Archiwum
Zakładki:
Poezja jest pokarmem duszy, naszym wspólnym skarbem i tylko autor wiersza może mieć zastrzeżenia do jego rozpowszechniania. Jednak nikt jeszcze tego nie zrobił.... Dziękuję za mój blog.
Pozostaw ślad...
Tutaj jestem:
Nie wiem, co to poezja, nie wiem, po co i na co... Wiem, że czasami ludzie czytają wiersze i płaczą.... Władysław Broniewski
RSS
niedziela, 31 grudnia 2006

Gdy Nowy Rok staremu cyfrę zmienia,
Wszyscy - wszystkim ślą życzenia!
Przy tej pięknej sposobności, 
 dużo zdrowia i radości!!!

Życzę  wszystkim bywalcom 
mojego bloga
:-))

11:13, eva-ewa
Link Komentarze (4) »
sobota, 30 grudnia 2006



Tak źle tak głupio mi dzisiaj, jak nigdy jeszcze nie było
Wciąż jakieś wczoraj wspominam, które się nigdy nie wróci,
wciąż jutra czekam złotego, co mi się kiedyś wyśniło,
a wiem, że jutro nadejdzie i tak jak dziś mnie zasmuci...

Tak źle mi dzisiaj i smutno i coraz smutniej już co dzień
Czegóż i kogo ja szukam, łażąc z rękami w kieszeni?
Ludziom zaglądam do oczu? Ot głupi miejski przechodzień:
Szukam przyjaznych uśmiechów w złych,
obojętnych spojrzeniach.
Niechże już przyjdzie ta wiosna z jałmużną kwiatów pachnących,
niechże już coś się odmieni, niech coś się ze mną stanie!
Serce mam pełne płomieni i iskier żarkich i tlących,
I dręczę się, wciąż czekając na wielkie, wielkie kochanie.

Władysław Broniewski


00:15, eva-ewa
Link Komentarze (4) »
piątek, 29 grudnia 2006

Cóż to niby jest dusza? Zamyślony człowieczek,
który ma już za sobą szkołę klęsk i wyrzeczeń.
Snadź fortuna nie sprzyja jego skromnej osobie
I żyjemy oddzielnie: ja sobie, on sobie.

Coś go dręczy i chciałby podzielić się ze mną
jakimś ważkim wyznaniem, jakąś prawdą tajemną,
a nuż usta otworzy zaciśnięte w żałobie,
ale żyje sam sobie i ja żyję sam sobie.

A ja swojej dobroci bez pożytku nie tracę,
o nic nie pytam, bo daremne to prace.
Każdy dmucha w swą dudkę, wciąż w tym samym sposobie,
Każdy rzepkę swą skrobie, ja sobie, on sobie.

Bułat Okudżawa
Tłum. Jerzy Litwiniuk


00:19, eva-ewa
Link
czwartek, 28 grudnia 2006

Znam ludzi, którym w sercach zgasło, 
lecz mówią: ciepło nam i jasno, 
i bardzo kłamią, gdy się śmieją 

Wiem jak ułożyć rysy twarzy  
by smutku nikt nie zauważył. 

Wisława  Szymborska

19:42, eva-ewa
Link


Dziewczynka, którą kiedyś byłam,
Odwiedza mnie czasami w snach.
Częstuje dropsem lub agrestem
I patrzy na mnie, jakoś tak....
Z niedowierzaniem w piwnych oczach,
W zdumieniu tak dziecinnym trwa,
Jakby nie mogła w to uwierzyć,
Że ... ja - to ja,
Że ja - to ja.

To czas, kochanie,
Zrobił swoje,
Dokładnie i solidnie.
Każda dziewczynka to przechodzi,
A potem... trochę brzydnie.
To czas, kochanie,
Zrobił swoje
I cofnąć go nie można.
Pamiętaj o tym,
Wróć do mamy.
Na przyszłość bądź ostrożna.

Z pożółkłej starej fotografii
Uśmiecha się znajoma twarz;
Zabawne jasne warkoczyki,
A w oczach ten bezczelny blask.
Pamiętasz? - pyta - tamte wiosny,
Wagary, flirty, pierwsze bzy,
I tego, który kochać nie chciał,
Więc dotąd się, za karę śni.

