Archiwum
Zakładki:
Poezja jest pokarmem duszy, naszym wspólnym skarbem i tylko autor wiersza może mieć zastrzeżenia do jego rozpowszechniania. Jednak nikt jeszcze tego nie zrobił.... Dziękuję za mój blog.
Pozostaw ślad...
Tutaj jestem:
Nie wiem, co to poezja, nie wiem, po co i na co... Wiem, że czasami ludzie czytają wiersze i płaczą.... Władysław Broniewski
RSS
sobota, 31 marca 2007

Wiosna przyszła z tą swoją zielenią
blade toto, niemrawe, brudzi
zanim jakie kwiatki wystrzelą
to nastęka się, namarudzi...
No i co, że ptacy wrócili?
No i co,  że fruwają w parkach?
- tyle że w jakich drzewach czy hebziach
z przeproszeniem złożą swe jajka
Te zającki, królicki, kacuski
wszędzie - w lasach, po łąkach, po domach
Mam się cieszyć, że "budzi się życie"
- mam się cieszyć, że budzi się komar?

Przyszła wiosna z tą swoją nadzieją
blade toto, niemrawo się dłubie
Pytam - czemu NA SZCZĘŚCIE?
Pytam - czemu NAJBARDZIEJ?
Pytam - ...czemu ja tak to lubię?

Andrzej Poniedzielski

13:52, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
piątek, 30 marca 2007



W dzień biały morze śpiewa, szepce i szeleści,
Samemu sobie jeno gwarząc opowieści.
Kto się w nie wsłucha, słyszy w jego dziwnym szumie
Dalekie, tajne głosy, których nie rozumie.
Ale po nocy ciemnej, wśród pomrocznej głuszy
Morze prawi wybranym o swej wielkiej duszy.
I kto w swej piersi prawdom nieznanym nie przeczy,
Umiejąc słuchać głosów niewidzialnych rzeczy,
I samotnością łaskę swej jawie wysłuży,
Temu morze się zwierza, wieści, z duszy wróży,
Iż, utopiony sercem w oszołomnej pieśni,
W zachwycie najpiękniejszą bezsenną noc prześni.
A gdy upojonemu wiedzą w morskim wietrze
Z oczarowań zawrotnych powieki świt przetrze,
Co złotą obietnicą słońca się uśmiecha:
Ujrzy, jak łowiąc nocy pierzchającej echa
Wypływają z dniejących wód tajnej głębiny
W sen o pieśni Ariona wsłuchane delfiny

Leopold Staff

11:29, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
czwartek, 29 marca 2007



Byłem przed chwilą w bezkresie!
Blask się spotykał z mym ciałem...
To ja tak złocę się w lesie...
Wiedziałem o czymś, wiedziałem!...

Lecz motyl mignął szkarłatnie
Pomiędzy mną a modrzewiem...
Sny moje, sny przedostatnie!...
Już znikły! Znowu nic nie wiem...

Pobiegnę w chabry nieznane,
W kąkolu całą dal zmieszczę!
I umrę i zmartwychwstanę -
I będę wiedział raz jeszcze!...


Bolesław Leśmian

07:22, eva-ewa
Link Komentarze (3) »
środa, 28 marca 2007

Czemu w zanadto jednej osobie?
Tej a nie innej? I co tu robię?
W dzień co jest wtorkiem? W domu nie gnieździe?
W skórze nie łusce? Z twarzą nie liściem?
Dlaczego tylko raz osobiście?
Właśnie na ziemi? Przy małej gwieździe?
Po tylu erach nieobecnosci?
Za wszystkie czasy i wszystkie glony?
Za jamochłony i nieboskłony?
Akurat teraz? Do krwi i kości?
Sama u siebie z sobą? Czemu
nie obok ani sto mil stąd,
nie wczoraj ani sto lat temu
siedzę i patrzę w ciemny kąt
- tak jak z wzniesionym nagle łbem
patrzy warczące zwane psem?

