Archiwum
Zakładki:
Poezja jest pokarmem duszy, naszym wspólnym skarbem i tylko autor wiersza może mieć zastrzeżenia do jego rozpowszechniania. Jednak nikt jeszcze tego nie zrobił.... Dziękuję za mój blog.
Pozostaw ślad...
Tutaj jestem:
Nie wiem, co to poezja, nie wiem, po co i na co... Wiem, że czasami ludzie czytają wiersze i płaczą.... Władysław Broniewski
RSS
wtorek, 30 września 2008

Chętnie bym z Panią pochodził
Po wiosennym Panamie,
Odrodziłby mnie, odmłodził
Pierwszy paryski kamień.

Chętnie bym z Panią postał
Przy byle wystawie modnej,
Szczęśliwy, że mi los dał
Znów stać na nogach swobodnie.

Chętnie bym z Panią posiedział
Gdzieś w knajpce na bulmiszku,
Wypiłbym kilka kieliszków...
Czego? Już ja bym wiedział.

Chętnie bym z Panią pojeździł
Po elizejskich szampach,
Wieczorem, gdy się gwieździ
Złoty niebiański szampan.

I chętnie bym z Panią poleżał
Po dniu tak pięknie spędzonym
(Niech Pani zapyta się męża,
A ja się dowiem u żony).

Julian Tuwim

18:56, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 29 września 2008

Chciałbym cię wprowadzić na wieżę wysoką,
   Skąd by daleko sięgało twe oko,
A do tej wieży, do tej jednej mety,
   Z całego świata wezwałbym kobiety.

I rzekłbym tobie: - Widzisz to skwiecone morze,
   Z którego w niebie i tęczę, i zorze?...
Ile w nim jest dusz z miłością przelaną,
   Żadna z nich nie jest tak jak ty kochaną.


Kornel Ujejski
16:42, eva-ewa
Link Komentarze (3) »
niedziela, 28 września 2008

Dawaj to, co masz, czym jesteś.
Dawaj przedmioty, ale nade wszystko dawaj siebie,
swoją opiekę, swoją pomoc, swoje współczucie.
Dawaj póki czas, póki masz co dawać,
póki masz rzeczy, póki masz siły,
póki stać cię na serdeczną troskę,
na współczucie, na uśmiech i radość.

Dawaj swoją pomoc, dawaj siebie samego
póki cię jeszcze trochę jest.


 
Ks. Mieczysław Maliński
08:10, eva-ewa
Link Komentarze (3) »
piątek, 26 września 2008



Napłynęła na mnie fala miłosna,
jak powódź, co lody znosi.
Ty nie jesteś już taka młoda, ale jak wiosna,
i kto ciebie o to prosił?

Może moje serce prosiło na klęczkach
w rozmaitych rozpaczach i klęskach,
całując z rozpaczą na spółkę
ciebie - jaskółkę?

A może te jaskółki w niebie,
podobne do ciebie,
latały, kwiliły i wylatały,
żebym był radosny i śmiały?


 

Władysław Broniewski

 

13:08, eva-ewa
Link
czwartek, 25 września 2008

Gdybyś tonęła, wyrwałbym cię z topieli,
owinął w koc i w gardło wlał flaszkę sherry.
Gdybyś była złoczyńcą, ja bym cię w celi
trzymał pod kluczem jako miejscowy szeryf.

Gdybyś była słowikiem, każdą twą nutę
nagrywałbym i słuchał, pijąc z lustra.
Gdybym był plutonowym, z tobą-rekrutem
nadałbym całkiem nowy sens słowu 'musztra'.

Gdybyś żyła w Pekinie, co dzień na gzymsie
pagody wypisywałbym chińskie zdanie
'Kocham cię'. Gdybyś była lustrem, wciąż bym się
pudrował w toaletach z napisem 'PANIE'.

Gdybyś chciała mieć wulkan, ja bym przed gankiem
tryskał lawą bez tchu i opamiętania.
Gdybyś była mi żoną, twoim kochankiem
byłbym, bowiem rozwodów Kościół zabrania.

Josif Brodski
Tł. Stanisław Barańczak

20:18, eva-ewa
Link Komentarze (3) »
środa, 24 września 2008

Maryj rozlicznych (a tych nigdy dosyć!)
Jasnych Magdalen z bujnymi włosami,
Roztropnych Zofij - i genialnych Teres,
I dnie, i noce nie ustawam prosić,
Żeby raz skończył świat z  i n t e r e s a m i!...