To czas, kochanie,
Zrobił swoje,
I depcze nam po piętach.
On jakoś nie zna się na żartach,
Na żadnych sentymentach.
To czas, kochanie,
Zrobił swoje
Najlepiej jak potrafił.
A ty - ty wiecznie uśmiechnięta
Na starej fotografii.

W codziennym życia kołowrotku,
Wciąż zrywa mi się jakaś nić,
Więc trzeba wiązać koniec z końcem
I mimo wszystko jakoś żyć.
W pośpiechu, podle, podle, bez nadziei...
Z dnia na dzień przeżyć byle jak,
A nocą pytać aż do świtu
I po co tak? I na co tak?

To czas, kochanie,
Robi swoje,
Traktuje nas jak gości,
On nie ma złudzeń, ani pytań
I żadnych wątpliwości.
Bo czas nie pyta
Tylko płynie
I twarze wokół zmienia,
Aż nagle widzisz
Jak go mało
Zostało do stracenia.

Magda Czapińska
00:13, eva-ewa
Link Komentarze (4) »
środa, 27 grudnia 2006

Jestem człowiek
De domo homo
Jaki ja właściwie jestem?
Nie wiadomo
Najpierw mały
Potem duży
Potem siwy
Albo łysy
Bo przyroda
Także ma swoje kaprysy

Jeden problem mamy z głowy
I ad acta go odłóżmy
Wniosek z tego prawidłowy:
Jestem różny

Jestem człowiek
De domo homo
Co najbardziej sobie cenie?
Nie wiadomo
Urodzenie
Powodzenie
Czy też czyjeś zawodzenie
Czy najbardziej sobie cenię
Przyrodzenie

Może ranię czyjąś duszę
Po co jasny obraz mazać
Jestem przecież i jako taki
Muszę się rozmnażać

Jestem człowiek
De domo homo
Czego mi do szczęścia trzeba?
Nie wiadomo?
Wiadomo!

Nie opuszcza mnie marzenie
Płynie czas, mijają lata
Chciałbym powyrywać nóżki
Wszystkim muszkom świata

Obraz sprawy nieco krzywy
Ale po co bić na alarm
Bardzo chciałbym być szczęśliwy!
Bzzzzz...
I się staram...

Jonasz Kofta

10:29, eva-ewa
Link
wtorek, 26 grudnia 2006


Świeciła gwiazda na niebie
srebrna i staroświecka.
Świeciła wigilijnie,
każdy ją zna od dziecka.

Zwisały z niej z wysoka
długie, błyszczące promienie,
a każdy promień - to było
jedno świąteczne życzenie.

I przyszli - nie magowie
już trochę podstarzali -
lecz wiejscy kolędnicy,
zwyczajni chłopcy mali.

Chwycili w garść promienie,
trzymają z calej siły.
I teraz w tym rzecz cała,
by się życzenia spełniły.

Leopold  Staff

00:00, eva-ewa
Link
poniedziałek, 25 grudnia 2006


Pusty rynek. Nad dachami
Gwiazda. Świeci każdy dom.
W zamyśleniu, uliczkami,
Idę, tuląc świętość świąt.

Wielobarwne w oknach błyski
I zabawek kusi czar.
Radość dzieci, śpiew kołyski,
Trwa kruchego szczęścia dar.

Więc opuszczam mury miasta,
Idę polom białym rad.
Zachwyt w drżeniu świętym wzrasta:
Jak jest wielki cichy świat!

Gwiazdy niby łyżwy krzeszą
Śnieżne iskry, cudów blask.
Kolęd dźwięki niech cię wskrzeszą —
Czasie pełen Bożych łask! 

Joseph  von Eichendorff
Tłumaczył ks. Jerzy Szymik
 



11:36, eva-ewa
Link
niedziela, 24 grudnia 2006

Przy wigilijnym stole
Łamiąc opłatek święty,
Pomnijcie, że dzień ten radosny
W miłości jest poczęty; 

Że, jako mówi wam wszystkim
Dawne, odwieczne orędzie,
Z pierwszą na niebie gwiazdą
Bóg w waszym domu zasiędzie. 

