Archiwum
Zakładki:
Poezja jest pokarmem duszy, naszym wspólnym skarbem i tylko autor wiersza może mieć zastrzeżenia do jego rozpowszechniania. Jednak nikt jeszcze tego nie zrobił.... Dziękuję za mój blog.
Pozostaw ślad...
Tutaj jestem:
Nie wiem, co to poezja, nie wiem, po co i na co... Wiem, że czasami ludzie czytają wiersze i płaczą.... Władysław Broniewski
RSS
wtorek, 21 czerwca 2011


Jutro popłyniemy daleko,
Jeszcze dalej niż te obłoki.
Pokłonimy się nowym brzegom,
Odkryjemy nowe zatoki.  

Nowe ryby złowimy w jeziorach,
Nowe gwiazdy znajdziemy na niebie.
Popłyniemy daleko, daleko,
Jak najdalej, jak najdalej przed siebie.

Starym borom nowe damy imię,
Nowe ptaki znajdziemy i wody.
Posłuchamy jak bije olbrzymie
Zielone serce przyrody.


Konstanty Ildefons  Gałczyński
Kronika Olsztyńska - I wieczne lato świeci w moim państwie
"Sen nocy letniej" XIX


23:04, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
sobota, 18 czerwca 2011

Nic się nie zmieniło.
Ciało jest bolesne,
jeść musi i oddychać powietrzem, i spać,
ma cienką skórę, a tuż pod nią krew,
ma spory zasób zębów i paznokci,
kości jego łamliwe, stawy rozciągliwe.
W torturach jest to wszystko brane pod uwagę.

Nic się nie zmieniło.
Ciało drży, jak drżało
przed założeniem Rzymu i po jego założeniu,
w dwudziestym wieku przed i po Chrystusie,
tortury są, jak były, zmalała tylko ziemia
i cokolwiek się dzieje, to tak jak za ścianą.

Nic się nie zmieniło.
Przybyło tylko ludzi,
obok starych przewinień zjawiły się nowe,
rzeczywiste, wmówione, chwilowe i żadne,
ale krzyk, jakim ciało za nie odpowiada,
był, jest i będzie krzykiem niewinności,
podług odwiecznej skali i rejestru.

Nic się nie zmieniło.
Chyba tylko maniery, ceremonie, tańce.
Ruch rąk osłaniających głowę
pozostał jednak ten sam.
Ciało się wije, szarpie i wyrywa,
ścięte z nóg pada, podkurcza kolana,
sinieje, puchnie, ślini się i broczy.

Nic się nie zmieniło.
Poza biegiem rzek,
linią lasów, wybrzeży, pustyń i lodowców.
Wśród tych pejzaży duszyczka się snuje,
znika, powraca, zbliża się, oddala,
sama dla siebie obca, nieuchwytna,
raz pewna, raz niepewna swojego istnienia,
podczas gdy ciało jest i jest i jest
i nie ma się gdzie podziać

Wisława Szymborska

18:40, eva-ewa
Link Komentarze (1) »

Jest w Polsce sześć pór roku
chyba więcej nie ma
przedwiośnie
wiosna
lato
dwie jesienie
jedna ze złotem ucieka
w drugiej kalosz przecieka
i zima


Jan Twardowski

18:38, eva-ewa
Link
niedziela, 12 czerwca 2011


Z drżeniem, jak po pinie,
Z głową tuż przy głowie,
Po ścieżce w dębinie
Kroczą kochankowie.

W zażyłości gołębiej
Gruchają objęci,
A kukułka na dębie
Kuka bez pamięci...

"Wróż nam lata, kukułko!
Dokąd Jaś pożyje!"
A ona kuka w kółko
I skrzydłami bije...

"Ptaku, zmiłuj się! Dosyć!
Już mam lat sto i kilka!
Wróżże teraz Marysi."
A kukułka umilkła,

Słońce zgasło w obłoku
I zaległa w krąg cisza -
Nie dożyje i roku
Zasłuchana Marysia.

