Archiwum
Zakładki:
Poezja jest pokarmem duszy, naszym wspólnym skarbem i tylko autor wiersza może mieć zastrzeżenia do jego rozpowszechniania. Jednak nikt jeszcze tego nie zrobił.... Dziękuję za mój blog.
Pozostaw ślad...
Tutaj jestem:
Nie wiem, co to poezja, nie wiem, po co i na co... Wiem, że czasami ludzie czytają wiersze i płaczą.... Władysław Broniewski
RSS
czwartek, 31 marca 2011

Rok za rokiem,
krok za krokiem,
błąd za błędem.
przed obłędem
chroni jeszcze krąg polarny - zapomnienia.

Ale czasem tak pod wieczór,
w przedpokoju moich przeczuć,
słychać coś,
i wyglądam
i nic nie ma.

Nie najlepiej to wygląda
jak widzicie,
nieforemny ten berecik na mej głowie
to jest życie,
nie najlepiej - monotonia,
wszędzie we mnie i koło mnie.
Jeśli czasem coś zadziwi, coś zaskoczy
to berecik,
kiedy spada mi na oczy.

Nie najlepiej to wygląda, jak widzicie,
ale przecież to jest nasze pierwsze życie!!!

Andrzej Poniedzielski

19:39, eva-ewa
Link
niedziela, 27 marca 2011
Nie mogę zasnąć

Boże
który docierasz do bram
oświetlonych marną żarówką
i wspinasz się po zabłoconych schodach
odrapanych korytarzy

Który wiesz dlaczego
i potrafisz przechować pod śniegiem motyla
na następne lato
czuwając nad jego snem z palcem na ustach

Zrób coś
z taką miłością
nie w porę
gdy bezlistne drzewa
kołyszą się na marcowym wietrze
wszyscy mają katar
a rozmiękły śnieg
wlewa się do butów

Śnisz nas Boże razem
na brzegach talerzy gdy nakładam obiad
i na rąbku wystygłej małżeńskiej pościeli
we wgłębieniach zmarszczek wokół oczu
i na paznokciach moich zniszczonych rąk
gdy zmywam naczynia
i piorę dziecięce skarpetki
trwożąc się na myśl
o rychłym potępieniu

A ty śnisz nas uparcie razem
i splatasz nam dłonie
tak że nie możemy uciec od siebie

A jeśli

a jeśli nie
to nie wódź nas na pokuszenie
niech już oplącze mnie
domowy makaron na niedzielę
daj zasnąć

i zbaw nas
każde osobno

Amen


Dorota Kiersztejn-Pakulska

23:44, eva-ewa
Link
czwartek, 17 marca 2011

A gdy przyszedł już nareszcie jako prawda, nie jak sen,
podścieliła mu pod nogi swoich włosów zwiewny len,
przytuliła jego głowę do swej piersi, do swych rąk,
by pragnienia nie znał lęku, by czekania nie znał mąk,
Wszystkie róże swych ogrodów, gdy dla niego w szczęściu rwie,
on porzuca ją na zawsze - bo jej nie mógł wołać w śnie.



Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
21:43, eva-ewa
Link Komentarze (2) »

- Utwory pana czytałam starannie
Lecz nie ma słówka w nich do Beatrycze:
Jakbyś pan nigdy żadnej pięknej pannie
Nic nie napisał... a ja - na to liczę.

- Pani! twą naprzód niech mi wolno będzie
Uścisnąć rękę za tak wiele trudu...

- Trudu?...

...Zapewne - bo nigdzie i wszędzie
Utwory moje.- Jam nie śpiewak ludu,
Którego piosnkę kiedyś kmieć powtórzy,
Obejmie tęcza, wicher poda burzy;
Ni śpiewak ludzi nie znanych ludowi...

- Tomów in quarto - tomów in octavo
Nie wyśpiewałem... jak poeci owi.
Pieśń ma tam - ówdzie. Krakowie, Warszawo,
Poznaniu, Wilno i ty, Carów miasto!
Wiecie, żem sercem rzucał bez rachuby...

- A pani mówisz: że mię znasz?... Niewiasto!
Niewiasto!... tom ci napisałem, gruby...
Jak grób człowieka -
Tu - pozwól mi, pani,
Że ci zaśpiewam Odę do kobiety -

- Słucham.

- ...Myśl sama już serce mi rani...
Nie będę śpiewał: "O! ty - ty - a nie ty..."
(Początek znany i który zużyto) -
Zacznę inaczej...

- Zacznij pan: kobieto!...

- Pani! - tak kończy się, nie zaś zaczyna,
I w tym jest cała trudności przyczyna...

- Zacznij pan, jak się zdawać panu będzie...

- Pani! - tak zacznę, jak kończą łabędzie...

