Archiwum
Zakładki:
Poezja jest pokarmem duszy, naszym wspólnym skarbem i tylko autor wiersza może mieć zastrzeżenia do jego rozpowszechniania. Jednak nikt jeszcze tego nie zrobił.... Dziękuję za mój blog.
Pozostaw ślad...
Tutaj jestem:
Nie wiem, co to poezja, nie wiem, po co i na co... Wiem, że czasami ludzie czytają wiersze i płaczą.... Władysław Broniewski
RSS
środa, 31 marca 2010

I nowe sobie
zadaję pytanie
Czy to pokusa?
Czy to jest
wyzwanie?

Michał Zabłocki
00:33, eva-ewa
Link Komentarze (3) »

Wiosnę przez szybę poczułem
(jechałem samochodem)
Świat pobudzony jakiś
Jak te dziewczyny młode
 
Co obok szły chodnikiem
(wiatr włosy im rozwiewał)
I roześmiane takie
Jedną z nich była Ewa
 
Imię jej usłyszałem
(druga tak do niej mówiła)
Gdzie jesteś Ewo-Wiosno,
Wszak drzwi już uchyliłaś???
 

Ryszard  Opara
00:32, eva-ewa
Link
poniedziałek, 29 marca 2010
Dla dzieci pierwszy w życiu koniec świata.
Dla kotka nowy Pan.
Dla pieska nowa Pani.
Dla mebli schody, łomot, wóz i przewóz.
Dla ścian jasne kwadraty po zdjętych obrazach.
Dla sąsiadów z parteru temat, przerwa w nudzie.
Dla samochodu lepiej gdyby były dwa.
Dla powieści, poezji - zgoda, bierz co chcesz.
Gorzej z encyklopedią i sprzętem wideo,
no i z tym poradnikiem poprawnej pisowni,
gdzie chyba są wskazówki w kwestii dwojga imion -
czy jeszcze łączyć je spójnikiem "i",
czy już rozdzielać kropką.

Wisława Szymborska

21:07, eva-ewa
Link Komentarze (3) »
niedziela, 28 marca 2010

Chciałbym Cię narysować
Wiosny delikatną kreską
By zbiegły się wszystkie fiołki
Nad zbudzoną z zimy rzeką
 
Chciałbym by twe włosy
Były jak warkocze leszczynowe
A usta twe szalone
W kolorze pierwszych poziomek
 
Chciałbym by twe oczy
W majową mgłę były oprawione
Żebyś cała się śmiała
Jak wiosenny dzwonek
 
Chciałbym - lecz słów brakuje
I wszystkie się plączą
Chciałbym - lecz nie zdążyłem
Dzień znów schodzi się z nocą
 
Adam Ziemianin

20:48, eva-ewa
Link
wtorek, 23 marca 2010

no chodź
obejmę cię lekko
jak ugłaskana woda ziemię

no chodź
dotknę twoich brwi
jak obudzona woda

no chodź
spadnę na twoje usta
jak woda podniesiona z dna

ciepłym deszczem
przywarta
do szyby twojego uśmiechu
zostanę aby wysychać
przez resztę słonecznych dni

Halina Poświatowska

18:42, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 22 marca 2010

Słońce wypływa z chmur brudnawej matni,
Ptaki śpiewają już całkiem rozgłośnie.
Po raz już setny, pewnie nie ostatni
Piszę o wiośnie.

I będę pisał, póki nieba lazur
Będzie jak bratnia ślicznych oczu głoska,
Nim jej nie zetrze czasu ostry pazur
I szara troska.

I będę pisał, póki słońca radość
Będzie uśmiechom ust. różanych równa,
Aby weselu życia czynić zadość,
A to rzecz główna.

i będę pisał, póki promień złoty
jednako z włosem jasnym lśni radośnie,
Wśród tych podobieństw któż nie ma ochoty
Marzyć o wiośnie!

Konstanty  Ćwierk
19:15, eva-ewa
Link
niedziela, 21 marca 2010

Zali naprawdę już wiosna

Jawi się stopy lekkiemi
Na ziemi twardej od mrozu,
Na śniegiem pokrytej ziemi?