Wiewiórka pusty orzech
Rzuciła jej pod nogi.
Ścieżka przeszła w bezdroże...
Błysnął rosy płacz mnogi -

Cmentarz bliski, omszony
Kłania się dziką różą -
Wtem zakukały dzwony
I kukają, i wróżą...

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

18:54, eva-ewa
Link
wtorek, 07 czerwca 2011

Kwitnie mak
na znak,
że lato.
Idę z tobą w noc popielatą.
Słów nam brak,
bo tak
szczęśliwie
szepcą ptaki gadatliwe,
że to znów pogoda
i w zagrodach kwitnie mak.

A dzień, co dzień,
odmierza coraz krótszy szlak,
a noc - co noc
trwa dłużej niżby pragnął polny mak.

Ta noc - mój miły,
chce znów nieba nam przychylić,
ale o tym nie wie, że ty w niebie nie chcesz być...

A dzień, co dzień
przemierza coraz krótszy szlak,
a noc, co noc
trwa dłużej niżby pragnął polny mak.
Słów brak,
bo tak
bezradnie
milczą raki w rzece na dnie,
chociaż znów pogoda i w zagrodach kwitnie mak.
...Więcej w makach jesieni,
któż nas, miły, odmienił,
czy to ptaki są winne,
czy ten mak?...


Agnieszka Osiecka

17:56, eva-ewa
Link

Urodzeni po wojnie, choć przed wojną tu jest prawie zawsze,
Wysnuwaliśmy wolno z kłębka losu szarawą tę nić.
Podfruwając ku niebu biało-czerwonym latawcem
Próbowaliśmy: można? trzeba? a jak chcemy żyć?
Podfruwając ku niebu biało-czerwonym latawcem
Próbowaliśmy: można? trzeba? a jak chcemy żyć?

Przebiegaliśmy młodość za piłką, dziewczyną i szczęściem,
Przeczuwaliśmy miłość i przyszła, przyszła i nic.
A nad miłość to już nie wypada prosić o więcej
Może tylko by można, by trzeba, by chciało się żyć.
A nad miłość to już nie wypada prosić o więcej
Może tylko by można, by trzeba, by chciało się żyć.

Budowało się wiersze na pustyni głupoty i zwady
To i trudno się dziwić, że wyć nam się chciało i pić
I zaznało się chwały, zaznało się i dna szuflady
Gdzie pytania jak można, jak trzeba, a jak chcemy żyć
I zaznało się chwały, zaznało się i dna szuflady
Gdzie pytania jak można, jak trzeba, a jak chcemy żyć

To gdy przyjdzie ta stara, z zakrzywionym kawałkiem żelaza
Powiem jej, nim mnie strąci, tak niby przypadkiem jak liść
Moje życie to zdanie: nie będę dwa razy powtarzał.
To to samo: jak można, jak trzeba i jak chce się żyć.
Moje życie to zdanie: nie myślę dwa razy powtarzać
Bo to jedno: jak można, jak trzeba i jak chce się żyć.


Andrzej Poniedzielski

17:47, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
niedziela, 05 czerwca 2011

To miało urok tajemnicy
Spojrzenia nas nie zdradził głód
Gdy mnie mijałaś na ulicy
Ja grałem obcość, a ty chłód

Może poczułaś się znużona
To w końcu dość banalna gra
Tak łatwo o fałszywe tony
Tylko o jedno czuje żal:

Znałem cię przecież i się dziwię
Może się bałeś głośnych scen
Wolałeś głupio i tchórzliwie
Bez pożegnania rozstać się ...

Mówiłeś – mamy swoje życia
Zbyt późno już na zmianę ról
I naszą miłość do ukrycia
Po co nam jeszcze cudzy ból

Ty ją zdradzałeś, a ja jego
I wiedzieliśmy, ty i ja
Że nie umiemy zmienić tego
Że wiecznie to nie może trwać

Znałam cię przecież i się dziwię
Może się bałeś głośnych scen
Wolałeś głupio i tchórzliwie
Bez pożegnania rozstać się

O tej miłości, jak była
Wiem wszystko, gdy już za mną jest
Nie powiedziałeś – żegnaj miła
Może się bałeś moich łez

Jonasz Kofta
17:41, eva-ewa
Link