Archiwum
Zakładki:
Poezja jest pokarmem duszy, naszym wspólnym skarbem i tylko autor wiersza może mieć zastrzeżenia do jego rozpowszechniania. Jednak nikt jeszcze tego nie zrobił.... Dziękuję za mój blog.
Pozostaw ślad...
Tutaj jestem:
Nie wiem, co to poezja, nie wiem, po co i na co... Wiem, że czasami ludzie czytają wiersze i płaczą.... Władysław Broniewski
RSS
poniedziałek, 29 listopada 2010

Sądziłem, że to jeszcze nie pora,
Że się jesienią nacieszy człek,
Aż tu któregoś nagle wieczora
Ni stąd, ni zowąd spadł gęsty śnieg.

Śnieg, to rzecz prosta, głupstwo wierutne,
Wszakże co roku nawiedza świat,
A przecież miałem refleksje smutne,
Patrząc na biały, śniegowy płat.

Bo ledwie skończył z nadziemnym lotem
I do kałuży ulicznej spadł,
Sam się natychmiast też stawał błotem,
Po białym śniegu zginął ślad.

Stąd właśnie takie refleksje smutne...
Tak czasem ginie najczystszy człek.
Na oko jednak głupstwo wierutne,
Gdy spada w bagno najbielszy śnieg.


Konstanty Ćwierk
21:41, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
sobota, 27 listopada 2010

Niektórzy lubią poezję. Niektórzy - czyli nie wszyscy.... tak pisała Pani Szymborska ...
"...tylko co to takiego poezja. Niejedna chwiejna odpowiedź na to pytanie już padła. A ja nie wiem i nie wiem i trzymam się tego jak zbawiennej poręczy."
Mój blog  obchodzi  jutro  5 urodziny. Zgromadziłam ponad 1400 wierszy  i każdy z nich jest jedyny i najważniejszy.

Dziękuję twórcom poezji za istnienie mojego bloga, a czytelnikom za to, że jesteśmy tutaj razem  i mam nadzieję, że czas przyszły pozwoli nam nadal  odbierać piękno poezji.
Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa pozostawione w komentarzach i księdze gości. Zawsze z przyjemnością je czytam.

Pozdrawiam serdecznie
Ewa



11:11, eva-ewa
Link Komentarze (8) »
piątek, 26 listopada 2010


Nie zapomnij o parasolce
bo się na chmurę zbiera
sprawdź czy masz chociaż pięć złotych w kieszeni
i to co tak ważne
jak chleb słońce ziemia
ucałuj upokorzenie
i po kolei zmartwienia

ks Jan Twardowski

17:52, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
wtorek, 23 listopada 2010

Siądź z książką na fontanny krawędzi kamiennej,
W której ogród odbija się i błękit czysty,
Połóż przy sobie uschły kwiat, pożółkłe listy,
Wstążkę i mandolinę, instrument piosenny.

I kiedy słońce kończyć będzie bieg swój dzienny,
Najsłodszy ranek szczęścia przypomnij świetlisty
I wieczór najsmutniejszych łez, gdy ametysty
Niebios zlewały na cię zmierzch bólem brzemienny.

I gdy dwie łzy upadną na kwiat, listy, wstążkę,
Oparłszy skroń na dłoni, otwórz cicho książkę,
A zrozumiesz, co znaczą słowa: zmierzch, żal, smutki.

I gdy podniesiesz czoło po zadumie długiej,
Zaznacz tę stronę modrym kwiatem niezabudki
I nigdy już nie czytaj jej w życiu raz drugi.


Leopold Staff
ze zbioru "W cieniu miecza", 1911
19:12, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
sobota, 20 listopada 2010

Nie odkochałyście mnie, wszystkie kobiety...
(Tutaj sobie ścicha westchnę. Rym: "niestety").
Ja bym przy waszej pomocy
nie znał bezsennej nocy,
budziłbym się rano, radosny,
i szukałbym rymu do "wiosny",
tomów wierszy byłoby więcej,
mniej alkoholu
(za to nie ręczę,
alebym wolał.)
Mniej pod Villona,
mniej pod Baudelair'a,
ale wielu bym rzeczy dokonał...
Cholera!

