Archiwum
Zakładki:
Poezja jest pokarmem duszy, naszym wspólnym skarbem i tylko autor wiersza może mieć zastrzeżenia do jego rozpowszechniania. Jednak nikt jeszcze tego nie zrobił.... Dziękuję za mój blog.
Pozostaw ślad...
Tutaj jestem:
Nie wiem, co to poezja, nie wiem, po co i na co... Wiem, że czasami ludzie czytają wiersze i płaczą.... Władysław Broniewski
RSS
niedziela, 30 grudnia 2007

Życie moje, zatańcz ze mną
Aż się w duszy zrobi ciemno,
Aż się serce rozpęknie jak granat
I ostatnia otworzy się brama

Życie moje, pogładż czule
Wspomnień nakładż za koszulę
A ze sobą je wszystkie zabiorę
By złociły me myśli wieczorem

Życie moje, nie uciekaj
Jeszcze widzę cię z daleka
Może jeszcze cię dogonię polną drogą
Jeśli tęcze i anioły mi pomogą

Ryszard Opara

22:55, eva-ewa
Link Komentarze (4) »


Szafirową nitkę wieczór plącze,
szafirowe cienie zwodzą nas,
szafirowy, szafirowy chłopcze,
że mnie kochasz, powiedz jeszcze raz.
Jeszcze raz w sekrecie
szukasz moich rąk,
jeszcze raz jak pierścień
drży księżyca krąg,
jeszcze raz namowy i rozmowy,
jeszcze raz, chłopcze szafirowy -
jeszcze raz w jaśminy,
jeszcze raz pod wiatr,
jeszcze raz popłynę
pieśń bez słów przez świat,
jeszcze raz powróżysz z płatków róży
i powtórzysz wszystko jeszcze raz.

Jeśli kiedyś będziesz w wielkiej biedzie,
zagubiony w plątaninie lat,
do altany dawnej cię powiedzie,
zaprowadzi szafirowy ślad -
szafirowe ptaki
z szafirowych gwiazd,
szafirowe szlaki
szafirowych gwiazd,
szafirowe noce i noc owa
od szafiru cała szafirowa,
szafirowe suknie, szafirowy dzień,
Jeśli raz pokochasz w życiu szafir,
pójdziesz w szafir jako jedna z gwiazd.

Konstanty Ildefons Gałczyński
10:49, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
sobota, 29 grudnia 2007


Zanim zaśniesz pomyśl o mnie choć przez małą chwilę
Może przyśnię się znów Tobie kwiatem lub motylem

Może wróżką z pięknej baśni
Może gwiazdą w niebie
Pomyśl o mnie zanim zaśniesz
To odwiedzę Ciebie

Kiedy zaśniesz otulony w nocy szal gwiaździsty
Pomyśl o mnie zanim wzejdzie księżyc sierp srebrzysty

Przyjdę wiatrem co gra w polu

Przyjdę końcem lata

Może burzą

Może deszczem

Może snem o kwiatach

Zanim zaśniesz pomyśl o mnie choć przez małą chwilę
Może przyśnię się znów Tobie kwiatem lub motylem
Przyjdę wiatrem co gra w polu
Przyjdę końcem lata
Może burzą
Może deszczem

Przyjdę snem o kwiatach...


Paweł Janczerski
z repertuaru Anny German
00:20, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
piątek, 28 grudnia 2007

Kiedy ktoś zapyta, jak ja się dziś czuję,
grzecznie mu odpowiadam, że "dobrze, dziękuję".
To, że mam artretyzm, to jeszcze nie wszystko,
astma, serce mi dokucza i mówię z zadyszką,
puls słaby, krew w cholesterol bogata...
lecz dobrze się czuję, jak na moje lata.

Bez laseczki chodzić teraz już nie mogę,
choć zawsze wybieram najłatwiejszą drogę.
W nocy przez bezsenność bardzo się morduję,
ale przyjdzie ranek... i znów dobrze się czuję.
Mam zawroty głowy, pamięć "figle" płata
lecz dobrze się czuję jak na swoje lata.

Z wierszyka mojego ten sens się wywodzi,
że kiedy starość i niemoc nareszcie przychodzi,
to lepiej się zgodzić ze strzykaniem kości
i nie opowiadać o swojej starości.
Zaciskając zęby z tym losem się pogódź
i wszystkich dookoła chorobami nie nudź!