Wisława Szymborska

00:16, eva-ewa
Link Komentarze (8) »
wtorek, 27 marca 2007


Wróciły dziś do mnie nad ranem,
jak z nieba,
zagubione jaskółki
na długą niepamięć skazane
nasze dawne
zabawne
pocałunki

Te znad rzeczki,
te z łąki,
te z lasu,
te pośpieszne, bo nie masz już czasu,
te gorące, zdyszane,
i te senne nad ranem,
te liryczne i śliczne,
i pornograficzne,
te kradzione od żony
i te kłamstwem słodzone,
tamte z klatki schodowej
i z windy,
te miętowe i te anyżkowe,
i te inne od innych,
a na końcu - te troszkę mokre od łez,
po których nie ma już śladu,
a przecież
jest

Agnieszka Osiecka

13:20, eva-ewa
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 26 marca 2007

O Boże, zbaw mnie ze Świętokrzyskiej,
Ze środka miasta, z potopu kamieni,
Z wilgoci murów słotnej i śliskiej,
Z posuchy skwarów, z dusznej agonii,
Z szarości życia i monotonii,
Z gwałtu, pośpiechu, który nie zmieni
Tego, do czegośmy przeznaczeni
I który w uszach, jak popłoch, dzwoni.

Zbaw mnie od wystaw z starymi książkami,
Z markami, mapami i globusami,
Od statystyk importu, eksportu,
Od szkieletu z wykresem krążenia krwi -
Ratuj nas żywcem zamurowanych,
Na wiecznie to samo skazanych,
W każdym oknie zapatrzonych,
W każdej ulicy zgubionych,
Szalonych i obłąkanych
Od tylu dni.

Pod czaszką dachów blaszaną
Wysechł nam mózg i sypie się kurzem,
Ciężko w kamieniach budzimy się rano,
Udławieni, jak kneblem, każdym podwórzem,
I nie ma już sił, by dzwignąć te mury,
W piwnice się zaprzeć, oddychać kominem,
Kręcić windami jak wiatrakami, jak młynem,
Kołować, wirować tą panoramą
I wiedząć codziennie o tem
Od rana do nocy z powrotem
Bez krzyku, bez słowa, bez skarg,
Powtarzać to samo, to samo
I tylko w upalny wieczór niedzieli
Rykowiskiem napełniać na karuzeli
Rozkołysany luna-park.

Ratuj nas
Z konwulsji zastygłych kamieni,
Pozwól zdjąć z pleców mury,
Wyjść z tej ulicy, co pali nam stopy
Asfaltem wszystkich placów Europy,
Pozwól wyzwolić, ocalić człowieka
Z gorączki, z popłochu, z nieprzytomności.
Niech stąd uchodzi, niech stąd ucieka,
Niech wszystkich zwoła i wyprowadzi
Bezludnym, pustym wieczorem
Z miasta kamiennym tkniętego pomorem
Na emigrację wolności.

...I potem, gdy wróci zwykły przechodzień
Tą samą drogą w wąwóz ulicy,
Którą wlókł stopy kamienne co dzień,
Potem wśród pustki, bezludzia i ciszy
Zedrzyj przed nim znad miasta zasłony,
Poświeć i olśnij go ostrym błyskiem -
Niech wtedy stanie nagle zdumiony
I niech w radości wielkiej i wszystkiej
Zapach poczuję swobody słonej
I niech zobaczy, - usłysz nas, Boże! -
Morze, - morze, - morze -
Na Świętokrzyskiej!

Kazimierz Wierzyński

21:30, eva-ewa
Link

Szlachetne zdrowie
Nikt się nie dowie,
Jako smakujesz,
Aż się zepsujesz.

Tam człowiek prawie
Widzi na jawie
I sam to powie,
Że nic nad zdrowie
Ani lepszego,
Ani droższego;
Bo dobre mienie,
Perły, kamienie,
Także wiek młody
I dar urody,
Miejsca wysokie,
Władze szerokie,
Dobre są, ale -
Gdy zdrowie w cale.
Gdzie nie masz siły,
I świat niemiły.
Klejnocie drogi,
Mój dom ubogi
Oddany tobie
Ulubuj sobie!

