Archiwum
Zakładki:
Poezja jest pokarmem duszy, naszym wspólnym skarbem i tylko autor wiersza może mieć zastrzeżenia do jego rozpowszechniania. Jednak nikt jeszcze tego nie zrobił.... Dziękuję za mój blog.
Pozostaw ślad...
Tutaj jestem:
Nie wiem, co to poezja, nie wiem, po co i na co... Wiem, że czasami ludzie czytają wiersze i płaczą.... Władysław Broniewski
RSS
wtorek, 28 kwietnia 2009

Jak dobrze wstać skoro świt
jutrzenki blask duszkiem pić
Nim w górze tam, skowronek zacznie tryl
Jak dobrze wcześnie wstać dla tych chwil
Gdy nie ma wad wspaniały, piękny świat
Jak dobrze wcześnie wstać wiosną lat

Otrząsa się z rosy bez
Chcę w taki dzień znaleźć się
Obiecał mi poranek szczęście dziś
I szczęście dziś musi przyjść
Nie zmąci mej radości żaden cień
Wschodzące słońce śmieje się, co za dzień

Obiecuje nam ranek wszystko co chcemy mieć
Miłość ludziom, deszcze listkom, słowom sens
Budzimy się do życia naiwni tak
Tak jak czasem porankiem bywa piękny świat
Nadzieja i jutrzenka siostry dwie
Trzeba wiedzieć, że są, wierzyć w nie

Dzisiaj odnajdę, odnajdę siebie samą
Dzisiaj, na pewno wyjdę za mąż
Dzisiaj, dzisiaj, bo dzisiaj,
aj di di di baj baj wstaje świt
Taki piękny to czas chce się żyć
I chce się wstać, bo chce się żyć
Aj di di di baj baj, szkoda dnia
To czego pragniesz, najgoręcej chcesz
To tylko może w taki dzień zdarzyć się

Jonasz Kofta

11:49, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
sobota, 25 kwietnia 2009

Świat nie jest taki zły,
Świat nie jest wcale mdły,
Niech no tylko zakwitną jabłonie,
To i milion z nieba kapnie
I dziewczyna kocha łatwiej
Jabłonie kwitnące jabłonie.

Wszystkim manna pada z nieba,
Ludzie mają co potrzeba,
Darmo światło , gaz i lokaja,
Śpią od rana do wieczora,
Czasem drepczą do kościoła,
I nocą zmęczeni śpiewają.

Świat nie jest taki zły,
Świat nie jest wcale mdły,
Niech no tylko zakwitną jabłonie,
Babcie wnuczkom bajki klecą,
Złote zęby z nieba lecą,
Jabłonie kwitnące jabłonie.

Oto kurka na niebiesiech,
Zgadujemy co nam niesie,
Biały śnieg czy srebrne złotówki,
Wszyscy klniemy toż to skandal,
Dzisiaj z nieba wstyd i granda,
Lecą - gorące parówki.

Świat nie jest taki zły,
Świat nie jest wcale mdły,
Tak kończymy tę naszą melodię,
Wiosną ludzie umierają,
Wiosną ludzie się kochają,
I dziewczyna z ulicy i złodziej.
Policjanci i poeci ,chuligani - złote dzieci,
Wszyscy tańczą do świtu kankana,
Śpią od rana do wieczora,
Czasem drepczą do kościoła,
A w nocy zmęczeni śpiewają.

Świat nie jest taki zły,
Świat nie jest wcale mdły,
Niech no tylko zakwitną jabłonie,
To i milion z nieba kapnie
I dziewczyna kocha łatwiej,
Jabłonie kwitnące jabłonie.

Agnieszka Osiecka

19:02, eva-ewa
Link Komentarze (3) »
piątek, 24 kwietnia 2009

Jednostronna znajomość między mną a wami
rozwija się nie najgorzej.

Wiem co listek, co płatek, kłos, szyszka, łodyga,
i co się z wami dzieje w kwietniu, a co w grudniu.

Chociaż moja ciekawość jest bez wzajemności,
nad niektórymi schylam się specjalnie,
a ku niektórym z was zadzieram głowę.

