Archiwum
Zakładki:
Poezja jest pokarmem duszy, naszym wspólnym skarbem i tylko autor wiersza może mieć zastrzeżenia do jego rozpowszechniania. Jednak nikt jeszcze tego nie zrobił.... Dziękuję za mój blog.
Pozostaw ślad...
Tutaj jestem:
Nie wiem, co to poezja, nie wiem, po co i na co... Wiem, że czasami ludzie czytają wiersze i płaczą.... Władysław Broniewski
RSS
czwartek, 31 maja 2007

Kiedy jestem smutny
To wszystko, co mnie otacza
Jest takie wyraźne
Że szkli się i kształtem swym - płacze.

I myśli takie inne
Których w zasadzie nie miewam
A które tak są wyraźne,
Że je spisuję i śpiewam.

I mgła pełzająca po szybie
I drżące płatki świętojańskiego chleba
I pantofle, co stoją w kącie
I w oknie skrawek nieba.

I prosto przez okno
Pełzną samochody po szosie
I wszystko zamienia się w smutek.
Jak w micie o królu Midasie.

Kiedy jestem smutny
Wszystko się zatrzymuje na drodze.
I zatrzymane myśli
I mucha na podłodze,

I tylko czas jeden
Tylko czas jest dla mnie okrutny
Bo w miejscu się nie zatrzymuje
Kiedy jestem smutny.

I gdy powracam do życia
To wita mnie ono jak trutnia.
I mówi - Twój czas już przeminął
W tym czasie, gdy byłeś smutny.


Jacek Kaczmarski

16:47, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
środa, 30 maja 2007


Tak mi bez ciebie tu biednie,
jakbym już była na rencie...
Studnia przyświeca mi we dnie,
w nocy nie świeci mi szczęście

Patrzę na dwie moje ręce,
smutne po tobie sieroty,
dałabym im po piosence,
ale nie wolno mi o tym...

Byłam już dzisiaj w Kiełbonkach,
rwałam poziomki jak chwasty,
a to dopiero dziesiąta...
A to dopiero dwunasty...

Serce bez ciebie siwieje
jak stary bezradny motyl,
dałabym mu ja nadzieję,
ale nie wolno mi o tym...

Rwie się do ciebie poduszka,
choćbym ją zbiła jak dziecko -
jak się tu teraz rozpłakać
będąc Agnieszką Osiecką?...

Agnieszka Osiecka

00:12, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 28 maja 2007


Ptaszęce chóry, najpiękniejsze z harf
Co dnia zwiastują wielkie wiosny święto.
Maj niesie w słońcu kwiatom tęczę barw
Z twarzą promienną, jasną, uśmiechniętą.

W szmaragd się każde ustroiło z drzew
I w woń najsłodszą i w najbielsze kwiaty
Wiatru w gałęziach delikatny wiew
Śpiewa kochania słodkie poematy.

Jeszcze przed żarem nie uciekam w cień,
Ni ogniem z nieba pierś jest przepalona.
Wiotką ruń łanów czar wiosennych tchnień
Ku słońcu podniósł z pulchnej ziemi łona.

Za rok wiosenne czary wrócą znów:
Słońce zaświeci i słowik zanuci,
Akacja kwitnąć będzie i krzak bzów,
Jeno się człowiek zmieni i nie wróci.

Konstanty Ćwierk

22:40, eva-ewa
Link Dodaj komentarz »


Problemów się nie rozwiązuje.
Problemy się przeżywa,
Jak dnie, których, gdy miną, już nie ma.
Jak szaty zużyte,
z których się wyroslo,
spadają z ramion
i w drzwi ostatnie
wchodzisz nagi i wolny
Jak świt.

Leopold Staff

17:46, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
niedziela, 27 maja 2007

Miłość mi dałeś, młodość górną,
Dar ładu i wysokie żądze.
I jeszcze na uciechę durniom,
Raczyłeś dać mi i pieniądze.

Płonącą kroplą obłąkania
W mózg szary mój sączyłeś tęczę.
Miraże wstają wśród mieszkania,
Palcami w stół na lutni dźwięczę.