Jan Kochanowski
00:59, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
niedziela, 25 marca 2007

Świat ten jest dla mnie i jam jest dla świata,
który ciężarem serce mi rozgniata
jak nieprzytomny kochanek.

Daję mu wszystko nie trwożąc się o nic,
choć grozi śmiercią, którą trzyma w dłoni,
mnie, najwierniejszej z kochanek.

Zabawki, skarby, umarłe motyle
kładzie przede mną i leżą przez chwilę,
aż znów je wicher rozmiecie.

Całuję usta jego wieloustne:
mów o miłości, nim na zawsze usnę
w objęciach twoich, mój świecie.

Maria  Pawlikowska-Jasnorzewska

01:20, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
sobota, 24 marca 2007
O nietrwałej miłości rzeczy świata tego



Mikołaj Sęp Szarzyński


00:02, eva-ewa
Link Komentarze (4) »
piątek, 23 marca 2007


Zastukaj palcem w ścianę 
z dębowego klocka 
wyskoczy 
kukułka 
wywoła drzewa 
jedno i drugie 
aż stanie 
las 

zaświstaj cienko - 
a pobiegnie rzeka 
mocna nić 
która zwiąże góry z dolinami 

chrząknij znacząco - 
oto miasto 
z jedną wieżą 
szczerbatym murem 
i domkami żółtymi 
jak kostki do gry 

teraz 
zamknij oczy 
spadnie śnieg 
zgasi 
zielone płomyki drzew 
wieżę czerwoną 

pod śniegiem 
jest noc 
z błyszczącym zegarem na szczycie 
sową krajobrazu 

Zbigniew Herbert


20:08, eva-ewa
Link
czwartek, 22 marca 2007


Patrz! oto wiosna znów
Najsłodsze niesie ci tchnienia
I czoło twoje ocienia
Wieńcem kwitnących bzów,
Czy czujesz w niemym zachwycie
Wdzięk nowy i nowe życie?
O, luba - mów!

Czy czujesz dziwne pragnienia,
Ożywczy powiew płomienia,
Urok niebiańskich snów?
Czy czujesz tę woń w błękicie,
Co serca przyspiesza bicie?
O, luba - mów!

Słyszysz miłości śpiew?
Słyszysz, jak wietrzyk szeleści,
Kwiaty całuje i pieści,
Igrając pośród drzew?
Słyszysz w tej cichej godzinie
Harmonię, co w serca płynie
Z nadziemskich stref?

I kojąc ludzkie boleści,
Przynosi w sennej powieści
Najtkliwszych uczuć siew?
Słyszysz, jak skryty w jaśminie
Słowik wygłasza jedynie
Miłości śpiew?

Czy widzisz światła rzut,
Który w błękitów przestrzeni
Wśród nocy niebo rumieni,
Zwiastując słońca wszchód?
Czy widzisz, widzisz tam w dali,
Jak księżyc igra na fali
Spokojnych wód?

Czy widzisz w blasku promieni,
W grze świateł i lekkich cieni,
Wiecznej piękności cud?
Czy serca twego nie pali
Płynący w wianku korali
Jutrzenki wschód?

Jeżeli w sercu twym
To wszystko słyszysz i czujesz,
Jeżeli rozkosz zgadujesz,
Co świat ożywia tchem;
Jeśli twe usta różane
Gonią pragnieniam owiane
Za jakim snem;

Jeśli się w niebo wpatrujesz,
I wonne kwiaty całujesz
Z wzruszeniem walcząc swym - -
Zejdź do mnie, dziewczę kochane,
Kończyć marzenia wiośniane
Na sercu mym.


