Archiwum
Zakładki:
Poezja jest pokarmem duszy, naszym wspólnym skarbem i tylko autor wiersza może mieć zastrzeżenia do jego rozpowszechniania. Jednak nikt jeszcze tego nie zrobił.... Dziękuję za mój blog.
Pozostaw ślad...
Tutaj jestem:
Nie wiem, co to poezja, nie wiem, po co i na co... Wiem, że czasami ludzie czytają wiersze i płaczą.... Władysław Broniewski
RSS
wtorek, 31 lipca 2007

 
Pomiędzy świtem a nocy zetknięciem
Płomienne blaski różowe z mrokami
Walczą, jak Cnota z światem - tego Księciem -
Mdławe, lecz ufne, choć wciąż je coś mami.
Pomiędzy świtem a nocą jest chwila,
Gdy hoże łuny z czarnymi krepami
Błądzą, aż bystry promień je przesila.                                           
Ostatnia gwiazda wtedy w niebo tonie,
A słońce rude swe wynosi skronie -
I periodyczna pamiątka stworzenia
Wciąż od P a ń s k i e g o kreśli się skinienia.....


Cyprian Kamil Norwid

11:28, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 30 lipca 2007


Codziennie szukam siebie
ja obcy sobie człowiek
uległy barwom
dźwiękom
ciszy

Podporządkowany swoim oczom
i rękom
które wzrusza
miękkość ptasiego pióra

Codziennie siebie szukam

Gdy jestem już blisko
staję nagle bezradna
nad żółtym mleczem
napotkanym po drodze

Myślałam
może kiedy przyjdziesz
odszukam siebie

Ale zanurzona
w twoich dłoniach
znalazłam tylko
własną skórę

Małgorzata Hillar
00:28, eva-ewa
Link
niedziela, 29 lipca 2007


Od samego dzisiaj rana
czegoś mi się chce...
Nie cukierka, nie banana -
może piasku, może siana
albo nawet - nie wiem sama
muchy tse-tse-tse?
Może zgadnie ktoś przypadkiem,
na co ja mam chęć?
Uszyć krowie suknię w kwiatki?
Wsypać pieprzu do herbatki?
Albo złapać - ciach! - do klatki
krokodyli pięć?
Co w kłopocie mi pomoże?
Jeśli ktoś to wie,
niech mi zaraz liścik kropnie,
bo nie mogę - tak okropnie,
tak okropnie, tak okropnie
czegoś mi się chce!

Danuta Wawiłow
11:31, eva-ewa
Link Komentarze (4) »
sobota, 28 lipca 2007




Bądź mi od stóp do głowy, od pięty do ucha
Od kolan do pachwiny, od łokcia do paznokci
Pod pachą, pod językiem, od łechtaczki do rzęs

Bądź biegunem mojego pomylonego serca
Rakiem, który mózg jedząc pozwoli poczuć mózg
Bądź wodą tlenu dla spalonych płuc

Bądź mi stanikiem majtkami podwiązką
Bądź kołyską dla ciała, niańką co kołysze
Jedz mi brud zza paznokci, pij miesięczną krew

Bądź żądzą i spełnieniem, rozkoszą, znowu głodem
Przeszłością i przyszłością, sekundą i wiecznością
Bądź chłopcem, bądź dziewczyną, bądź nocą i dniem.

Bądź mi życiem, radością, bądź śmiercią, zazdrością
Bądź złością i pogardą, nieszczęściem i nudą
Bądź Bogiem, bądź Murzynem, ojcem, matką, synem.

Bądź - i nie pytaj, jak Ci się wypłacę
A wtedy darmo weźmiesz najpiękniejszą zdradę:
Miłość, która obudzi śpiącą w Tobie śmierć


Rafal Wojaczek

00:44, eva-ewa
Link
piątek, 27 lipca 2007

 

Spojrzał, dodał mi urody,
a ja wzięłam ją jak swoją.
Szczęśliwa, połknęłam gwiazdę.

Stół jest stołem, wino winem
w kieliszku, co jest kieliszkiem
i stoi stojąc na stole.
A ja jestem urojona,
urojona nie do wiary,
urojona aż do krwi.

Śmieję się, przechylam głowę
ostrożnie, jakbym sprawdzała
wynalazek. Tańczę, tańczę
w zdumionej skórze, w objęciu,
które mnie stwarza.

Kiedy on nie patrzy na mnie,
szukam swojego odbicia
na ścianie. I widzę tylko
gwóźdź, z którego zdjęto obraz.

Wisława Szymborska

12:44, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
czwartek, 26 lipca 2007



 Ach, długo jeszcze poleżę
w szklanej wodzie, w sieci wodorostów,
zanim nareszcie uwierzę,
że mnie nie kochano po prostu.

