Archiwum
Zakładki:
Poezja jest pokarmem duszy, naszym wspólnym skarbem i tylko autor wiersza może mieć zastrzeżenia do jego rozpowszechniania. Jednak nikt jeszcze tego nie zrobił.... Dziękuję za mój blog.
Pozostaw ślad...
Tutaj jestem:
Nie wiem, co to poezja, nie wiem, po co i na co... Wiem, że czasami ludzie czytają wiersze i płaczą.... Władysław Broniewski
RSS
niedziela, 30 września 2007

Życie - stary sposób na zbieranie zdziwień
Kończy się dość jednak nieszczęśliwie
- bowiem śmiercią.

I choć tyle miewa znaczeń...
Nie słyszałem, by skończyło się inaczej.

Żyj
Jakiś sens przy tym miej
Bowiem żyć, samo żyć - nie wystarczy za sens.

Miej nadzieję na szczęście

Powiedzmy od września...
Miej nadzieję...... i na tym poprzestań


Andrzej Poniedzielski
10:18, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
sobota, 29 września 2007


Leniwe przedpołudnie
Nagie drzewa milczą
a liście skłębione
szepcą, śpiąco szeleszczą
ocierają się lekko
o swe zeschłe ciała
Spod sypkiej pościeli
wynurza się jesień
rozmarzona
przegięta wpół wspomnieniem
porannego szronu


Marta Mazurkiewicz

13:26, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
piątek, 28 września 2007

Może będziemy mogli doczekać, doprosić
Dobić się w sobie wiary, co góry przenosi
Lecz chociaż ruszą Alpy, Karpaty stadami
My zostaniemy w miejscu. Kamiennie Ci sami.

Ernest
Bryll
20:11, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
czwartek, 27 września 2007


Co? jej powiedzieć.. ach! co się podoba;
Bez rozmawiania sposobu;
Coś -- z prawd ogólnych: na przykład, że doba,
To -- całego obrót globu!

Że świat... obiega mil mnóstwo ogromne
Na jedno pulsu zadrżenie --
Bieguny osi skrzypią wiekopomne:
Czas -- niepokoi przestrzenie -- --

Że rok... to -- całej wstrząśnienie przyrody,
Że pory-roku... nie tylko
Są zamarzaniem i tajeniem wody,
I -- że -- -- bicie serca?... -- chwilką!

To -- jej powiedzieć...
... i przejść do pogody,
Gdzie jest zimniej? gdzie gorącej?
I dodać -- jakie? są na ten rok Mody...
I nic nie powiedzieć więcej.

Cyprian Kamil Norwid
1868r.
17:55, eva-ewa
Link
środa, 26 września 2007

„A nie mówiłem?” – tyle usłyszysz od Czasu;
kiedy musimy płacić, Czas tylko zna cenę;
Gdybym mógł Ci to zdradzić, zdradziłbym od razu.

Nam szuranie zelówek – nie przytup obcasów;
Nam płacz, gdy clown z rechotem wpada na arenę;
„A nie mówiłem?” – tyle usłyszysz od Czasu.

Pusto brzmi wróżba szczęścia, pęka szkło kompasu,
Choć tobie – że mi serce sycisz żywym tlenem –
Gdybym umiał coś zdradzić, zdradziłbym od razu.

Gdzieś jest kolebka wiatru, gdzieś są drzwi do głazu,
Gdzieś powód, że się liście ścielą żółtym trenem:
„A nie mówiłem?” – tyle usłyszysz od Czasu.

Może naprawdę róże rosną bez rozkazu,
Może na serio pragnie trwać to przywidzenie;
Gdybym mógł ci to zdradzić, zdradziłbym od razu.

Niech nawet lwy się dźwigną i znikną z obrazu,
Niech armie się rozpierzchną, wsiąkną w grunt strumienie:
Czy choć raz coś innego usłyszysz od Czasu?
Gdybym mógł ci to zdradzić, zdradziłbym od razu.