Zali naprawdę nie myli
Wlepione w przestrzeń oko?
Szeroko-li świat ten ogarnia,
Wnika-li w niego głęboko?

Zali naprawdę mu wierzyć,
Iż coś nie na wyżach przemienia
I w głębiach coś się już spełnia,
Z czym się nie spotkasz bez drżenia?

Zali naprawdę twe serce
Już się radować może,
Albowiem zima przechodzi,
Żary tłumiąca boże?

Według zwyczajnej rachuby,
Co ludzi w swych więzach miewa,
Daleko jeszcze do chwili,
Gdy zaczną pękać drzewa.

Do tego czasu daleko,
Kiedy na dach nasz słomiany,
Do gniazd, porzuconych tak dawno,
Stęsknione wrócą bociany.

Kiedy spod śniegu powłoki
Oślepi cię żywy blask żyta,
Że dusza, cudy goniąca,
Przystaje nagle jak wryta.

Kiedy nad polem i łąką,
Co w zorzy się kąpią złotej,
Skowrończe usłyszysz pieśni,
Źródło i cel swej tęsknoty.

Daleka jeszcze godzina,
Gdy pierwsza zakwitnie róża,
Lecz świty wcześniej już wstają,
Wcześniejszy dzień się przedłuża.

Słońce już większym się toczy
Łukiem i, grzejąc z południa,
Zimie, zbyt dufnej w swe siły,
Bezwzględną władzę utrudnia.

A wczoraj, kiedy mnie kroki
Do parku szarego zawiodły,
Spostrzegłem, jak świeży kęs trawy
Spod szarej wybijał się jodły.

Zaś kiedym wracał do domu,
Czułem, iż zorza, co właśnie
Gasła w mych oczach, naprawdę
Nie bez nadziei gaśnie.

Wszystko to znaki niemylne,
Choć jeszcze tak słabo rosną,
Że Cud się już ku nam przybliża,
Nazywający się Wiosną.


Jan Kasprowicz - Księga ubogich - XLI


10:52, eva-ewa
Link
środa, 17 marca 2010

Próbuję nauczyć się grać w szachy
już szósty dzień próbuję nauczyć się grać w szachy
czytam literaturę naukową
staram się zrozumieć powagę sytuacji
coraz bardziej udzielam się społecznie
gimnastykuję ręce

już chcę zrobić ruch
aż tu nagle
mój profesor mówi:
- trzeba umieć wygrać w szachy
bez użycia
rąk.


Ewa Lipska
20:09, eva-ewa
Link
niedziela, 14 marca 2010


Kocham cię
z lęku przed samotnością.

Patrzę w twoje oczy,
dotykam twoich rąk,
wsłuchuję się w twój oddech.

Jesteśmy razem,
ale myślimy o niebieskich migdałach.
Każde z nas
myśli o własnych niebieskich migdałach.

Wymijamy się w drzwiach
jak dwie równoległe linie,
które przetną się w nieskończoności.
Żyjemy obok siebie
na dwóch odrębnych orbitach.

Siadamy razem do stołu,
jemy zupę,
ale myślimy o niebieskich migdałach.
Każde z nas
myśli o własnych niebieskich migdałach.

Patrzę w twoje oczy,
lecz ich nie widzę.
Dotykam twoich rąk,
lecz ich nie czuję.

Zdaje mi się, że myślę,
zdaje mi się, że fruwam,
ale jestem jak mikrob
zasklepiony w swojej
małej
kropelce wody.

Twój świat
zamknięty jest w innej
małej kropelce wody.

Krążymy obok siebie -
drobnoustroje
wielkiego,
niezrozumiałego
wszechświata.

Kocham cię
z lęku przed samotnością.
Jesteś mi niezbędna,
jesteś mi potrzebna,
abyś od czasu do czasu
wymawiała
bezmyślnie
moje imię.

Jan Brzechwa

22:54, eva-ewa
Link

Unieś głowę jak źródło,
Z niej powstanie kolor
I nazwanie wszechrzeczy
I płynienie porom.

