Archiwum
Zakładki:
Poezja jest pokarmem duszy, naszym wspólnym skarbem i tylko autor wiersza może mieć zastrzeżenia do jego rozpowszechniania. Jednak nikt jeszcze tego nie zrobił.... Dziękuję za mój blog.
Pozostaw ślad...
Tutaj jestem:
Nie wiem, co to poezja, nie wiem, po co i na co... Wiem, że czasami ludzie czytają wiersze i płaczą.... Władysław Broniewski
RSS
piątek, 29 czerwca 2007

Przerwa urlopowa.

:)

12:54, eva-ewa
Link Komentarze (4) »
czwartek, 28 czerwca 2007

Czasami w życiu coś się wydarzy,
Dłoń rozpalona drży,
Serce wyrusza w krainę marzeń,
Cudowne roi sny.
Najlepiej w takich chwilach
Nad brzegiem morza iść,
Niechaj z falami biegnie zmęczona myśl.

Morze szumiące, kołyszące szumem fal,
Cudne jak bajka w blaskach wieczornej zorzy.
Morze, ty budzisz w sercu jakiś dziwny żal,
Gdy mgły na falach się położą.
Gdy wiatr obudzi cię zuchwały,
Tyś jest w swym gniewie rozszalałe, wspaniałe.
Morze, ojczyzną twoją niezmierzona dal,
A twoją pieśnią cicha melodia fal.

Czy wielki smutek, czy wielkie szczęście,
Ono zrozumie mnie,
Wszystko zapomnę w jego objęciach,
Niby w cudownym śnie.
I czy to ból rozstania,
Czy też miłości cud,
Wszystko nieważne nad brzegiem wielkich wód.

Morze, szumiące,  kołyszące ...

Jerzy Lawina-Świętochowski
00:12, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
środa, 27 czerwca 2007

Jesteśmy tacy delikatni
Aż strach
Oczy z niebem i łąką
Chroni powieka z bibułki
Nóż wchodzi w brzuch
łatwiej niż w chleb
A krew
Przy nieostrożnym ruchu kierownicy
Wyfruwa jak spłoszony ptak
Nasza płeć
Meduza wyrzucona na brzeg
Tylko przez chwilę wilgotna
Wszystko w nas
Jest bardziej kwestią czasu
Niż w przypadku cegieł
A nawet kruchego szkła
Kamień posiada nad nami
Druzgocącą przewagę
Więc przytul się do mnie

Tylko czułość idzie do nieba

Tomasz Jastrun

00:08, eva-ewa
Link
wtorek, 26 czerwca 2007

Oboje są przekonani,
że połączyło ich uczucie nagłe.
Piękna jest taka pewność,
ale niepewność jest piękniejsza.

Sądzą, że skoro nie
znali się wcześniej,
nic miedy nimi nigdy się nie działo.
A co na to ulice, schody, korytarze,
na których mogli się od dawna mijać?

Chciałabym ich zapytać,
czy nie pamietają -
może w drzwiach obrotowych
kiedyś twarzą w twarz?
jakieś "przepraszam" w ścisku?
głos "pomyłka" w słuchawce?
- ale znam ich odpowiedź.
Nie, nie pamietają.

Bardzo by ich zdziwiło,
że od dłuższego już czasu
bawił się nimi przypadek.

Jeszcze nie całkiem gotów
zamienić się dla nich w los,
zbliżał ich i oddalał,
zabiegał im droge
i tłumiąc chichot
odskakiwał w bok.

Były znaki, sygnały,
cóż z tego, że nieczytelne.
Może trzy lata temu
albo w zeszły wtorek
pewien listek przefrunął
z ramienia na ramię?
Było coś zgubionego i podniesionego.
Kto wie, czy już nie piłka
w zaroślach dzieciństwa?

Były klamki i dzwonki,
na których zawczasu
dotyk kladł się na dotyk.
Walizki obok siebie w przechowalni.
Był może pewnej nocy jednakowy sen,
natychmiast po zbudzeniu zamazany.