I gdy poniosło, to już niesie,
Roztrącam dni i rwę na części,
I w zgiełku wieku, i w rwetesie
Ubrdało mi się jakieś szczęście:

Rytmowi przebieg chwil powierzać,
Apollinowym drżąc rozmysłem,
Surowo składać i odmierzać
Wysokim kunsztem słowa ścisłe.

I wtedy kształt żywego ciała
W nieład rozpadnie się plugawy,
Ta strofa, zwarta, zwięzła, cała,
Nieporuszona będzie stała
W zimnym, okrutnym blasku sławy.

Smutku! Uśmiechu! Melancholio!
W bęben żałobny bije gloria...
I smutnie brzmi: "Dum Capitolium ..."
I śmieszne jest: " Non omnis moriar".


Julian Tuwim

01:24, eva-ewa
Link Dodaj komentarz »
sobota, 26 maja 2007

Nad Twoją białą mogiłą
białe kwitną życia kwiaty -
O, ileż lat to już było
bez Ciebie - duchu skrzydlaty.

Nad Twoją białą mogiłą,
od lat tylu już zamkniętą,
spokój krąży z dziwną siłą,
z siłą, jak śmierć - niepojętą.

Nad Twoją białą mogiłą
cisza jasna promienieje,
jakby w górę coś wznosiło,
jakby krzepiło nadzieję.

Nad Twoją białą mogiłą
klęknąłem ze swoim smutkiem -
o, jak to dawno już było -
jak się dziś zdaje malutkim.

Nad Twoją białą mogiłą
o Matko - zgasłe Kochanie -
me usta szeptały bezsiłą:
- Daj wieczne odpoczywanie.

Karol Wojtyła, Emilii - Matce mojej

00:34, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
piątek, 25 maja 2007

Jedno długie spojrzenie, ach! ileż potrafi
Rzucone w moją stronę prawie nieostrożnie.
Ach! jakąż jest rozkoszą oglądać bezbożnie
To wszystko, czego nie ma na fotografii.

Wszystkie dnia mego sprawy są tylko marzenia,
Które noc rozprasza, sen z myśli wypłoszy;
Bo cóż da rozkosz wargom, gdy pragną rozkoszy.
Cóż może olśnić oczy, gdy pragną olśnienia.

Noc z tobą - to jest jedno, co jak haszysz działa,
Tylko jedno, w co można wierzyć bezprzytomnie.
I nie wiem, czy jest miłość oprócz twego ciała,
I wiem, że mnie nie kochasz, że zapomnisz o mnie.

Jan Lechoń

18:50, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
czwartek, 24 maja 2007


Wiem, że przyjdziesz, noc będzie rozgrzana,
duszna ciszą i płomieniem bzowym;
kwiaty wiosny niosąc na kolanach
spłyniesz ciszą i ciszą mnie zgubisz...
Może przyjdziesz w rozkrzyczane rano,
strzelisz gwiazdą w słoneczny spokój,
strzelisz sercem w duszę słońcem zlaną
w niespodzianym, dziwnym jakimś roku.
Może będzie deszcz o szyby dzwonił,
na falistym morzu ukojeniem,
może powiesz mi, co walka z życiem,
może powiesz mi, co jest cierpienie.
Może będzie deszcz o szyby dzwonił,
światło będzie piorunem się wiło
(w dali kroki zdyszanej pogoni).
Wiem, że przyjdziesz, wiem, że powiesz:
Miłość...

Krzysztof Kamil Baczyński
18:25, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
środa, 23 maja 2007

Znam ludzi z kamienia,
Co będą wiecznie trwać
Znam ludzi z papieru,
Co rzucają się na wiatr

A my tak łatwopalni
Biegniemy w ogień,
By mocniej żyć
A my tak łatwopalni
Tak śmiesznie mali
Dosłowni zbyt

Wiem, że można inaczej żyć
Oszukać, odbić czas
Wiem jak zimno potrafi być
Gdy wszystko jest ze szkła

A my tak łatwopalni
Biegniemy w ogień,
By mocniej żyć
A my tak łatwopalni
Tak śmiesznie mali
Dosłowni zbyt

Świat między wierszami
Największy ukrył skarb
Wiesz - w to miejsce czasami
Odchodzi któryś z nas
Odchodzi któryś z nas
Odchodzi któryś z nas

A my tak łatwopalni
Biegniemy w ogień,
By mocniej żyć
A my tak łatwopalni
Tak śmiesznie mali
Dosłowni zbyt


