Archiwum
Zakładki:
Poezja jest pokarmem duszy, naszym wspólnym skarbem i tylko autor wiersza może mieć zastrzeżenia do jego rozpowszechniania. Jednak nikt jeszcze tego nie zrobił.... Dziękuję za mój blog.
Pozostaw ślad...
Tutaj jestem:
Nie wiem, co to poezja, nie wiem, po co i na co... Wiem, że czasami ludzie czytają wiersze i płaczą.... Władysław Broniewski
RSS
poniedziałek, 31 grudnia 2012


Od zarania dziejów człowiek próbuje uporządkować swój świat
za pomocą liczb i dat,
jakby chciał uporządkować chaos życia,
wyznaczyć w nim określony kierunek.
Podzielił biegnący Czas na lata, miesiące, tygodnie,
dni...godziny, minuty...
Otoczył się cyframi jak drogowskazami,
aby stworzyć sobie poczucie bezpieczeństwa,
jakąś namiastkę panowania nad Czasem i nad Życiem,
które mija niepostrzeżenie.
Zrywamy ostatnią grudniową kartkę z kalendarza,
w którym Czas zatoczył swoje koło.
I znów nastanie nowy styczeń, luty, marzec...
.... i znów od nowa ;-))


18:37, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
sobota, 22 grudnia 2012

Maryjo czysta, błogosław tej,
Co w miłosierdzie nie wierzy.
Niech jasna twoja strudzona
dłoń Smutki jej wszystkie
uśmierzy. Pod twoją ręką
niechaj płacze lżej.

Na wigilijny ześlij jej stół
Zielone drzewko magiczne,
Niech, gdy go dotknie,
słyszy gwar pszczół, Niech
jabłka sypią się śliczne.
A zamiast świec daj
gwiazdę mroźnych pól.

Przyprowadź blisko pochód
białych gór, Niechaj w jej okno
świecą. Astrologowie z Chaldei,
z Ur, Pamięć złych lat niech
uleczą. Zmarli poeci niechaj
dotkną strun Samotnej
zanucą kolędę.



Czesław Miłosz




19:14, eva-ewa
Link
niedziela, 09 grudnia 2012

Jeśli mnie coś oddziela
I różni od innych osób,
To jest tym czymś niedziela
Spędzana w inny sposób.
Niedziela - z racji weekendów,
Nabożeństw, randek i widzeń,
I jeszcze z tysiąca względów
Wyczekiwana przez tydzień.
A dla mnie niedziela to pora
Spotkania, którego ciężar
Od poniedziałku jak zmora
Cień swój nade mną stęża.
I wiem, że nie ma ucieczki,
Że wszystko jest przewidziane,
Że inni na wycieczki
Pojadą, a ja zostanę,
Że zostaniemy we dwoje,
Że zegar wskazówki przesunie
I że przez puste pokoje
Będę musiał wreszcie pójść ku niej.
Ku czarnej, najmilszej, najdroższej,
O białych, najbielszych zębach,
Ku bezlitosnej, najsroższej,
I serce mi stanie dęba,
Ale wyciągnę ręce
I do żarłocznej gęby
Arkusz papieru jej wkręcę,
I zacznę ją stukać w te zęby,
A ona wrzaśnie i trzaśnie,
I przerwie brutalnie ciszę,
I takie wierszyki właśnie
Jak ten dzisiejszy napiszę.

Andrzej Waligórski

09:53, eva-ewa
Link
czwartek, 06 grudnia 2012


 Choć na pewno to wszystko są baje,

 Takie wiecie, baje baju-baju

 To jednakże tak coś mi się zdaje;

  Że przyjemnie wierzyć w Mikołajów.

 Świat się nimi co roku zaludnia

 O północy dnia szóstego grudnia.

 

 Nie wiadomo dotychczas dokładnie,

 Gdzie Mikołaj przez cały rok żyje,

 Chyba w szafkach, w komodach gdzieś na dnie

 Przed ludzkimi oczami się kryje.

 Kto ma szczęście, ten na dnie komody

 Ujrzy czasem strzępek siwej brody.

 

 Bo tak samo dziś, jak przed laty,

 Utrzymuje się w modzie ta moda,

 Że Mikołaj być musi - brodaty

 I że biała być musi ta broda.

