Archiwum
Zakładki:
Poezja jest pokarmem duszy, naszym wspólnym skarbem i tylko autor wiersza może mieć zastrzeżenia do jego rozpowszechniania. Jednak nikt jeszcze tego nie zrobił.... Dziękuję za mój blog.
Pozostaw ślad...
Tutaj jestem:
Nie wiem, co to poezja, nie wiem, po co i na co... Wiem, że czasami ludzie czytają wiersze i płaczą.... Władysław Broniewski
RSS
piątek, 29 października 2010

Otóż: w jakiś tam sposób nie byłem ci wierny;
istniał świat. A to rozprasza. Ja budziłem się
i żyłem, dotykałem, jadłem, rozmawiałem,
piłem wino i grałem w ludzkie gry, jeździłem
koleją i pozowałem do zdjęć, rozproszyłem się,
wybacz.

Otóż: w jakiś tam sposób nie byłam ci wierna,
byłam zajęta w innych miejscach, w innych
ludziach, prócz ciebie miałam pory roku,
zwierzęta, drzewa, wojny, dzieci, wielką przestrzeń
do ogarnięcia. Dopiero teraz zostanę przy tobie,
wybacz.

I teraz będzie wszystko? Nie będzie niczego.
Kapelusze i dachy, korony drzew, wieże,
drogi i tory kolejowe, rzeki - stąd widziane
rozpłyną ci się zaraz. Pozwoliłam sobie
zrobić dopisek na twojej kartce pocztowej,
wybacz.

Marcin Świetlicki

18:23, eva-ewa
Link

Moja dusza się porusza
moja dusza toczy gry
defloruje mnie i zmusza
do zagłuszań
moja dusza
drży
moja dusza koliduje
moja dusza kradnie tlen
wypowiada się i snuje
w moim ciele
obcy
cień
moja dusza nie pofrunie
w żaden zaświat ani świat
moja dusza się wysunie
w nieskończoną
chwilę
trwać
złapię ją
duszę mą

Adam Nowak

18:20, eva-ewa
Link
piątek, 22 października 2010

Także i Ty, i Tobie też,
przekonasz się, nauczysz się,
pogodzisz jeszcze się, kto wie,
z wszystkim co dziś... co jeszcze nie.

Także i Ty, i Tobie też,
choć wiele jeszcze pragniesz, chcesz,
zrozumiesz sam, przekonasz się,
że głupstwem było tyle chcieć.

W ramiona czyjeś rzucić się
i rozpłomienić wokół świat!
nauczysz się - odwrócić się...
i obojętną unieść twarz.

Nauczysz się i tego Ty,
choćbyś chciał wołać, za kimś biec,
to niemożliwe... mówię Ci..
przekonasz się, potrafisz też...
przystanąć - "przejdzie.. " - sobie rzec..
" - to przejdzie, przejdzie... nic, to nic..."

Także i Ty, i Tobie też,
te lekcje są pisane, wiesz...
ironia, cienkość, kpina, śmiech...
Jak to się czyta ?!
poznasz szyfr.

Także i Ty, i Tobie też...
I Tobie też to uda się,
na ile ze swych pięknych spraw,
nie będziesz nawet splunąć chciał.

I co dziś draństwem, świństwem zwiesz,
także i Ty, i Tobie też,
o nie martw się, to ręczę Ci
sam nie najgorszy będziesz w tym...

z wszystkiego, co się zdarza nam,
tak mało pewnych rzeczy znam...
jak Obojętność... uwierz mi,
dlaczego miałbyś lepszy być ?
na skrzydłach nie ulecisz wzwyż...
po ziemi tylko musisz iść.

Także i Ty, i Ciebie też,
tak pusty wieczór ogarnie Cię...
w mieście dla innych niczym baśń,
Ty zamkniesz drzwi, zostaniesz sam.

Także i Ty, i Tobie też,
przed lustrem stanąć zdarzy się,
i długo, długo będziesz stał...
o nie wstydź się, że będzie tak...

