Archiwum
Zakładki:
Poezja jest pokarmem duszy, naszym wspólnym skarbem i tylko autor wiersza może mieć zastrzeżenia do jego rozpowszechniania. Jednak nikt jeszcze tego nie zrobił.... Dziękuję za mój blog.
Pozostaw ślad...
Tutaj jestem:
Nie wiem, co to poezja, nie wiem, po co i na co... Wiem, że czasami ludzie czytają wiersze i płaczą.... Władysław Broniewski
RSS
czwartek, 31 sierpnia 2006

Nad grobami naszych serc
Słowa drżą i dłonie
Niebieścieje w duszy wiersz
Jak gazowy płomień
To jest nasza pierwsza śmierć
Pierwsze tchnienie zimy
Zapalamy świeczki łez
Wymowniej, wymowniej milczymy.

Nieutuleni w załości,
powiadamiamy kto nie wie
Że po ciężkiej, przewlekłej miłości
Nasze serca odeszły od siebie.

Wygładzamy wstążki zdań
Bladzi i wzruszeni
W kułak zaciśnięta krtań
Nic się nie da zmienić
Został tylko dłoni bluszcz
Spleciony kurczowo
Ślepych na tragedię dusz
I głuchych, na słowo.

Nieutuleni w żałości,
powiadamiamy kto nie wie
Że po ciężkiej, przewlekłej miłości
Nasze serca odeszły od siebie.... 


Jan Wołek
21:41, eva-ewa
Link
środa, 30 sierpnia 2006

Gdy Cię spotkałem raz pierwszy
Mokre pachniały kasztany
Zbyt długo w oczy patrzyłaś
Ogromnie byłem zmieszany

Pod mokre płoty gałęzi
Szedłem za Tobą krok w krok
Serce me trzymał w uwięzi
Twój fiołkowy wzrok

Dawno zużyte słowa
Wróciły do mnie znów
I zrozumiałem od nowa
Znaczenie prostych słów

I tak się jakoś stało
Że bez tak pachniał - jak bez
I słowo "pachnieć" - pachniało
I łzy były pełne łez.

Tęsknota, słowo zużyte
Otwarło mi swoją dal
Jak różne są rzeczy ukryte
W króciutkim wyrazie: "żal"...


Antoni Słonimski

22:49, eva-ewa
Link Komentarze (1) »

A może dojdę Ciebie szeptem
bolesnym ruchem małych warg

może wypiję Ciebie z ciszą
nocnych ogrójców i czuwania

może przywołam jasny promień
aby otworzył twarde czoło -

którego nie znam i nie umiem
którego przeto trudno kochać

a może dojdę Ciebie szeptem
którego dotknąć nie potrafię
który wypełniasz mnie do dna

Zbigniew Herbert

00:02, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
wtorek, 29 sierpnia 2006

Kocham cię, nocy cicha i bezgwiezdna,
i chwilę twoją, kiedy duszą tonę
w ocean myśli, bez obrzeża, bez dna -- --
kocham was, głębie myśli nieskończone,
kocham cię, ciszo chmurna i posępna,
ciebie, zastoju ciemności nade mną,
ciebie, pogrozo pustek z nieba zstępna,
i ciebie, głuszo nad powierzchnią ziemną.
Kocham was! Nigdzie sercem nie wołany,
zbyt dumny serce swe rzucać pod nogi,
samotny, w bezcel idący bez drogi,
kocham was! Wyście mi jako orkany
dla myśli mojej, co na kształt sokoła,
z szczytu lotnego zrywa się skrzydlata,
mocna i śmiała, w lot z mojego czoła
i w nieskończoność zatapia się świata.

Kazimierz Przerwa-Tetmajer

00:02, eva-ewa
Link
niedziela, 27 sierpnia 2006

No i co z tego
że nasza planeta
objęta została rezerwacją.

Księżyc wpisany do księgi wieczystej.
W akcie notarialnym zapisane słońce.