Wystan Hugh Auden
tłum. Stanisław Barańczak
15:16, eva-ewa
Link
wtorek, 25 września 2007


To wszystko - to mój list do Świata,
Co nigdy nie pisał do mnie -
Proste Nowiny - wysławiane
Łagodnie i dostojnie -

Natura składa w inne Dłonie -
Dla mnie niedostrzegalne -
Przez miłość dla Niej - współziomkowie -
Sądźcie mnie - wyrozumiale -

Emily Dickinson
(tł. Stanisław Barańczak)

15:54, eva-ewa
Link
niedziela, 23 września 2007

Idziesz sobie.
I nagle granica.
Babie lato na twarzy.
Już jesień.
Lisia czapa na głowie księżyca.
Pomykają brązy po lesie.
Żołędzie na dębach tłuste i zielone.
Biskupi fiolet astrów.
Antonówki w sadzie.
Słońce niżej na niebie, chłodne i zamglone.
Oszroniała rosa na polach się kładzie.
W bezruchu powietrza leniwie się snuje
lekki puszek ostu - senna chęć przetrwania...
Dymy ognisk powoli na świecie wędrują
znacząc smutkiem jesieni przedsmak umierania.

Maciej Pinkwart

09:35, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
sobota, 22 września 2007


Nagi na świat przyszedłem, nagi z świata schodzę,
Nagiemu świat mi uciech dostarczał po drodze.



J.V. Cunningham
Tłum. Stanisław Barańczak

01:29, eva-ewa
Link Komentarze (3) »

Dobry wieczór, pewnie dziwisz się, kochanie
Że mnie widzisz tu samego w takim stanie
Co ma znaczyć ten jarzębiak
Ten popiół na dywanie?
Usiłuję się pogłębiać
A w ten sposób jest najtaniej
Nie jesteśmy przecież tacy
Jacy w lustrze się widzimy
Ja wyszedłem wcześniej z pracy
I zabrakło mi rutyny
Bo spotkało mnie zdarzenie
Bardzo niecodzienne i
To był fatalny dzień
To był fatalny dzień
Nie chcę więcej takich dni

Więc wyszedłem wcześnie z biura - jak mówiłem
Od lat tylu miałem pierwszą pustą chwilę
Tej dzielnicy, gdzie pracuję
Prawie nie znam - zabłądziłem
Zwykle to się denerwuję
A to było nawet miłe
I ulicą pierwszą z brzegu
Szedłem w przypadkowy spacer
Ten brak czasu tak dolega
Chciałem chociaż raz inaczej
Nie zdawałem sobie sprawy
(Nie, kochanie nie chce kawy)
Nie zdawałem sobie sprawy
Że to jest ryzyko i
To był fatalny dzień
To był fatalny dzień
Nie chce więcej takich dni

Tą ulica szedłem aż do baru
Było pusto poza jedna ładną parą
On coś mówił głupawego
Niewidzialny siadłem obok
Ona tak wpatrzona w niego
Że już być przestała sobą
I poczułem żal do losu
Że ta miłość niezawiła
Żal niemądry, że w ten sposób
Nigdy na mnie nie patrzyłaś
By im nie przeszkadzać, cicho
Zamykałem baru drzwi
To był fatalny dzień
To był fatalny dzień
Tą kobietą byłaś ty

Jonasz Kofta

01:20, eva-ewa
Link

Rzucić to wszystko, schłopieć,
otoczyć się lasem, czerpać wodę z jeziora,
odejść od tysiąca zużytych słów,
przez które sens wylatuje jak przez dziurawe rzeszoto,
wyszukać miejsce dziewicze o urzekających porankach,
zamknąć się w białej celi, odnaleźć siebie
albo zgubić siebie skazując się być może
na godziny obezwładniającej klasztornej acedii.
Tożsamość? Kpij sobie z tego.
Patrząc wstecz, wspominając swoje przeświadczenia i przypadki,
powiedz sam - jak tu można mówić o tożsamości.

Julia Hartwig
01:13, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
piątek, 21 września 2007

Przytul mnie powiedz
że to nie koniec
miłości
życia
że noc
nie zamyka dnia
że istnieje poranek
pełen głosów
zapachów
nadziei

Ludmiła Marjańska
21:44, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
czwartek, 20 września 2007
Obmyślam świat, wydanie drugie,
wydanie drugie, poprawione,
idiotom na śmiech,
melancholikom na płacz,
łysym na grzebień,
psom na buty.