...że dłońmi swą zakryjesz twarz,
pomyślisz " - nie tak miało być..."
ale uśmiechniesz się, bo znasz :
" - spokojnie... przejdzie... nic, to nic ! "

I uwierz mi, więc uwierz mi,
dlatego że, dlatego że...
że Przyjacielem właśnie mym,
że właśnie tak Cię nazwać chcę...
darujmy sobie właśnie my... (?)
oszczędźmy sobie Przyjaźń tę...

Z repertuaru Leszka Długosza
09:21, eva-ewa
Link
sobota, 16 października 2010

Leniwe przedpołudnie
Nagie drzewa milczą
a liście skłębione
szepcą, śpiąco szeleszczą
ocierają się lekko
o swe zeschłe ciała
Spod sypkiej pościeli
wynurza się jesień
rozmarzona
przegięta wpół wspomnieniem
porannego szronu

Marta Mazurkiewicz
18:43, eva-ewa
Link
środa, 13 października 2010

A kiedy już cztery kąty mi się znudzą
Nie swoją nadzieję rzucę troskę cudzą
I smutki co były kiedyś moje własne
Drzwi zatrzasnę
Bo i cóż
Zabiorę ze sobą to co nie zawiodło
Gościniec pod stopy i nad głową obłok
I cień mój podszyty nocą puste ręce
Bo nic więcej
Nie chcę już

Drogo drogo prowadź mnie
Dokądkolwiek byle gdzie

A wtedy już nigdzie mnie nie odnajdziecie
W swej małej pamięci ani w wielkim świecie
Jak z nikim będzie mi dobrze z samą sobą
Gdy w daleki ruszę świat
Pokocham na świecie wszystko co niczyje
To słońce przed którym nic się nie ukryje
Tę noc co zataja radość skrywa troski
Włóczęgowski
Gubi ślad

Drogo drogo prowadź mnie
Dokądkolwiek byle gdzie

Aż w końcu gdy minie dni już nie wiem ile
Wiem dobrze że spotkam w drodze dawną chwilę
I stanę zdumiona tym co mówi cisza
Jakby słyszeć
własny krzyk
Poczuję że pusta droga już mi zbrzydła
I będę do siebie wracać jak na skrzydłach
I będę stęskniona wracać tam z daleka
Gdzie nie czeka
Na mnie nikt


Marek Sart
23:45, eva-ewa
Link

Burzą się dróg wymiary,
podrudziałym wiatrem
staje się październik.
W kapocie podartej
ścichają dni bezdroże,
pogrążone w ciszy.
Staje się październik.
W czapie nędznolisiej
staje się na oczach i w nozdrzach
pochylony kroczy,
dogląda co jego gdy liście
i drzewa rozłącza.
Tili tili liści szumem
wypełnione rowy.
Staje się październik.
Z kaletą dziadową
toczą się i klekocą
kasztanowe kule.
Staje się październik.
W złotawej koszuli,
złocąc się w stawie słońcem
pozostałym z lata.
Staje się październik
jesienią bogaty.
A potem trop znalazłszy
na niebnych rozstajach
odchodzi październik
listopad się staje.

Wolna Grupa Bukowina

23:41, eva-ewa
Link

Pamiętajmy o sobie
Usilnie
Nawet kiedy rozsypią się
Numery naszych telefonów
Pamiętajmy dotyk dłoni
I smak ust
I jeszcze raz
Chwilę
Kiedy otworzył się widok
Na morze
Mewa zakołysała się
Jak siwa brew
Nad naszym okiem
Staliśmy przytuleni
Jakbyśmy brali z siebie odcisk
Dla potomnych


Tomasz Jastrun

23:33, eva-ewa
Link
niedziela, 10 października 2010


Nie zna się na żartach,
na gwiazdach, na mostach,
na tkactwie, na górnictwie, na uprawie roli,
na budowie okrętów i pieczeniu ciasta.

W nasze rozmowy o planach na jutro
wtrąca swoje ostatnie słowo
nie na temat.

Nie umie nawet tego,
co bezpośrednio łączy się z jej fachem:
ani grobu wykopać,
ani trumny sklecić,
ani sprzątnąć po sobie.

Zajęta zabijaniem,
robi to niezdarnie,
bez systemu i wprawy.
Jakby na każdym z nas uczyła się dopiero.

Tryumfy tryumfami,
ale ileż klęsk,
ciosów chybionych
i prób podejmowanych od nowa!

