Archiwum
Zakładki:
Poezja jest pokarmem duszy, naszym wspólnym skarbem i tylko autor wiersza może mieć zastrzeżenia do jego rozpowszechniania. Jednak nikt jeszcze tego nie zrobił.... Dziękuję za mój blog.
Pozostaw ślad...
Tutaj jestem:
Nie wiem, co to poezja, nie wiem, po co i na co... Wiem, że czasami ludzie czytają wiersze i płaczą.... Władysław Broniewski
RSS
czwartek, 31 lipca 2008


Pójdziemy śladem cienia i szelestu

Po ścieżce, która wzdłuż rosą połyska.
Popod krzewami sztywnego agrestu
Pachną na słońcu świeże kretowiska.

W powiędłych liściach, pokurczonych chłodem,

Lśnią srebrne resztki wczorajszej ulewy,

Nad zapuszczonym od dawna ogrodem
Słychać gawronów trzepoty i śpiewy.

Obok jabłoni - przypadkowa sosna
Swe igły w bladym zanurza błękicie.
O jakże prędko przeminęła wiosna,
Pozostawiając przelęknione życie!


Coraz to mocniej otulasz się w chustę,
W której pierś twoja, jak w gnieździe, się chowa,
Trzeba nam było rzec dawniej twe słowa,
Co dzisiaj zabrzmią - spóźnione i puste!

Trzeba nam było spleść dłonie uparte
I z zamkniętymi iść w słońce oczyma!
Dzisiaj te oczy zostaną - otwarte,
Dzisiaj się warga w pół drogi zatrzyma...

Bolesław Leśmian

08:39, eva-ewa
Link Komentarze (3) »
środa, 30 lipca 2008



Tak długo kształtowałem
siebie
na kształt i podobieństwo
niczego
formowałem to oblicze
na kształt i podobieństwo
wszystkiego

wreszcie zacierają się rysy
słowa
nie dziwią się sobie


Tadeusz Różewicz
16:42, eva-ewa
Link
wtorek, 29 lipca 2008

Ja Kocham Swoją Pracę!

Ja kocham swoją robotę, zarobek kocham też!
Ja kocham je coraz mocniej, czy słońce jest, czy deszcz.
Ja kocham mego szefa, on przecież jest wspaniały.
Kocham też jego szefów - i wszystkich pozostałych.

Ja kocham swoje biuro i jego pochodzenie,
Na urlopowy wyjazd go nigdy nie zamienię.
Kocham biurowych mebli ponury szary kolor
I sterty dokumentów rosnące wciąż na nowo.

Wydajność mojej pracy wzrasta wręcz nadzwyczajnie
I nie znam innych przyczyn by było mi tak fajnie.
Ja kocham też obecność moich współpracowników,
Pełną złośliwych uwag, uśmiechów, wykrzykników.

Ja kocham mój komputer, kocham jego programy.
Przytulam je do siebie, chociaż nie bez obawy.
Ja kocham każdy program i wszystkie jego pliki
Zwłaszcza jeśli ich praca przynosi mi wyniki.

Szczęśliwy jestem tutaj! Tu źródło mej radości,
Niewolnik swojej Firmy - to pełnia szczęśliwości!
Ja kocham tę robotę. Ja kocham swe zadania.
I kocham tych nudziarzy co ględzą na zebraniach.

Ja kocham swoją pracę, być może was to nudzi.
I również bardzo kocham przybyłych właśnie ludzi.
Tych dwu przyjaznych ludzi, wcale nie żadnych głupków.
Co w śnieżnobiałym kitlu wywiozą mnie do "czubków".

Geisel Theodor Seuss
00:11, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 28 lipca 2008

Znów słońcu się oddała. Maja cudzołóstwa
Znany uśmiech rozkoszy kołysze na ustach.
Samiec chodzi oślepły, próbuje, czy uda
Kolanem chudym postów wcisnąć się w jej uda?
Ale jakby taranem wyważał wierzeje,
Skoro stoją otwarte. Więc nie on bierze je.