Adam Asnyk
08:28, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
środa, 21 marca 2007


Słońce zakreśla kręgi coraz szersze
I świeci w górze, że aż serce rośnie,
O czymże przeto można pisać wiersze,
Jak nie o wiośnie.

Sztubak - żółtodziób i stuletni zrzęda
Uciekł od stęchłych domowych pieleszy
I po ulicach dzień się cały szwenda,
Słońcem się cieszy.

Wtulony w puchy półzimowych szatek,
Długi, bez końca, niby klucz żurawi,
Sznur dzieci w wózkach, nianiek, bon i matek
W słońcu się pławi.

Uśmiech rozkoszy spływa z warg purpury,
Gdy ktoś miłości szepce pieśń radosną
I patrzy w oczu cudowne lazury.
Hej, wiosno, wiosno!

Wszystkich, o wiosno, do marzeń kolebie
Światło promieni u twego powicia.
Lecz najszczęśliwszy ten, co ma prócz ciebie
I wiosnę życia.


Konstanty Ćwierk
12:05, eva-ewa
Link Komentarze (3) »
wtorek, 20 marca 2007

Jest, czy się śni?
Już nawet nie wiem, noc czy dzień...
śladów po Tobie szukam wciąż
i wciąż próbuję tęsknić mniej

Bądź sobie gdzie bądź 
z kimkolwiek bądź, jeżeli chcesz
 ślady po Tobie zetrze czas
a po mnie ślady zmyje deszcz
 

A ja bez zbędnych słów uciekam z Twoich snów
niech rozgrzeszy mnie i niech pocieszy Cię
łagodny anioł smutku.
 

Jest, czy się śni?
Już nawet nie wiem, noc czy dzień...
ślady po Tobie wiedzę wciąż
Choć tak się staram tęsknić mniej
 
A ja bez zbędnych słów wychodzę  z Twoich snów
niech rozgrzeszy mnie i niech pocieszy Cię...

A ja bez zbędnych słów wychodzę  z Twoich snów
niech rozgrzeszy mnie i niech pocieszy Cię
łagodny anioł smutku.
 
Jest czy się śni?
Już nawet nie wiem świt, czy zmierzch
ślady po Tobie zetrze czas
a po Nas ślady zmyje deszcz

Magda Czapińska

12:02, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
piątek, 16 marca 2007

Wygnać Mnie - z samej Siebie -
Lecz jak ma Serce
Przedrzeć się przez swój własny
Mur - niezdobytą Twierdzę?

Gdy Ja - szturmuję Siebie -
Czyż nie po własnej klęsce
Świadomość może w sobie
Widzieć zwycięzcę?

Skorośmy Monarchami
Sobie wzajemnie -
Cóż po Abdykacji
Siebie - przeze Mnie?



Emily Dickinson
Tł. Stanisław Barańczak

00:04, eva-ewa
Link
czwartek, 15 marca 2007


Tak wiele było między nami już
A jeszcze tyle ma się zdarzyć
Jest jedna droga, którą warto pójść
Spojrzenia Twoje – drogowskazy

Z całego serca życzę Ci
Spełnienia marzeń najskrytszych
Jest tyle piękna w słowie mym
Tyle barw, nagłych tęcz i słodyczy

Z całego serca życzę Ci
Uśmiechów Słońca na twarzy
I jak najwięcej jasnych chwil
W rozmowach wszystkich naszych

Nie pytaj dokąd nas prowadzi czas
Nie próbuj drogi naszej nazwać
Żyjemy chwilą, która dla nas trwa
Tak zapisane było w gwiazdach

Z całego serca życzę Ci....

