Archiwum
Zakładki:
Poezja jest pokarmem duszy, naszym wspólnym skarbem i tylko autor wiersza może mieć zastrzeżenia do jego rozpowszechniania. Jednak nikt jeszcze tego nie zrobił.... Dziękuję za mój blog.
Pozostaw ślad...
Tutaj jestem:
Nie wiem, co to poezja, nie wiem, po co i na co... Wiem, że czasami ludzie czytają wiersze i płaczą.... Władysław Broniewski
RSS
poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Przez okno kwadratowe
Widzę wąsate drzewa,
Odkąd wdały się ze mną w rozmowę -
Śpiewam

Przez kwadratowe okno
Widzę, że jesteś młoda,
A ja noc miałem taką samotną -
Szkoda!

Jan Brzechwa

17:15, eva-ewa
Link Komentarze (2) »

Czy musimy być na ty,
po co zmieniać rzeczy stan.
Zobacz, jak to ładnie brzmi:
stare słowa pani, pan.

Nie mówiłeś do mnie ty
gdy przybiegłeś kiedyś sam
i gdy ja szepnęłam ci
Proszę zostać, zmoknie pan .

Mówię zostaw, mówię przynieś,
mówię wpadnij dziś po kinie
Czy nie ładniej było dawniej
mówić - Kiedy znów pan wpadnie?

Nie musimy być na ty
tak jak z drzewem nie jest ptak,
drzewo pyta Czy pan śpi?
a ptak na to nie lub tak...

Mój telefon milczy, milczy,
nie masz czasu ani, ani,
czy by było tak najmilszy,
gdybyś mówił do mnie pani?

Czy musimy być na ty?
Nie najlepszy był to plan.
Proponuję, by przez łzy
znów powtórzyć: pani , pan ...

Agnieszka Osiecka

17:09, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
niedziela, 30 sierpnia 2009

Chodzi Anioł Stróż po świecie
sprząta po miłościach co się rozleciały
zbiera jak ułomki chleba dla wróbli
żeby nic się nie zmarnowało
listy tam i z powrotem
telefony od ucha do ucha
małe śmieszne pamiątki co były wzruszeniem
notes z datą spotkania ukryty w czajniku
blizny po uśmiechu
żale jak pojedyncze osy
flirtujące osły
wszystko na szpilce
to co na zawsze już się wydawało
mądrość przy końcu że nie o to chodzi
radość że się kocha to co niemożliwe

Jan Twardowski


08:30, eva-ewa
Link
wtorek, 25 sierpnia 2009


Najpierw minie nasza miłość,
potem sto i dwieście lat,
potem znów będziemy razem:

komediantka i komediant,
ulubieńcy publiczności,
odegrają nas w teatrze.

Mała farsa z kupletami,
trochę tańca, dużo śmiechu,
trafny rys obyczajowy
i oklaski.

Będziesz śmieszny nieodparcie
na tej scenie, z tą zazdrością,
w tym krawacie.

Moja głowa zawrócona,
moje serce i korona,
głupie serce pękające
i korona spadająca.

Będziemy się spotykali,
rozstawali, śmiech na sali,
siedem rzek, siedem gór
między sobą obmyślali.

I jakby nam było mało
rzeczywistych klęsk i cierpień
- dobijemy się słowami.

A potem się pokłonimy
i to będzie farsy kres.
Spektatorzy pójdą spać
ubawiwszy się do łez.

Oni będą ślicznie żyli,
oni miłość obłaskawią,
tygrys będzie jadł z ich ręki. A my wiecznie jacyś tacy,
a my w czapkach z dzwoneczkami,
w ich dzwonienie barbarzyńsko
zasłuchani.

Wisława Szymborska

21:54, eva-ewa
Link
sobota, 22 sierpnia 2009


Twe czułe usta — samo całowanie...
i to już wszystko, a ja — jak ten żebrak.
Kto ja? Jedyna? O nie nie, ich nie brak!
Zdobywca? Nie — zdobywcy posiadanie.