Jacek Cygan
21:18, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
wtorek, 22 maja 2007


Mów całą Prawdę - lecz stopniowo -
Ostrożnie i okrężnie -
Nie zniesie błysku nagłej Prawdy
Nasz Zachwyt niedołężny -
Jak Błyskawica - gdy się Dziecku
Naturę jej naświetli -
Tak prawda niech olśniewa z wolna,
Abyśmy nie oślepli -



Emily Dickinson
tł. Stanisław Barańczak

21:09, eva-ewa
Link Komentarze (2) »


Oto jest noc tańczących snów
i wschodzi nów na niebo znów
jak sekret, który do połowy

mówiłem tobie w inny czas
gdy nów podobny drżał i gasł
tuż ponad cieniem twojej głowy.

I dziś, jak wtedy, palcem weń
wskazując, rzekłaś: "Drogi, zmień
ten księżyc, niech się w pełnię spełnia".

I nagle - burza srebrna, i
zbratane usta aż do krwi
przecięła zwierciadlana pełnia.



Konstanty Ildefons Gałczyński
00:00, eva-ewa
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 maja 2007
 

 Było sobie raz jajko mądrzejsze od kury. 

Kura wyłazi ze skóry,
Prosi, błada, namawia: "Bądź głupsze!"
Lecz co można poradzić, kiedy ktoś się uprze?

Kura martwi się bardzo i nad jajkiem gdacze,
A ono powiada, że jest kacze.

Kura prosi serdecznie i szczerze:
"Nie trzęś się, bo będziesz nieświeże."
A ono właśnie się trzęsie
I mówi, że jest gęsie.

Kura do niego zwraca się z nauką,
Że jajka łatwo się tłuką,
A ono powiada, że to bajka,
Bo w wapnie trzyma się jajka.

Kura czule namawia: "Chodź, to cię wysiedzę."
A ono ucieka za miedzę,
Kładzie się na grządkę pustą
I oświadcza, że będzie kapustą.

Kura powiada: "Nie chodź na ulicę,
Bo zrobią z ciebie jajecznicę."
A jajko na to najbezczelniej:
"Na ulicy nie ma patelni."

Kura mówi: "Ostrożnie! To gorąca woda!"
A jajko na to: "Zimna woda! Szkoda!"
Wskoczyłu do ukropu z miną bardzo hardą
I ugotowało się na twardo.
Jan Brzechwa
17:44, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
niedziela, 20 maja 2007


Że żmija? I cóż, że przemija?
Od tego chwila, że przemija,
Zaledwo moja, już niczyja,
Jak chmur znikome arcydzieła.

Chociaż się wszystko wiecznie zmienia
I chwila, chwili nie pamięta,
Zawsze w jeziorach na przemiany
Kąpią się gwiazdy i dziewczęta.


Leopold Staff

00:28, eva-ewa
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 maja 2007

Znaleźć słowo trafne
które jest w pełni sił
jest spokojne
nie histeryzuje
nie ma gorączki
nie przeżywa depresji
można mu ufać

znaleźć słowo czyste
które nie spotwarzyło
nie doniosło
nie wzięło udziału w nagonce
nie mówiło że czarne to białe

można mieć nadzieję
znaleźć słowa skrzydła
które by pozwoliły
bodaj na milimetr
unieść się nad tym wszystkim

Ryszard Kapuściński

10:55, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
piątek, 18 maja 2007


Com miał od ciebie? -
to, co od kwiatu,
co zakwitł pięknie
i wiądł powoli,
prócz tego -
imię do poematu
no i miesiące melancholii

Władysław Broniewski
00:31, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
czwartek, 17 maja 2007


Zawsze twierdziłem że los to zły kawał
Że po co ryba jeżeli jest kawior
Że z wszystkich stylów ostanie się gotyk
Bo stercząc nie naraża na kłujący dotyk
Siedzę przy oknie glony za nim mokną
Kochałem ludzi niewielu lecz mocno

Sądziłem że od lasu większe jest polano
Że po co całe dziewczę jeśli jest kolano
Że zaprószone pyłem z podkopów historii
Oko Rosji odpocznie na cyplach Estonii
Siedzę przy oknie umyłem naczynia
Szczęście już się skończyło nic się nie zaczyna