 
Andrzej Jastrzębiec-Kozłowski
(Wyk. Skaldowie)

18:36, eva-ewa
Link Komentarze (3) »
środa, 14 marca 2007

IV

Idą błękitne, ciche, zamyślone
przez sfer milczące skrysztalone tonie,
lotne jak blaski, powiewne jak wonie,
idą błękitne, ciche, zamyślone -

idą błękitne, ciche, zamyślone,
gdy śnieg w miesięcznym seledynie płonie
i góry błyszczą w szafirów oponie,
idą błękitne, ciche, zamyślone...

idą błękitne, ciche, zamyślone,
jak przez wikliny ponadbrzeżne wiotkie
światła słoneczne z wody, jasne, słodkie,

jak z dali fletów dwa dźwięki pastusze:
ku sobie nasze rozkochane dusze
idą błękitne, ciche, zamyślone.

Kazimierz Przerwa-Tetmajer

22:36, eva-ewa
Link
wtorek, 13 marca 2007


Kto mi odda moje zapatrzenie
i mój cień, co za tobą odszedł?
Ach, te dni jak zwierzęta mrucząc,
jak rośliny są - coraz młodsze.

I niedługo już - tacy maleńcy,
na łupinie z orzecha stojąc,
popłyniemy porom na opak
jak na przekór wodnym słojom.

Czerwień krwi dziecinnie się wyśni
jako wzdęte policzki wiśni.

Metal burz się wywiedzie na nowo
zapienioną dmuchawca głową.

A łez grzmot jak lawina kamieni
w małe żuki zielone się zmieni

i tak w wodę się chyląc na przemian
popłyniemy nieostrożnie w zapomnienie,
tylko płakać będą na ziemi
zostawione przez nas nasze cienie.


Krzysztof  Kamil  Baczyński

23:16, eva-ewa
Link Komentarze (1) »

Jeśli przyjdzie kiedykolwiek ta dziewczyna,
Która stała zeszłej wiosny u mych wrót,
Ty jej powiedz, że się wiosna znów zaczyna
I że wrota nadal patrzą się na wschód.

Jeśli spyta, jak w tym roku mi na imię,
Jak się wciela niewidzialna moja twarz,
Ty jej powiedz, że tęskniłem do niej w zimie,
Bezimienną w snach jej śnieżnych pełniąc straż.

Niech przybędzie nieobecna między nami,
Niech starannie spłoszy cienia swego chłód;
Ja tak samo będę czuwał za wrotami
I tak samo nie otworzę jej twych wrót.


Jan Brzechwa

15:52, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 12 marca 2007




A kiedy wstaje dzień, budzą się, jak Ty,
Nadzieje, które wciąż mają dobre sny,
Zielone oczy przecierają,
I przeciągają się jak kot.

Czy w złotym łóżku śpisz, czy pod mostem gdzieś,
Na ławce w parku, czy w puchu białych rzęs,
Te same budzą Cię nadzieje
I zaraz w ucho szepczą Ci...

Dzisiaj będzie dobry dzień,
Dzisiaj będzie dobry dzień,
Przestań już się jeżyć, przeżyj,
Ten świetny dzień.
Dzisiaj będzie dobry dzień,
Dzisiaj będzie dobry dzień,
Wysuń nos spod kołdry, dzień dobry,
To ja, głos nadziei Twej.

I dzień zaczyna się, ale co za pech,
Ryżową szczotką spraw ciągle pieści Cię,
I myślisz sobie - oj, nadziejo,
Już ja wygarnę Ci przed snem.
A gdy nastaje noc, wściekasz się już mniej,
Nadzieje smacznie śpią, jak tu budzić je?
Nadzieje przecież wcześnie wstają,
Skoro świt, już brzmi ich głos,..

Dzisiaj będzie dobry dzień..,
Dzisiaj będzie dobry dzień,
Dzisiaj będzie dobry dzień,
Wysuń nos spod kołdry, dzień dobry,
Opłaci się.
Dzisiaj będzie dobry dzień...

Jacek Cygan

07:20, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
niedziela, 11 marca 2007

Czekam na każdym miejscu i w każdej godzinie,
Wypatruję w chmur locie, w kamieniu i drzewie,
W starych księgach i w pieśni, w miłości i winie
I szukam Bóg wie czego, bo nikt o tym nie wie.