Każdy przecież początek
to tylko ciąg dalszy,
a księga zdarzeń
zawsze otwarta w połowie.

Wisława Szymborska
21:37, eva-ewa
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 25 czerwca 2007




daj rękę
zaprowadzę cię w krajobraz miasta Li
tam delikatne kolory płowieją
w słońcu
ziemia oddycha
jakby nie żyła
i spokojny uśmiech mistrza
na ziemi

twoje włosy wiatru pełne
przylgną do policzków
twoje dłonie pragnieniem zgięte
palcami otwartymi zakwitną
cisza mieszka
w spojrzeniu mistrza Li

patrzy oczodołami
i słońce nazywa po imieniu
i światło
w słowie pieści
jak włosy
i kolor gładzi
i mówi
dłoń ucisz wyciągniętą
a świat ci podam
na dłoni

Halina Poświatowska

17:28, eva-ewa
Link
niedziela, 24 czerwca 2007


Był młody, który życie wstrzemięźliwie pędził;
Był stary, który nigdy nie łajał, nie zrzędził,
Był bogacz, który zbiorów potrzebnym udzielał;
Był autor, co się z cudzej sławy rozweselał;
Był celnik, który nie kradł; szewc, który nie pijał;
Żołnierz, co się nie chwalił; łotr co nie rozbijał;
Był minister rzetelny, o sobie nie myślał;
Był na koniec poeta, co nigdy nie zmyślał.
- A cóż to jest za bajka! Wszystko to być może!
- Prawda, jednakże ja to między bajki włożę.

Ignacy Krasicki

11:15, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
sobota, 23 czerwca 2007

Rwałem dziś rano czereśnie,
Ciemno-czerwone czereśnie,
W ogrodzie było ćwierkliwie,
Słonecznie, rośnie i wcześnie.

Gałęzie, jak opryskane
Dojrzałą wiśni jagodą,
Zwieszały się omdlewając,
Nad stawu odniebną wodą.

Zwieszały się, omdlewając
I myślą tonęły w stawie,
A plamki słońca migały
Na lśniącej, soczystej trawie.


Julian Tuwim

00:07, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
piątek, 22 czerwca 2007

Jeśli mowa o sprawach radosnych,
do których się tęskni, na które się czeka,
to chyba każdy przyzna mi rację,
że szczególną satysfakcję
sprawiają mu wakacje -
coś, co cieszy na ogół każdego człowieka.

Nawet ci, co rzadko się śmieją,
co już z natury są ponurzy -
latem też weseleją
i przestają się chmurzyć. 

Nie sposób, na przykład, nad rzeką, w krzakach
spotkać smętnego ponuraka.
A czy ktoś widział może
kogoś markotnego
latem,
w górach
lub nad morzem?

Albo w lesie, gdzie kukułka kuka,
lub na polu, gdzie zając pomyka -
nie znajdziesz, choćbyś długo szukał,
pesymisty ani melancholika.
Kiedy w rozkładzie naszych zajęć
jest, dajmy na to, kolejno:
pływanie,
opalanie,
gra w piłkę lub inna przyjemność,
kiedy dużą przerwą jest cały dzień
pracowity jest nawet leń
i leniowi czas się nie dłuży,
choć, prawdę mówiąc,
na wakacje nie zasłużył.

Jerzy Skokowski
17:03, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
czwartek, 21 czerwca 2007



Jeśliś jest prawdą, przyjdź do mnie bez słów
i weź w Twe ręce wszystko co dać mogę,
lecz jeśliś snem jest pośrod innych snów,
och! to samotną puść mnie w dalszą drogę.

Czy wiesz, co znaczy być jak biały bez,
który ku słońcu wypręża się cały,
i tak już za nic nie chcieć więcej łez? -
Patrz na me oczy - one już płakały.

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

00:34, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
środa, 20 czerwca 2007

Każdy Twój wyrok przyjmę twardy,
Przed mocą Twoją się ukorzę.
Ale chroń mnie Panie od pogardy,
Od nienawiści strzeż mnie Boże.