Powiadają, że starość okresem jest złotym,
i kiedy spać się kładę, zawsze myślę o tym...
"Uszy" mam w pudełku, "zęby" w wodzie studzę,
"oczy" na stoliku zanim się obudzę...
Jeszcze przed zaśnięciem ta myśl mnie nurtuje:
Czy to wszystkie są części, które się wyjmuje?"

Za czasów młodości (mówię bez przesady)
łatwe były biegi, skłony i przysiady.
W średnim wieku jeszcze tyle sił mi pozostało,
żeby bez zmęczenia przetańczyć noc całą...
A teraz na starość czasy się zmieniły,
spacerkiem do sklepu, z powrotem bez siły...

Dobra rada dla tych, którzy się starzeją
Niech zacisną zęby i z życia się śmieją.
Niech wstaną rano, "części" pozbierają,
Niech rubrykę zgonów w prasie przeczytają,
Jeśli ich nazwiska tam nie figurują,
To znaczy, że są ZDROWI I DOBRZE SIĘ CZUJĄ.


Józefa Jucha



11:13, eva-ewa
Link Komentarze (13) »

Życie to
nie chwila kochanie
Życie to czekanie
Czekasz
na pieszczotę
na tęsknotę
na miłość
i by minęła złość
na jedzenie
na snów spełnienie
na słowa
milczeć jesteś gotowa
na dotyk dłoni
i ramię które osłoni
Czekasz
nawet jak nie lubisz
czas trwonisz i gubisz
Czekasz
na życia spełnienie
na coś, co jest marzeniem
Bo jak nie czekasz
To czekasz
... na śmierć


Zdzisław Bogdan  Reszka
00:41, eva-ewa
Link Komentarze (3) »
środa, 26 grudnia 2007


Jak się czuję? No cóż...
Przeszedłem wierzchem tysiąc wzgórz
i tysiąc przepłynąłem mórz
też, dzięki Bogu, wierzchem
Połknąłem kurz z tysięcy dróg
i tenże dobry Bóg
wie, co przełknąłem jeszcze

I ubawiłem tysiąc dam
i tysiąc wywabiłem plam
W tym pół tysiąca ze słońca
O drodze tyle wiem,
że każda dobra jest,
póki nie widać końca

Jak się czuję? No cóż...
Czasami czuję się jak gruz
A czasem jak niebieski stróż
na wysypisku marzeń
Niekiedy miewam się jak król
Jedyny wtedy ból -
nie ta kolejność wrażeń

Miewałem tyle już, co nikt,
to byłem nikim parę dni
Myła mnie woda stojąca
O życiu tyle wiem,
że może piękne być,
jeżeli się nie wtrącać

Jak się czuję? No cóż...
Złapałem w czapkę tysiąc burz
i tysiąc tajno-tajnych służb
odbyłem tu i ówdzie
Znalazłem też do Indii skrót
i prawo-lewy but
I proch, i koło, i próżnię

I może to nieprawda, że
przeżyłem tyle,
no bo gdzie?
i kto zna na to sposoby?
To czemu czuję się
zmęczony dzisiaj tak,
jakbym to wszystko zrobił...?


Andrzej Poniedzielski

22:47, eva-ewa
Link

Spokojne myśli, pogodne czoło
Miewam na co dzień, jak i na święto.
- A cóż ty robisz, kiedy wokoło
Krzywdę i zbrodnie widzisz przeklęta? -

Gdy w krąg szaleją moce ciemności,
Zdradzieckie serca, dusze obłudne,
Śmieję się z gniewu, śpiewam ze złości.
Jakież to łatwe. Jakież to trudne.

Leopold Staff
12:20, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
wtorek, 25 grudnia 2007

 
Z  jednego drzewa wyrośliśmy, wspólne łączą nas korzenie
czego nie pojmuje rozum, serce otoczy swoją dobrocią
 
Zbigniew Barteczka


01:57, eva-ewa
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 24 grudnia 2007

Już się z sobą podzielili opłatkiem rodzice,
Już złożyli wszyscy wszystkim moc serdecznych życzeń.
Kiedy mama się dzieliła ze mną tym opłatkiem,
Miała w oczach łzy, widziałam , otarła ukradkiem.

Nie wiem, co też mama chciała szepnąć mi do ucha:
Bym na drzewach nie darł spodni, pani w szkole słuchał...
Niedojrzałych jabłek nie jadł, butów też nie brudził...
Nagle słyszę, mama szepce: - Bądź dobry dla ludzi.