Sądziłem że w żarówce widać męki płócien
Że akt miłosny winien stworzyć własną mowę
Że wbrew Euklidesowi gdy coś zwężę w stożek
Nie tyle z tego zero ile chronos stworzę
Siedzę przy oknie wspominam dni młode
To się uśmiechnę to znów splunę na podłogę

Pisałem że liść każdy to pączka zniszczenie
Że w niewłaściwą glebę upadłszy nasienie
Nie puszcza pędów toteż łąka czy polana
Świadczy że się przyrodzie zdarzył grzech Onana
Siedzę przy oknie zaciskając wargi
Cień mój towarzysz na ścianie się garbi

Pieśni mojej motywu brakowało
Ale nie na chór jest pisana nie dziwię się wcale
Że mi w nagrodę za takie podarki
Nikt swoich nóżek nie kładzie na barki
Siedzę przy oknie morze stary raptus
Grzmi za storami i za świstem wiatru

Znając nasze dość niskogatunkowe czasy
Przybijam dumny stempel towar drugiej klasy
Na swe najlepsze myśli i niech jutro młode
Przyjmie te doświadczenia z walk o każdy oddech
Siedzę w ciemności i nie gorsza pewno
Ciemność w pokoju niż ciemność na zewnątrz


Josif Brodski
(przełożył - Stanisław Barańczak)

17:58, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
środa, 16 maja 2007


Gdybyż to można rozbić czyjąś głowę,
Jak się rozbija zegar. Najpierw skruszyć kość
W stalowych palcach ciekawości, potem
Obejrzeć to, co w środku: metal i kamienie.

Więc to była kobieta? Miłostki i zdrady
Obnaża geometria potrzaskanych kół
Zębatych, mechanicznych, bezmyślnych zachcianek.
Sprężynek nie wypowiedzianych jeszcze słów.

Mężczyzna ani półbóg nie zebrałby razem
Porozrzucanych krążków z zapisem pogody,
Perfum i polityków, i świata idei,
Ani odłamków pordzewiałych marzeń.

Sylvia Plath
16:25, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
wtorek, 15 maja 2007


Na brednię naszą i na naszą nędzę
Na zatwardziałość w naszym szaleństwie

I na naszego głodu głośny krzyk
Na dom nasz który opuściły sny

Na nasza mowę wielce bełkotliwą
Na rozpaczliwie niedorzeczną miłość

I na znikomość wszelkich naszych prac
Na koszmar nocy i na bezsen dnia

Na naszych mistrzów bezradnych i smutnych
Oraz na sędziów ponuro okrutnych

Na biedne matki dogorywające
Przez nasze winy chcące i niechcące

Na nasze serca obrzękłe wątroby
Na nasze wargi popękane szorstkie

Na roztrzęsione fatalnie ręce
Oraz na mózgi z daremnej męce

I na te płuca co bez powietrza
Na strach bezsenny na koszmarny zegar

Na wszystko co jest udziałem naszym
Błagamy wzgląd miej ironiczna Pani

Rafał Wojaczek

 
15:42, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 14 maja 2007

Ileż tęsknoty, światła i lotu się składa
Na drobny wzrost ku słońcu źdźbła łąkowej trawy!
Jakiż wysiłek ziemi skrzydlaty i łzawy
Jest w chmurze, która z deszczem w jej pierś opada!

Jakaż potęga pragnień i cudu się chowa
w niedołężnej bezmocy człowieczego słowa!

Bronisława Ostrowska

20:05, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
niedziela, 13 maja 2007



Powiedz coś, nie mów nic - wszystko jedno.
Spowszedniała mi całkiem powszedniość.
Kran przecieka już prawie pół roku.
Ach uspokój mnie miły, uspokój !
Wiem, to przejdzie, chwila moment.
Na wielkie słowa zła pora.
Wiem, miłość to święto ruchome - pojutrze, przedwczoraj.

Nie mówmy o tym czego nie ma.
Namiętność opuściła nas w potrzebie.
Zmieńmy temat, kochanie, zmieńmy temat,
Skoro nie umiemy zmienić siebie.
Nie mówmy o tym czego nie ma,
co niknie pośród sprzecznych przepowiedni.
Zmieńmy temat, kochanie, zmieńmy temat
na inny, bliższy życiu, bardziej średni.