Władysław Broniewski

09:26, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
piątek, 19 listopada 2010

Moja poezja to jest noc księżycowa,
wielkie uspokojenie;
kiedy poziomki słodkie są w parowach
i słodsze cienie.

Gdy nie ma przy mnie kobiet ani dziewczyn,
gdy się uśpiło
wszystko i świerszczyk w szparze cegły trzeszczy,
że bardzo miło.

Moja poezja to są proste dziwy,
to kraj, gdzie w lecie
stary kot usnął pod lufcikiem krzywym
na parapecie.


Konstanty Ildefons Gałczyński

13:32, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
czwartek, 18 listopada 2010

wczoraj pisałam wiersze
tak jak dziś rozdaję pocałunki
moje pocałunki potaniały
wiersze są coraz rzadsze

wiersze piszę już tylko wtedy
kiedy zrani mnie kolor kwiatu
albo kiedy nietoperz
w nocnym przelocie
dotknie mojego policzka

całuję o każdej porze roku
całuję przygodnie spotkanych
studentów lekarzy poetów

oni potem piszą o tym wiersze
tak jak ja rozdaję pocałunki
garściami
bezmyślnie
pospiesznie

Halina Poświatowska
18:56, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
wtorek, 16 listopada 2010

Kiedy myślę o tych wszystkich książkach
które przeczytałam
o tych gorączkach które mnie spalały
o tych lodowych podmuchach które mnie ziębiły
o tych ulicach które przemierzałam
o tych mostach na których przystawałam

Zostało z tego tyle co zapisane
reszta roztrwoniona porzucona tam
gdzie pamięć mogłaby wrócić gdyby potrafiła
choćby do tych pokojów hotelowych
które już są nie do wynajęcia
czy do tej ulicy nowojorskiej
gdzie oderwał mi się pasek od sandałka


Julia Hartwig

20:01, eva-ewa
Link
poniedziałek, 15 listopada 2010

Do dzieła Prousta
nie dodają w księgarni pilota,
nie można się przełączyć
na mecz piłki nożnej
albo na kwiz, gdzie do wygrania volvo.

Żyjemy dłużej,
albo mniej dokładnie
i krótszymi zdaniami.

Podróżujemy szybciej, częściej, dalej,
choć zamiast wspomnień przywozimy slajdy.
Tu ja z jakimś facetem.
Tam chyba mój eks.
Tu wszyscy na golasa,
więc gdzieś pewnie na plaży.

Siedem tomów – litości.
Nie dałoby się tego streścić, skrócić,
Albo najlepiej pokazać w obrazkach.
Szedł kiedyś serial pt. Lalka,
ale bratowa mówi, że kogoś innego na P.

zresztą, nawiasem mówiąc, kto to taki.
Podobno pisał w łóżku całymi latami.
Kartka za kartką,
z ograniczoną prędkością.
A my na piątym biegu
i – odpukać – zdrowi.


Wisława Szymborska
z tomiku „Tutaj”, 2009r.
19:21, eva-ewa
Link
niedziela, 14 listopada 2010

Pod parasolem cichy kąt
i filiżanka dobrej kawy
i prawdę mówiąc nie wiem skąd
zapach maciejki słodki, mdławy.

Diamenty błyszczą w srebrnej kolii,
pajęczej sieci zdobią kratę;
może to nutka melancholii
kroplami deszczu gra sonatę.

Wieczór już ubrał frak szkarłatny;
na przekór nocy rozszlochanej
rzeźbi Twój uśmiech delikatny
w kropelce deszczu zabłąkanej.

Tadeusz Gajewski

18:57, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
czwartek, 11 listopada 2010

Jest takie miejsce u zbiegu dróg,
Gdzie się spotyka z zachodem wschód...
Nasz pępek świata,
Nasz biedny raj...
Jest takie miejsce,
Taki kraj.
 