Oto rozdział:
Mowa Zwierząt i Roślin,
gdzie przy każdym gatunku
masz słownik odnośny.
Nawet proste dzień dobry
wymienione z rybą
ciebie, rybę i wszystkich
przy życu umocni.

Ta, dawno przeczuwana,
nagle w lawie słów
inprowizacja lasu!
Ta epika słów!
Te aforyzmy jeża
układane gdy
jesteśmy przekonani,
że, nic tylko śpi!
Czas (rozdział drugi)
ma prawo wtrącania się
we wszystko czy to złe, czy dobre.
Jednakże - ten, co kruszy góry,
oceany przesuwa i który
obecny jest przy gwiazd krążeniu,
nie będzie mieć najmniejszej władzy,
bo zbyt obojęci, z nastroszoną
duszą jak wróblem na ramieniu

Starość to tylko morał
przy życiu zbrodniarza.
Ach więc wszyscy młodzi!
Cierpienie (rozdział trzeci)
ciała nie zniewala.
Śmierć,
kiedy śpisz, przychodzi.

A śnić bedziesz,
że wcale nie trzeba oddychać,
że cisza bez oddechu
to niezła muzyka,
jesteś mały jak iskra
i gaśniesz do taktu.

Śmierć tylko taka. Bólu więcej
miałeś trzymając róże w ręce
i większe czułeś przerażenie
widząc, że płatek spadł na ziemie.

Świat tylko taki. Tylko tak
żyć. I umierać tylko tyle.
A wszystko inne - jest jak Bach
chwilowo grany
na pile.

Wisława Szymborska

19:08, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
środa, 19 września 2007


Przez palce zwykłych dni
Oglądasz świat
W pośpiechu gubiąc sny
Twój śmiech zawstydza cię
Więc wolisz nie śmiać się
Niż chwilę śmiesznym być

Spróbuj choć raz
Odsłonić twarz
I spojrzeć prosto w słońce
Zachwycić się
Po prostu tak
I wzruszyć jak najmocniej
Nie bój się bać
Gdy chcesz to płacz
Idź szukać wiatru w polu
Pocałuj noc
W najwyższą z gwiazd
Zapomnij się...

....i tańcz

Zakładasz szary płaszcz
Łatwo wtapiasz się
W upiornie trzeźwy świt
Obmyślasz każdy gest
Na wypadek by
Nikt nie odkrył kim
Naprawdę jesteś!

Spróbuj choć raz...

Anita Lipnicka
z repertuaru Varius Manx

22:05, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
wtorek, 18 września 2007

Odejść w tło,
jednością czuć się z pejzażem.
Na pierwszym planie:
twarze,
Dobro i Zło,
Miłość, Walka, Zbrodnia
i pomsta za nie.
A tam, w tle, dogasające pochodnie
i pręgi barw pozachodnie
dojrzałe, zrozumiałe.
i wody niewidzialnej flet
daleko, głęboko w tle.

Kazimiera Iłłakowiczówna
22:32, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 17 września 2007


A gdyby tak raz jeszcze ukraść Twoje cialo
lub wykraść Cię CA- ŁE-GO
choćby na dni parę?
dać zapomnieć o tym co się wczoraj działo
zabić pieszczotami w glowie brzmiące "ale "
paznokcie wbić i zjadać po kawałku
lub lizać przelubieżnie, DŁU-GO bez ustanku,
cieszyć sie Twym oddechem
uśmiechnąć się do cienia i sluchać pieśni szeptow...
.................................................................................
.................................................................................
a w krokodylich łzach nad ranem
zobaczyć jak się zmieniasz w.......

NIKOMUNICNIEOBIECANE


 Vanilla

(dziękuję)

23:02, eva-ewa
Link Komentarze (3) »


Światem zaczęła rządzić jesień
Topi go w żółci i czerwieni
A ja tak pragnę czemu nie wiem
Uciec pociągiem od jesieni

Uciec pociągiem od przyjaciół
Wrogów, rachunków, telefonów
Nie trzeba długo się namyślać
Wystarczy tylko wybiec z domu


Wsiąść do pociągu byle jakiego
Nie dbać o bagaż,
Nie dbać o bilet
Ściskając w ręku kamyk zielony
Patrzeć jak wszystko zostaje w tyle

W taką podróż chcę wyruszyć
Gdy podły nastrój i pogoda
Zostawić lóżko, Ciebie, szafę
Niczego mi nie będzie szkoda

Zegary staną niepotrzebne
Pogubię wszystkie kalendarze
W taką podróż chcę wyruszyć
Tylko czy kiedyś się odważę


Wsiąść do pociągu byle jakiego .....