Wszak Tyś jest niezmierzone dobro,
Którego nie wyrażą słowa.
Więc mnie od nienawiści obroń
I od pogardy mnie zachowaj.

Co postanowisz, niech się ziści,
Niechaj się wola Twoja stanie.
Ale zbaw mnie od nienawiści,
Ocal mnie od pogardy Panie.


Natan Tenenbaum

z repertuaru Jacka Kaczmarskiego

00:44, eva-ewa
Link Komentarze (5) »
wtorek, 19 czerwca 2007

Za Dzikiej Róży zapachem idź,
na zawsze upojny wśród dróg-
będzie Cię wiódł jak czarodziejski flet
i będziesz szedł, i będziesz szedł,
aż zobaczysz furtkę i próg.

Dla Dzikiej Róży najcięższe znieś
i dla niej nawiewaj modre sny.
Jeszcze trochę. Widzisz. I już-
będzie: wieczór, gwiazdy i łzy.

O Dzikiej Róży droga śpiewa pieśń
i śmieje się, złoty znacząc ślad.
Dzika Różo!. Świecisz przez mrok.
Dzika Różo! Słyszysz mój krok?

 Idę- twój zakochany wiatr...

 
Konstanty Ildefons Gałczyński

00:12, eva-ewa
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 18 czerwca 2007


Nie, nie łatwo miłość wygnać z ciemnej duszy,
choćby była jedną lampą, jedną świeczką,
lecz jeżeli człowiek musi,
to salwuje się szklaneczką i ucieczką.

Nic za darmo, nic za grosze - oczywista,
za to płaci się siwizną młodych serc,
ale rano znowu rusza się do twista,
lub się biegnie Majakowskim być na wiec.

Potem bywa niby w kinie upływ czasu,
jakieś dzieci, jakaś żona - czasem dwie,
a gdy ona upragniona wyjrzy z lasu,
to nie bardzo w gruncie rzeczy chcieć się chce.

Nie, nie łatwo miłość przyjąć duszy czarnej,
choćby była jedną świeczką, jedną lampą,
i choć bywa, że człowieka się przygarnie,
to wciąż każe się, i każe go za tamto.

Agnieszka Osiecka

00:39, eva-ewa
Link
niedziela, 17 czerwca 2007
Posłuchaj piosenkiPosłuchaj piosenki 


Milczeć z tobą nie ma o czym, mówić z tobą źle
Pójdę gdzie poniosą oczy i nie dojdziesz gdzie
Może w jakąś wieś się włożę zebrać późny miód
gdzie nie trwoży w palcu Bożym za paznokciem brud

Może gdzieś za górą, za doliną precz
Gdzie się niedźwiedź dzieli skórą, kubkiem mleka mlecz
Tam gdzie serce w trwodze zrówna wreszcie krok
Gdzie zapomni o ostrodze obolały bok

Gdzie się łza ku niebu wspina, schodzi z gardła ość
Gdzie pies chudy jak drabina z kotem dzieli kość
Gdzie z łańcucha rdzy poczęta wpadnie w stawu toń
Ta obrączka niepojęta, która pali dłoń

Milczeć z tobą nie ma o czym, mówić z tobą źle
Pójdę, gdzie poniosą oczy i nie dojdziesz gdzie
Milczeć z tobą nie ma o czym, mówić z tobą źle
Pójdę gdzie poniosą oczy i nie dojdziesz gdzie

Może w jakąś wieś się włożę zebrać późny miód
Gdzie nie trwoży w palcu Bożym za paznokciem brud
Muszę trochę z drogi zboczyć więc nie pytaj gdzie
Milczeć z tobą nie ma o czym, mówić z tobą źle

Mówić z tobą źle.