Macie u mnie imiona:
klon, łopian, przylaszczka,
wrzos, jałowiec, jemioła, niezapominajka,
a ja u was żadnego.

Podróż nasza jest wspólna.
W czasie wspólnych podróży rozmawia się przecież,
wymienia się uwagi choćby o pogodzie,
albo o stacjach mijanych w rozpędzie.

Nie brakłoby tematów, bo łączy nas wiele.
Ta sama gwiazda trzyma nas w zasięgu.
Rzucamy cienie na tych samych prawach.
Próbujemy coś wiedzieć, każde na swój sposób,
a to, czego nie wiemy, to też podobieństwo.

Objaśnię jak potrafię, tylko zapytajcie:
co to takiego oglądać oczami,
po co serce mi bije
i czemu moje ciało nie zakorzenione.

Ale jak odpowiadać na niestawiane pytania,
jeśli w dodatku jest się kimś
tak bardzo dla was nikim.

Porośla, zagajniki, łąki i szuwary –
wszystko, co do was mówię, to monolog,
i nie wy go słuchacie.

Rozmowa z wami konieczna jest i niemożliwa.
Pilna w życiu pospiesznym
i odłożona na nigdy.

Wisława Szymborska


20:01, eva-ewa
Link
czwartek, 23 kwietnia 2009

No i co, chyba wiosna ?
Niby rzecz całkiem prosta
A wątpliwość gdzieś w sercu się czai....
Bo tu niby symptomy,
Ale znów, z drugiej strony
....Bo to raz już zapowiadali ?

Dziadek kupił już tytoń
Fajkę ma już nabitą
Czeka aż wyschnie ławka przed domem
Na tę ławkę i chwilę
Czekał przez cała zimę
Całą zimę zbierał "Przekroje".....

Wiosna - pierwsze litery z wiolonczeli i ze snu
Wiosna - znów zielenieje, znów się kurzy z kocich łbów
Wiosna - pierwsze litery z wiolonczeli i ze "sna"
Wiosna - znowu poeci o Wenecji i o bzach.....

Już się chyba na wyż ma
Sąsiad chciałby mieć wyżła
Siwooką, rasową morduchę
Która przyjdzie, zaszczeka
Złe wyczuje z daleka......
Sąsiad wie, bo ma piątym mają Muchę....

Wiosna - pierwsze litery z wiolonczeli i ze snu
Wiosna - znów zielenieje, znów się kurzy z kocich łbów
Wiosna - pierwsze litery z wiolonczeli i ze "sna"
Wiosna - znowu poeci o Wenecji i o bzach.....

No i cóż, taka wiosna....
Niby rzecz całkiem prosta
I przyroda się budzi z uśpienia..
Bo tu wyżły i koty,
Wyż, Wenecja...... kłopoty......
Ileż przy tym roboty,
Ileż przy tym zdrowego myślenia.........


Andrzej Poniedzielski
11:31, eva-ewa
Link
poniedziałek, 20 kwietnia 2009

Co robi las
kiedy nie ma nas?

O!  las ma wtedy jak w niebie.
Bo las jest wtedy u siebie.

Nie w naszych radiach
muzykach
ale w zwinnym tupaniu królika
Nie w naszych skorupkach
szkiełkach
ale w tęczy, którą świeci kropelka.

W śpiewie kosa.
W kukułczych głosach.
W pajęczynie z której szeptem kapie rosa.
Ach i w zieloności czystej.
W cichości.

Las jest leśny kiedy nie ma gości.

I raduje się wolnością niesłychaną.

I oddycha
pełną polaną.

Joanna Kulmowa

22:54, eva-ewa
Link Komentarze (3) »
niedziela, 19 kwietnia 2009

I ciało i dusza są sobie bliskie,
i wszystko, co towarzyszy ,
jest wtedy wszystkim.
Bo to jest miłość  taka ogromna,
a przecież  taka piękna,
i jednocześnie skromna.
I cicho z nami  słowa prawie nuci,
i nawet czasem, też z nami się kłóci!


Wiesław Mosiński

14:08, eva-ewa
Link Komentarze (4) »
sobota, 18 kwietnia 2009

Zielony dzień w gęstwinie szumiał
I pęczniał wonią mchów i traw,
I cień już cieniem być nie umiał,
I niewidzialnie niknął wpław.