To jest modlitwa ma - i ten interes,
Żeby raz ludzkość weszła do okresu,
Który jej z dawna należy logicznie,
Gdzie już żadnego nie ma interesu
i gdzie już nic się nie robi praktycznie.

I oto święte proszę, które noszą
Grzebień z promieni, i łze mają w oku,
I z Weroniką od łkań się zanoszą
Na purpurowym obłoku -- --


Cyprian Kamil Norwid

19:45, eva-ewa
Link Komentarze (3) »
wtorek, 23 września 2008

Może to jest zły objaw może nie ta melodia
Człowiek znowu roztajał i boli
Znowu rosną rośliny znowu drżą mi kończyny
Znowu kicham od pyłku topoli
Bo czy wiosna jest taka radosna
Tak co roku zaczynać od nowa
Znowu męczy się Eros
Nie smakuje papieros
Nie mam siły na nowo kiełkować

Nie ten czas nie to w nas najłaskawsze
Nie ten cud nie ten miód
Już na zawsze
Może kiedyś represje depresji się zmienią
Ale tylko jesienią jesienią
Nie ten ton w wielki dzwon
Do uniesień
Ja mam czas ja poczekam
Na jesień
Bo się w końcu depresje w impresje odmienią
Ale tylko jesienią jesienią

Szumi w głowie powietrze włos się burzy na wietrze
I zielone głupiutkie listeczki
Coś nawiedza Cię we śnie znowu pierwsze czereśnie
Beznamiętnie upychasz do teczki
Bo czy wiosna jest taka radosna
Zdjąłem czapkę kalosze i palto
Znowu zieleń pokoleń
Budzi w nas melancholię
I w ogóle czy dalej warto

Przyjdą burze wiosenne wezmę proszki nasenne
I tak jakoś doczekam jesieni
I pogodzę się z łóżkiem nic nie będę pić duszkiem
Bo wesołe jest życie staruszka
Jesień wleje nam olej do główki
Po co męczyć i rzucać się
Bo wiadomo jesienią
Złe się chwile odmienią
Z drzew opadać będą stuzłotówki

Nie ten czas nie to w nas najłaskawsze
Nie ten cud nie ten miód
Już na zawsze
Może kiedyś represje depresji się zmienią
Ale tylko jesienią jesienią
Nie ten ton w wielki dzwon
Do uniesień
Bo się w końcu depresja w impresje odmienią
Ale tylko jesienią jesienią

Jonasz Kofta

09:26, eva-ewa
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 22 września 2008


na krawędzi mijania
nie ma pocałunków
nie ma zapachów
ani kolorów

brzęk pszczoły
gaśnie nad łąką
usta w żółtym rumianku
palce cierpko do trawy przywarte

na krawędzi mijania
wąskie światło ciemnieje
i brzeg tak wyraźnie
urywa się – ból

Halina Poświatowska

14:49, eva-ewa
Link
niedziela, 21 września 2008

Ręce skrzyżuję, głowę pochylę, 
w dawność popłyną myśli i chwile, 
jesień wichurą w szyby zapłacze, 
dawne, stracone znowu zobaczę. 

Oczy zasłonię ciężką powieką: 
indziej, inaczej, dawno, daleko- 
wróci tęsknota, wróci niepokój, 
kroki znajome przejdą przez pokój. 

Znowu zapłonie w oczach i słowach 
światło ukryte w palcach różowych, 
nocą w ogrodzie kwiaty się ockną, 
duszne zapachy wpłyną przez okno. 

Oczom bezsennym znów się odsłonią 
piersi jak blade kwiaty tytoniu, 
nocą wilgotną - sennie, srebrzyście - 
miesiąc obłędny zajrzy przez liście... 

Sny niespokojne, sny niepojęte, 
kwiaty uwiędłe, okno zamknięte! 
Liryko rzewna! - śpiewasz - i nocą 
czarne, dalekie skrzydła łopocą.



Władysław Broniewski

11:00, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
sobota, 20 września 2008

Nasze święte poezji rzemiosło
istniało przed epokami czterema...
Ono i w mroku światu blask przyniosło,
lecz jeszcze żaden nie mówił poemat,
że mądrości nie ma, starości nie ma,

a może i śmierci nie ma.