Szumi wiatr, radio gra, skrzypi okno,
uciekamy w osobną samotność.
Nie czekamy już świtu, ni zmroku,
Ach uspokój mnie miły, uspokój.
Wiem, to minie, to chwila, moment.
Zawraca bieg swój rzeka.
Wiem, miłość to święto ruchome - poczekam, poczekam ...

Nie mówmy o tym czego nie ma.
Namiętność opuściła nas w potrzebie.
Zmieńmy temat, kochanie, zmieńmy temat,
Skoro nie umiemy zmienić siebie.
Nie mówmy o tym czego nie ma,
co niknie pośród sprzecznych przepowiedni.
Zmieńmy temat, kochanie, zmieńmy temat
na inny, bliższy życiu, bardziej średni.

Nie mówmy o tym, czego nie ma.
Będzie dobrze lub tylko inaczej.
Zmieńmy temat, kochanie, zmieńmy temat,
albo po prostu
CHODŻMY NA SPACER.


Jonasz Kofta

16:24, eva-ewa
Link Komentarze (2) »

Ten poszum drzew cię przyniesie
Rozszeleści, rozsypie po lesie,
Rozhołubi i rozkołysze,
Aż cię zobaczę, usłyszę,
Aż twoje malutkie, pisklęce
Po twarzy przesnują się ręce,
O, moja daleka, daleka,
O, moja miła, miła,
Moja tęsknota cię czeka,
Miłość się moja stęskniła.

Nie ma cię, nie ma zbyt długo,
Bezsilny i cichy już jestem,
Wołam cię każdym szelestem,
Westchnieniem każdym cię proszę,
W pamięci powtarzam i noszę,
Dotykam się oczu i głowy
I tęsknię i tęsknię zbyt długo,
Ty mój poszumie lipowy,
Ty moja pachnąca smugo.

Miłość się moja stęskniła.
Tęsknota cię moja czeka,
O, miła, miła, miła,
Daleka.

Kazimierz Wierzyński

01:36, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
sobota, 12 maja 2007

Pościnano drzewa światowidom,
ścięto głowy buntom dziecięcym,
bo nie przyjdą anioły z ptasich puchów, nie przyjdą.
Oto nóż szafotów do chleba. Cóż więcej?

Zatroskane madonny mdleją;
jakbyś podniósł ziemi upiorną powiekę,
więc żal mi, żal, bo świat to żal
za utraconym człowiekiem.

Krzysztof Kamil Baczyński

01:04, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
piątek, 11 maja 2007


Wiele razy myślałam, że spokój
Nadszedł - a był z dala stąd -
Tak rozbitek na środku morza
Roi - że widzi ląd -

I słabnie w walce - nim wreszcie
Jak ja - z rozpaczą - spostrzeże -
Że przed wejściem do portu jest wiele
Urojonych wybrzeży -


Emily Dickinson
Tł. Ludmiła Marjańska

00:12, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
czwartek, 10 maja 2007


Ja wiem, że w wiecznym kole przemian
zapadnie wszystko jakby w morze,
że minie czas i minie ziemia,
i to, com kochał i com tworzył.

Próżno bym, pełen wielkich tęsknot,
jak ślad na piasku wieczność tropił,
bo ludzki trud i ludzkie piękno
jest jak na wiatr rzucony popiół.

Więc dobrze okruch szczęścia dostać,
umiejąc fałsz od prawdy dzielić.
I życie szczere mieć i proste
jak uścisk dłoni przyjaciela.


Tadeusz  Borowski
20:46, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
środa, 09 maja 2007
Posłuchaj piosenki

Śpiewam - jestem, słyszę serca bicie
Śpiewam serca, śpiewam duszy tajemnicę
Tak jak czuję, najserdeczniej śpiewam życie

Niechaj każdy dzień - niepustym dźwiękiem
Brzmi radośnie, niechby smutno - ale pięknie
Chcę, by los zaśpiewał razem ze mną tę piosenkę

Czystym tonem, każdy dźwięk - dzień życia
I niech płynie moja słodka tajemnica
Jak dobrze śpiewem duszę ukołysać


Andrzej Poniedzielski
16:41, eva-ewa
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2