Ponumerowane miasta. Zadłużone ulice.
Wielocyfrowy los.

Nowe wojny
zabezpieczone
na nieruchomościach Dekalogu.

Zawrotne sumy nadziei
na publicznych licytacjach.

No i co z tego
kiedy miłość
gałązka lekko poruszana przez wiatr
jest zawsze Numer Jeden
i chyli się w naszą stronę.

Ewa Lipska
23:15, eva-ewa
Link Komentarze (1) »


Nie na długo nam starczyło
Kwiatów w naszym małym sklepie
Na odchodnym, moja miła
Mówię ci
Tak będzie lepiej

Choć za bardzo polubiłem
Twoich oczu płową sępię
Zanim nasze żagle zwinę
Mówię ci
Tak będzie lepiej

Pewnie większość dobrych ludzi
Miłość swą, jak biedę, klepie
A ja pragnę cię obudzić
Mówiąc ci
Tak będzie lepiej

Ja nie mogę, ty nie możesz
Szukać trawki w suchym stepie
Chociaż wiem, że będzie gorzej
Mówię ci
Tak będzie lepiej

Jonasz Kofta

00:37, eva-ewa
Link Komentarze (3) »
piątek, 25 sierpnia 2006


Będziemy się leczyli na jesień,
Na październik, listopad i grudzień,
Na wieczory i noce śród nagłych
Zalęknionych, surowych przebudzeń.

Będziemy przysięgali na ptaki
I zasiane wiatrami byliny,
Że na przyszłą wiosnę na pewno
Odkwitniemy i powrócimy.

I będziemy siadali przy stole
Z wiernym psem, co wyciągnie się w nogach,
Zatopieni codziennie w gazetach,
Depeszach i nekrologach.

Odłożymy skąpe radości
Na czarną godzinę, na czarny ostatek,
Jak wrzosy liliowe pod fotografią
Umarłych braci i matek.

I nikt nie zliczy tych lat i czekania
Na przyszłość, co kiedyś przecież nadpłynie:
Odnotują nas Parki pokątne,
Głupie szwaczki, kredą w kominie.

I tylko ktoś kto w mocy nadludzkiej
Ziemskie niedole na wieczność pozmienia,
Może to wszystko przecierpi i skruszy
Nadludzkim sercem z kamienia.

Kazimierz Wierzyński

16:33, eva-ewa
Link
czwartek, 24 sierpnia 2006

Com uczynił, żeś nagle pobladła?
Com zaszeptał, żeś wszystko odgadła?
Jakże milcząc poglądasz na drogę!
Kochać ciebie nie mogę, nie mogę!
Wieczór słońca zdmuchuje roznietę.
Nie te usta i oczy już nie te...
Drzewa szumią i szumią nad nami
Gałęziami, gałęziami, gałęziami!

Ten ci jestem, co idzie doliną
Z inną - Bogu wiadomą dziewczyną,
A ty idziesz w ślad za mną bez wiary
W łez potęgę i w oczu swych czary -
Idziesz chwiejna, jak cień, co się tuła -
Wynędzniała, na ból swój nieczuła -
Pylną drogę zamiatasz przed nami
Warkoczami, warkoczami, warkoczami!

Bolesław Leśmian

16:29, eva-ewa
Link
wtorek, 22 sierpnia 2006


Chyba już można iść spać
Dziś pewnie nic się nie zdarzy
Chyba już można się położyć
Marzeń na jutro trzeba namarzyć

Tamtą kartkę z wczorajszej nocy
Trzeba zmiąć i położyć w koszu
I od nowa na nowej kartce
Pisać nowy, niemiłosny list do losu

Chyba już można...

Albo donos napisać na życie
Bo należy mu się swoją drogą
I podpisać zgryźliwie "żyćliwy"
Tylko gdzie to wysłać, do kogo

Chyba już można...

