
było długo
minęło raz dwa
a w środku sucha trawa dotknięta kosą słońca
klasztor nad rzeką niepokojące dudnienie pociągu
drobny żwir na drodze do doliny

Julian Kornhauser
14:04, eva-ewa
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 15 lutego 2009

Mowa rodzinna niechaj będzie prosta.
Ażeby każdy, kto usłyszy słowo
Widział jabłonie, rzekę, zakręt drogi,
Tak jak się widzi w letniej błyskawicy.

Nie może jednak mowa być obrazem
I niczym więcej. Wabi ją od wieków
Rozkołysanie rymu, sen, melodia.
Bezbronną mija suchy, ostry świat.

Niejeden pyta dzisiaj co to znaczy
Ten wstyd, jeżeli czyta księgę wierszy,
Jakby do gorszej natury w nim samym
Zwracał się autor w niejasnym zamiarze
Myśl odsuwając i myśl oszukując.

Z przyprawą żartu, błazeństwa, satyry,
Jeszcze się umie podobać poezja.
Jej znakomitość wtedy się docenia.
Ale te walki, gdzie stawką jest życie
Toczy się w prozie. Nie zawsze tak było.

I niewyznany dotychczas jest żal.
Służą, nie trwają, romanse, traktaty.
Bo więcej waży jedna dobra strofa
Niż ciężar wielu pracowitych stronic.


Czesław Miłosz
1957r.

11:47, eva-ewa
Link Komentarze (3) »
sobota, 14 lutego 2009

Pani mnie oswoi,
Madame ! --
wpuści do pokoi,
Madame ! --
mile mnie nastroi
do życiowych boi,
moją chęć podwoi!
Pani mnie oswoi,
Madame !--
o me zdrowie stoi,
Madame ! --
się nie niepokoi
co do planów moich--
w szczęście mnie uzbroi,
Madame !

Jam lokator dziki,
Madame !--
miewam swe wybryki
Madame !--
czasem strzelam byki,
miewam złe nawyki --
będą wszak wyniki
zdrowej twej krytyki !
Jam lokator dziki,
Madame !
a tak jak słowiki
i pasikoniki --
skłonność do liryki
ja mam !

Pani mnie oswoi,
Madame ! --
rany me wygoi,
Madame !--
tak jak cień sekwoi
chłodzi mnie i koi --
karci lecz nie łoi,
gdybym czasem zbroił,
Pani mnie oswoi,
Madame ! --
I niech się nie boi
Madame! --
szczęście co je roim,
wkrótce nas upoi
aż do paranoi,
Madame !


Jeremi Przybora
Pieśń dzikiego lokatora


00:01, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
piątek, 13 lutego 2009

Są tacy, którzy w głowie
hodują ogrody
a włosy ich są ścieżkami
do miast słonecznych i białych

łatwo im pisać
zamykają oczy

a już z czoła spływają
ławice obrazów

moja wyobraźnia
to kawałek deski
a za cały instrument
mam drewniany patyk

uderzam w deskę
a ona mi odpowiada
tak - tak
nie - nie

innym zielony dzwon drzewa
niebieski dzwon wody
ja mam kołatkę
od niestrzeżonych ogrodów

uderzam w deskę
a ona podpowiada
suchy poemat moralisty
tak - tak
nie - nie


Zbigniew Herbert

08:12, eva-ewa
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 lutego 2009


Czas mój ..twój ..
a może nasz
czas biegnie uliczkami
prostymi ..krętymi
omija kałuże
szczęścia i goryczy
czekamy na czas
który goni nieustannie nas
wylicza ....
sekundy
minuty
godziny
biegnie i biegnie dogonić się
nie może prysła
iskierka nadziei
stop stoi czas

Anna Kamieńska
06:47, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 09 lutego 2009

Dlaczego jabłko
ma
tylko głowę


Tomasz Jastrun

19:57, eva-ewa
Link Komentarze (3) »


Biją śpiesznie zegary
terczą, tętnią i kują,
w progu życia warują,
siekąc czasu obszary.

Tną godziny w pstre chwile,
a chwile w okamgnienia,
miłość w śmiech się przemienia,
a poczwarki w motyle.

Biją śpiesznie zegary
i z tej, i z tamtej strony,
zegar złocisty, stary,
brązowy i czerwony.

W tym czerwonym zegarze
o nie milknącym gwarze
mieszka kukułka złota,
która w każdej godzinie
wypada, skrzydłem miota,
po czym kuka żałośnie,
obraca się i ginie,
jak w wydrążonej sośnie,

Kiedyś, gdy zegar stanie
i ucichnie tykanie
kukułka zeń wyskoczy
kukać szalenie
poleci ku zboczy,
gdzie się kłębią zielenie,
poleci w modrą trawę
na czerwoną murawę!

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

19:40, eva-ewa
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 lutego 2009

Kędy zmierzasz? gdzie pędzisz w burzliwym porywie
Potęgo niezgłębiona, bezbożny przypływie
Żywiołu tajemnego, co wzbiera nam w łonie
I tętni w pulsach serca?!...