 Jan Wołek

09:45, eva-ewa
Link
sobota, 16 czerwca 2007

Mogłem skończyć dużo gorzej niż
siedząc w Ciemnym Zaułku pijąc wino
Wiedzieć że wszystko jest i tak nie istotne
Wiedzieć że nie ma tak naprawdę różnicy
pomiędzy bogatym a biednym
Wiedzieć że wieczność nie jest ani pijana
ani trzeźwa, wiedzieć to za młodu
i być poetą
Mogłem pójść w biznesy i puszyć się
I wierzyć że Boga to obchodziło
Zamiast tego kucam w samotnych alejkach
I nikt mnie nie widzi, tylko mą pustą butelkę
a widzą to że jest pusta
Robiłem to na polach kukurydzy i cmentarzach
Wiedzieć że śmierć nie wydaje żadnego dźwięku
Wiedzieć że kolby kukurydzy rozmawiają
(pomiędzy sobą zgrzytając starymi ramionami)
Siedząc w alejkach czając neony
I obserwując sprzątaczy z katedry
Wyżymających swe szmaty pod schodami kościoła
Siedząc i pijąc wino
A na trakcie kolejowym będąc błogosławionym
Być milionerem i wtedy woleć
Kręcić się z butelczyną tokaju
W drzwiach hurtowni, kierując twarz ku długim zachodom słońca
Na kolejowych polach traw
Wiedzieć ze śpiący na rzece
śnią próżne sny, kucnąć
w nocy i dobrze o tym wiedzieć

Być mrocznym samotnym nerwowo-wzrocznym obserwatorem
Wirującego diamentu świata


Anna Achmatowa

10:09, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
piątek, 15 czerwca 2007

Była wiosna, było lato, i jesień, i zima
Był poeta, co sezony cierpliwie zaklinał

Na mieszkanie i na miłość, na trochę nadziei
Na odrobinę ode klęski, oddalenie nędzy

Na ojczyznę, tę dziedzinę śmierci niechybionej
Na jawną różę uśmiechu pięknej nieznajomej

Na prawo ważnego głosu, na wiersz nie bez echa
Na Księgę, która by mogła nie zwać się gazeta

Na dzień dobry, na noc cichą, na sen, nie na koszmar
Na matkę, na ojca, wreszcie i na litość Boga

Ale choć się wierszem wolnym trudził albo rymem
Sennym szeptem, pełnym głosem, rozpaczliwym krzykiem

Wiosna przeszła, lato przeszło, i jesień, i zima
I poeta nie zaklina ale już przeklina

Rafał Wojaczek

00:23, eva-ewa
Link
czwartek, 14 czerwca 2007

Cóż bo mózg? rozum co? słynny z polemik,
Wysuszający żywota istotę -
Planów rysownik i potęg alchemik:
Czy kiedy przezeń ukochał kto cnotę? -
 
Serce - istotnym jest prawdy ogniskiem:
Gdy rozum zbłądzi w najmniejszej usterce,
Serce i z błędów nieraz wraca z zyskiem...
Życia i wiedzy więc treścią cóż?... serce!
 
Przezeń nieszczęsny śród fortunnych gości
I utwierdzenie śród silnych ma słaby;
Ludzkość, raz gdyby w istotnej miłości
Ruszyła w Niebo, jak do domu szłaby!...
 
Przez dziwną serca magię i czarowność
Zaniemawiają zawistni oszczercę,
A mądrość cicha odzyskiwa mowność.
Wszystko, co wielkie, jest wielkie przez serce!
 
Przezeń ułomność obliczem wypięknia,
Jakby światło życie nad mogiłą -
Trwoźliwość przezeń się unieprzelęknia,
Blizny bywają wdziękiem, wdzięki - siłą.
 
Potężnym przezeń, co tkliwe i rzewne,
A rozrzewnionym, co harde i chrobre -
Przezeń jest wszystkość i całość...
. . . . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . zapewne.

Serce jest dobra rzecz, dopóki... dobre!

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Cyprian Kamil Norwid

16:11, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
środa, 13 czerwca 2007

Jest po to, aby w każdym człowieku
Ciemne, podziemne drążyć kopalnie,
W sekundzie każdej i w każdym wieku
Rozstrzygać nieodwołalnie.