Anna Achmatowa
Tł. Anna Kamieńska

09:16, eva-ewa
Link
piątek, 19 września 2008

Wczesna jesień - oto moja pora.
Siwy ranek - kolor mego wzroku.
Siedzę w miłej kawiarni jak w obłoku,
Mógłbym tak do wieczora.

Za oknami tyle pośpiechu,
Ale ja nie wiem i nie słyszę,
I zamilkły w jesiennym uśmiechu,
Zapatrzeniem dalekim się kołysze.

Tak najlepiej: siąść w cukierni rankiem
I patrzeć, jak ulica chodzi.
W takie ranki jest się kochankiem,
I smutniej człowiekowi, i młodziej.

Od miłości, od czułych wspomnień
Dzień zacząłem senny i pusty.
Z twoich słów, nie pisanych do mnie
Wiersz układam uśmiechniętymi usty.

A to wszystko razem jest melodią,
I melodii chwile są rade.
Cudzoziemka w palcie kraciastym
Śpiewnie, ślicznie zamawia "szokolade".

Jaka wiotka, matowa kobieta!
Jak nas mało na świecie! Jak mało!
I jakimi perfumami zawiało!
I jaki poeta!...

Julian Tuwim

					
18:11, eva-ewa
Link
czwartek, 18 września 2008

Jest nieśmiertelność w człowieku
dziecinna naiwna i taka... pełna wiary...
buduje mosty ponad rzeczywistością
przechadza się po parku cudownej nadziei
pod wierzbami płacze gdy przystanie
cieszy się wolnością z ptakami w locie
o stopień jest nad śmiercią
sama kwiaty życia w bukiety układa

Jest młodość w człowieku
nienasycona popędliwa i taka... wciąż uparta...
nieuchwytna jak w okresie dojrzewania
zagląda do ptasich gniazd
zraniona gniewa się jak oszukane dziecko
w piasku buduje zamki wymyślne
i siebie daje innej młodości

Nie zdobywa lat kto jest dzieckiem w duchu

Wiecznie młody jest źródłem
światłem
życiem

Młodość nie ma wieku.


Zbigniew Matyjaszczyk
17:05, eva-ewa
Link
środa, 17 września 2008

Który całe stworzenie
Utrzymujesz w chwiejnej równowadze,
Który ważysz promienie
Ciężkich planet na wielkiej wadze,

Który trzymasz rozdzielcze tablice
A uczestniczysz w ziemskich trwogach
I znasz naszych oddechów tajemnicę,
Bo oddechem jesteś, tchnieniem Boga,

Duchu wiecznej przemiany materii,
W jednej ręce masz ład, w drugiej chaos;
Nie zna nikt ciemności tak niezmiernej
Jak ta, którą twe światło wydało.

Spraw, abyśmy powrócić mogli
Do słowa, do czystego ziarna,
Do gołębi, baranków, dziecinnych modlitw
I aby oddalona była krwawa ofiara.

Mieczysław Jastrun

12:17, eva-ewa
Link
wtorek, 16 września 2008

Miłość
To oddech
W świecie z grubych szyb
Widmo ciepłej mgły
Obecności ślad
Ulotny
Miłość
To oddech
Głęboki
Mocny
To westchnienie fali o piach
Miłość
To tylko oddech
Powietrzem żywi się
I dobrem

I umiera w nas
Gorycz słów
Braknie tchu
Twój oddech
Kiedy śpisz
Ja go słucham
Wtedy wszystko już wiem

Jonasz Kofta

11:12, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 15 września 2008

Przeliterujmy to jeszcze raz. Ty i ja.
L jak leworęczny anioł
po naszej prawej stronie. Szlifierz błękitu.

M jak zbity z tropu myśliwy
filologii. Przystanek las.
Nieodwołalna końcówka zdania.

S jak: Wszystko co nam się przydarzyło
to coś odwrotnego.
Tobie i mnie.

Ewa Lipska


06:32, eva-ewa
Link
niedziela, 14 września 2008


Nie pójdę tą ścieżką
Więdnącą opadłymi liśćmi:
Tu z każdym krokiem
Coraz głębsza, coraz mglistsza jesień,
Zawrócę tam, gdzie zielono,
Do źródła,
Nad którym kwitną niebem
Dziecinne niezapominajki
I pamięć w ciszy szuka ustami
Twojego imienia.