 Białe brody nie lecą im z nieba,

 Dużo waty na brody potrzeba.

 

 Co do worka natomiast, to worek,

 W którym wszystkie się mieszczą podarki

 Jak powiadał Mikołaj Gaworek-

 Najprzedniejszej powinien być marki.

 A znów Mikołaj Trepszy,

 Taki worek im większy, tym lepszy.

 

 W waszych oczach pytanie się czai:

 Co to znowu za dziwne nazwiska?

 Otóż z różnych słynnych Mikołaji

 Tych dwóch znałem, że tak powiem z bliska.

 Odwiedzali mnie w dzieciństwie stale,

 Co do dzisiaj jeszcze sobie chwalę.

 

 Pozostałaby nam na ostatek

 Jeszcze sprawa tych rózeg...tych witek...

 Ale mam nadzieję, proszę dziatek,

 Że w tym roku nie będą użyte.

 Zresztą po co tu o tym gadamy,

 To zależy przecież od was samych.

 

 No, a kiedy odejdzie Mikołaj,

 Ten pan z brodą, ta figura z bajek,

 To nie wzywaj go, nie płacz, nie wołaj,

 Daj powrócić mu do Mikołajek...

 Bo najlepiej jest mu w Mikołajkach,

 Chociaż może to też tylko bajka.

 

Ludwik Jerzy Kern

18:42, eva-ewa
Link
poniedziałek, 03 grudnia 2012

W miłości słowa nic nie znaczą,
a raczej znaczą specyficznie,
Tęgiego trzeba by tłumacza,
co by tę rzecz objaśnił ślicznie,
Bo czasem z ust kochanych
biegną same najczulsze epitety,
I to nie znaczy nic, kochany,
i to nie znaczy nic, niestety,
A czasem całkiem niespodzianie,
ręce załamię i zaszlocham,
I będę krzyczeć "ach, Ty draniu!"
i wiem, że kocham

W miłości niepotrzebny spokój,
spokój niczego nie tłumaczy,
Gdy cisza nasz zalega pokój,
ta cisza może mieć sto znaczeń,
Czasem w niedzielne popołudnie,
siedzimy nic nie mówiąc wcale,
I nudno jest, i będzie nudniej,
i jesteś dalej wciąż i dalej,
A czasem ciszę krzyk rozetnie,
fruwają krzesła po pokojach,
I wiem, że życie nie jest letnie
i jestem Twoja

I tak codziennie z nową siłą,
gmatwa, odmienia i roztrąca,
Wszystkie znaczenia nasza miłość,
wielka maszyna szyfrująca,
Czasami myślę bladym świtem,
że znam już wszystkie jej sekrety,
Od nowa w myślach, w słowach czytam
i nie rozumiem nic, niestety,
Aż myśl zaświta mi szalona,
piosenki podrę, wiersze spalę,
A potem biorę Cię w ramiona
i kocham dalej.


Wojciech Młynarski

19:21, eva-ewa
Link Komentarze (3) »

Skąd tyle we mnie tkliwości?
Nie po raz pierwszy — kędziory
Jak twoje gładzę i jeszcze
Ciemniejszych zaznałam — warg.

Wschodziły i gasły gwiazdy
(Skąd tyle we mnie tkliwości?)
Wschodziły i gasły oczy
I w oczach mych blask ich nikł.

Cudowniejszymi pieśniami
Śród ciemnej, przepastnej nocy
(Skąd tyle we mnie tkliwości?)
Mnie darzył śpiewaka głos.

Skąd tyle we mnie tkliwości?
I co z nią uczynić mam chłopcze
Podstępny, śpiewaku wędrowny,
Długorzęsy – jak nikt?


Marina Cwietajewa


18:57, eva-ewa
Link

Trudno zdziwić się zimą,
gdy wszystko przykrywa
jednostajna biel,
jak cuda życia
pokrywa zwyczajność.
Ale od zdziwienia zaczyna się
zachwyt, wiara, miłość ...
Zdziwieniem żywi się nadzieja,
której tak nam potrzeba nie tylko zimą.


Tadeusz Ruciński

18:53, eva-ewa
Link