Lecz dzień zawodzi w męce strawiony daremnej
I w jałowych zabiegów błędnym kołowrocie.
Może czegoś dopatrzę się wśród nocy ciemnej,
Co rozszerza księżyca sierp i oczy kocie.

Leopold Staff

00:19, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
sobota, 10 marca 2007



jak z wikliny plotę słowa  
makatki znaczeń i zdań

cynowym naczyniom
nadaję nowy byt

kreuję światy odległe
nie poznane

w zdroju miłości
topię ból człowieczy

akwarelą przebaczenia
maluję jutrzenkę

nadchodzącą wiosnę 

Zbigniew Barteczka
 

00:24, eva-ewa
Link
piątek, 09 marca 2007


Cicho dziś zamiera w blasku
Morze jednym rąbkiem piany
I zostawia ślad na piasku,
Połysk szklany i różany.
Chodzą ranne mgły po fali
I prześwieca blado słońce...

Gdzieś wysoko, gdzieś w oddali,
Wielkim skrzydłem bielejące,
Płyną z wolna wielkie łodzie,
Wielkie lodzie rozmarzone
I po sennej, gładkiej wodzie
W niewiadomą idą stronę.

Konstanty Maria Górski
17:00, eva-ewa
Link
czwartek, 08 marca 2007

Zalotność jest pachnąca i różowa,

a mądrość żółta i sucha.


Wolałabym, by mnie Mickiewicz chciał całować,

niż gdyby mnie chciał słuchać.

 

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

06:39, eva-ewa
Link
środa, 07 marca 2007

Płacze pani Słowikowa w gniazdku na akacji,
Bo pan Słowik przed dziewiątą miał być na kolacji,
Tak się godzin wyznaczonych pilnie zawsze trzyma,
A już jest po jedenastej -- i Słowika nie ma!

Wszystko stygnie: zupka z muszek na wieczornej rosie,
Sześć komarów nadziewanych w konwaliowym sosie,
Motyl z rożna, przyprawiony gęstym cieniem z lasku,
A na deser -- tort z wietrzyka w księżycowym blasku.

Może mu się co zdarzyło? może go napadli?
Szare piórka oskubali, srebry głosik skradli?
To przez zazdrość! To skowronek z bandą skowroniątek!
Piórka -- głupstwo, bo odrosną, ale głos -- majątek!

Nagle zjawia się pan Słowik, poświstuje, skacze...
Gdzieś ty latał? Gdzieś ty fruwał? Przecież ja tu płaczę!
A pan Słowik słodko ćwierka: "Wybacz, moje złoto,
Ale wieczór taki piękny, ze szedłem piechotą!"

Julian Tuwim
19:44, eva-ewa
Link Komentarze (4) »
wtorek, 06 marca 2007

Przypominam – wszystkiego przypomnieć nie zdołam:
Trawa... Za trawą – wszechświat... A ja – kogoś wołam.
Podoba mi się własne w powietrzu wołanie –
I pachnie macierzanka – i słońce śpi – w sianie.

A jeszcze? Co mi jeszcze z lat dawnych się marzy?
Ogród, gdzie dużo liści znajomych i twarzy –
Same liście i twarze!... Liściasto i ludno!
Śmiech mój – w końcu alei. Śmiech stłumić tak trudno!
Biegnę, głowę gmatwając w szumach, w podobłoczach!
Oddech nieba mam – w piersi! – Drzew wierzchołki –
w oczach!

Kroki moje już dudnią po grobli – nad rzeką.
Słychać je tak daleko! Tak cudnie daleko!
A teraz – bieg z powrotem do domu – przez trawę –
I po schodach, co lubią biegnących stóp wrzawę...
I pokój, przepełniony wiosną i upałem,
I tym moim po kątach rozwłóczonym ciałem –
Dotyk szyby – ustami... Podróż – w nic, w oszklenie –
I to czujne, bezbrzeżne z całych sił – istnienie!

Bolesław Leśmian


00:22, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2