Tadeusz Kubiak
10:26, eva-ewa
Link
niedziela, 23 grudnia 2007


Oczekiwanie jest naszą porą
a najlepiej jest czekać na Ciebie
tyle wieczorów
zakwitło na roześmianym niebie

jesteśmy tacy sami
trzymamy się za ręce
i nawet kot pod piecem zamilkł
i słucha jak pada deszcz

pluszczą krople - to twoje nogi
idziesz do mnie przez złote kałuże
twarz ci zmokła - scałuję deszcz
chodź chodź

w moje ręce ciepłe
w moje ręce oczekujące
w moje usta zachłanne
jak deszcz

Halina Poświatowska
23:57, eva-ewa
Link
sobota, 22 grudnia 2007


Najpiękniejsza choinka -
cała w świecącym szronie.
Na drzewku najpiękniejszym
za dnia słońce pali zimne ognie,
nocą gwiazda na czubku płonie.

Najpiękniejsza choinka
ma zielonych szyszek długie wisiory.
Na najpiękniejszym świerku
gromada ptaszków ćwierka –
niebiesko – żółte sikory.

A to właśnie ptasia kolęda
na sikorki, mysikróle rozćwierkana.
A to najpiękniejsze leśne święta,
najpiękniejsza choinka nie ścięta,
szronem , gwiazdą, sikorami ubrana
dla nas.

Joanna Kulmowa


12:45, eva-ewa
Link
piątek, 21 grudnia 2007


Z najprostszych cię układam słów
niech w białej ciszy płyną.
Kolędo otul nas w tę noc
dobrocią jak pierzyną.

Zdrętwiałe z chłodu serca niech
w twym cieple się ogrzeją.
Kolędo podziel z nami się
otuchą i nadzieją.

Śnieg przysypie naszą biedę,
ktoś z policzka łzy obetrze.
Byle jakoś przeżyć zimę,
później przyjdą lepsze.

Z najczulszych cię układam nut,
w nich srebrne dzwonki dzwonią.
Kolędo skojarz nam się dziś
z przyjazną, ciepłą dłonią.

I niech nie dzieli nas w tę noc
ni gniew, ni żal, ni ściana.
Przy skromnym stole z nami siądź
 i dobra bądź jak mama.

Kolędo płyń wśród polskich zim,
wśród smutków i zamieci.
A my popatrzmy dziś na świat
oczami naszych dzieci.

Magda  Czapińska
11:26, eva-ewa
Link Komentarze (3) »
czwartek, 20 grudnia 2007

Gonił cię mój anioł stróż po świecie, o mój Drogi,
biegł wciąż za tobą przez lasy, przez łany,
potrącał cię ku mnie, zapędzał cię do mnie,
ciągnął za obie ręce, spychał z prostej drogi -
o miłości coś szeptał, bredził nieprzytomnie,
pachniał jak wytężone białe nikotiany...

Siedzący noc całą przy tobie na warcie
krzyczał głosem jak trąby złote i waltornie,
to znów o łaskę twoją modlił się pokornie,-
zbawienie własne diabłom rzucał na pożarcie! -
Wreszcie ciebie ślepego, ciebie niechętnego
zawiódł przemocą do mego pokoju,
gdzie siedziałam płacząca, Pan Bóg wie dlaczego,
jak to się zdarza czasami. -
Wpuścił cię naprzód, sam został za drzwiami,
zatańczył w triumfie jakiś taniec boski -
potem twarz zakrył szatą srebrnobiałą,
zamyślił się pełen troski - - -
i jęknął z przerażenie nad tym, co się stało. - - -

Maria Pawlikowska - Jasnorzewska

18:17, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
środa, 19 grudnia 2007


Myśl się dziś moja jak płótno na trawie
w słońcu nad wodą bieli
i grzeje
Zamykam oczy i nie wiem prawie,
czy śni mi się tak,
czy dzieje?


Myśl się dziś moja jak płótno rozściela
w długich wilgotnych pasmach
nad wodą
Niech wiatr ją chłodzi, słońce wybiela,
niech przesiąka
pogodą.


