Archiwum
Zakładki:
Poezja jest pokarmem duszy, naszym wspólnym skarbem i tylko autor wiersza może mieć zastrzeżenia do jego rozpowszechniania. Jednak nikt jeszcze tego nie zrobił.... Dziękuję za mój blog.
Pozostaw ślad...
Tutaj jestem:
Nie wiem, co to poezja, nie wiem, po co i na co... Wiem, że czasami ludzie czytają wiersze i płaczą.... Władysław Broniewski
RSS
niedziela, 30 marca 2008

Iść przez sen ku tobie,
w twe słodkie ręce obie...
przez pola długie ogromnie,
sadzone w rzędy doniczek...
samych niebieskich konwalii
i szafirowych goryczek...
...przejść przez jezioro nieduże,
zrobione z drewnianej balii...
i trochę nieprzytomnie
iść dalej przez bór ciemny, w którym kwitną róże,
lecz w którym się nie pali ani jedna świeca...
gdzie straszy stary niedźwiedź dziecinny zza pieca,
dziś przerobiony na kota...
I widzieć w oddali już twoją psią budę
z kryształu, blachy i złota...
przedrzeć się z trudem poprzez dziwną grudę...
i jeszcze ten rów przebyć...
- potknąć się - i już nie być.

Maria Pawlikowska Jasnorzewska


21:00, eva-ewa
Link Komentarze (5) »


Ile mnie trudu kosztuje
Dać Ci przeminąć dniu,
Odchodzisz pełen mnie
Nie znając mnie
Powracasz
Ile mnie trudu kosztuje
Zostawić na Twojej piersi
Uchwytną rzeczywistość 
Twych nieuchwytnych minut
Wieczorami Perseusz 
Piłuje Twoje łańcuchy
I uciekasz przez góry 
Raniąc stopy o kamień
Nie może Cię schwycić moje ciało
Ani płacz mój, ani rzeki
Na których śnisz
Spoczynek ze złota
Od wschodu aż do zachodu
Noszę twe światło okrągłe
Twe wielkie światło
Co mnie trzyma
W swym natężeniu ostrym
Od wschodu aż do zachodu
Ile mnie trudu kosztuje
Dźwigać się z Twymi ptakami
I z ramionami Twoich wiatrów
Ile mnie trudu kosztuje
Dać Ci przeminąć dniu,
Odchodzisz pełen mnie
Nie znając mnie
Powracasz

Federico Garcia Lorca

00:15, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
sobota, 29 marca 2008


Niepewnie idziesz pochylony
drogą co nigdzie nie prowadzi
tak jak po fali
tak jak po linie
jak nad przepaścią idziesz drogą
tak jak po fali
tak jak po linie
nie widzisz ziemi pod stopami
w powietrzu lekko zawieszony
skupiony nad swym każdym ruchem
w niepewny obraz zapatrzony
ostrożnie idziesz w dal bez celu
ostrożnie swym tanecznym krokiem
tak jak po fali
tak jak po linie
jak nad przepaścią idziesz drogą
tak jak po fali
tak jak po linie
jak łatwo serce wpada w gniew
jak łatwo gniew przechodzi w żart
jak łatwo widzisz w życiu cel
jak łatwo stwierdzasz jego brak
jak linoskoczek
zręcznie idziesz poprzez świat
jak linoskoczek
zawsze swym cyrkowym krokiem
jak linoskoczek
jak na linie zawieszonej
jak linoskoczek
zręcznie idziesz poprzez świat
tak jak po fali
tak jak po linie...

Leszek Aleksander Moczulski

10:16, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
piątek, 28 marca 2008

Tak - po prostu: ten las i ta chwila
Wtedy rano, dwanaście lat temu.
Z krzaków nad strumieniem świat się wychylał
Mnie - młodemu , wesołemu , tamtemu.
 
Ach, jak świeżo było! Po białej kawie
Z werandy - w las, drżący łzami.
Usiadłem z geometrią na trawie,
Bo nazajutrz miał być egzamin.
 
Ach , jak smutno było i wesoło!
Pisklę w liściach kwiliło cichutko.
Pomyślałem: "Ptak...las...ona...szkoła..."
Bez radości i bez smutku.
 
Zamyśliłem się wtedy - na chwilę,
Tak , po prostu, nad wszystkiem , nad całem.
I tyle lat minęło, i rzeczy tyle,
A ja jeszcze jakoś nie przestałem.

Julian Tuwim

07:37, eva-ewa
Link Komentarze (4) »
środa, 26 marca 2008
Do tej krainy idź ścieżkami tonów,
Z których się rodzą spokojne muzyki,
Granicą dźwięków jeszcze niespełnionych,
Zaczętych tylko.

