Archiwum
Zakładki:
Poezja jest pokarmem duszy, naszym wspólnym skarbem i tylko autor wiersza może mieć zastrzeżenia do jego rozpowszechniania. Jednak nikt jeszcze tego nie zrobił.... Dziękuję za mój blog.
Pozostaw ślad...
Tutaj jestem:
Nie wiem, co to poezja, nie wiem, po co i na co... Wiem, że czasami ludzie czytają wiersze i płaczą.... Władysław Broniewski
RSS
czwartek, 30 grudnia 2010

Czytelnikom mojego bloga życzę:



Niech taneczny, lekki krok
będzie z  Nami cały rok
i prowadzi Nas bez stresu
od sukcesu do sukcesu
:)


16:48, eva-ewa
Link Komentarze (3) »
wtorek, 21 grudnia 2010

Przyszedł grudzień, z grudniem święta:
Nowy Rok, Mikołaj, Gwiazdka.
w świętach cała moc zaklęta,
bo prezenty, bale, ciastka
i ten ferwor przygotowań:
planowanie i zakupy
i pomysłów pełna głowa,
co, gdzie, kiedy, trzeba kupić.



Zatem trzy okoliczności
i osobne trzy życzenia:
zdrowia, szczęścia, pomyślności...
Reszta może się nie zmieniać.
Więc w przypadku Mikołaja,
sprawa nie jest taka prosta:
z Mikołaja się wyrasta,
ale miło prezent dostać.
18:43, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
piątek, 17 grudnia 2010

Poprzez białe drogi z mrozem za pan brat
Pędzą nasze sanie szybkie niby wiatr
Biegnij koniu wrony przez uśpiony las
My wieziemy świerk zielony i śpiewamy tak

Ref. Pada śnieg  pada śnieg
Dzwonią dzwonki sań
Co za radość gdy saniami
można jechać w dal
pada śnieg pada śnieg
Dzwonią dzwonki sań
A przed nami i nad nami wiruje tyle gwiazd

Biegniesz biała drogo nie wiadomo jak
Nie ma tu nikogo kto by znaczył ślad
Tylko nasze sanie tylko szybki koń
Tylko dzwonki roześmiane i piosenki ton


Ref. Pada śnieg  pada śnieg....


(Jingle bells - James Pierpont)
15:43, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
środa, 15 grudnia 2010

Aby historii ukryć błędy,
Okryj je płaszczem legendy...


Jan Sztaudynger

18:34, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 13 grudnia 2010

Kwitniesz, Wenus! Jasno i rzęsiście,
Chmur bluszczowym okolona liściem -- -- --
- Erotyku w księdze kosmografii!

Dziś, gdy w pasie przełamana patrzę
W rozstrzał twoich promieni, mój astrze,
Czuję, że i przyciągać potrafisz...

Z naszej Ziemi, głośnej i jaskrawej,
Gdzie nad miłość godniejsze są sprawy,
Gdzie szaleństwa nie ma czym ugościć,

Chce się wydrzeć, by z sercem rozbitem
I płonącym, spaść aerolitem
W twoje pola, w twoja mgłę namiętności...


Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
23:52, eva-ewa
Link
niedziela, 12 grudnia 2010

Tylko w nocy słyszę czas,
Pytam dokąd mnie goni
Przez tyle świata, tyle miast,
Ciągle zmieniam adresy,
Gubię zapiski i rękopisy,
Nie wiem gdzie mieszkam
I nie wiem jak długo,
Bo to wszystko tymczasem,
Wszystko w międzyczasie,
W tym bękarcim słowie,
Ale jakże mądrym
I jak okrutnym,
W międzyczasie od początku,
W międzyczasie do końca,
I tyle jest mego słowa
A poza nim
Już prawdziwy czas

Słyszę go w nocy,
Patrzę w ciemność i widzę
Jak mijam w nawiasie,
Od urodzenia do śmierci,
Pod każdym adresem,
W każdym mieszkaniu,
W ogromnym świecie,
Śród pogubionych zapisków
I trwożnych słów
Mego międzyistnienia.

Na próżno go pytam,
On mnie nie goni,
Czeka spokojnie,
Nic mi nie powie
I jeśli co słyszę
To tylko szum w uszach
Pusty szum.

Jest to czas w który nie mogę wkroczyć,
Któremu nie mogę się sprzeciwić,
Do którego nie należę
A który jest wszystkim.


Kazimierz Wierzyński

17:46, eva-ewa
Link
piątek, 10 grudnia 2010

Nie widzę, słucham cię oczyma, biała!
Nagości twojej linie i kolory
w hymn mi się jeden łączą różnowzory,
w muzykę kształtu, w pieśń twojego ciała...

Melodią jesteś i harmonią ciała!
Rzucona kędyś w dalekie przestwory,
jako przelotne świecisz meteory - -
pieśń twej piękności promienieje, pała...

