Archiwum
Zakładki:
Poezja jest pokarmem duszy, naszym wspólnym skarbem i tylko autor wiersza może mieć zastrzeżenia do jego rozpowszechniania. Jednak nikt jeszcze tego nie zrobił.... Dziękuję za mój blog.
Pozostaw ślad...
Tutaj jestem:
Nie wiem, co to poezja, nie wiem, po co i na co... Wiem, że czasami ludzie czytają wiersze i płaczą.... Władysław Broniewski
RSS
niedziela, 15 stycznia 2017

Nie wiem, co to poezja,
nie wiem, po co i na co,
wiem, że czasami ludzie
czytają wiersze i płaczą,

a potem sami piszą,
mozolnie i nieudolnie,
by od dławiącej ciszy
łkające serce uwolnić.

A kiedy synka stracił
pewien robociarz z Radomia,
o wierszu pomyślał z płaczem
i list napisał do mnie:

"Chłopczyk był śliczny jak róża,
dobre, kochane dziecko...
Wierszyk niech będzie nieduży,
nie religijny- świecki..."

Nie wiem, co to poezja,
jest w niej coś z laski Mojżesza:
strumień dobędzie ze skały,
umie zabijać i wskrzeszać.

Władysław Broniewski

17:22, eva-ewa
Link
wtorek, 03 stycznia 2017


Widzę wyraźnie,
Jak Wernyhora
Oto znów Tycia nadchodzi pora
Przeciętny Polak w owe 3 dnie
Nic tylko je i je
Potem go duszność męczy
I kolka

Razem z nim jęczy
Przeciętna Polka
Lecz nim tak jęczyć zaczną pospołu
siadają sobie ślicznie do stołu
Inaugurując smakowy raj
Na głowę
Konsumowaniem świątecznych jaj 200 kal.
Potem szyneczka 450 kal.
Schabik 440 kal.
Wędzonka 490 kal.
Biała kiełbasa 310 kal.
Tatar 300 kal.
Golonka 630 kal.
A gdy obrzydną im już zakąski
Zaraz dostają kawałek gąski 325 kal.
Frytki 250 kal.
Czerwonej ciut-ciut kapusty 25 kal.
I barszcz na szynce pieprzny i tłusty 180 kal.
Do tego chlebek 210 kal.
Masło 300 kal.
I sól 15 kal.
A w międzyczasie
Gul 180 kal.
Gul 180 kal.
Gul 180 kal.
Gul 180 kal.
Wreszcie makowiec 160 kal.
Placek 200 kal.
Mazurek 260 kal.
Sernik 170 kal.
Rolada 170 kal.
Kilka ptifurek 230 kal.
Dwie czarne kawy, gorzkie 2x0 00 kal.
Kompotu łyk 50 kal.
Do tego znowu
Cyk 180 kal.
Cyk 180 kal.
Cyk 180 kal.
Cyk 180 kal.
Razem: 6.805 kal.
Trzy razy dziennie tak przez 3 dni
I ...
Nikt nie pozna nas.
Hi, hi, hi.


Ludwik Jerzy Kern

19:39, eva-ewa
Link


Pamiętam, kiedy byłem jeszcze małym chłopcem,
Świat był bardzo ogromny i bardzo był obcy.
Patrzyłem się na życie ciekawie, z radością
I rosłem upojony tej ziemi wielkością.

Gdy wróciłem niedawno z dalekiej podróży,
Świat mi się bardzo zmniejszył i stał się nieduży.
Gdy byłem małym chłopcem, nie znałem cierpienia.
Miałem serce spokojne i czyste marzenia.

Ale im bardziej rosłem i im dłużej żyłem,
Tym częściej byłem smutny, bardziej się martwiłem.
Dzisiaj wiem, jak się skończy ta gra nierozumna:
Smutek-większy od serca, świat-mniejszy niż trumna.