Jeżeli w noc czerwcową się rozlegnie
Brzęk, chrabąszcz w strunę u skrzypiec uderzy
Albo kot po klawiszach pazurkiem przebiegnie,
Możesz im wierzyć -
Idź, nim umilkną.

Do tej krainy - w Trzech Króli, wieczorem,
Gdy na kominie jasny ogień bucha
I rzędy rondli miedzianych oświetla,
A na ulicy śnieżnej tuż za domem
Huczy basetla.

Ledwo usypiasz, już przy tobie staje
Elf mały, z baśni zimowej norweskiej,
A wtedy miga niby baj po ścianie
Płomyk niebieski.

Stąpacie cicho, żeby nie obudzić
Rodziców, którzy śpią w dębowym łożu,
1- w lot kominem! w ciemny świat i czar
Białego mrozu.

Lot, lot. Noc w górze cicha i gwiaździsta,
W szronach na dole prześwituje sioło
I nagle wiosna. Na różowych listkach
Księżyca koło.

Do tej krainy - lecz jakąż jest ona,
Wybudowana gdzieś na zgasłych łonach,
Pożar ognistym mieczem wejścia strzeże,
Umarły gil ćwierka u jej bram,
Siedzą z głową na rękach polegli żołnierze,
Na miast ruinie rzędy lisich jam
I mlecz, i wrzos na zapomnianych schronach.

Tam śnieżna góra jest pienistą falą,
Co trwa sekundę na równinie mórz.
Nim w głąb upadnie, gdzie się perły palą,
Trzmiel z tulipana strząśnie żółty kurz.
Nim nowa fala, księżycem zwabiona,
Klęknie i czoło powoli podźwignie,
Tysiąclecie ludzkie jedno skona,
A trzmiel w kielichu tulipana zniknie.

Do tej krainy przyjmij zaproszenie,
Nie pytaj, jak się dziś ona nazywa,
Wiesz, przez jak gorzkie tam idzie się ciernie.
Czy jest szczęśliwa? Nie wiem, czy szczęśliwa.
Jak pióro strzały, która pierś przebiła,
Drga, błyszczy w słońcu i barwy przybiera -
Z bólem na zawsze ta ziemia złączona
I tylko smutek jej bramy otwiera.

Jeżeliś klęski zaznał, dosiągł lat
Dojrzałych, patrząc na gruzy i zgliszcza,
I spustoszyła myśli twe jak wiatr
Litość najczystsza,

Jeżeliś nie chciał mówić odtąd nic,
Bo zapytałeś - po co, czy to warto
Straszliwy posąg, skamieniały krzyż
Ubierać farbą,

To wiedz, że ona blisko, żeś jest tuż.
I jeśli mówisz: żegnaj mi na wieki -
Witaj odpowie echo z ziemskich puszcz,
Wstydliwa czułość obmyje powieki
I każde dawne pożegnania słowo
Jest jak świtania dalekiego wstążka,
Rosa o brzasku, czeremchy gałązka,
A gdyś opłakał ją - ona przed tobą.

Czesław Miłosz

23:36, eva-ewa
Link Komentarze (2) »

Już nie mów nic, już nie mów nic
Nie trzeba szeptu ani światła
Tu pozwól być, po prostu być
Niech cisza ściele się jak atłas
Niech palce rąk wygładzą mrok
Co pnie się wokół ciał samotnych
Niech nocy kwiat, pachnący wiatr
Przywróci czucie zmysłom głodnym

Tam jest samotna nasza wyspa
Tak czysta potajemna przystań
By odkryć ją nie trzeba mówić nic

Już nie mów nic, już nie mów nic
Nie pytaj dokąd ani po co
Tu pozwól być, po prostu być
Nie szukaj prawdy poza nocą
W mroku jest dość bezpiecznych miejsc
Z dala od gestów, min i przebrań
W mroku, na samym nocy dnie
Złota i srebra nie ma w naszych ciał katedrach

Bo noc jest dobra i przejrzysta
Jak kryształ, mroku głębia szklista
Do rana nie zmącona perłą mgły

Tam jest samotna nasza wyspa
Tak czysta potajemna przystań
By odkryć ją nie trzeba mówić nic
Nic


Andrzej Ozga

00:08, eva-ewa
Link
poniedziałek, 24 marca 2008


Nasza ziemia pachnie człowiekiem,
A człowiek pachnie ziemią,
Tak jak dzisiaj, tak było przed wiekiem,
Późna wiosna jest wczesną jesienią.

