Archiwum
Zakładki:
Poezja jest pokarmem duszy, naszym wspólnym skarbem i tylko autor wiersza może mieć zastrzeżenia do jego rozpowszechniania. Jednak nikt jeszcze tego nie zrobił.... Dziękuję za mój blog.
Pozostaw ślad...
Tutaj jestem:
Nie wiem, co to poezja, nie wiem, po co i na co... Wiem, że czasami ludzie czytają wiersze i płaczą.... Władysław Broniewski
RSS
środa, 30 marca 2016


Niech się uśmiecha ten i ów,
Lecz przecież fakt to oczywisty,
Że większość - znaczna większość psów -
Ma w sobie coś z artysty.

Można by to określić tak -
Wbrew stosom reguł i prawideł -
Że pies to taki wolny ptak,
Co kości je i nie ma skrzydeł.

Pies pięknie różne role gra.
Sztuka aktorska jest psu znana.
Pies czasem gra innego psa,
A czasem panią albo pana.

Pies umie zagrać ból i żal,
Rozpacz, tęsknotę i oddanie.
I umie patrzeć w siną dal
Niby aktorka na ekranie.

Lecz najzabawniej wtedy jest,
Kiedy spotkają się w niedzielę
Gdzieś w parku dwa komiki psie,
Dwa czworonożne fernandele.

Ludwik Jerzy  Kern

20:49, eva-ewa
Link

 

Oto my, nadzy kochankowie,
piękni dla siebie – a to dosyć –
odziani tylko w listki powiek
leżymy wśród głębokiej nocy.

Ale już wiedzą o nas, wiedzą|
te cztery kąty, ten piec piąty,
domyślne cienie w krzesłach siedzą
i stół w milczeniu trwa znaczącym.

I wiedzą szklanki, czemu na dnie
herbata stygnie nie dopita.
Swift już nadziei nie ma żadnej,
nikt go tej nocy nie przeczyta.

A ptaki? Złudzeń nie miej wcale:
wczoraj widziałam, jak na niebie
pisały jawnie i zuchwale
to imię, którym wołam ciebie.

A drzewa? Powiedz mi, co znaczy
ich szeptanina niestrudzona?
Mówisz: Wiatr chyba wiedzieć raczy.
A skąd się wiatr dowiedział o nas?

Wleciał przez okno nocny motyl
i kosmatymi skrzydełkami
toczy przyloty i odloty,
szumi uparcie ponad nami.

Może on widzi więcej od nas
bystrością owadziego wzroku?
Ja nie przeczuwałam, tyś nie odgadł,
że nasze serca świecą w mroku.

Wisława  Szymborska

20:39, eva-ewa
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 marca 2016



dwa obłoki na pustym niebie
i my w oknie salonu sami
chmury tulą się mocno do siebie
cicho krzycząc błyskawicami


Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

20:38, eva-ewa
Link
niedziela, 06 marca 2016

Z tamtą było kapryśnie i było niepewnie,
Gdy prosiłeś o serce, drwiła z ciebie płocha,
A gdy chciałeś porzucić, wzywała cię rzewnie,
Trudno ją było lubić, trzeba było kochać.

Ta nigdy nie jest zmienna i nie jest powiewna,
Ma uśmiech pogodniejszy i słowa łaskawsze,
Możesz jej ufać wiernie, nie zdradzi -
- rzecz pewna,
A kiedy powie słowo, dotrzymuje zawsze.

Tamta mnie opuściła, tamtej nie ma ze mną,
Ta przyszła i uściskiem objęła serdecznie,
I chociaż mi z nią dobrze i chociaż bezpiecznie,

Za tamtą mi jest smutno, za tamtą mi ciemno…


Stanisław Baliński

17:13, eva-ewa
Link