Antoni Słonimski

19:28, eva-ewa
Link
sobota, 17 grudnia 2016

A podana jest gdzieś ulica
(lecz jak tam dojść? którędy?),
ulica zdradzonego dzieciństwa,
ulica Wielkiej Kolędy.
Na ulicy tej taki znajomy
w kurzu z węgla, nie w rajskim ogrodzie,
stoi dom jak inne domy,
dom, w którym żeś się urodził.
Ten sam stróż stoi przy bramie.
Przed bramą ten sam kamień.
Pyta stróż: „Gdzieś pan był tyle lat?”
„Wędrowałem przez głupi świat „.
Więc na górę szybko po schodach.
Wchodzisz. Matka wciąż taka młoda.
Przy niej ojciec z czarnymi wąsami.
I dziadkowie. Wszyscy ci sami.
I brat, co miał okarynę.
Potem umarł na szkarlatynę.
Właśnie ojciec kiwa na matkę,
Że czas się dzielić opłatkiem,
więc wszyscy podchodzą do siebie
i serca drżą uroczyście
jak na drzewie przy liściach liście.
Jest cicho. Choinka płonie.
Na szczycie cherubin fruwa.
Na oknach pelargonie
blask świeczek złotem zasnuwa,
a z kąta, z ust brata, płynie
kolęda na okarynie:
Lulajże, Jezuniu,
moja perełko,
Lulajże, Jezuniu,
me pieścidełko.

Konstanty Ildefons Gałczyński

22:01, eva-ewa
Link
czwartek, 08 grudnia 2016


Otóż: w jakiś tam sposób nie byłem ci wierny;
istniał świat. A to rozprasza. Ja budziłem się
i żyłem, dotykałem, jadłem, rozmawiałem,
piłem wino i grałem w ludzkie gry, jeździłem
koleją i pozowałem do zdjęć, rozproszyłem się,
wybacz.

Otóż: w jakiś tam sposób nie byłam ci wierna,
byłam zajęta w innych miejscach, w innych
ludziach, prócz ciebie miałam pory roku,
zwierzęta, drzewa, wojny, dzieci, wielką przestrzeń
do ogarnięcia. Dopiero teraz zostanę przy tobie,
wybacz.

I teraz będzie wszystko? Nie będzie niczego.
Kapelusze i dachy, korony drzew, wieże,
drogi i tory kolejowe, rzeki - stąd widziane
rozpłyną ci się zaraz. Pozwoliłam sobie
zrobić dopisek na twojej kartce pocztowej,
wybacz.

Marcin Świetlicki

22:51, eva-ewa
Link
wtorek, 22 listopada 2016

Zapamiętaj, miły panie,
Że młodych zdobi młodość, a starych staranie.


Jan Izydor Sztaudynger
21:34, eva-ewa
Link
wtorek, 15 listopada 2016


Tańcz mnie w swoją piękność dźwiękiem skrzypiec, ogniem nut.
Tańcz mnie poprzez rozpacz aż do bezpiecznego snu.
Jak gałązkę mnie oliwną w stronę domu nieś.
Tańcz mnie po miłości kres.

Chcę patrzeć na twe piękno, kiedy nikt nie widzi nas.
Ujrzeć w twoich ruchach dawny Babilonu blask.
Pokaż z wolna to, co tylko ja o tobie wiem.
Tańcz mnie po miłości kres.

Teraz mnie do ślubu tańcz, tańcz mnie wciąż i wciąż.
Tańcz mnie bardzo, bardzo czule, tańcz mnie długo w noc.
Jesteśmy już z miłości tej, ponad nią, ponad nią, w niej.
Tańcz mnie po miłości kres.

Tańcz mnie do tych dzieci, które chcą się rodzić nam.
Przez zasłony, które spalił pocałunków żar.
Utkaj schron bezpieczny nam, choć nitka wciąż się rwie.
Tańcz mnie po miłości kres.

Tańcz mnie w swoją piękność dźwiękiem skrzypiec, ogniem nut.
Tańcz mnie poprzez rozpacz aż do bezpiecznego snu.
Pieść mnie ręką w rękawiczce, gołą ręką pieść.
Tańcz mnie po miłości kres.