Czy pamiętasz, jak pachnie las,
czy pamiętasz jak tańczy się rumbę?
Twoja pamięć ratuje czas,
tylko przez nią właściwie nie umrę.


Czy pamiętasz, jak pachnie chleb,
Czy pamiętasz te łąki za młynem?...
Twoja pamięć to wielki sklep,
Tylko przez nią właściwie nie minę.


Twoja skóra pachnie kobietą,
A moja pachnie tobą,
A ten księżyc jest naszym poetą,
Ptasie pióra rozwiesza nad głową.

Czy pamiętasz, jak pachnie las,
czy pamiętasz jak tańczy się rumbę?
Twoja pamięć ratuje czas,
tylko przez nią właściwie nie umrę.


Czy pamiętasz, jak pachnie chleb,
Czy pamiętasz te łąki za młynem?...
Twoja pamięć to wielki sklep,
Tylko przez nią właściwie nie minę.


Ty mi mówisz - świat jest papierem,
A my jak kartki wśród spinaczy,
To nieprawda, ktoś siedzi za sterem,
Ktoś pamięta, że było inaczej!

Czy pamiętasz, jak pachnie las.....


Agnieszka Osiecka
15:30, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
niedziela, 23 marca 2008


Com dotąd przeżył, nie jest moje; ginie
Każda miniona chwilka

Jak sen, z którego o rannej godzinie
Pamięć zawodna ocala jedynie
Bladych obrazów kilka.
Czas, co ma nadejść, jeszcze nie istnieje,
Jak więc moim być może?
Moją jest chwila, co teraz się dzieje,
I tę, Filido, cała - mam nadzieję -
U twoich stóp położę.
Nie mów więc, że mam naturę niestałą,
Że zdrada ci niemiła;
Gdy jakimś cudem przez tę chwilę całą
Jestem ci wierny - już przecie niemałą
Łaskę nam niebo zsyła.


John Wilmot Rochester
Przeł. Stanisław Barańczak
23:45, eva-ewa
Link
sobota, 22 marca 2008



I niech się święci w świetle wirowanie pyłu,
i niech się święci ten dzień, co jest miłość,
ten dzień, co niósł na sobie przez trumny i ruchy
złożenie w grobie ciałem, a wstawanie duchem.

Krzysztof Kamil Baczyński




17:10, eva-ewa
Link Komentarze (4) »
piątek, 21 marca 2008


można być w kropli wody
światów odkrywcą

można
wędrując dookoła świata
przeoczyć wszystko


Józef Baran
23:30, eva-ewa
Link Komentarze (2) »


Gwiazdy by ciemniej było
smutek by stale dreptał
oczy po prostu by kochać
choć z zamkniętymi oczami

wiara by czasem nie wierzyć
rozpacz by więcej wiedzieć
i jeszcze ból by nie myśleć
tylko z innymi przetrwać

koniec by nigdy nie kończyć
czas by utracić bliskich
łzy by chodziły parami
śmierć aby wszystko się stało
pomiędzy światem a nami

Jan Twardowski
09:03, eva-ewa
Link
czwartek, 20 marca 2008


Czuję Cię w jabłku robaczywym
W skrzypcach i w wielkim poście
Na wakacjach i w liściach pokrzywy
Pod mostem, ale także na moście

Lecz czasem jakbyś plecami odwrócony
Patrzył uparcie w ciemną stronę świata
I jakbyś wolał wszystkie inne strony
Tylko nie tę - która jest nasza

Tak trudno światłość dziś wykrzesać
A może zawsze niełatwo o to było
Więc bładzimy jak po omacku
Ale wierzymy wciąż w Twoją miłość

Dlatego nie miej nam za złe
Że czasem słabnie nasza siła
I że żyjemy z dnia na dzień
Czasem innego wyjścia nie ma.


Adam Ziemianin




01:13, eva-ewa
Link Komentarze (4) »
środa, 19 marca 2008


Przyszedł baran do barana
I powiada: "Proszę pana,
Nogi bolą mnie od rana,
Pan mnie weźmie na barana."

Baran tylko głową kręci:
"Nosić pana nie mam chęci,
Ale znam pewnego wilka,
Który nosił razy kilka."

Trwoga padła na barany:
"Dobrze pomyśl, mój kochany,
Wiesz, co było swego czasu?
Nie wywołuj wilka z lasu!"

Baran słysząc to zbaraniał,
Baran dłużej się nie wzbraniał,
I - choć rzecz to niesłychana -
Wziął barana na barana.