Sercem go przyjąć gorącym,
Na ścieżaj otworzyć wrota —
Oto, co czynić wam każe
Miłość, największa cnota.... 


Jan Kasprowicz

11:06, eva-ewa
Link
sobota, 23 grudnia 2006

Jest w naszym małym codziennym świecie
Bzdur wiele w prasie, sztuce, przemyśle
Można by tego uniknąć przecież
Wystarczy tylko chwilę pomyśleć
Długo myślałem w skupieniu
Na czole mi przybyło bruzd
Co nam przeszkadza w myśleniu?
Chyba najbardziej mózg

Jonasz Kofta

13:08, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
piątek, 22 grudnia 2006

Gdzie się podziała dawna miłość nasza?
Wszystko przemija, czas wszystko uśmierca
Jako kwaśnieje słodka wina czasza
Tak też i nasze zmieniły się serca.
 
Ach, kamień, który stopa nasza depce,
Trawa, o którą szata się ociera,
Wiatr, co nam muska włos, gdy w ucho szepce,
Wszystko nam cząstkę nas samych odbiera!...

Leopold  Staff
18:18, eva-ewa
Link
czwartek, 21 grudnia 2006


Zasypiamy na słowach
budzimy się w słowach

czasem są to łagodne
proste rzeczowniki
las albo okręt

odrywają się od nas
las odchodzi szybko
za linię horyzontu

okręt odpływa
bez śladu i przyczyny

niebezpieczne są słowa
ktore wypadły z całości
urywki zdań sentencji
początki refrenu
zapomnianego hymnu

"zbawieni będą ci którzy..."
"pamietaj abyś..."
lub "jak"
drobna i kłująca szpilka
co spajała
najpiękniejszą zgubioną
metaforę świata

trzeba śnić cierpliwie
w nadziei że treść się dopełni
że brakujące słowa
wejdą w kalekie zdania
i pewność na którą czekamy
zarzuci kotwicę.

Zbigniew Herbert

00:44, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
środa, 20 grudnia 2006

O melancholio! Ty - duszo mej duszy!
Wychodzisz ku mnie z ciemnej lasu głuszy,
z szumu potoków dźwigasz się powoli,
w smutnym mię witasz pokłonie topoli,
z łanów słonecznych płyniesz ku mnie z mgłą
i z toni wodnych, co wśród wiklin śpią.

Gdzie się obrócę, gdzie pójdę, gdzie stanę,
widzę cię: w morską nurzysz mi się pianę,
w jeziorach błyszczysz i w wulkanach świecisz,
nad pałacami miast ogromnych lecisz
i w tłumie ludzi idziesz za mną w ślad - -
wędrujesz za mną wszędy, w każdy świat.

I wszystkie czyny świata przez zasłonę
twą widzieć muszę, aż oczy znużone
w powieki kryję i głowę znużoną
na twe milczące, mgliste kładę łono,
jak na kobiety łono, chociaż wiem,
że mi krew zmieni w piołun swoim tchem

Kazimierz  Przerwa Tetmajer

19:18, eva-ewa
Link
wtorek, 19 grudnia 2006

Nie idźmy jeszcze spać
póki tak pięknie gra muzyka
nie idźmy jeszcze spać
póki nie świta
Póki umiemy stąpać za krokami nocy
w ciemności z którą szukamy braterstwa
Nie idźmy jeszcze spać
dopóki dźwięki gubią czas

Nie idźmy jeszcze spać
Nie idźmy spać


Julia Hartwig

21:24, eva-ewa
Link
poniedziałek, 18 grudnia 2006

Zrób mi trochę miejsca
w swoim życiu
dużo nie potrzeba
jedno krzesło przy stole
jedna gwiazda na niebie
kawałek poduszki
mgnienie uśmiechu
fotografia w zeszycie
łza na policzku
cień dotyku ręki
zamyślone spojrzenie
kilka oddechów
kącik w sercu
wiersz na kartce
chwila poza czasem i przestrzenią
krótka wiadomość tekstowa
w środku dnia
kocham cię
minuta
dzień
noc
wieczność
ja z tego sobie zrobię
największe szczęście

Maciej Pinkwart

00:30, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
niedziela, 17 grudnia 2006

Zapomnij o cierpieniach,
Które sam zadałeś.
Zapomnij o cierpieniach,
Które tobie zadano.
Wody płyną i płyną,
Wiosny błysną i giną,
Idziesz ziemią ledwie pamiętaną.