Takie łóżko, a taka dobra rzecz
To był świetny pomysł z tym łóżkiem
Gdy ktoś chce sobie życie poprawić
To wystarczy poprawić poduszkę

Chyba już można...

Andrzej Poniedzielski

23:45, eva-ewa
Link Komentarze (2) »


Może kiedyś, nieoczekiwanie,
przyjdzie list ten. I nic się nie stanie.
Tylko patrząc w oczy Panu Bogu
rzeknę z cicha: "za późno, mój Panie!"

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

00:00, eva-ewa
Link
poniedziałek, 21 sierpnia 2006

Jest ze mną
zawsze

To on
każe mi odchodzić
od kolorowych i tańczących
i chować się w łódce
na brzegu rzeki

Przez niego
uderzam bezsilnie głową
o szare ściany
i zielony piec

Przed nim
uciekam w nocy
ulicami ciężkimi
jak asfalt

Gdy zobaczysz
że tak biegnę
rzuć mi przez okno
słonecznik
złoty jak serce

Małgorzata Hillar

00:34, eva-ewa
Link
niedziela, 20 sierpnia 2006


Ale są jeszcze sprawy drobne: loty ptasie,
chwianie się trzcin w jeziorach,
blask gwiazdy wieczornej,
różne barwy owoców o porannym czasie
i wiatr przelatujący w sopranie i basie,
i moja mała lampa, i stół niewytworny.
A nawet za wszystkie obrazy Tycjana
nie oddam tego stołu, bo pracuję przy nim,
to mój wierny przyjaciel od samego rana,
a kiedy noc...

Konstanty Oldefons  Gałczyński
1953r.

10:48, eva-ewa
Link


Kocham za siebie, kocham za ciebie,
Kocham jeden za dwoje.
Słońce po niebie, księżyc po niebie,
Gwiazdy po niebie, chmury po niebie
Wszystko spoczywa na mojej głowie!

Musisz mi pomóc, musisz mi pomóc,
Swoją miłością musisz mi pomóc;
Musisz pokochać mnie więcej,
Bliżej wyciągnąć kochane ręce
Musisz!

Sam nie podołam, sam nie dam rady
Unieść tyle miłości.
Księżyc i gwiazdy, chmury i słońce,
Lody wciąż łamać, ciągle i ciągle,
Sił mi brakuje, o pomoc proszę!

Musisz mi pomóc, musisz mi pomóc,
Swoją miłością musisz mi pomóc,
Musisz pokochać mnie więcej,
Bliżej wyciągnąć kochane ręce
Musisz!

Musisz mi pomóc, musisz mi pomóc,
Swoją miłością musisz mi pomóc,
Musisz pokochać mnie mocniej,
Żebym się nie mógł w głęboką wodę
Rzucić!

Edward Stachura
09:06, eva-ewa
Link
sobota, 19 sierpnia 2006


Kolejny dzień zamyka bramy
I słońce w głębi mórz się skryło,
Oto czas przeszły dokonany
To już historia, to już było

Niczego zmienić w tym nie mogę,
Lecz przez zakręty życia mego
Mogę wyruszyć w dalszą drogę
Z nadzieją nową i dlatego

Kocham jutro
Z jego każdą obietnicą
Z jego wielką tajemnicą
Kocham jutro

Kocham jutro
Co porwane myśli sklei
Które bratem jest nadziei
Kocham jutro

Kocham jutro
Co mi każe mylnie sądzić
Głupio pytać, ciężko błądzić
Kocham jutro

Kocham jutro
Co objawi mi ład życia
W zadziwieniu i w zachwycie
Kocham jutro...