Oda

Kiedy za kółkiem biegałaś po darni,
Cała w warkoczach,
Mówiłem tobie: „Włos sobie odgarnij!" -
I łzym miał w oczach.

Brat twój, od rana ci błogosławiłem
Młodości cnotą;
A tyś urosła i nie wiesz, czymć byłem...
Brzydka istoto!

Rad bym ci za to wziąść te złote sploty
I obciąć nożem -
Albo uknować jakie wielkie psoty
Z aniołem-stróżem...

Bo byłem smutny - a kto przyszedł do mnie?
Nie ty - o pani!
Gdy krew i ogień, i fala koło mnie
Wrzały z otchłani...

Bo byłem blady - a róża zza kraty
Dała mi wonie;
I w puszczach byłem, a mech mi brodaty
Kładł się pod skronie...

I smutki ludzkie, prawie smutki Boże -
Znam po nazwisku;
Zawiści chude brałem na obroże
W piekieł ognisku.

"Eurydyce! - miałbym mówić prawo -
Pozdrów mię, proszę..."
I Andromacy rzec: "Ksieni! łaskawo
Patrz, ile znoszę..."

Nie jak Eneasz, ja piekielne groty
Przeszedłem - o! nie:
Bo żałowaliście mi rózgi-złotej,
I ziół na skronie.

Gdym nogę bosą stawił z dumą wielką
Na zamieć czasów,
A nie splamiłem ci łzy mej kropelką
Wstążek, atłasów!...

Anim gazowy oberwał ci welon,
By otrzeć skronie,
Choć nie duch jestem, ale jestem wcielon,
Pomny o zgonie...

Dlatego znam cię, Realności-wdowo!
I znam twą śliczność,
I powiem tobie tylko jedno słowo:
"Tyś... jak... publiczność."

Cyprian Kamil Norwid

21:17, eva-ewa
Link

Jesteś tu przy mnie
Noc się chyli
Nad ranem bywa nieprawdziwie
Jesteś tu przy mnie
Trochę cię dziwi,
Że ja niczemu się nie dziwię
A znamy się od godzin pięciu
Nieprawda!
Czy się nie domyślasz,
Że zagarnąłem cię pamięcią
Na długo przed tym zanim przyszłaś?

Taką cię wymyśliłem
Gdy okno bielało nad ranem
Wszystkie w tobie zmieściłem
Wiersze nie napisane
Najlepiej jak umiałem
Z każdym uśmiechem, gestem
Tylko nie przewidziałem
Że jesteś

Taką cię wymyśliłem
Nad stołem zalanym winem
Gdy twoje zdrowie piłem
W niejedną szarą godzinę
Za chwilę noc upadnie
Spojrzyj kochanie - dnieje
To chwila gdy najładniej Istniejesz

Taką cię wymyśliłem
Wśród tylu słów bezimienną
Kiedy ciszy motywem
Niebo szarzało nade mną
Kiedy za dużo chciałem
W swoim łagodnym obłędzie
Wtedy nie przewidziałem,
Że będziesz
Los dobrze się ze mną obszedł
Przy tobie wszystkiemu sprostam
Tylko o jedno cię proszę -
POZOSTAŃ!

Jonasz Kofta

20:35, eva-ewa
Link
niedziela, 13 marca 2011

Na wierzbie
nad samym rowem -
srebrne kotki marcowe.
Na deszczu i na słocie
srebrnieją im futra kocie.
Ale kotki marcowe nie piszczą.
Huśtają się na gałązkach.
Mruczą:
- Nareszcie wiosna!
I sierść mają coraz srebrzystą.

Joanna Kulmowa

10:19, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
środa, 09 marca 2011


Nie warto było z losem się droczyć,
kłamały usta,
kłamały oczy.
Nie warto było ufać na nowo
powrotom twoim i twoim słowom.

Dziś żyję wspomnieniem
twoich wyznań,
twoich ust,
twoich spojrzeń.
Nie wiesz, że
z twoim imieniem
wciąż kwiaty łącze,
niebo łączę
z twoim imieniem.
Choć przyszła tęsknota,
nieproszona, zła, niespełniona,
to o twoich powrotach
już nie chce słyszeć,
już mi wiary w ciebie brak.

Nie warto było z losem się droczyć,
kłamały usta,
kłamały oczy.
Nie warto było ufać na nowo
powrotom twoim i twoim słowom.

Nie warto było.
A przecież szkoda...


Barbara Rybałtowska
z repertuaru Reginy Pisarek

17:29, eva-ewa
Link
środa, 02 marca 2011

O, szczęście! widzieć irys.

Kolor indygo jak kiedyś suknia Eli
i delikatny zapach, jak zapach jej skóry.

O, jaki bełkot żeby opisać irys,
który kwitł, kiedy nie było żadnej Eli

i żadnych naszych królestw
i żadnych krajów.


Czesław Miłosz

20:17, eva-ewa
Link