Maria Czapińska
00:06, eva-ewa
Link Komentarze (3) »
sobota, 15 września 2007

Nie, nie znam samotności -
Odwiedzają mnie goście -
Nieprzeliczone zastępy -
Drwią sobie z drzwi zamkniętych -

Nie mają szat ani imion -
Almanachów - ni krajów -
Lecz nieokreślone domy
Jak gnomy -

Kurierzy w moim wnętrzu
Dają znać, że są w drodze -
Odejścia nie ogłaszają -
Bo nigdy nie odchodzą -


Emily Dickinson
Tł. Ludmiła Marjańska

00:37, eva-ewa
Link Komentarze (4) »
piątek, 14 września 2007
 
Jak niewiele ma znaków to ubogie ciało,
Gdy chce o sobie samym dać znać, co się stało...
Stało się, bo się stało! Już się nie odstanie!
Patrzę ciągle i patrzę, jak gdyby w otchłanie,
I ciągle nasłuchuję, czy kto puka w ciszę?...
Nie dlatego, że widzę, nie przeto, że słyszę.
I usta moje bledną, a to ten ból biały
Nie dlatego, że zmarły, lecz bardzo kochały,
I uśmiech nie dlatego trwa na nich przelotem,
Żeby się uśmiechały... ten uśmiech wie o tem.
A gdy ciebie wspominam - świat mi cały gaśnie,
Bo tak oczom potrzeba - tak chce się im właśnie!
A dłonie załamując, wiem, że nie z rozpaczy,
Lecz nie mogę inaczej - nie mogę inaczej.

Bolesław Leśmian

20:27, eva-ewa
Link Komentarze (2) »

Myślę o tobie. Twoje oczy,
twój głos, twój uśmiech przypominam,
patrząc na niebo. Zboczem nieba
zsuwa się obłok, jakbyś lekko
profil zwróciła w lewo. Ówdzie
drzewo wplątane w wiatr przechyla
koronę twoim przechyleniem,
a tam w powietrzu ptak się waży -
i wiem, że tak do twarzy wznosisz
dłoń w zamyśleniu. Rozproszona
uroda rzeczy, błysk przelotny
piękna na ziemi wiem, że w tobie
uwiązł i zastygł w kształt...

Tadeusz Borowski
17:24, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
środa, 12 września 2007

Raz staruszek, spacerując w lesie,

Ujrzał listek przywiędły i blady
I pomyślał: - Znowu idzie jesień,
Jesień idzie, nie ma na to rady!
I podreptał do chaty po dróżce,
I oznajmił, stanąwszy przed chatą,
Swojej żonie, tak samo staruszce:
- Jesień idzie, nie ma rady na to!
A staruszka zmartwiła się szczerze,
Zamachnęła rękami obiema:
- Musisz zacząć chodzić w pulowerze.
Jesień idzie, rady na to nie ma!
Może zrobić się chłodno już jutro
Lub pojutrze, a może za tydzień?
Trzeba będzie wyjść z kufra futro,
Nie ma rady, jesień, jesień idzie!
A był sierpień. Pogoda prześliczna.
Wszystko w złocie trwało i w zieleni,
Prócz staruszków nikt chyba nie myślał
O mającej nastąpić jesieni.
Ale cóż, oni żyli najdłużej.
Mieli swoje staruszkowe zasady
I wiedzieli, że prędzej czy później -
Jesień przyjdzie. Nie ma na to rady.

Andrzej Waligórski

22:51, eva-ewa
Link Komentarze (2) »


Wspomnienie! o wspomnienie! co tobie? w przestrzeni
Pławili się drozdowie, śpiewacy jesieni,
A słońce rozlewało jaśń bladych promieni
Na gaj, co złotem liści pod wiatrem się mieni.