Beata Obertyńska
08:12, eva-ewa
Link Komentarze (3) »
wtorek, 18 grudnia 2007

Że nie dałaś mi mamo

Zielonookich snów
Nie nie żałuję
Że nie znałam klejnotów
Ni koronkowych słów
Nie nie żałuję
Że nie mówiłaś mi jak szczęście kraść spod lady
I nie uczyłaś mnie życiowej maskarady
Pieszczoty szarej tych umęczonych dni
nie żal mi nie żal mi

Nie nie żałuję
Przeciwnie bardzo ci dziękuję kochana
Żeś mi odejść pozwoliła
Po to bym żyła tak jak żyłam

Że nie dałeś mi szczęścia
Pierścionka ani psa
Nie nie żałuję
Że nie dzwonisz po nocach
Kochanie tak to ja
Nie nie żałuję
Że nie załatwiasz mi posady sekretarki
I że nie noszę twojej szarej marynarki
Że patrzysz na mnie jak teatralny widz
To nic to nic

Nie nie żałuję
Przeciwnie bardzo ci dziękuję kochanie
Za to że jesteś królem karo
Że jesteś zbrodnią mą i karą

Że w tym kraju przeżyłam
Tych trudnych parę lat
Nie nie żałuję
Że na koniec się dowiem
Ot tak się toczy świat
Nie nie żałuję
Że nie załatwią mi urlopu od pogardy
I że nie zwrócą mi uśmiechu jak kokardy
Pieszczoty szarej tych udręczonych dni
Nie żal mi nie żal mi

Nie ja nie żałuję
Przeciwnie bardzo ci dziękuję mój kraju
Za jakiś czwartek jakiś piątek jakiś wtorek
I za nadziei cały worek

Nie nie żałuję
Przeciwnie bardzo ci dziękuję

za to, że jesteś moim krajem

Że jesteś piekłem mym i rajem


Agnieszka Osiecka

00:15, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 17 grudnia 2007

Czasem tak po ludzku
współczujesz nam Boże
Bo nawet Ty nie zawsze
Pomóc nam juz możesz

Nie żebyś boskość swą
czy moc Bożą tracił
Lecz zbyt jasno widzisz
Że my mali tacy

Chowasz więc nasze sprawy
Do bocznej kieszeni
i jakbyś zapomniał
Że my tu na Ziemi

Samotni jak gwiazdy
Które w ruch puściłeś
Lub jak kruche gałęzie
Którym wiatr skradł siłę

A Twoje święte nakazy
tak niezwykłe plany
Często nam nie pojęte
Więc jak im sprostamy?

Choć Ty najlepiej wiesz
Po co zsyłasz burzę
Wiesz tez kto cierpliwy
A kto nie zdzierży dłużej

Tyle jest cierpliwości
w Twej boskiej postawie
Czasem tak nam trudno
Ty najlepiej wiesz - Panie

A świat się kręci
Coraz bardziej szalony
jakby wyrwał się nagle
Spod Wszelkiej kontroli

Adam Ziemianin

20:35, eva-ewa
Link Komentarze (3) »
niedziela, 16 grudnia 2007


Siedzieli i pili herbatkę.
Pogwarka szła o miłości.
Panowie byli wytworni.
A panie pełne czułości.

"Jak miłość — to platoniczna" —
Rzekł radca sztywny jak strach;
Radczyni uśmiecha się drwiąco,
A jednak westchnęła: "Ach!"

Kanonik ziewając ogłasza,
Że miłość dla zdrowia udręka,
Jeśli jest nazbyt gwałtowana.
"Dlaczegóż to?" — pyta panienka.

Hrabina tęsknie powiada:
"Wszak miłość to pasja szalona!" —
I filiżankę podsuwa
Życzliwie w stronę barona.

Ciebie tam brakło przy stole,
Mój skarbie, wśród tego zebrania.
Tak ładnie byś mówić umiała
O dziejach naszego kochania.

Heinrich Heine
Tł: Stanisław Łempicki

12:31, eva-ewa
Link Komentarze (4) »
sobota, 15 grudnia 2007


Potoki mają swe łoża -
I mają granice morza
Dla swojej fali -
I góry, co toną w niebie,
Mają kres dany dla siebie,
Nie pójdą dalej!

Lecz serce, serce człowieka,
Wciąż w nieskończoność ucieka
Przez łzy, tęsknoty, męczarnie,
I wierzy, że w swojem łonie
Przestrzeń i wieczność pochłonie
I niebo całe ogarnie.