Jan Brzechwa

07:35, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
wtorek, 18 marca 2008


Co on w niej widzi. Co ona w nim widzi.
Oto jest prawo pierwszego olśnienia.
Tacy zwyczajni, jak wróble na piasku.
Jałowość piachu w ziarno się zamienia.

To dzięki tobie przywłaszczam krajobraz.
Z tobą ma dla mnie leśny smak powietrze.
I nie zaprzeczy temu odkrywaniu
naiwność naszych barw, gdy czas je zetrze.

Rzecz sprawiedliwa. Gdy widzialny świat
twoim imieniem po imieniu wołam.
Zachowaj 
prawo  pierwszego olśnienia,
tak właśnie trzeba patrzeć dookoła.


Wincenty Faber

00:03, eva-ewa
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 17 marca 2008


Oto nas dwoje bezbronnych w dotknięciach
w grotach zaimków skorupiaści święci
tak sztywni w słowach tak zuchwali w lędźwiach
a aureole ciężkie jakby były z rtęci

Niekiedy jest chwila rozedrgana ciszą
po niej nie ma rtęci jest żywe srebro
i kropelki potu u sutek nam wiszą
jesteśmy wstrząsani ciszą jak febrą

I zaraz nagły strach bo widzimy chwilę
gdy w skorupach słów będziemy coś grzebać.
Trzeba się bronić strusiowatym stylem
a więc się przytulić I już się nie bać

Ireneusz Iredyński

09:54, eva-ewa
Link
sobota, 15 marca 2008


To śmiać się często i dużo,
zdobywać szacunek mądrych ludzi
i uczucia dzieci.
To zasługiwać na szczere uznanie
i znosić cierpliwie zdrady fałszywych przyjaciół.
To doceniać piękno
i znajdować w innych to, co najlepsze.
To pozostawić świat odrobinę lepszym,
czy to za sprawą zdrowego dziecka, ogrodowej grządki
czy lepszych warunków społecznych.
To wiedzieć, że dzięki twemu istnieniu choć jeden człowiek
miał łatwiejsze życie.
Właśnie to oznacza odnieść sukces.


Ralph Waldo Emerson
10:40, eva-ewa
Link Komentarze (7) »
piątek, 14 marca 2008


Posłuchaj, porzucony przez nią,
Nieznany mój przyjacielu:
W rozpaczy swojej
Nie wychodź na balkon, nie wychodź,
Do bruku z góry nie przychodź, nie przychodź,
Na smugę cienia nie wbiegaj,
Zaczekaj, trochę zaczekaj!

Poczekaj, porzucona przezeń,
Nieznana mi przyjaciółko:
W rozpaczy swojej
Nie wychodź na balkon, nie wychodź,
Do bruku z góry nie przychodź, nie przychodź,
Na smugę cienia nie wbiegaj,
Zaczekaj, trochę zaczekaj!

Przysięgam wam, że płynie czas!
Że płynie czas i zabija rany!
Przysięgam wam, przysięgam wam,
Przysiegam wam, że płynie czas!
Że zabija rany - przysięgam wam!

Tylko dajcie mu czas,
Dajcie czasowi czas.
(Powólcie czarnym potoczyć się chmurom
Po was, przez was i między ustami,
I oto dzień przychodzi, nowy dzień,
One już daleko, daleko za górami!)
Tylko dajcie mu czas,
Dajcie czasowi czas,
Bo bardzo, bardzo,
Bardzo szkoda

Byłoby nas!

Edward Stachura
10:07, eva-ewa
Link
środa, 12 marca 2008

ciekawy jest przylądek wszelakiej nadziei
tu namiętności świecą
jak czyste miedziane wazy
tu się unoszą opary
namiętności

miłość
ubrana w krótki płaszcz
drżący z niecierpliwości
z kolanami pod brodą
w kącie
oczy - latarnie
wysyła w mrok
oczy - płoną

zazdrość
taniec szybkich palców na szybie
śniegu miękkość
grabiona zachłannie
spalanie oddechu -
wykorzystywanie ułamków przestrzeni
wiatr -
obejmujący wszystko
wiążący rozsypane elementy świata
doskonałe istnienie
gdzie czekam
zwinięta w kłębek - na cios


Halina Poświatowska
19:02, eva-ewa
Link Komentarze (5) »

Wstanę i pójdę, pójdę,
gdzie wyspa Innisfree,
I będzie tam lepianka z gliny
i z witek wierzb,
Fasoli dziewięć rzędów, i ul;
i każdy z dni
Brzęczenie pszczół wypełni aż po zmierzch.