Nad pastwiskami ciągnący dym,
Wierzby jak mary w welonach mgły,
Tu krzyż przydrożny,
Tam święty gaj...
Jest takie miejsce,
Taki kraj.
 
Kto tutaj zechce w rozpaczy tkwić,
Załamać ręce, płakać i pić,
Ten święte prawo ma,
Ma bez dwóch zdań...
Jest takie miejsce,
Taki kraj.
 
Nadziei uczą ci, co na stos
Umieli rzucić swój życia los,
Za ojców groby,
Za Trzeci Maj...
Jest takie miejsce,
Taki kraj.
 
Z pokoleń trudu, z ofiarnej krwi
Zwycięskiej chwały nadchodzą dni.
Dopomóż Boże
I wytrwać daj!
Tu nasze miejsce,
To nasz kraj!


Jan Pietrzak

12:40, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
piątek, 05 listopada 2010

W żółtych płomieniach liści
brzoza dopala się ślicznie.
Grudzień ucieka za grudniem,
styczeń mi stuka za styczniem.
Wśród ptaków wielkie poruszenie,
ci odlatują, ci zostają,
na łące stoją jak na scenie -
czy też przeżyją, czy dotrwają ?

 
I ja żegnałam nieraz kogoś,
i powracałam już nie taka,
choć na mej ręce lśniła srogo
obrączka srebrna jak u ptaka.
I ja żegnałam nieraz kogoś
za chmurą, za górą, za drogą,
i ja żegnałam nieraz kogoś,
i ja żegnałam nieraz...

 
Gęsi już wszystkie po wyroku,
nie doczekają się kolędy,
ucięte głowy ze łzą w oku
zwiędną jak kwiaty, które zwiędły.
Dziś jeszcze gęsi kroczą ku mnie
w ostatnim sennym kontredansie
jak tłuste księżne, które dumnie
witały przewrót, kiedy stał się...

 

I ja witałam nieraz kogoś
chociaż paliły wstydem skronie,
i powierzałam Panu Bogu
to, co w pamięci jeszcze płonie.
I ja witałam nieraz kogoś
za chmurą, za górą, za drogą,
i ja witałam nieraz kogoś,
i ja witałam nieraz...

 
Ognisko palą na polanie,
w nim liszka przez pomyłkę gore,
a razem z liszką, drogi panie,
me serce biedne, ciężko chore.
Lecz nie rozczulaj się nad sercem,
na cóż mi kwiaty, pomarańcze,
ja jeszcze z wiosną się rozkręcę,
ja jeszcze z wiosną się roztańczę !
I ja żegnałem nieraz kogoś,
i powracałem już nie taki,
choć na mej ręce lśniła srogo
obrączka srebrna jak u ptaka.

I ty żegnałeś nieraz kogoś
za chmurą, za górą, za drogą,
i ty żegnałeś nieraz kogoś,
i ty żegnałeś nieraz...
 

Agnieszka  Osiecka

19:51, eva-ewa
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 01 listopada 2010

Odchodzimy zawsze sami
ciemną drogą pod gwiazdami
zapatrzeni w zapomniane krajobrazy
gdy żegnają nas brawami
wtedy żal, że nie słowami
czasem nawet tego nikt nie zauważy

Z gabinetu krzywych luster
z jednej pustki w drugą pustkę
odchodzimy w dni powszednie i od święta
zostawiamy gdzieś za sobą
kilka gestów, jakieś słowo,
których często nikt już potem nie pamięta

Odchodzimy z mgiełką żalu,
że tak szybko to zleciało,
bo zielone serca grają wciąż muzyką
tak jak dawniej nic nie mamy
i o jedno wciąż pytamy
czy te drzwi są do wieczności czy donikąd?

Zostawiamy resztkę marzeń
zostawiamy tamte twarze
i pejzaże teraz nagle tak kochane
jednak głupio w to wierzymy,
że się kiedyś odnajdziemy
gdzieś na którejś z pięknych i dalekich planet.


Jerzy Andrzej Masłowski

20:40, eva-ewa
Link