Adam Asnyk

23:18, eva-ewa
Link Komentarze (3) »
piątek, 14 grudnia 2007

KTOKOLWIEK wie, gdzie się podziewa
współczucie (wyobraźnia serca)
- niech daje znać! niech daje znać!
Na cały głos niech o tym śpiewa
i tańczy jakby stracił rozum
weseląc się pod wątłą brzozą,
której wciąż zbiera się na płacz.

UCZĘ milczenia
we wszystkich językach
metodą wpatrywania się
w gwiaździste niebo,
w żuchwy sinantropusa,
w paznokcie noworodka,
w plankton,
w płatek śniegu.

PRZYWRACAM do miłości.
Uwaga! Okazja!
Na zeszłorocznej trawie
w słońcu aż po gardła
leżycie, a wiatr tańczy
( zeszłoroczny ten
wodzirej waszych włosów)
Oferty pod : Sen

POTRZEBNA osoba
do opłakiwania
starców, którzy w przytułkach
umierają. Proszę
kandydować bez metryk
i pisemnych zgłoszeń.
Papiery będą darte
bez pokwitowania.

ZA OBIETNICE męża mojego,
który was zwodził kolorami
ludnego świata, gwarem jego
piosenką z okna, psem zza ściany:
że nigdy nie będziecie sami
w mroku i w ciszy i bez tchu
- odpowiadać nie mogę.
Noc, wdowa po Dniu.

Wisława Szymborska


22:29, eva-ewa
Link Komentarze (3) »


Kiedy już dobrze umiem "daremne",
Kiedym "na próżno" do końca pojął -
Nadziejo, błysku nad głową moją,
Słodki piorunie we mnie!

O, rozedrgana nieba cięciwo,
Mózgu przebity gromem!
Więc nie daremnie, więc nie stracone,

Możliwe, możliwe, możliwe!

Jerzy Liebert
07:40, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
czwartek, 13 grudnia 2007


Ujrzałam cię po raz pierwszy w życiu
I serce me w ukryciu
Cicho szepnęło: to jest on!
I nie wiem dlaczego, wszak byłeś obcy,
Są w mieście inni chłopcy.
Ciebie pamiętam z tamtych stron.
Kupiłeś „Ergo” i w mym sklepiku,
Zawsze tak pełnym krzyku
Wszystko ucichło, nawet ja!
Mówiąc „adieu” ty się śmiałeś do mnie,
Ach jak mi żal ogromnie,
Że cię nie znałam tego dnia...

O mój wymarzony,
O mój wytęskniony,
Nie wiesz  przecież o tym Ty,
Że w małym miasteczku za tobą ktoś
Wypłakał z oczu łzy...
Że jedna Rebeka
W zamyśleniu czeka
Aż przyjedziesz po nią sam,
I zabierzesz ją jako żonę swą,
Hen, do pałacu bram...
Ten gwałt, ten blask, ten cud,
Ja sobie wyobrażam, Boże Ty mój!
Na rynku cały tłum,
A na mnie błyszczy biały,  weselny strój!...
O mój wymarzony,
O mój wytęskniony,
Czy ktoś kochał cię jak ja?
Lecz ja jestem biedna i to mój sen,
Co całe życie trwa...

Pamiętam dzień, było popołudnie,
Szłam umyć się pod studnię...
Tyś samochodem przybył wraz,
Przy Tobie siedziała ona,
Żona czy narzeczona,
Jakby przez mgłę widziałam was...
Coś zakręciło się w mojej głowie...
Mam takie słabe zdrowie...
W sercu ścisnęło coś na dnie
Padłam na bruk, tobie wprost pod nogi...
Cucąc mnie, pełen trwogi,
Co pani jest? spytałeś mnie...

O mój wymarzony,
O mój wytęskniony,
Nie wiesz  przecież o tym Ty,
Że w małym miasteczku za tobą ktoś
Wypłakał z oczu łzy...
Że jedna Rebeka
W zamyśleniu czeka
Aż przyjedziesz po nią sam,
I zabierzesz ją,  jako żonę swą,
Hen, do pałacu bram...
Ten gwałt, ten blask, ten cud,
Ja sobie wyobrażam, Boże Ty mój!
Na rynku cały tłum,
A na mnie błyszczy biały, weselny strój!...
O mój wymarzony,
O mój wytęskniony,
Czy ktoś kochał cię jak ja?
Lecz ja jestem biedna i to mój sen,
Co całe życie trwa...