Leopold Staff

09:59, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
sobota, 13 września 2008

Gdy sam na sam z tobą siedzę,
Nie mam czasu o nic pytać:
Patrzę w oczy, ustek śledzę,
Chciałbym wszystkie myśli czytać
Wprzód, nim w oczętach zaświecą;
Chciałbym wszystkie słówka chwytać
Wprzód, nim od ustek odlecą;
I nie potrzeba tłumaczyć,
Co chcę słyszeć, co zobaczyć.
Rzecz nietrudna i nienowa,
Moja luba! te dwa słowa:
K o c h a m c i e b i e, k o c h a m c i e b i e.

Innego nie chcę widoku,
Kiedy z tobą będę w niebie;
Tylko niech te dwa wyrazy,
Napisane w twoim oku,
Odbite po tysiąc razy
Widzę wszędzie wkoło siebie.
I innej muzyki w niebie
Nie chcę od wschodu jutrzenki
Słyszeć do zachodu słońca;
K o c h a m c i e b i e, k o c h a m c i e b i e.

Dość mnie tej jednej piosenki
Z waryjacjami bez końca.

Adam Mickiewicz

08:46, eva-ewa
Link
piątek, 12 września 2008


Tak pisać aby nędzarz
myślał że pieniądze.

A ci co umierają:
że to urodziny.

Ewa Lipska

09:25, eva-ewa
Link
czwartek, 11 września 2008

Dodaj słowo do rzeczy albo rzecz do słowa
Dodaj siebie; jest rzeczą twoja biedna głowa

Jest rzeczą każdy język każde twe kolano
Niech jak rzeczy przy rzeczach nasze łokcie staną

Dodaj umysł: myśl każda też tak się urzeczawia
tak jak krzesła przy stole nasz Bóg nas ustawia

Dodaj siebie do krzeseł do ścian do foteli
Niech ściana cię opowie Niech cię nic nie dzieli

To wapno zwie się kością Ten grzyb to są płuca
Niech z płuc i krtani krzesła czarna krew się rzuca

Dodaj próchno do próchna Niech to gnicie gnije
Świat to jest pusta czaszka która je i pije

Dodaj umysł: niech krwawi i we krwi wapnieje
Niech ciemna noc umysłu w twym umyśle dnieje

Dodaj do wszystkich kości i tę garstkę kości
Dodaj nicość: i siebie dodaj do nicości.

Jarosław Marek Rymkiewicz

06:37, eva-ewa
Link
środa, 10 września 2008


Lubię jesienne słońce, wtedy
Gdy przez tłum chmurek i mgieł się przedziera
I rzuca blady swój umarły promień
Na drzewo, co się od wiatru kołysze,
I na wilgotny step. Lubię słońce,
Jest coś takiego w żegnalnym spojrzeniu
Ogromnej gwiazdy, co w tajemnym smutku
Miłości oszukanej. Nie ostygła
Ona sama przez siebie, lecz natura,
Wszystko, co umie i czuć i dostrzegać,
Nie może ogrzać się w niej; podobnie
Serce: płonie w nim jeszcze ogień, ale ludzie
Niegdyś go pojąć czuciem nie umieli,
I odtąd w blasku źrenic już nie błyśnie,
Policzków żarem więcej nie obejmie.
Po co raz jeszcze serce swe poddawać
Drwinie i słowom pełnym powątpienia?

Michał Lermontow

06:41, eva-ewa
Link
wtorek, 09 września 2008


- Wygnany jestem z burzy i wichury,
z ulewy, gromu, mrozu i pożaru.
- Wygnana jestem z jaseł brzasku,
z mgły, ciszy, z kołysania szczawiów.

- Z nieświadomości, ze snu, z nieistnienia
wygnany jestem mieczem błyskawicy.
- Z bezczucia, z niemiłości słodkiej
zepchnięta jestem w ciężkie twe objęcia.


Anna Kamieńska

09:25, eva-ewa
Link
poniedziałek, 08 września 2008


Może choć raz coś się zmieni
On nie porzuci już mnie
Może choć raz, po raz pierwszy
To nie skończy się źle.

Ciepło jego rąk
Wreszcie własny kąt
Już nie przegram, dobrze wiem
Choć ostatnio nie szło mi w tej grze.

Nikt nie kocha słabych graczy
Któż pokochać miał mnie
Trochę szczęścia i spokoju
To wszystko, czego chcę.

Mam wreszcie w ręce najlepsze karty
Kiedyś musiały przyjść
Czekałam długo, bardzo długo
Może wygram, może wygram więc dziś.