Czasami brak jej siły,
żeby strącić muchę z powietrza.
Z niejedną gąsienicą
przegrywa wyścig w pełzaniu.

Te wszystkie bulwy, strąki,
czułki, płetwy, tchawki,
pióra godowe i zimowa sierść
świadczą o zaległościach
w jej marudnej pracy.

Zła wola nie wystarcza
i nawet nasza pomoc w wojnach i przewrotach,
to, jak dotąd, za mało.

Serca stukają w jajkach.
Rosną szkielety niemowląt.
Nasiona dorabiają się dwóch pierwszych listków,
a często i wysokich drzew na horyzoncie.

Kto twierdzi, że jest wszechmocna,
sam jest żywym dowodem,
że wszechmocna nie jest.

Nie ma takiego życia,
które by choć przez chwilę
nie było nieśmiertelne.

Śmierć
zawsze o tę chwilę przybywa spóźniona.

Na próżno szarpie klamką
niewidzialnych drzwi.
Kto ile zdążył,
tego mu cofnąć nie może.

Wisława Szymborska

14:01, eva-ewa
Link
piątek, 01 października 2010

drzazga mojej wyobraźni
czasem zapala się od słowa
a czasem od zapachu soli
i czuję jak pode mną
przestępuje z nogi na nogę okręt
i ocean jest niezmierzony
bez żadnego brzegu
zamknięta w łupinie drewna
jestem cudownie wolna
nie kocham nikogo
i niczego

Halina Poświatowska
19:06, eva-ewa
Link

Kochają się przytulają się
Tylko ze strachu
Boją się samotności
Drżą jedno o drugie
Tylko ze strachu
Boją się śmiertelnie
Czarnych cmentarzy uczuć

Nie kłamią tylko wtedy gdy opowiadają sny
Bo snów nie trzeba wybaczać

Między obłudą kobiet a zazdrością mężczyzn
Szukają czego nie ma: miłości

Tylko ze strachu
Tylko ze strachu przed samotnością
Przepędzają od siebie jak psa
Obojętność
Która by ich uleczyła jak sen

Oto jest cała miłość naszego pięknego wieku
Po śmierci Tristana i Izoldy
Romea i Julii
Laury i Petrarki
Beatrycze i Danta
I tych wszystkich nudnych kochanków
I nadzianych uczuciem gołębic
Bez których bardzo często jest źle na świecie
Poetom
I niepoetom także

Tylko ze strachu przed samotnością
Ta dziewczyna słodka w szorstkiej łupinie
Pomarańczowego swetra
Leci ku miłości jak ćma do świecy
Zdmuchnij chłopcze ten obłudny płomyk
Nie funduj jej karuzeli lodów kina
Mając zamknięte serce nie otwieraj jej ciała
Jak różowego owocu: tylko ze strachu
Tylko ze strachu przed samotnością
Która przyjdzie i tak do ciebie
Zagubionego w tłumie jak ziarnko maku ślepe

Nauczmy się samotności
Aby siebie nawzajem nie krzywdzić

Nasza czułość zabija nas
Nasz cynizm zabija innych

Nie wypełniajmy sobą pustki
Którą przeczuwamy w rzece
Nie zastępujmy liścia na gałęzi
Który rośnie bez nas

Nauczmy się samotności
Nie bójmy się samotności

Nauczmy się samotności


Tadeusz Kubiak

19:00, eva-ewa
Link Komentarze (1) »

Patrzysz na moje ręce
są słabe - mówisz - jak kwiaty

patrzysz na moje usta
za małe by wyrzec: świat

- kołyszmy się lepiej na łodydze chwil
pijmy wiatr
i patrzmy jak zachodzą nam oczy
woń więdnienia jest najpiękniejsza
a kształt ruin znieczula

we mnie jest płomień który myśli
i wiatr na pożar i na żagle

ręce mam niecierpliwe
mogę
głowę przyjaciela
ulepić z powietrza

powtarzam wiersz który chciałbym
przetłumaczyć na sanskryt
lub piramidę:

gdy wyschnie źródło gwiazd
będziemy świecić nocom

gdy skamienieje wiatr
będziemy wzruszać powietrze

Zbigniew Herbert

18:51, eva-ewa
Link