W skałach korytarz przebić wybuchem,
Zetlałe w mroku roztrącić kości,
Trafić przeczuciem ślepym i głuchym
Wprost w sedno ostateczności.

I nocą zguby, gdy światy runą,
Na same dno się zwalą rozbicia,
Trwać ocalałą, świetlistą łuną
Nad sensem śmierci i życia.

Kazimierz Wierzyński

16:55, eva-ewa
Link
wtorek, 12 czerwca 2007
 

Obejmę ją ciasno, silnie
i powiem w tajemnicy
coś, czego ona wysłucha
cierpliwie, mądrze, pilnie
(...)
Do dna zaglądnie duszy,
czymś nagle się ucieszy,
a potem czymś się wzruszy,
zrozumie - i rozgrzeszy...


Beata Obertyńska
20:14, eva-ewa
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 11 czerwca 2007



Śpijcie zmęczeni

Śpijcie znużeni
Niech wam się przyśni
Samo milczenie
A w tym milczeniu
Ciemnej głębinie
Niech każdy cicho
Przez noc popłynie

Przez noc, przez noc do dnia

Przez noc, co trwa i trwa
Przez rzeki goryczy
Przez morza zwątpienia
Niech płynie łódeczka
Naszego wytchnienia
Choć siły czasem brak
Przez noc, przez noc do dnia
Przez noc co trwa i trwa
Aż w oknach zszarzałych
Kolorem nieśmiałym
Zapłonie pierwszy blask

Śpijcie bo czasu
Dla was jest mało
Za osiem godzin
Przyjdzie świtanie
Niech to co było
Na dnie zostało
I nie szukajcie
Co tam zostanie

Przez noc, przez noc do dnia
Przez noc, co trwa i trwa
Przez rzeki goryczy................

Śpijcie zmęczeni
Śpijcie znużeni
Chrapiąc, mamrocząc
Prawdziwe słowa
Może od jutra
Wszystko się zmieni
I nie będziemy
Tych słów mordować

Przez noc, przez noc do dnia
Przez noc, co trwa i trwa
Przez rzeki goryczy..........

Śpijcie po drugiej
Stronie czuwania
Po tej jedwabnej
Stronie uśmiechu
Gdzie nikt odetchnąć
Jeszcze nie wzbrania
Uczcie się pierwszych
Ciepłych oddechów

Przez noc, przez noc do dnia
Przez noc, co trwa i trwa
Przez rzeki goryczy..........

Ernest Bryll
23:46, eva-ewa
Link Komentarze (1) »

Człowiek to taki zwykły człowiek:
jak pierwszy człowiek drugi człowiek.
Różnimy się jedynie tak bardzo podobnie
i przepadamy jak kamienie w wodę.
Ktoś potem nas wyławia - ktoś cenny ocenia
ile w nas wody płynie a ile kamienia.

Od trzeciorzędu już tak rządujemy
żadni mapy i władzy. Wojny i pokoju.
Aż do ostatka swoich cech żyjemy.
I doświadczeni w cyfrach i wymiarach
figurujemy w kalkulacji świata.

Bo człowiek to jest zwykły człowiek:
jak pierwszy człowiek drugi człowiek.
Jeden za drugim. Krok za krokiem.
Z wyrokiem czasu praw i nocy.

Tak samo: przedtem teraz potem.


Ewa Lipska


00:19, eva-ewa
Link
niedziela, 10 czerwca 2007



Już się o grzechy noce proszą,
Już z wiosny znów jak z bólu krzyczę,
Nieubłaganą mnie rozkoszą
Zakuj w ramiona ratownicze!

A jeśli zacznę się na nowo
Wyrywać zbuntowanym ciałem,
Powiedz mi wreszcie pierwsze słowo,
Którego nigdy nie słyszałem.