O Falo spieniona,
Ciemna, ślepa, namiętna, wzbierająca szałem,
Ty huczysz, tętnisz, kipisz i o nasze skronie
Uderzając, zalewasz, mącąc się, nam łona -
Mózg - i serca - i oczy, i dymiącym wałem,
Nas - rozbitków do Ducha płynących krainy -
Porywasz - i kołysząc, miotasz rozszalała,
I dziko pchasz ku gromom, albo rwiesz w głębiny,
I rzucasz nas złowrogo na kobiece ciała,
Raniąc, jak o głaz ostry, o ich kształt omdlały...
Więc chwytamy się ciał tych - w krwawej Rozbić Nocy,
I garniemy się do nich - jak do nagiej skały,
ratunku nie znajdujem - i bez sił, w niemocy -
Opadamy z rozpaczą!...

A ty rwiesz bez końca -
Rozlewasz się kotłujesz, kipisz i kipiąca
Znów zewsząd nas ogarniasz w rozhukanym pędzie
I miotając, w rozwarte niesiesz znów otchłanie,
I rozbijasz nareszcie o swych skał krawędzie -
- O miłości! Rozpaczy! Szaleństwa Obłędzie!
Nurcie Wiecznych Pożądań! Krwawy Oceanie!

Bogusław Adamowicz

18:01, eva-ewa
Link Komentarze (5) »
środa, 04 lutego 2009


Zima była, gdy wysiadłem z autobusu
i rzuciłem się w twoje ramiona,
i twych włosów, twych wieczornych włosów
ogarnęła mnie woń niezmierzona.

Księżyc zniżył się, błysnął nad klamką,
potem odszedł i wplątał się w drzewo.
Pierścień nocy nad nami się zamknął
i zaczęło się siódme niebo.

Konstanty Ildefons Gałczyński

20:09, eva-ewa
Link Komentarze (4) »


Tancerką była w pewnym kabarecie
Rzeźbione kształty rozsiewały szał
Słynęła gwiazdą w całym modnym świecie
I rozniecała w wielbicielach czar
Gdy raz tańczyła tango swe na scenie
Rozkoszą ciała budząc pragnień kruż
Ujrzała kogoś blisko w jednej z lóż
On rzucił jej wiązankę róż.
Czerwonym blaskiem otoczona
Rozkosznie prężąc swe ramiona
Lśniąc bielą przecudnego łona
Spowita w gazy mgle...
Drga lekko wątła sieć tkaniny
Wzrok płonie, płoną ust rubiny
Jak zjawa z jakiejś cud krainy
Tańczyła tango swe.

Poznali się i wkrótce pokochali
I żyli z dala od życiowych scen,
Lecz choć na uczuć mknęli fali
Prysnęło wkrótce szczęście ich, jak sen...
On żonę miał, więc choć ją kochał dalej,
Lecz musiał zrobić tak, jak honor chce.
”Najdroższa, przebacz, jam postąpił źle !
Skłamałem, lecz kochałem Cię.!”
Czerwonym blaskiem otoczona,
Rozkosznie prężąc swe ramiona,
Lśniąc bielą przecudnego łona
Tańczyła roniąc łzy.
”Ja wrócę, wierzaj mi dziewczyno,
Rozłąki krótkie dni przeminą,
Znów będziemy pić rozkoszy wino
Skroś szczęścia złote sny”....

Przeminął rok rozłąki z ukochanym,
Chodziła blada, snując się jak cień,
I choć niejeden chciał być jej wybranym,
Lecz pustką świecił każdy nowy dzień.
Aż przyszedł list —
Ten list oczekiwany...
Rozrywa papier i bledną usta z róż,
Zdań krótkich parę :
”Rozbij złotą kruż!
Ja więcej nie powrócę już”.
Czerwonym blaskiem otoczona,
Rozkosznie prężąc swe ramiona
Mknie lekko tańcem podniecona,
Lecz oczy dziwnie lśnią,
Błysk stali : —
Chwieje się i słania,
Jęk cichy... cichy jęk konania...
Krew spływa... koniec snów, kochania.
Ostatnie tango to!...

Słowa: Stanisław Ratold
Z repertuaru: Ewy Demarczyk
20:07, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
wtorek, 03 lutego 2009

Nasze drogi się nie kończą
Wierni pulsującym słońcom
Po najdalszy świt
Wędrujemy, omijamy

Świat bez okien, świat zastany
Jednakowych dni

To najdalsze bywa blisko
Jak przydrożny kwiat
To najwyższe lata nisko
Jak przed burzą ptak
To najprostsze bywa trudne
Kiedy serce śpi
Gdy napotkasz wyschłą studnię
Dalej, dalej idź
Końca Twoich dróg prawdziwych
Nie zamyka cel
Cygan, kiedy jest szczęśliwy
Nie wie czego chce
To najdalsze bywa blisko
Schyl się, zerwij je
To najwyższe lata nisko
Obok drogi twej

Drzew przydrożnych rytmem cieni
Odmienieni, naznaczeni
Odchodzimy gdzieś
Gdy się w sercach budzą cisze
Nasze smutki wiatr kołysze
Tak się rodzi pieśń.

Jonasz Kofta

11:17, eva-ewa
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 lutego 2009

Nadchodzi wieczór
cały niebieski:
niebieskie drzewa,
niebieskie pieski,
niebieskie ręce,
niebieskie głowy
i tylko księżyc
pomarańczowy.

Danuta Wawiłow

21:11, eva-ewa
Link Dodaj komentarz »