Andrzej Włast
z repertuaru Ewy Demarczyk

17:49, eva-ewa
Link Komentarze (4) »
środa, 12 grudnia 2007


A ja tak sobie wieczorem po ulicy chodzę,
podniesionym kołnierzem przy wytartym palcie
Ja wiem, ze nie masz celu mej codziennej drodze
Chyba, podeszwy zdzierać na szorstkim asfalcie.

Jak sobie naprzód idę młody i wspaniały
Jak wsadze do kieszeni twarde, suche pięście
To jakbym brzemię dźwigał, przewalam się cały:
We mnie się przewala me pijane szczęście

Julian Tuwim

17:27, eva-ewa
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 10 grudnia 2007


Po śniadaniu jest obiad, po obiedzie kolacja,

To dla wielu sens życia i jedyna w nim racja.

Jan Sztaudynger



22:29, eva-ewa
Link Komentarze (5) »
niedziela, 09 grudnia 2007


Brniemy, brniemy zaciekle
Dopóki życia staje
Danym za frajer Piekłem
Rzadko dostępnym Rajem

Zazwyczaj się udaje
Roztrwonić siły i zdrowie
Jedno, co pozostaje
To o tej drodze Opowieść

Na czym zdarłem podeszwy?
Co z wędrówki rozumiem?
Czym stał się mój Czas Przeszły?
- Gadać nie każdy umie

Ale bełkotu breją
Karmi sny niespokojne...
Tych, co gadać umieją
Mało kto zresztą pojmie

Są tacy, co pojmują
(To ich różni od zwierząt)
Poczęstują, współczują
Ale w Opowieść - nie wierzą

Więc sami brną zaciekle
Póki im życia staje
Niezrozumiałym Piekłem
Nie do pojęcia Rajem

Jacek Kaczmarski
Osowa, 19.8.2003
11:20, eva-ewa
Link Komentarze (4) »
piątek, 07 grudnia 2007



Zgrzesz raz jedyny pod osłoną nieba
Zgrzesz bo zapomnisz że można
Zgrzesz w sąsiedztwie nobliwych zwrotów
Zgrzesz to takie proste
Zgrzesz dotykając ulubionych cyfr telefonu
Zgrzesz nie musisz nawet o tym wiedzieć
Zgrzesz nieprzyzwoite zagłusza szelest koronek
Zgrzesz niczego nie obiecując innym grzechom
Zgrzesz choćby po to by nie wyjść z wprawy
Zgrzesz na pięć minut przed śmiercią albo
Zgrzesz przed śniadaniem wszystko jedno
Zgrzesz wystarczy że będzie tak jak teraz
Zgrzesz samym końcem wspólnego języka
Zgrzesz przekręć klucz w zamku
Zgrzesz a potem znów bądź świętą
Zgrzesz od czego jest ciało
Zgrzesz szkoda marnować talent
Zgrzesz to nic szczególnego
Zgrzesz ot tak od niechcenia lekkomyślnie no
Zgrzesz przestań być damą grzeszyć można też elegancko
Zgrzesz głowa Ludwika już kiedyś skinęła
Zgrzesz drobnym wysiłkiem palca
Zgrzesz bez słowa
Zgrzesz zakpij z czasu granie na jego nosie to wielka frajda
Zgrzesz zrób niespodziankę niemożliwemu
Zgrzesz raz na tysiąc lat zdarza się taka okazja
Zgrzesz jakoś trzeba uczcić koniec stulecia
Zgrzesz na wyrost bez zakończenia
Zgrzesz wypuść na wolność tygrysa niech trochę pobiega
Zgrzesz nikt w to nie uwierzy
Zgrzesz reszta grzechów poczeka
Zgrzesz przyjemność jest zawsze niewinna
Zgrzesz zacznij jeszcze raz od początku
Zgrzesz włosem paznokciem byle czym byle szybko
Zgrzesz zdradź siebie nie tylko ty masz prawo
Zgrzesz po czymś takim łatwiej się umiera
Zgrzesz tylko to ci zostało
Zgrzesz tak jak stoisz bez przygotowania z marszu z biegu
Zgrzesz już znasz ten cichy pakt z sumieniem
Zgrzesz przyspieszoną akcją serca
Zgrzesz to nie jest twoja wina
Zgrzesz przypomnij sobie dawne
Zgrzesz sama przyznasz że to nic takiego
Zgrzesz bo inaczej nie dostaniesz rozgrzeszenia
                                                                 

  Ewa Sonnenberg
„Płonący tramwaj”

 

18:25, eva-ewa
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2