Jutro ciekawi mnie ogromnie
Jest szansą, która wszystko zmienia,
Dlatego nie spisuję wspomnień
Ale notuję swe marzenia

Marzenia kształt szalony mają
Są rozpalone do białości
I chociaż rzadko się spełniają
To nie umniejsza mej miłości

Kocham jutro
Kocham świt w Ardeńskim Lesie
Co odmianę mi przyniesie
Kocham jutro

Kocham jutro
Kocham życie w ciągłym biegu
Ślad na piasku, ślad na śniegu
Kocham jutro

Kocham jutro
Kwiaty, co twój balkon zdobią
Nuty, które się sposobią
Kocham jutro

Nie patrz smutno
Odgoń z czoła chmurę ciemną
Dłoń mi podaj i wraz ze mną
Kochaj jutro...

Kocham jutro
Z jego każdą obietnicą
Z jego wielką tajemnicą
Kocham jutro

Kocham jutro
Co mi każe mylnie sądzić
Głupio pytać, ciężko błądzić
Kocham jutro

Kocham jutro
Co objawi mi ład życia
W zadziwieniu i w zachwycie
Kocham jutro...

Kocham, kocham, kocham...

Wojciech Młynarski

00:00, eva-ewa
Link
piątek, 18 sierpnia 2006


Ukryci przed światem
We włosach łąki
W zadyszeniu zapomnieniu
W nagłym naszym przytomnieniu
Odkrywamy się dla siebie

Bądźmy dla siebie sami
W obłąkaniu w zadziwieniu
W słońca największym podniesieniu
Oślepieni sobą

Powietrze drży w twych oczach
To trzmiel w barwach ochronnych
Dogaduje się z latem
Językiem tylko sobie znanym
Więc dajmy spokój już

Bądźmy dla siebie sami

Adam Ziemianin

07:22, eva-ewa
Link
czwartek, 17 sierpnia 2006


Jeden wiatr - w polu wiał,
Drugi wiatr - w sadzie grał:
Cichuteńko, leciuteńko,
Liście pieścił i szeleścił,
Mdlał...

Jeden wiatr - pędziwiatr!
Fiknął kozła, plackiem spadł,
Skoczył, zawiał, zaszybował,
Świdrem w góre zakołował
I przewrócił się, i wpadł
Na szumiący senny sad,
Gdzie cichutko i leciutko
Liście pieścił i szelecił
Drugi wiatr...

Sfrunął śniegiem z wiśni kwiat,
Parsknął śmiechem cały sad,
Wziął wiatr brata za kamrata,
Teraz z nim po polu lata,
Gonia obaj chmury, ptaki,

Mkną, wplatują się w wiatraki,
Głupkowate mylą śmigi,
W prawo, w lewo, świst, podrygi,
Dmą płucami ile sił,
Łobuzują, pal je licho !

A w sadzie cicho, cicho ...

Julian Tuwim

17:10, eva-ewa
Link
środa, 16 sierpnia 2006



Każdy dzień cię zabiera, każdy mi cię kradnie
I jest mi coraz puściej, coraz bardziej źle,
W skrytości serca ważę i przeliczam na dnie
To wszystko, co jest za mną, co przeciwko mnie.

I przyznaję się w głębi do wszelkich słabości,
Do wszystkich klęsk, nieudań i bolesnych strat -
Tylko wyrzec nie mogę się owej miłości,
Która mi ciebie daje i zasłania świat.


Kazimierz Wierzyński

18:03, eva-ewa
Link
wtorek, 15 sierpnia 2006


 
Obejmij mnie, pokochaj... Jesteśmy sami, sami...
...Wicher przebiega po włosach, wicher potrząsa oknami...
Ręce mam zimne, przybiegłam -- jak liść -- z pustego ogrodu
do ciebie, do oczu twoich o barwie ciemnego miodu.

Aż tutaj wieją wichury twardo splecione warkocze...
...Zamknij okno... Skończone zaklęcia i czary smocze:
smok mój ułoży się kołem w dziwaczne snu arabeski,
będzie różowy jak muszla lub -- jeśli każesz -- niebieski,

w ogromne, płetwiaste łapy jak w wieka zamknie pogrzebne
wszystko, co obok istnieje dalekie i niepotrzebne,
wszystko, co dzwoni i szczęka, gwiżdże i brzęczy łańcuchem,
wszystko, co nie jest liściem zziębniętym i wiatru podmuchem.