Czy to jest miłość, czy też podziwianie?
Czy kaprys pióra, czy też praprzyczyna?
A może to świętości chęć niewinna,
Lub trochę udawania — z powołania...

Czy smutek dusz, oczu oczarowanie,
Czy kaprys pióra — ach, to obojętne,
Jak to określą usta, dokąd będą
Twe czułe usta — samym całowaniem!

Marina Cwietajewa
Przełożyła
Maria Leśniewska

17:07, eva-ewa
Link
środa, 19 sierpnia 2009

bo i po co
myślę nocą?

wiatr wieje,
szaleje
po drzewach...
on śpiewa?

to melodia ciszy słyszysz,
jak się zmienia?
to nuty zwątpienia,
to nadziei tony...
wiatr cichnie zmęczony,
już go nie słyszę...

bo i po co
myślę nocą
długie chwile?
po prostu nie piszesz
i tyle...

jeśli nie ciebie, to może
noc oczaruję,
ona mi sen podaruje,
pomoże...

bo i po co
myślę nocą?

wiatr cichnie, by znów
do lotu się zerwać,
znów zbudzić drzewa
ze snu,
znów śpiewać,
grać na nerwach,
znów śmiać się ze mnie,
że tak myślę nocą,
że po co,
że daremnie...
przenika przez szyby
jak gdyby
myślał, że mnie ukołysze...

bo i po co
myślę nocą
długie chwile?
po prostu nie piszesz
i tyle.

jeśli nie ciebie, to może
noc oczaruję,
ona mi sen podaruje,
pomoże...

bo i po co
myślę nocą?

gwiazdy mrugają,
znikają,
za chmur zasłoną
toną...
jak ja
za dnia...
wiatr pod okna podchodzi,
zawodzi,
chce myśli rozgonić...
wietrzysko...

bo i po co
myślę nocą?
przecież nie zadzwonisz
i wszystko.

jeśli nie ciebie, to może
noc oczaruję,
ona mi sen podaruje,
pomoże...


Cezary Bocian

19:56, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 17 sierpnia 2009

Ludzie dbają o siebie, ludzie dbają o siebie,
ludzie dbają o siebie stale.
Uważają na siebie i chuchają na siebie,
noszą ciepłe skarpety i szale.
Zażywają mikstury, wybierają się w góry,
by oddychać pełnymi płucami.
Zabijają kurczaki, przyrządzają przysmaki
i wzmacniają swój wątły organizm.
Ludzie dbają o siebie, ludzie dbają o siebie
ludzie dbają o siebie stale
uważają na siebie i chuchają na siebie
noszą ciepłe skarpety i szale

A tu lata mijają, a ci ludzie wciąż dbają,
góry, góry, mikstury etcetera.
Lecz rzecz dziwna, tym niemniej,
choć to nie brzmi przyjemnie
coraz gdzieś jakiś człowiek umiera.
Inni wzrokiem go mierzą,
patrzą, ale nie wierzą,
czasem któryś z nich westchnie "O rany!"
Szepcą do siebie w sieniach
"Józek popatrz na Henia
choć nieboszczyk, a jaki zadbany"
Ludzie dbają o siebie, ludzie dbają o siebie
Ludzie dbają o siebie stale
uważają na siebie i chuchają na siebie,
noszą ciepłe skarpety i szale

A tu lata mijają, a ci ludzie wciąż dbają,
góry, góry, mikstury etcetera.
lecz rzecz dziwna, tym niemniej,
Choć to nie brzmi przyjemnie
coraz gdzieś jakiś człowiek umiera.
A potem, po pogrzebie znów jest słońce na niebie,
ten sam cykl widać znów w świetle słońca.
Ludzie dbają o siebie, ludzie dbają o siebie
Ludzie dbają o siebie do końca.
Ludzie dbają o siebie, ludzie dbają o siebie
Ludzie dbają o siebie stale.
uważają na siebie i chuchają na siebie,
noszą ciepłe skarpety i szale...

