Archiwum
Zakładki:
Poezja jest pokarmem duszy, naszym wspólnym skarbem i tylko autor wiersza może mieć zastrzeżenia do jego rozpowszechniania. Jednak nikt jeszcze tego nie zrobił.... Dziękuję za mój blog.
Pozostaw ślad...
Tutaj jestem:
Nie wiem, co to poezja, nie wiem, po co i na co... Wiem, że czasami ludzie czytają wiersze i płaczą.... Władysław Broniewski
RSS
niedziela, 21 sierpnia 2011


Przeszłość moja... Wyraźnie, jak w stereoskopie,
Staje mi przed oczami. Piękna! Raj bez mała!
Na klęczkach myśl zanurzam w tych kurzach, w tych miałach...
To było szczęścia, o czym nie wiedząc, cierpiałam...


Maria Pawlikowska - Jasnorzewska

15:22, eva-ewa
Link Komentarze (3) »
czwartek, 18 sierpnia 2011

Spojrzałam słońcu w oczy płowe
Do bólu mnie olśniło
Odjęła mi człowieczą mowę
Okrutna życia miłość
Milczenie - stukamiennym murem
Od światła dzieli ciemność..
Podziel się ze mną swoim bólem
Podziel się ze mną

Taka jest wieczna rzeczy kolej
Od śmierci chroni pieśń
Wszystko co piękne musi boleć
Chociaż tak trudno to znieść
Kwiat podeptany podnieść najczulej
Pieszczotą niedaremną...
Podziel się ze mną swoim bólem
Podziel się ze mną
Dwie dłonie - dziesięcioro palcy
Splecionych przeciw nienawiści
Radości nie dla wszystkich starczy
I będzie na tej ziemi święto
I będzie wesele
Podziel się ze mną swoim bólem
A ja się z tobą swoim podzielę

Taka jest wieczna rzeczy kolej
Od śmierci chroni pieśń
Wszystko co dobre musi boleć...
Ale tak trudno to znieść
Umarłej róży skrzepłą purpurę
Podnieść, ocalić...

Podziel się z nami swoim bólem
Podziel się z nami
Gdy masz bezludnej ciszy ulec
Ona najbardziej rani
Podziel się z nami swoim bólem
Podziel się z nami
Przez oceanu ruchome płaszczyzny
Przez głodu czarne płomienie
Nieś dumnie współistnienia blizny
Nieś dumnie swoje cierpienie
Przez piękno, rozpacz świata, które
Zabija, gdy jesteśmy sami
Podziel się z nami swoim bólem
Podziel się z nami

Jonasz Kofta

15:37, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Tuż niedaleko mnie
Leniwie przechodzi południe,
A jakiś skraweczek nieba
W gałęzie się wplątał cudnie.

I teraz ze mną flirtuje
Zaczepia o moje oczy,
Więc uśmiech mu darowałam
Za to, że mnie nie przeoczył.

Alicja Wysocka

21:46, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
wtorek, 09 sierpnia 2011


Od kolebki biegła za mną
Czarodziejska baśń tęczowa
I szeptała wciąż do ucha
Melodyjne zaklęć słowa...

Urodzona nad wieczorem
Z cichych gawęd mych piastunek
Spała ze mną, na mych ustach
kładąc we śnie pocałunek...

I budziła się wraz ze mną
I wraz ze mną ciągle rosła
I z kołyski na swych skrzydłach
W jakiś dziwny świat mnie niosła...

Ponad morza purpurowe
Ponad srebrne niosła rzeki
Po zwodzonym moście tęczy
W cudowności świat daleki...

Otworzyła mi zaklęciem
Brylantowy w skałach parów
I wkroczyłam raz na zawsze
W kraj olbrzymów,widm i czarów...

I zamknęły za mną wrota
Jakieś wróżki,czy boginie
Więc na całą życia kolej
Poszłam błądzić w tej krainie...

W tej krainie,w której wszystko
Ożywioną bierze postać
W której każdy głaz ma duszę
I człowiekiem pragnie zostać...

Złotolistnym poszłam gajem
Gdzie się wszystko skrzy i złoci
Gdzie zakwita skryty w cieniu
Tajemniczy kwiat paproci

Poszłam gajem,gdzie dokoła
Śpiewające szumią drzewa
Gdzie młodości wiecznej źródło
Czyste wody swe rozlewa...