Byliśmy sami - dwoje - i szli w cichym śnie...
Włos i myśli wiatr lotny zwiewał jej i mnie.
Nagle, zwracając ku mnie gwiazdy oczu dwie,
Rzekła: Powiedz mi twoje najpiękniejsze dnie!

A głos jej brzmiał anielskich pieśni srebrnym echem,
Więc dałem jej odpowiedź przyćmionym uśmiechem,
I nabożniem całował cudną, białą dłoń...

- O, któż zdoła wyrazić pierwszych kwiatów woń
I ten słodki szmer, pełen obietnic i skarg,
Pierwszego "tak" - gdy spływa z ukochanych warg
.

Bronisława Ostrowska
(1886r.)


18:43, eva-ewa
Link
wtorek, 11 września 2007

Chybotliwe te moje
oceany powszednie.
Od brzegu do brzegu zaledwie -
dwie anginy.
Prosto z Zatoki Tranu,
zwanej inaczej Zatoką Dzieciństwa,
przywiodło mnie na te
bezdroża wodne.
Łódź moja,
ranna,
sunie pod kątem jak skorupa.
Dyszy.
Ja dyszę.
Czasem odpoczywam na egzotycznych wyspach,
skąd wysyłam ci w listach suszone łzy
jak ekspresową herbatę w białych woreczkach.
Czasem śpię.
Miewam proste sny o tym,
że jest odwrotnie,
że to ty płyniesz ku mnie,
na wpół uduszony solą,
a ja czekam wśród zabawy,
ubrana w koronę talentu,
śmiała,
złożona z niejednej.

Agnieszka Osiecka

00:44, eva-ewa
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 10 września 2007


Jak się zanurzyć w Nieskończoność
Skończonościami zatłoczoną?
Jakże się w Niepojęte wczepić,
Gdy się do rąk Pojęte lepi
Stając się nagle Niepojętym?

Ach, znaleźć myśl tak niezgłębioną,
Żeby w niej w nieskończoność tonąć
Nie będąc diabłem, ani świętym...


Jacek Kaczmarski
23:32, eva-ewa
Link
niedziela, 09 września 2007


Są jedni, którzy wiecznie za czymś gonią,
Za jakąś marą szczęścia nadpowietrzną,
W próżnej gonitwie siły swoje trwonią,
Lecz żyją walką serdeczną.

I całą kolej złudzeń i zawodów
Przechodzą razem z rozkoszą i trwogą,
I wszystkie kwiaty zrywają z ogrodów,
I depczą pod swoją nogą.

Są inni, którzy płyną bez oporu
Na fali życia unoszeni w ciemność,
Niby spokojni i zimni z pozoru,
Bo widzą walki daremność.

Zrzekli się cierpień i szczęścia się zrzekli,
Zgadując zdradę w każdym losu darze,
Przed swoim sercem jednak nie uciekli,
I własne serce ich karze!

Gdy się spotkają gdzie w ostatniej chwili
Jedni i drudzy przy otwartym grobie,
Żałują, czemu inaczej nie żyli,
Wzajemnie zazdroszczą sobie.

Adam Asnyk
11:28, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
sobota, 08 września 2007


Ja chciałbym być poetą
bo dobrze jest poecie
bo u poety nowy sweter
zamszowe buty piesek seter
i dobrze żyć na świecie

ja chciałbym być poetą
bo byczo u poety
bo u poety cztery żony
a z każdą dawno rozwiedziony
a ja lubię kobiety

ja chciałbym być poetą
może mnie przecież przyjmą
bo dla poety zakopane
nie trzeba wcześnie wstawać rano
a wstawać rano zimno

bo fajno jest poecie
nie musi w biurze ślipić
i fuk mu cała dyscyplina
tylko gitara i dziewczyna
i złote gwiazdy liczyć

i mylić się i liczyć
i liczyć wciąż od nowa
na ziemi w drzewie i błękicie
trudnego szukać slowa

i gniewać się i martwić
bo ciągle jeszcze nie to
i ciągle baczyć ciągle patrzeć
ja nie chcę być poetą

Andrzej Bursa
09:35, eva-ewa
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2