Widzisz wszystko spełnione,
Czas po brzeg nalany
I niebo syte żaru
Jak złote fontanny.

A wszystko możesz spełnić
Od nowa i począć
Widowiska w obłokach
Tryskające oczom.

I wszystko, co przypomnisz,
Będzie jak czas głuchy,
Nad którym jak nad ciałem
Zawirujesz duchem.

Bo kochać znaczy tworzyć,
Poczynać w barwie burzy
Rzeźbę gwiazdy i ptaka
W łun czerwonych marmurze.

Krzysztof Kamil  Baczyński


22:53, eva-ewa
Link
środa, 10 marca 2010


Pewien młody wikary w Lozannie
Lubił chodzić w rozpiętej sutannie.
Lecz na widok kardynała
Gasła w nim fantazja cała
I zapinał się starannie.


limeryk frywolny  Pani Szymborskiej
21:15, eva-ewa
Link Komentarze (3) »
wtorek, 09 marca 2010

Zapomnimy co miało się stać
przemyślimy co możemy dać
zrozumiemy za pomocą rąk
nasz błąd

wybierzemy wielokrotne z wyjść
odkryjemy niebezpieczną myśl
przeskoczymy bez udziału nóg
przez próg

odnajdziemy się w pobliżu chmur
zatrzymamy serce w czasie snu
obudzimy się bez duszy jak
na wznak

zestrzelimy najdawniejszą z gwiazd
zobaczymy jak się kurczy czas
przemienimy się z istoty w znak
i wspak

Adam Nowak

19:09, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
niedziela, 07 marca 2010


Zanadto się z damą cacka
Szarmancka brać literacka.

Szmatławce i szewaliery
Prawią jej same dusery.

Dochodzą już do przesady
Te kąplemęty, lansady.

Te sętymęty, czułości
Przyprawić mogą o mdłości.

Mizdrzy się w gracji i szyku
Cicisbey przy wersalczyku.

Dla byle kapryśnej idiotki
Madrygał ułoży słodki.

Dla paru od wiersza groszy
Płaszczy się, mdleje z rozkoszy.

Wpadają w achy i ochy
Na widok pończochy pieszczochy.

Piszczą "sylwuple, żewupry!"
Bałwany i wiercikupry.

Na widok pyjamy damy
Piszczą te chamy reklamy.

Dlaczego chwycił szał cię,
Gdyś ujrzał kretynkę w aucie?

Czego się cieszysz, Mojsie,
Że dziwka siedzi w Rolls-Roysie?

"Urocza Bebi Pipi
w yachcie na Missisipi".

"Zmysłowa Dudu Papa
Jej uśmiech, pies i kanapa".

"Fertyczna Elli Belli
Pije kawę w kąpieli".

Czego migdalisz się, chłopie,
Że dziwka kawsko żłopie?

Że w wannie niby? To o to
Tak się wygłupiasz, idioto?

Sam lepiej idź do łaźni
I już się więcej nie błaźnij.

Julian Tuwim

10:54, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
piątek, 05 marca 2010


Nie musisz być dobra
Nie musisz iść na kolanach
sto mil przez pustynie, pokutując.
Wystarczy, jeżeli pozwolisz zwierzątku twego ciała
kochać, co pokochało.
Mów mi o twojej rozpaczy, ja opowiem moją.
A tymczasem dalej trwa świat.
Dalej słońce i przezroczyste kamyki deszczu
suną przez krajobrazy,
nad łąki i głębokie drzewa,
nad góry i rzeki.
Znów dzikie gęsi, wysoko w czystym błękicie,
lecą z powrotem do domu.
Kimkolwiek jesteś, choćbyś była bardzo samotna,
świat ofiarowuje się twojej wyobraźni,
woła do ciebie jak dzikie gęsi, cierpko, pobudzająco,
coraz to oznajmiając, gdzie jest twoje miejsce
w rodzinie ziemskich rzeczy.


Mary Oliver
Tł. Czesław Miłosz


08:23, eva-ewa
Link