I witały mnie po drodze
Rozmarzone oczy kwiatów
Co patrzyły tak wymownie
W niezmierzoną przestrzeń światów.
(...)

Adam Asnyk

21:08, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
niedziela, 07 sierpnia 2011


Wstałam o siódmej rano i
już jest siódma wieczorem

książkę niedoczytaną
z trudem do ręki biorę,
stron mi zostało niewiele,
lecz chyba czytać nie będę
przede mną jak na apelu
stanęło długim rzędem:

Dwanaście skulonych i drobnych godzin z życia kobiety,
tak bardzo do siebie podobnych, straszliwie podobnych niestety
ta pierwsza półsenna, co zaspać się boi,
ta druga kuchenna, co chleb rano kroi,
ta trzecia spóźniona, co mlekiem się parzy,

ta czwarta, zmęczona, o snu chwilce marzy,

ta piąta, co wzdycha – pół czarnej zaparzcie,
stanęło przede mną dwanaście, dwanaście
Dwanaście zgonionych, zdyszanych godzin z życia kobiety,

podobnych do siebie, siostrzanych, straszliwie siostrzanych
niestety,
ta szósta, ta szósta tak długa, tak nudna

ze zmarszczką przy ustach ta siódma,
ta siódma

i jeszcze ta ósma, dziewiąta, dziesiąta
co goni po sklepach, po domu się krząta
i ta jedenasta z dwunastą co sobie
po cichu powtarza – jak ja się wyrobię?
Jak ja się wyrobię? Jak ja się wyrobię? Jak ja się wyrobię?

I wtedy znad gazety

słyszę twój szept liryczny –
kochanie ty jesteś niestety

coraz mniej romantyczna…

Ach, jakie szczęście, że nie wiesz
mój ty Romeo uroczy,
jak w takiej chwili na ciebie
wytrzeszcza szare oczy

Dwanaście skulonych i drobnych godzin z życia kobiety,
tak bardzo do siebie podobnych, straszliwie podobnych niestety

ta pierwsza półsenna, co zaspać się boi,
ta druga kuchenna, co chleb rano kroi,
ta trzecia spóźniona, co mlekiem się parzy,
ta czwarta, zmęczona, o snu chwilce marzy,

ta piąta, co wzdycha – pół czarnej zaparzcie

wytrzeszcza na ciebie swe oczy dwanaście

Dwanaście zgonionych, zdyszanych godzin z życia kobiety,

podobnych do siebie, siostrzanych, straszliwie siostrzanych
niestety,
ta szósta, ta szósta tak długa, tak nudna
ze zmarszczką przy ustach ta siódma, ta siódma

i jeszcze ta ósma, dziewiąta, dziesiąta
co goni po sklepach, po domu się krząta
i jeszcze dwie tylko, a każda z nich mruga
jak gdyby mówiła – ten pan nam się udał
ten pan nam się udał, ten pan nam się udał, ten pan nam się udał…

I dojrzyj, jeśli mnie kochasz

Romeo, godzien litości,
że jest, ciągle jest miejsca trochę
na małą chwilę czułości
w dwunastu zgonionych i drobnych

niewartych pióra poety
straszliwie do siebie podobnych
godzinach z życia kobiety…


Wojciech Młynarski

18:46, eva-ewa
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 sierpnia 2011

Których nam nikt nie wynagrodzi
i których nic nam nie zastąpi,
lata wy straszne, lata wąskie
jak dłonie śmierci w dniu narodzin.

Powiedziałyście więcej nawet
niż rudych burz ogromne wstęgi,
jak ludzkie ręce złych demonów
siejące w gruzach gorzką sławę.

Wzięłyście nam, co najpiękniejsze,
a zostawiły to, co z gromu,
aby tym dziksze i smutniejsze
serca- jak krzyż na pustym domu.

Lata, o moje straszne lata,
nauczyłyście wy nas wierzyć,
i to był kostur nam na drogę,
i z nim się resztę burz przemierzy.

Których nam nikt nie wynagrodzi
i których nic nam nie zastąpi,
lata - ojczyzno złej młodości,
trudnej starości dniu narodzin.

Bogu podamy w końce dłonie
spalone skrzydłem antychrysta,
i on zrozumie, że ta młodość
w tej grozie jedna była czysta.
24.III.1944r.

Krzysztof Kamil Baczyński

21:49, eva-ewa
Link Dodaj komentarz »