I będę sam, i będzie spokój -
bo on jak miód
Sączy się z chmur poranku na łąki,
gdzie dzwoni świerszcz;
A noc to migot gwiazd, a dzień
to biały żar wód,
A zmrok - jaskółczy puch, królicza sierść.

Wstanę i pójdę, pójdę,
bo słyszę dzień i noc
Plusk fal o brzeg jeziora,
puls mojej własnej krwi,
I nad szarością ulic wciąż
woła mnie ten głos
I chce, bym szedł, bym szedł do Innisfree.


William Butler Yeats

00:08, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
wtorek, 11 marca 2008


Rozwiązują się nagle i lekko,
Opadają, jak płatki kwiatów,
Groźnie supły zamówione przez piekło
U najgorszych supłomanów-wariatów.

Pętle słów kołtuniastych plątali,
Fanatycznie, na amen skręcone,
I na mokro zaciskali ze snami
W guzy, w gruzła, w garbate miliony.

I przez gardło sękatym powrozem,
I przez oczy - warkoczami czarownic...
Młode pędy tylu naszych wiosen
Uwikłali w szatańskiej sznurowni!

Julian Tuwim

20:33, eva-ewa
Link
poniedziałek, 10 marca 2008
czwartek, 06 marca 2008


Jeżeli porcelana to wyłącznie taka
Której nie żal pod butem tragarza lub gąsienicą czołgu,
Jeżeli fotel, to niezbyt wygodny, tak aby
Nie było przykro podnieść się i odejść;
Jeżeli odzież, to tyle, ile można unieść w walizce,
Jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci,
Jeżeli plany, to takie, by można o nich zapomnieć
gdy nadejdzie czas następnej przeprowadzki
na inną ulicę, kontynent, etap dziejowy
lub świat

Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie
czuł się jak u siebie w domu?

Stanisław Barańczak

21:58, eva-ewa
Link Komentarze (6) »
środa, 05 marca 2008


Najważniejszy w tragedii jest dla mnie akt szósty;
zmartwychwstanie z pobojowisk sceny,
poprawianie peruk, szatek,
wyrywanie noża z piersi,
zdejmowanie pętli z szyi,
ustawianie się w rzędzie pomiędzy żywymi
twarzą do publiczności.

Ukłony pojedyncze i zbiorowe;
Biała dłoń na ranie serca,
Dyganie samobójczyni,
Kiwanie ściętej głowy.

Ukłony parzyste:
Wściekłość podaje ramię łagodności,
Ofiara patrzy błogo w oczy kata,
Buntownik bez urazy stąpa przy boku tyrana.

Deptanie wieczność i noskiem złotego trzewiczka.
Rozpędzanie morałów rondem kapelusza.
Niepoprawna gotowość rozpoczęcia od jutra na nowo.

Wejście gęsiego zmarłych dużo wcześniej,
Bo w akcie trzecim, czwartym oraz pomiędzy aktami.
Cudowny powrót zaginionych bez wieści.

Myśl, że za kulisami czekali cierpliwie,
Nie zdejmując kostiumu,
Nie zmywając szminki,
Wzrusza mniej bardziej niż tyrady tragedii.

Ale naprawdę podniosłe jest opadanie kurtyny
I to, co widać jeszcze w niskiej szparze:
Tu oto jedna ręka po kwiat spiesznie sięga,
Tam druga chwyta upuszczony miecz.
Dopiero wtedy trzecia, niewidzialna,
Spełnia swoja powinność:
Ściska mnie za gardło.

Wisława Szymborska

22:54, eva-ewa
Link
wtorek, 04 marca 2008


Właściwie słonie są bardzo wrażliwe i nerwowe.
Mają bujną wyobraźnią, która pozwala im niekiedy
zapomnieć o swoim wyglądzie.
Kiedy wchodzą do wody, zamykają oczy.
Na widok własnych nóg wpadają w rozdrażnienie i płaczą.
Sam znalem słonia, który zakochał się w kolibrze.
Chudł, nie spał i w końcu umarł na serce.
Ci, którzy nie znają natury słoni, mówili : był taki otyły.


Zbigniew Herbert

14:50, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 03 marca 2008

Mam wszystko czego mogę chcieć,
i nawet dyplom mam na ścianie,
i kilka listów, dużo zdjęć,
i uschłą różę, i wspomnienie,
i perspektywy piękne mam,
kończyny cztery, jedną głowę,
kilka koszulek, parę gaci,
co miesiąc firma pensje płaci.
Życie me piękne jest i miłe,
aż nie dostanę kopa w tyłek.

Mariusz Parlicki

00:24, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2