Czasem słyszysz daleko piosenkę.
Co to znaczy, pytasz, kto tam śpiewa?
Dziecinne słońce wschodzi,
Wnuk i prawnuk się rodzi.
Teraz ciebie prowadzą za rękę.

Nazwy rzek tobie jeszcze zostały.
Jakże długo umieją trwać rzeki!
Pola twoje, ugorne,
Wieże miast, niepodobne.
Ty na progu stoisz, zaniemiały.

Czesław  Miłosz

00:19, eva-ewa
Link
sobota, 16 grudnia 2006

Z pamięci opada liść więdnący
jak z lipy,
tak samo go byle wiew potrąca,
popycha.
I oto stoi - anioł odarty
ze wspomnienia,
jak drzewo, które słota szarpie
w jesieni.

Iłłakowiczówna Kazimiera

00:03, eva-ewa
Link
piątek, 15 grudnia 2006

Życie jest diabła warte
poza Szopenem, Mozartem;
poza Słowackim i Mickiewiczem
jest w ogóle niczem.

Ja nie, żeby pisać Sonety,
nie żeby Króla Ducha
sercem poety
pragnę posłuchać...

Czego? no, Wisły, no, oczywiście,
kiedy brzozowe liście,
jeszcze nie bardzo zielone,
jeszcze onieśmielone,
a już kładą się na ziemię, na wodę,
w białodrzewiu hodując urodę,
i wiem, że przyjdę, zobaczę
i że się na nowo rozpłaczę,
że takie zielone i młode.

No, na przykład sosny
albo klony, przyjacielskie, klony!
Jestem radosny,
bo klon jest zielony.

Życie jest diabła warte,
jeżeli nie jest uparte,
no bo trzeba, przyjaciele wrócić,
wszystko tam zmienić, odwrócić
żeby sosny szumiały nad Wisłą
i żeby słońce zabłysło
w złocie zboża, w broni hartowanej,
w oczach bliskich, we krwi przelanej,
nad Mazowsza równiną otwartą
i żeby żyć było warto.

Władysław Broniewski

23:42, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
czwartek, 14 grudnia 2006

Żyjemy często, jako te smutne jelenie
urodzone i w puszczy wyrosłe za młodu,
które - stworzone wielkie przebiegać przestrzenie -
zamknięto do zwierzyńca, w trzy morgi ogrodu.

Mogą w biegu korzystać z sił swoich zapasu,
mają drzewa i wodę w potoku do picia,
żyją całkiem jak w puszczy - na trzech morgach lasu - -
zabija je smutek tej parodii życia.

Kazimierz  Przerwa Tetmajer

20:54, eva-ewa
Link
środa, 13 grudnia 2006

To może przypadek
Że znów się widzimy
Patrzymy na siebie
W spokojnej udręce
Wspomnienia spłowiały
Przez lata i zimy
Już tylko się znamy...
...Nic więcej...

Ty jesteś ta sama
Tak piękna jak wtedy
Gdy było do siebie
Nam bliżej niż blisko
To było niedawno
A mówi się: kiedyś
Już tylko się znamy...
...To wszystko...

Dzielimy złą ciszę
Obcymi słowami
Ty serce masz chłodne
I chłodne masz ręce
Czy mą poufałość
Wybaczy mi Pani?
Bo przecież się znamy...
...Nic więcej...

Jonasz Kofta

16:21, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
wtorek, 12 grudnia 2006

Ale jest sen, widzenie, wiara, że tam, w górze,
jest jakieś odpłacenie, jakiś zwrot w naturze,
że tam, kto tu chciał kochać i szukał miłości:
znajdzie ją: kto chciał zbawiać: zbawia: kto czuł siłę
świecić wśród gwiazd, wirować będzie wśród światłości:
że może, gdy zrzucimy z siebie ciało zgniłe,
przeistoczeni w duchy w jednej cudu chwili,
powiemy, że zdawało nam się, żeśmy żyli...