Maria Pawlikowska Jasnorzewska

00:38, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
środa, 25 lipca 2007

Cieszmy się chwilą
Która mija
Szczęście jest krótkie
Jak spojrzenie
Jak uścisk dłoni
Przytulenie
Jak gwiazdy błysk
W południe nocy
Kiedy nad ludzkim
Stoi snem
Jak matka stała
Nad kołyską
Szczęście trwa tyle
Co słów parę
Mówionych szeptem
W wielkim tłumie
Ono jest proste
Jak cierpienie
Kiedy na schodach
Mieszka cisza
I gdy telefon
Milczy długo
Jakby zaklęty
Obojętny
I gdy listonosz
Niesie co dzień
Torbę opuchłą
Od czekania
Szczęście jest proste
Jak codzienność
Pełna po brzegi
Miłowania


ks. Wacław Buryła
01:02, eva-ewa
Link Komentarze (3) »
wtorek, 24 lipca 2007



Nie rozdziobią nas kruki
ni wrony, ani nic!
Nie rozszarpią na sztuki
Poezji wściekłe kły!

Ruszaj się, Bruno, idziemy na piwo;
Niechybnie brakuje tam nas!
Od stania w miejscu niejeden już zginął,
Niejeden zginął już kwiat!

Nie omami nas forsa
ni sławy pusty dźwięk!
Inną ścigamy postać:
Realnej zjawy tren!

Ruszaj się, Bruno, idziemy na piwo;
Niechybnie brakuje tam nas!
Od stania w miejscu niejeden już zginął,
Niejeden zginął już kwiat!

Nie zdechniemy tak szybko,
Jak sobie roi śmierć!
Ziemia dla nas za płytka,
Fruniemy w górę gdzieś!

Ruszaj się, Bruno, idziemy na piwo;
Niechybnie brakuje tam nas!
Od stania w miejscu niejeden już zginął,
Niejeden zginął już kwiat!


Edward Stachura

21:53, eva-ewa
Link
poniedziałek, 23 lipca 2007

Figi ciepłe, otwarte, jak kobiece łona,
Migdałów świeżych zieleń, jak futrzane pyszczki,
Melonów ozłoconych mięsistość stłoczona,
Krwawe prawie czarne porzeczki -

Powiewy okien, mgliste letnie deszcze,
Parność, jak ostrze w stężałym powietrzu,
Krótkich błyskawic trzaskające dreszcze
To jest nareszcie miłość elektryczna.

Pieszczoty są jak owoc zielony i mdły,
Serca - jak bicze błyskawic, bolesne i duże
- Zamiast ust do pocałunków najbezwstydnejszych,
Podam ci różę.

Stefan Napierski

20:19, eva-ewa
Link Komentarze (2) »

Ile razy można umrzeć z miłości
pierwszy raz to był gorzki smak ziemi
gorzki smak
cierpki kwiat
goździk czerwony palący

drugi raz - tylko smak przestrzeni
biały smak
chłodny wiatr
odzew kół dudniący

trzeci raz czwarty raz piąty raz
umierałam z rutyną mniej wzniośle
cztery ściany pokoju na wznak
a nade mną twój profil ostry


Halina Poświatowska
00:30, eva-ewa
Link Komentarze (4) »
niedziela, 22 lipca 2007

 

Nigdy nie byliśmy zaprzyjaźnieni
Jednakże obcowaliśmy ze sobą.
Leżąc w uścisku każde z nas każdemu
Było tak obcą jak księżyc osobą.

Dziś przy spotkaniu może o dwie ryby
Pobilibyśmy się na targowisku.
Nigdy nie byliśmy zaprzyjaźnieni
Chociaż leżeliśmy z sobą w uścisku.

Bertold Brecht

10:13, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
sobota, 21 lipca 2007


Ja dziki człowiek
boję się słów
zimnych ciężkich obojętnych

Boję się
cierpkich uśmiechów
przymrużeń oczu
wzruszeń ramion

Kiedy byłam dzieckiem
pisałam wiersze na strychu
żeby się nie śmiali

Godzinami rozmyślałam
jak wyleczyć chorą nogę
żaby siedzącej w rowie

Dziś jak wtedy
pragnę rąk które głaszczą
Słów ciepłych i miękkich
jak owcza wełna

Małgorzata Hillar
10:43, eva-ewa
Link
piątek, 20 lipca 2007
nie czytamy poezji dlatego, że jest ładna.
Czytamy ją, bo należymy do gatunku ludzkiego
a człowiek ma uczucia.
Medycyna, prawo, finanse czy technika
to wspaniałe dziedziny,
ale żyjemy dla poezji, piękna, miłości.

John Keating - "Stowarzyszenie Umarłych Poetów"

17:13, eva-ewa
Link Komentarze (1) »

Pozwól znów ginąć za drobnostkę,
Za pocałunek, za podwiązkę.
Idę - lunatyk - po promieniu
I ścigam szczęście moje wąskie.
Idę ramiona wyciągnąwszy,
Niepomny świata oczarowań.
O, patrzcie, pierwsze zakochanie
I pierwszy ból. - I nowe słowa.

Jan Izydor  Sztaudynger
14:00, eva-ewa
Link Komentarze (1) »