Komu się zjawisz taka, pójdzie dalej
z twarzą od świata odwróconą, senną -
tak ci rzeźbiarze, co Wenus promienną
niegdyś w paryjskim marmurze kowali,
chodzili cisi, senni między ludem -
oni widzieli cud i żyli cudem...

Kazimierz Przerwa-Tetmajer
20:01, eva-ewa
Link Komentarze (3) »
środa, 08 grudnia 2010

Puchowy śniegu tren
W krąg roztoczył lśnień czary,
Dźwięczą sanek janczary,
Miasto spowił już sen ...
A przez ulicy cieśń,
Zdobną w śniegowe szaty,
Jedzie panicz bogaty
Nucąc wesołą pieśń.
A wtem do sań podbiega
Dziewczyna niosąc bzy,
Do jej łachmanów brzega
Przymarzły śnieżne skry
Wyciąga drżące dłonie
W śniegowych płatków rój
I cichy szept jej wionie
Kup kwiaty, panie mój ...

Pan wstrzymał sani pęd
Z  wolna spojrzał jej w oczy
A w tych oczu roztoczy
Dostrzegł piękno i smęt
Wziął bzu zamarznięty kwiat
I rzekł: Siadaj tu przy mnie...
Już skostniałaś na zimnie,
Ja ogrzeję cię rad...
I zawiózł ja do siebie
Gdzie było ciepło tak,
Gdzie świecił jak na niebie
Pająków gwiezdny szlak
Posadził u kominka
I szepnął jak we śnie:
A teraz niech dziewczynka
całuje mocno mnie ...

Gdy u sypialni wrót
Już z niej spadły łachmany,
Blask jej ciała różany
Zalśnił przed nim jak cud.
W ramiona porwał ją
Odurzyły go zmysły
Na jej ustach zawisły
Jego usta, co drżą...
Lecz kiedy błysnął ranek
I ścichła burza krwi,
Znudzony już kochanek
Dziewczynie wskazał drzwi.
Odziała swe łachmany,
Jak kazał pan, jej kat,
I niby pies wygnany,
Szlochając poszła w świat.

Aż raz po paru dniach
Panicz siadał w swe sanie,
Wtem usłyszał szeptanie...
Za krtań chwycił go strach ...
Śród białych śnieżnych pól
Ona cicho leżała
Na pół żywa zsiniała,
A w jej oczach lśnił ból ...
Pan spojrzał na nią z góry,
Zrobiło mu się żal,
Zły trochę i ponury
Pojechał w śnieżną dal ...
A gdy mrok nie objęty
Na śpiące miasto legł,
Dziewczyny trup zmarznięty
Przysypał miękki śnieg ...

Andrzej Włast

22:52, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
niedziela, 05 grudnia 2010

Choć na pewno to wszystko są baje,
Takie wiecie, baje baju-baju
To jednakże tak coś mi się zdaje;
Że przyjemnie wierzyć w Mikołajów.
Świat się nimi co roku zaludnia
O północy dnia szóstego grudnia.

Nie wiadomo dotychczas dokładnie,
Gdzie Mikołaj przez cały rok żyje,
Chyba w szafkach, w komodach gdzieś na dnie
Przed ludzkimi oczami się kryje.
Kto ma szczęście, ten na dnie komody
Ujrzy czasem strzępek siwej brody.

Bo tak samo dziś, jak przed laty,
Utrzymuje się w modzie ta moda,
Że Mikołaj być musi - brodaty
I że biała być musi ta broda.
Białe brody nie lecą im z nieba,
Dużo waty na brody potrzeba.

Co do worka natomiast, to worek,
W którym wszystkie się mieszczą podarki
Jak powiadał Mikołaj Gaworek-
Najprzedniejszej powinien być marki.
A znów Mikołaj Trepszy,
Taki worek im większy, tym lepszy.

W waszych oczach pytanie się czai:
Co to znowu za dziwne nazwiska?
Otóż z różnych słynnych Mikołaj
Tych dwóch znałem, że tak powiem z bliska.
Odwiedzali mnie w dzieciństwie stale,
Co do dzisiaj jeszcze sobie chwalę.

Pozostałaby nam na ostatek
Jeszcze sprawa tych rózeg...tych witek...
Ale mam nadzieję, proszę dziatek,
Że w tym roku nie będą użyte.
Zresztą po co tu o tym gadamy,
To zależy przecież od was samych.

No, a kiedy odejdzie Mikołaj,
Ten pan z brodą, ta figura z bajek,
To nie wzywaj go, nie płacz, nie wołaj,
Daj powrócić mu do Mikołajek...
Bo najlepiej jest mu w Mikołajkach,
Chociaż może to też tylko bajka.


Ludwik Jerzy Kern

10:41, eva-ewa
Link Komentarze (5) »