Cóż, nikt nie kocha pechowych graczy
Któż pokochać miał mnie
Trochę szczęścia i spokoju
To wszystko, czego chcę.

Mam wreszcie w ręce najlepsze karty
Kiedyś musiały przyjść
Czekałam długo, bardzo długo
Może wygram, może wygram więc dziś.

Maciej Zembaty

16:31, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
niedziela, 07 września 2008

Było lato.Nasz pociąg nam uciekł.
Zapytałam:"Co robić z tym czasem?".
Powiedziałeś:"Mam takie uczucie,
jakbym zdążył na panią tym razem".
I już było po naszej przesiadce
na ten pociąg wzajemny, obłędny,
którym dotąd pędzimy przez stacje
dni upalnych i nocy płomiennych.
Mówisz:"Wkrótce weźmiemy ślub", lecz
ja o jedną chcę prosić cię rzecz:

Na wypadek , gdyby to
nie skończyło się małżeństwem-
napisz, proszę, mi piosenkę moich marzeń-
w tej piosence będzie mną
ktoś, kim może ja nie jestem,
z kim we dwoje będzie dobrze ci się starzeć.
Na wypadek, gdyby nam nie wyszedł ślub-
parę zwrotek śpiewających mi podaruj.

Przestań kochać mnie na chwilę i tak mnie
lub-
jak w piosence będziesz lubił mnie na starość.

W tej piosence na urodę tego dnia,
co w tej rzeczce tak nam pięknie wtedy tonął,
będziesz ze mną razem patrzał, choćbym ja
wcale już nie była wtedy z tobą..
Na wypadek, gdyby to
nie skończyło się małżeństwem-
pozostanie mi piosenka zamiast szczęścia.
W tej piosence będzie mną
ktoś , kim chyba ja nie jestem,
ktoś szczęśliwy od miłości do zamęścia.
Na wypadek, gdyby nam nie wyszedł ślub-
twoje zwrotki mi o szczęściu zaśpiewają.
No a teraz choć przez chwilę ty tak mnie
lub-
jak w piosence będziesz lubił mnie , kochając.
Lub mnie , lub mnie, lub mnie , lub!
Na wypadek , gdyby nam nie wyszedł ślub!

Jeremi Przybora

10:41, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
sobota, 06 września 2008

Zaprawdę godnym i sprawiedliwym
Słusznym i zbawiennym jest
Śmiać się głośno
Płakać cicho
Deszcz ustaje
Sady kwitną
I tego trzymać się trzeba

Zaprawdę godnym i sprawiedliwym
Słusznym i zbawiennym jest

Iść i padać
Z- padłych- powstać
Przeszła wojna
Wstaje trawa
I tego trzymać się trzeba

Zaprawdę godnym i sprawiedliwym
Słusznym i zbawiennym jest
Śledzić gwiazdy
Grać na skrzypcach
Astronomia
I muzyka
I tego trzymać się trzeba

Zaprawdę godnym i sprawiedliwym
Słusznym i zbawiennym jest
Być uważnym
Pełnym Pasji
Dobra wasza
Gwiżdżą ptaki
I tego trzymać się trzeba

Zaprawdę godnym i sprawiedliwym
Słusznym i zbawiennym jest
Żeby człowiek
W życiu onym
Sprawiedliwym
Był i godnym

Żeby człowiek
Był człowiekiem
Lecą liście
Szumi w lesie
Wiatr z obłoków
Warkocze plecie
I tego trzymać się trzeba

Edward Stachura


09:03, eva-ewa
Link
piątek, 05 września 2008


Z tamtą było kapryśnie i było niepewnie,
Gdy prosiłeś o serce, drwiła z ciebie płocha,
A gdy chciałeś porzucić, wzywała cię rzewnie,
Trudno ją było lubić, trzeba było kochać.

Ta nigdy nie jest zmienna i nie jest powiewna,
Ma uśmiech pogodniejszy i słowa łaskawsze,
Możesz jej ufać wiernie, nie zdradzi -
- rzecz pewna,


A kiedy powie słowo, dotrzymuje zawsze.
Tamta mnie opuściła, tamtej nie ma ze mną,
Ta przyszła i uściskiem objęła serdecznie,
I chociaż mi z nią dobrze i chociaż bezpiecznie,
Za tamtą mi jest smutno, za tamtą mi ciemno...


Stanisław Baliński
10:08, eva-ewa
Link
 
1 , 2