Andrzej Waligórski

06:52, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
sobota, 15 sierpnia 2009


Wyszedłem przed dom
spod nóg runął pejzaż
który zaspał w trawie
listek ćwierknął jak wróbel
W środku lasu
nagle roześmiało się drzewo
to ptaki

Jerzy Harasymowicz

11:21, eva-ewa
Link
piątek, 14 sierpnia 2009

Kawalerze des Grieux, na próżno
Tak szalejesz za swoją próżną,
Grzeszną, wietrzną, od wszystkich różną,
Niebezpieczną swoją Manon.

Korowodem sennym i strojnym
Wychodzimy z waszych pokoi.
Nikt się o nas nie niepokoi.
Kawalerze, tak musi być.

Odchodzimy w nocne zawieje,
Nie pragniemy dla siebie wiele
Prócz kolacji i sznura pereł
I, być może, jedynej łzy.

Kawalerze, cóż honor? Słowo.
Niech ci Bóg da kochankę nową.
Pozostając zawsze gotową —
Kochającą namiętnie

— M.

Marina Cwietajewa
Przełożyła
Danuta Wawiłow

09:52, eva-ewa
Link
środa, 12 sierpnia 2009

Patrzą na mnie,
więc pewnie mam twarz.

Ze wszystkich znajomych twarzy
najmniej pamiętam własną.

Nieraz mi ręce
żyją zupełnie osobno.
Może ich wtedy nie doliczać do siebie?
— — —
Gdzie są moje granice?
— — —
Porośnięty przecież jestem
ruchem albo półżyciem.

Zawsze jednak
pełza we mnie
pełne czy też niepełne,
ale istnienie.

Noszę sobą
jakieś swoje własne
miejsce.
Kiedy je stracę,
to znaczy, że mnie nie ma.
— — —
Nie ma mnie,
więc nie wątpię
.

Miron Białoszewski

19:40, eva-ewa
Link
wtorek, 11 sierpnia 2009

Rozcinam bólu pomarańczę
połową bólu karmię twoje usta
głodni tak dzielą chleb
spragnieni wodę

uboga jestem - mam tylko ciało
usta ściągnięte tęsknotą
ręce - jesienne liście
wyglądające odlotu

rozcinam pomarańczę bólu
sprawiedliwie na pół
gorzkim ziarnem karmię twoje usta

Halina Poświatowska

18:58, eva-ewa
Link
poniedziałek, 10 sierpnia 2009

Uśmiecham się do ciebie. Czym jest uśmiech?
Światłem przez gwiazdę posłanym gwieździe.
Zapachem który trawy wiąże w brzęczącą łąkę.
Łagodny kolor zieleni kolor moich oczu wplatał się
w twoje palce. Trzymasz w ręce rozszeptane ciało łąki.
Trawa cierpkim wąskim kształtem opowiada o moich
oczach patrzących nieskończenie.
Uśmiechasz się do mnie.


Halina Poświatowska

21:45, eva-ewa
Link Komentarze (4) »
piątek, 07 sierpnia 2009

Konkurs piękności męskiej

Od szczęk do pięty wszedł napięty.
Oliwne na nim firmamenty.
Ten tylko może być wybrany,
kto jest jak strucla zasupłany.

Z niedźwiedziem bierze się za bary
groźnym (chociaż go wcale nie ma).
Trzy niewidzialne jaguary
padają pod ciosami trzema.

Rozkroku mistrz i przykucania.
Brzuch ma w dwudziestu pięciu minach.
Biją mu brawo, on się kłania
na odpowiednich witaminach.

Wisława Szymborska

09:35, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
sobota, 01 sierpnia 2009
 

Żeby wszystkie kule na świecie
trafiły we mnie,
toby już nie mogły trafić w nikogo.

I żebym umarła tyle razy,
ile jest ludzi na świecie,
żeby oni nie musieli już umierać,
nawet Niemcy.

I żeby ludzie wcale nie wiedzieli,
że ja umarłam za nich,
żeby nie było im smutno.

Anna Świrszczyńska

10:18, eva-ewa
Link Komentarze (2) »