Kazimiera Iłłakiewiczówna

19:30, eva-ewa
Link

Jest wiatr, co nozdrza mężczyzny rozchyla;
Jest taki wiatr.
Jest mróz, co szczęki mężczyzny zmarmurza;
Jest taki mróz.
Nie jesteś dla mnie tymianek ni róża,
Ani też "czuła pod miesiącem chwila" -
Lecz ciemny wiatr,
Lecz biały mróz.
Jest deszcz, co wargi kobiety odmienia;
Jest taki deszcz.

Jest blask, co uda kobiety odsłania;
Jest taki blask.
Nie szukasz we mnie silnego ramienia,
Ani ci w myśli "klejnot zaufania",
Lecz słony deszcz,
Lecz złoty blask.

Jest skwar, co ciała kochanków spopiela;
Jest taki skwar.
Jest śmierć, co oczy kochanków rozszerza;
Jest taka śmierć.
Oto na rośnych polanach Wesela
Z kości słoniowej unosi się wieża
Czysta jak skwar,
Gładka jak śmierć.

Stanisław  Grochowiak

00:00, eva-ewa
Link
poniedziałek, 14 sierpnia 2006


Dokąd przed nią wciąż uciekasz?
I czemu myślisz,
Że to twój serdeczny wróg?
Ona, jak wierny pies,
Za progiem domu czeka,
Byś do niej wracał
Z najdalszych dróg.

Niekochana, niepotrzebna...
Tak łatwo może ją
Zastąpić byle kto.
Lecz kiedy lęk nie daje zasnąć,
Ona jedna
Czuwa przy tobie w bezsenną noc.

To ona,
Siostra łagodna,
Twój Anioł Ciszy,
Twój cień,
Spokojna przystań
I otchłań...
Jest lustrem,
Źródłem i snem

To ona,
Twoja samotność,
Jej adres ty jeden znasz.
Zostanie z tobą do końca
Jest wszystkim,
Wszystkim co masz.

W labiryncie tego świata,
W jego szaleństwie,
I okrutnych z nami grach,
Łatwo się zgubić,
Łatwo sprzedać diabłu duszę,
Za każdym rogiem
Czai się strach

Czego szukasz w zgiełku, w tłumie?
Kto cię wysłucha, poda rękę
W chwili złej?
Kto cię pocieszy, kto rozgrzeszy,
Kto zrozumie?
Tylko samotność.
Zaufaj jej.

To ona
Bliższa niż myślisz,
Jej adres ty jeden znasz
Zostanie z tobą
Do końca.
Jest wszystkim,
Wszystkim co masz.

To bez niej
Jesteś wędrowcem,
Co zgubił sie w gąszczu dróg,
Na końcu świata cię znajdzie,
Byś wrócić
Do siebie mógł.

To ona,
Twoja samotność,
Twój Anioł Ciszy,
Twój cień,
Spokojna przystań
I otchłań.
Jest lustrem,
Źródłem i snem.

Magda Czapińska

18:04, eva-ewa
Link
 

Gwiazdy otwarły gorejące oczy
Święte patronki strudzonej czeladzi.
Noc po mnie cienie coraz grubsze toczy,
Czemuż sen pierzcha, coś jakby mu wadzi...
Myślę o tobie!

Nie dość noc jeszcze bezsennoscią długą
Że nie z zegaru gęgąjacych gąsek
Tak słodko! Żadnej rozmowy... Szaruga...
Nic nie przeszkadza, żaden obowiązek...
Myślę o tobie!

Jak się na wodach kołyszą lotosy
Na świadomosci twarz się twą kołysa,
Rzucam na pościel rozplecione włosy
I ręce na krzyż - w grobie nocy, cicha
Myślę o tobie!