Dzika zazdrość wydmowa. Z piaskiem toczyć bitwy,
Kułakami okładać wrzaskliwe rybitwy?
Szeptać coś, konstruować, posuwać umizgi,
Poważniej stać bez łyżki - głodnemu - u miski?
Tak z sewerskiej filiżanki uszczknąć łyczek słoń chce,
Jak on rozwalić rywala, którym Febus - słońce.

Toż go on zna z pierworództwa. Nim w grzech się oblekła
Znała gorąc żarliwszy od męskiego ciepła,
On tylko promień jeden. Tu promieni mrowie
Wysokich warg dotyka, w dolnym zgęszcza mrowie.
Kto z wrażliwych, co piersią otarł się o pożar,
Łopatkuje w kominku wciąż gasnącym po żar?

Stanisław Grochowiak

17:26, eva-ewa
Link
niedziela, 27 lipca 2008

Za smutek mój, a pani wdzięk
ofiarowałem pani pęk czerwonych melangoli.
I lekkomyślnie dałem słowo,
że kwiat ich kwitnie księżycowo, a liście mrą srebrzyście.

Pani zdziwiona mówi: "Cóż, to przecież bukiet zwykłych róż."
Ach, rzeczywiście. Więc cóż Ci dam?

Dam Ci serce szczerozłote.
Dam konika cukrowego.
Weź to serce, wyjdź na drogę.
I nie pytaj się "Dlaczego?"

Weź to serce, wyjdź na drogę.
I nie pytaj się "Dlaczego?"

Stara baba za staraganem wyrzuciła wielki kosz.
Popatrz jak na złota drogę twój cukrowy konik skoczył.

Popatrz jak na złotą drogę twój cukrowy konik skoczył.

Za smutek mój, a pani wdzięk
ofiarowałem pani pęk czerwonych melangoli
A pani? Cóż, nie chce tych róż.
Że takie brzydkie, że czerwone i że z kolcami
Więc cóż Ci dam?

Dam pierścionek z koralikiem. Ten niebieski jak twe oczy.
Popatrz jak na złotą drogę twój cukrowy konik skoczył.

Popatrz jak na złotą drogę twój cukrowy konik skoczył.

Dam Ci srece szczerozłote. Dam konika cukrowego
Weź to serce, wyjdź na drogę. I nie pytaj się "Dlaczego?"

Weź to serce, wyjdź na drogę. I nie pytaj się "Dlaczego?"


Marek Grechuta

11:59, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
sobota, 26 lipca 2008

Witaj? Nie strzała, nie kamień:
To ja! - najżywotniejsza z niewiast:
Życie. Obiema rękami
Twój sen nie dospany rozwiewam.

Daj! (W języku dwuostrym:
Masz! - Dwuostrość żmij!)
Mnie całą w rozwianowłosej
Radości mojej przyjm!

Przylgnij! - Dziś dzień na szkunerze,
- Przylgnij! - na nartach! - Przylgnij! - lniany!
Widzisz mnie dziś w nowej skórze:
W siódmej, powyzłacanej!

- Mój! - i wszystkich nagród zadość
Raj - kiedy w rękach, przy ustach - życie:
Ta na oścież otwarta radość
Przywitać się o świcie!


Marina Cwietajewa
22:50, eva-ewa
Link
piątek, 25 lipca 2008

Rok za rokiem,
krok za krokiem,
błąd za błędem.
przed obłędem
chroni jeszcze krąg polarny - zapomnienia.

Ale czasem tak pod wieczór,
w przedpokoju moich przeczuć,
słychać coś,
i wyglądam
i nic nie ma.

Nie najlepiej to wygląda
jak widzicie,
nieforemny ten berecik na mej głowie
to jest życie,
nie najlepiej - monotonia,
wszędzie we mnie i koło mnie.
Jeśli czasem coś zadziwi, coś zaskoczy
to berecik,
kiedy spada mi na oczy.

Nie najlepiej to wygląda, jak widzicie,
ale przecież to jest nasze pierwsze życie!!!

Andrzej Poniedzielski
17:54, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
wtorek, 01 lipca 2008



W lipcu mnie tu nie będzie


17:49, eva-ewa
Link Komentarze (7) »