Bo znów pogański samum wieje
W pędach, zawrotach, burzach, blaskach!
Pamiętaj: kiedy znów zdziczeję,
Odrzyj mnie z wichrów i ugłaskaj!

Julian Tuwim

00:06, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
sobota, 09 czerwca 2007



I
Kochaj mnie wszystkim, czym jesteś,
Uczuciem, myślą, wzrokiem, ciałem.
Kochaj w najdrobniejszym geście
I w istnieniu całem.

II
Kochaj mnie młodością swoją
W szczerym przyzwoleniu,
Przysięgami, co się boją
Słów w czułym milczeniu.

III
Kochaj mnie lazurem oczu,
Co przyrzeka wszystko;
Skoro barwę z nieba toczą,
Prawda niebios blisko.

IV
Powiekami, które skrycie
Kryją oczy śniegu ciszą,
Kochaj serca głośnym biciem,
Niech sąsiedzi słyszą.

V
Kochaj dłonią wyciągniętą
Swobodnie z daleka.
Kochaj stopą, która czując
Krok za sobą, zwleka.

VI
Kochaj mnie głosem, co w obronie
Nagle słabnie trochę,
I rumieńcem, który płonie,
Kiedy szepczę: "Kocham".

VII
Kochaj mnie sercem myślącym,
Złam je westchnieniami.
Od żywych i konających
Odwróć się myślami.

VIII
Kochaj w pozach uroczystych,
Kiedy świat cię wieńczy,
I pośród aniołów czystych,
Gdy modląc się klęczysz.

IX
Kochaj czysto, jak to w głuszy
Leśnej czynią zakochani,
I wesoło, mocno, z duszy,
Jak urocza pani.

X
Przez nadzieję, chociaż płocha,
Co oddali nas lub zbliży,
Za dom i za grób mnie kochaj,
I za to, co wyżej.

XI
A gdy szczerą miłość wzrok
I kobiece serce wyzna,
Będę kochał cię — przez rok,
Jak umie mężczyzna.

Elizabeth Barrett Browning
Tł. Ludmiła Marjańska

00:32, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
piątek, 08 czerwca 2007

Słucham i patrzę, oddycham i chodzę,
l nie ma zachwyt mój granic i końca!
Wszystko jest jasne! Wszak nawet cień w drodze
Jest synem blasku: pochodzi ze słońca.

I nie ma kresu to bezkresne życie
Wszędzie żyjące, jedno i najkrótsze,
Wszak z wczorajszego dnia w wiecznym rozkwicie
Wywodzi nowy sen o nowym jutrze.

W owej okrężnej, jak taniec gwiazd, drodze,
W kołysce serca niosąc grób dla kości,
Słucham i patrzę, oddycham i chodzę
Jak Bóg w codziennej mej nieskończoności.


Kazimierz Wierzyński

09:11, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
czwartek, 07 czerwca 2007

 
Witaj w moim śnie
Płomień świecy zgasł
Nocy - uchyl drzwi
Chcę odpłynąć w snach

Zgubić daj myśli złe
Choć na krótki czas
Nocy - matko dnia
Ześlij jedną z gwiazd

W kącie skulony pies
Słucha ciszy
Na półce zasnął wiersz
Mądrym snem.

Z mroku skłębionych chmur
Nocą do Ciebie zejdzie ktoś
I mówiąć szeptem, zaprosi myśl
By brał się w drogę z nim

Bo życie jest jak sen
Który krzyczy
Bo życie jest jak sen
Który trwa
Który trwa
Chwilę trwa

Witaj w moim śnie
Płomień świecy zgasł
Nocy - uchyl drzwi
Chcę odpłynąć w snach

Jan Nowicki
z repertuaru Grzegorza Turnaua

00:33, eva-ewa
Link
środa, 06 czerwca 2007



Gdy wiosna zaświta,
jest w ogrodzie raz cieniej, raz jaśniej.
Wciąż coś zakwita, przekwita.
Wczoraj kwitło moje serce. Dziś jaśmin


Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

00:57, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2