Maria Grossek-Korycka 

00:02, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
niedziela, 13 sierpnia 2006

Snuć miłość, jak jedwabnik nić wnętrzem swym snuje,
Lać ją z serca, jak źródło wodę z wnętrza leje,
Rozwijać ją jak złotą blachę, gdy się kuje
Z ziarna złotego, puszczać ją w głąb, jak nurtuje
Źródło pod ziemią, -- w górę wiać nią, jak wiatr wieje,
Po ziemi ją rozsypać, jak się zboże sieje,
Ludziom piastować, jako matka swych piastuje.


Stąd będzie naprzód moc twa, jak moc przyrodzenia,
A potem będzie moc twa, jako moc żywiołów,
A potem będzie moc twa, jako moc krzewienia,
Potem jak ludzi, potem jako moc aniołów,
A w końcu będzie jako moc Stwórcy stworzenia.

Adam Mickiewicz
1838r.  Laussanne

12:39, eva-ewa
Link
sobota, 12 sierpnia 2006

Tajemny mur w zbliżeniu ludzkim bywa,
Namiętność nie pokona go ni miłość -
Choćbyś do warg w palącej ciszy przywarł,
Choćby z pragnienia serce ci krwawiło.

Ni przyjaźń mocy tych nie zdoła przemóc,
Ni czas, co wzniosłe szczęście opromienia,
Gdy obca sercu swobodnemu
Leniwa rozkosz ukojenia.

Szaleni ci, co dążą do niej,
Kto posiadł ją - goryczą się napoił...
Rozumiesz teraz, czemu pod twą dłonią -
Tak czułą - milczy serce moje.

Anna Achmatowa
Przełożył Zygmunt Braude
       
13:29, eva-ewa
Link
piątek, 11 sierpnia 2006


Gdzie jesteś Mały Książę, gdzie ?
Odszedłeś z mej książeczki kart...
Czy po pustyni błądzisz znów ?
Rozmawiasz z echem pośród skał ?

Czy tam gdzie świeci Złoty Wóz
Oglądasz Ziemię w swoich snach ?
Gdzie pozostała z dawnych dni
- Niby wspomnienie - bajka ta...

W maleńkiej róży kochał się
Książę na jednej z wielu gwiazd;
Nie widział przedtem innych róż,
Kiedy w daleki poszedł świat

Na Ziemi zwątpił w miłość swą
Tę najpiękniejszą z wszystkich snów.
Bo jak miał w jednej kochać się
Gdy ujrzał park z tysiącem róż ?

Nie wierz swym oczom - szepnął wiatr
Jeżeli kochasz - sercem patrz...


Zrozumiał wtedy książę to
Że tylko jedna w świecie jest
Ta, którą kochał wszystkie dni
I wrócił znów do róży swej

Gdzie jesteś Mały Książę, gdzie
Odszedłeś z mej książeczki kart...
W świecie, gdzie nikt nie kocha róż,
Na zawsze ktoś pozostał sam

W świecie, gdzie nikt nie kocha róż,
Na zawsze ktoś pozostał sam...

Krzysztof Dzikowski

18:54, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
czwartek, 10 sierpnia 2006

Cudny uśmiech namiętnie w usta cię całował!...
Wietrzyk chwycił go w locie, otulił ramieniem,
W poszeptach harmonijnych razem z nim falował
I na róży ten uśmiech złożył z lekkim drżeniem!...
Róża myśląc, że czary do niebios ją niosą,
Rozczulona płakała perłami i rosą...

* * *

 Po błękicie twych oczu chmurki łez przemknęły!...
Wietrzyk skrzydłem powiewnym srebrne chmurki trąca
I kołysze je cicho, by we śnie spoczęły,
I znów składa na róży, co czekała drżąca...
A róża, słysząc dźwięczne tęsknych smutków echa,
Zachwycona - o! dziwy! - róża się uśmiecha!...

 

Boleslaw Leśmian

15:25, eva-ewa
Link
 
1 , 2