Kazimierz Przerwa-Tetmajer

00:08, eva-ewa
Link
poniedziałek, 11 grudnia 2006

Dobrze się pan czuje? 
To świetnie, 
właśnie widzę - jasny wzrok, równy krok 
jak w marszu. 

A ja jestem, proszę pana, na zakręcie. 
Moje prawo to jest pańskie lewo. 
Pan widzi: krzesło, ławkę, stół, 
a ja - rozdarte drzewo. 
Bo ja jestem, proszę pana, na zakręcie. 
Ode mnie widać niebo przekrzywione. 
Pan dzieli każdą zimę, każdy świt na pół. 
Pan kocha swoja żonę. 

Pora wracać, bo papieros zgaśnie.
Niedługo, proszę pana, będzie rano. 
Żona czeka, pewnie wcale dziś nie zaśnie. 
A robotnicy wstaną. 

A ja jestem, proszę pana, na zakręcie. 
Migają światła rozmaitych możliwości. 
Pan mówi: basta, pauza, pat. 
I pan mi nie zazdrości. 

Lepiej chodźmy, bo papieros zgaśnie. 
Niedługo, pan to czuje, będzie rano. 
Ona czeka, wcale dziś nie zaśnie. 
A robotnicy wstaną. 

A ja jestem, proszę pana, na zakręcie. 
Choć gdybym chciała - bym się urządziła. 
Już widzę: pieska, bieska, stół. 
Wystarczy, żebym była mila. 

Pan był także, proszę pana, na zakręcie. 
Dziś pan dostrzega, proszę pana, te realia.
I pan haruje, proszę pana, jak ten wół. 
A moje życie się kolebie niczym balia. 

Pora wracać, już śpiewają zięby. 
Niedługo, proszę pana, będzie rano. 
Iść do domu, przetrzeć oczy, umyć zęby. 
Nim robotnicy wstaną. 

Agnieszka  Osiecka

00:15, eva-ewa
Link
niedziela, 10 grudnia 2006

Tęsknota nade mną szeleszcze.
Trąca mnie skrzydłem mewim.
Czy wciąż ta sama jeszcze?
Nie wiem! nie wiem ...

Maria Pawlikowska Jasnorzewska

12:45, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
sobota, 09 grudnia 2006

Jak Ci
dziękować, żeś
mi dał tak wiele
Iż jestem w życiu jak ów
gość przygodny,
Co zaproszony
został na wesele
Niespodziewanie
i nie odszedł
głodny.
Jesień ma złotą
pogodą się głosi
O pełnym ciszy,
łagodnym
wieczorze,
I rozczulone
serce moje
wznosi
Okrzyk
zachwytu: Bóg
Ci zapłać, Boże !

Duszą spokojną
wstecz się nie
oglądam
Za przeszłym
dobrem, które
już nie wróci,
I w swej radości
niczego nie
żądam,
Tylko dziwię
się, że radość
smuci.

Leopold Staff

10:06, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
piątek, 08 grudnia 2006

W zwiewnych nurtach kostrzewy, na leśnej polanie,
Gdzie się las upodabnia łące niespodzianie,
Leżą zwłoki wędrowca, zbędne sobie zwłoki.
Przewędrował świat cały z obłoków w obłoki,
Aż nagle w niecierpliwej zapragnął żałobie
Zwiedzić duchem na przełaj zieleń samą w sobie.
Wówczas demon zieleni wszechleśnym powiewem
Ogarnął go, gdy w drodze przystanął pod drzewem,
I wabił nieustannych rozkwitów pośpiechem,
I nęcił ust zdyszanych tajemnym bezśmiechem,
I czarował zniszczotą wonnych niedowcieleń,
I kusił coraz głębiej - w tę zieleń, w tę zieleń!
A on biegł wybrzeżami coraz innych światów,
Odczłowieczając duszę i oddech wśród kwiatów,
Aż zabrnął w takich jagód rozdzwonione dzbany,
W taką zamrocz paproci, w takich cisz kurhany,
W taki bezświat zarośli, w taki bezbrzask głuchy,
W takich szumów ostatnie kędyś zawieruchy,
Że leży oto martwy w stu wiosen bezdeni,
Cienisty, jak bór w borze - topielec zieleni.
Bolesław Leśmian
17:18, eva-ewa
Link
 
1 , 2