Kto płynął za nim - ten zrozumiał,
Że trzeba płynąć właśnie tak,
Ażeby dzień zielony szumiał
I niknął cień - i leciał ptak.

Jan Brzechwa
19:50, eva-ewa
Link
czwartek, 16 kwietnia 2009

Jeszcze tylko kilka ciężkich chmur
Nie-porozpychanych nozdrzem konia;
Jeszcze tylko kilka stromych gór,
A potem - już słońce i harmonia!...
- Jeszcze tylko z hełmu kilka piór
W wiatru odrzuconych próżnię;
Jeszcze tylko jeden pękły grot -
Błyskawica jedna - jeden grzmot -
A potem - już nie!...


Tak samo i w życiu: czasów wir
Jezdnego na hipogryfie ima;
Gruby mu rozrywać każe kir,
Trumny przeskakiwać, których nie ma.
- Za czarnością trumien świata m i r,
Wynagradzający słusznie;
I wciąż tylko jeden jeszcze trud -
Wysilenie jedno - jeden cud -
A potem - już nie!...

Cyprian Kamil Norwid

20:06, eva-ewa
Link


Umiałbym kochać mocniej, lepiej lub inaczej,
umiałbym może... Umiał w plątaninie znaczeń
znaleźć jedno właściwe i jasne. Zawiłość
zdań złożonych przełożyć na słowo słów: miłość.

Ból może mógłbym nazwać... i opisać światło.
Może umiałbym więcej? Może nic ponadto?

Może pojąłbym siebie bez reszty? Nareszcie
umiałbym spleść jak warkocz barwę, czas i przestrzeń.

Umiałbym też zapewne od innych nie gorzej
rozumieć i wybaczać, i umiałbym może
żywych poić nadzieją, a umarłych budzić -
gdybym mówił językiem aniołów, nie ludzi...


Krzysztof Ćwiklińsk
i
20:03, eva-ewa
Link
poniedziałek, 13 kwietnia 2009

Pomyśl czy przyszło ci kiedy do głowy
że błękit jest czasem siny czasem granatowy
bywa jak lazur lub jak kraska modry
cieszą się święci w niebie
na dole pies z pieskiem
że nawet niebo nie bywa niebieskie

Jan Twardowski

23:26, eva-ewa
Link
piątek, 10 kwietnia 2009

Zdrowych i pogodnych
Świąt Wielkanocnych
w gronie przyjaznych i życzliwych
ludzi
życzę wszystkim którzy,
odwiedzają mój blog



21:10, eva-ewa
Link Komentarze (4) »
czwartek, 09 kwietnia 2009

Wymyj żono okna na Wielkanoc
Obejrzymy dokładniej to samo
W innych domach za czystymi szybami
Siedzą ludzie dokładnie tak sami

Takie same jajka malowali
Taką samą szynkę wystali
I tak samo nie pytają co dalej
Bo się dosyć złego napytali

Chrzan nas piecze. To płaczemy. Oni
Także płaczą nad swoim chrzanem
Może chociaż pokiwamy do nich
No i po co. Wszystko takie same

Wszystko skryte. Choć wszystko widać
I usłyszysz zza cienkiej ściany
Nie zobaczysz kto jest krzyżowany
A kto głupio na mękę go wydał

Wymyj żono okna. Popatrzymy
W swoje twarze - z mieszkania w mieszkanie
Może chrzanem się zadławimy
Zapłaczemy o zmartwychwstanie

             Ernest Bryll
            Wielkanoc '87


21:09, eva-ewa
Link
środa, 08 kwietnia 2009

Wiosna-lwica wysuwa zielone pazury
i dziką wonią kwiatów
pragnienie wyraża...
Wielkim skokiem uderza
o pręty z żelaza,
za którymi Los-strażnik
przystanął, ponury.
Sarknął piorun - to lwica
burzy się i złości -
błysnął maja zielenią
wzrok jej umęczony.
Na jesieni przycichnie -
wciągnie zielne szpony,
siwiejąc po samotnym
wybuchu miłości.

Maria Pawlikowska - Jasnorzewska

00:15, eva-ewa
Link
środa, 01 kwietnia 2009


Daj ciepło Twoje, daj kształt Twarzy
A włosy moje do ust przytul
Pieśń jaką znasz najstarszą zanuć
Nie słowem lecz dłońmi pytaj.
Weź oczy daję w nich pragnienie,
Mych ramion weź przystań cichą
Weź potu zapach a z rąk drżenie,
Jak z talii kart mnie wyczytaj.
(Jak z talii kart- wyczytaj mnie)

Wejdź we mknie falą wpłyń we mnie
Pod serce dojdź az do krzyku
Krwi potem spokój wróć znurzeniem
Półsennie niech płynie w żyłach

I dłonie nasze spleć w sytości
Posłuchaj jak cisza rośnie
Wiesz sporo czasu do jasności
Czekajmy niech wpierw noć zaśnie.
(Daj ciepło Twoje daj kształt twarzy
A włosy moje do ust przytul
Pieśń jaką znasz najstarszą zanuć
Nie słowem lecz dłońmi pytaj
(Nie słowem lecz dłońmi pytaj mnie)

Weź oczy daję w nich pragnienie
Mych ramion weź przystań cichą
Weź potu zapach a z rąk drżenie
Jak z talii kart mnie wyczytaj.


Wojciech Belon
16:06, eva-ewa
Link Komentarze (5) »

my nie wierzymy w piekło
w ogień tańczący
same jesteśmy iskrami
w naszych twarzach co noc
przeglądają się zaspane gwiazdy

my z otchłani światów
pachnące siarką i smołą
(perfumy to też alkohol)
tulimy w miękkim uścisku
tych z piekła i tych z nieba

kto nas potępi
jeśli nie same śmiechem szalonym
nie dotykajcie nas ręką
nie wytykajcie palcem
cienie umarłego wieczoru
wśród zaułków
- tańczą latarnie -
nasze bose stopy dzwonią dzwonią

pod księżycem jak srebrny pieniążek
(perfumy to też alkohol)

Halina Poświatowska
16:02, eva-ewa
Link
1

Szczęśliwy święty Jerzy
z rycerskiego siodła
mógł dokładnie ocenić
siłę i ruchy smoka

pierwsza zasada strategii
trafna ocena wroga

Pan Cogito
jest w gorszym położeniu

siedzi w niskim
siodle doliny
zasnutej gęstą mgłą

przez mgłę nie sposób dostrzec
oczu pałających
łakomych pazurów
paszczy

przez mgłę
widać tylko
migotanie nicości

potwór Pana Cogito
pozbawiony jest wymiarów

trudno go opisać
wymyka się definicjom

jest jak ogromna depresja
rozciągnięta nad krajem

nie da się przebić
piórem
argumentem
włócznią

gdyby nie duszny ciężar
i śmierć którą zsyła
można by sądzić
że jest majakiem
chorobą wyobraźni

ale on jest
jest na pewno

jak czad wypełnia szczelnie
domy świątynie bazary

zatruwa studnie
niszczy budowle umysłu
pokrywa pleśnią chleb

dowodem istnienia potwora
są jego ofiary

jest dowód nie wprost
ale wystarczający

2

rozsądni mówią
że można współżyć
z potworem

należy tylko unikać
gwałtownych ruchów
gwałtownej mowy

w przypadku zagrożenia
przyjąć formę
kamienia albo liścia

słuchać mądrej Natury
która zaleca mimetyzm

oddychać płytko
udawać że nas nie ma

Pan Cogito jednak
nie lubi życia na niby

chciałby walczyć
z potworem
na ubitej ziemi

wychodzi tedy o świcie
na senne przedmieście
przezornie zaopatrzony
w długi ostry przedmiot

nawołuje potwora
po pustych ulicach

obraża potwora
prowokuje potwora

jak zuchwały harcownik
armii której nie ma

woła -
wyjdź podły tchórzu

przez mgłę
widać tylko
ogromny pysk nicości

Pan Cogito chce stanąć
do nierównej walki

powinno to nastąpić
możliwie szybko

zanim nadejdzie
powalenie bezwładem
zwyczajna śmierć bez glorii
uduszenie bezkształtem


Zbigniew Herbert

15:51, eva-ewa
Link