Leonard Cohen
Tł. Wojciech Mann

20:43, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
sobota, 12 listopada 2016
Jestem z Wyspy Zielonej

Ręką Boga stworzonej
Z Irlandii

Panie dziękczynienie
Przyjm za to stworzenie
Przyjdź i zatańcz z nami
Lasami
Polami
Irlandii


Wiersz anonimowy  XIV w.
Tł.Małgorzata Goraj
18:32, eva-ewa
Link
piątek, 11 listopada 2016

Tu jestem — w mrokach ziemi i jestem — tam jeszcze
W szumie gwiazd, gdzie niecały w mgle bożej się mieszczę,
Gdzie powietrze, drżąc ustnie, sny mówi i gra mi,
I jestem jeszcze dalej poza temi snami.
Zewsząd idę ku sobie; wszędzie na się czekam,
Tu się spieszę dośpiewnie, tam — docisznie zwlekam
I trwam, niby modlitwa, poza swą żałobą,
Ta, co spełnić się nie chce, bo woli być sobą.

Bolesław Leśmian

10:22, eva-ewa
Link
piątek, 28 października 2016

Gdy łódź istnienia sięgnie brzegu
po drugiej stronie tęczy,
światło, co płonie tam od wieków
spali doczesne więzy.

Zaklęte w barwy śpią marzenia
po drugiej stronie tęczy,
dotykiem duszy je pozmieniasz
w deszcz kolorowych wierszy.

Spadną natchnieniem na nas nowym,
z tej drugiej strony tęczy,
promieniem co rozświetla głowy,
przenikną słowem pięknym.

A kiedy po mnie łódź zawita,
gdy świat i mną się zmęczy,
pomogę tobie myśli chwytać
po drugiej stronie tęczy.



Autor nieznany
(pistacjowy chłopiec)
19:05, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
środa, 19 października 2016

Życie – jedyny sposób,
żeby obrastać liśćmi,
łapać oddech na piasku,
wzlatywać na skrzydłach;

być psem
albo głaskać go po ciepłej sierści;

odróżniać ból
od wszystkiego, co nim nie jest;

mieścić się w wydarzeniach,
podziewać w widokach,
poszukiwać najmniejszej między omyłkami.

Wyjątkowa okazja,
żeby przez chwilę pamiętać,
o czym się rozmawiało
przy zgaszonej lampie;

i żeby raz przynajmniej
potknąć się o kamień,
zmoknąć na którymś deszczu,
zgubić klucze w trawie;

i wodzić wzrokiem za iskrą na wietrze;

i bez ustanku czegoś ważnego
nie wiedzieć.

Wisława Szymborska
21:47, eva-ewa
Link
poniedziałek, 10 października 2016

"Nie goń zewnętrznej matni,
nie toń w wewnętrznej pustce Bądź spokojny w jedności rzeczy,
a dwoistość zniknie sama." 

Seng Can

21:06, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
piątek, 23 września 2016

Bardzo wcześnie jest jesień. Coraz wcześniej słońce
Za jezioro z ołowiu w drżące spada trzciny.

Dzień jest po to, by sennie płynęły godziny ,

A wieczór, by oglądać gwiazdy spadające.

Renoir chyba w sadzie pomalował śliwy,
Tak ich skórka zielona, a brzegiem liliowa,
I wszystko tu coś znaczy, tylko brak nam słowa.

Ach! Jak tu odpowiedzieć: czy jestem szczęśliwy?

Jak nurek schodzi w mroki tajemniczych głębin,
Gdzie się przepych koralu bogato rozpina,

Tak ja wypijam wzrokiem czerwoność jarzębin,

Lub próbuję wargami czerwonego wina.

Jan Lechoń

17:10, eva-ewa
Link Komentarze (2) »
czwartek, 15 września 2016

Miejcie nadzieję!... Nie tę lichą, marną
Co rdzeń spróchniały w wątły kwiat ubiera,
Lecz tę niezłomną, która tkwi jak ziarno
Przyszłych poświęceń w duszy bohatera.

Miejcie odwagę!... Nie tę jednodniową,
Co w rozpaczliwym przedsięwzięciu pryska,
Lecz tę, co wiecznie z podniesioną głową
Nie da się zepchnąć ze swego stanowiska.

Miejcie odwagę... Nie tę tchnącą szałem,
która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem
Przeciwne losy stałością zwycięża.

Przestańmy własną pieścić się boleścią,
Przestańmy ciągłym lamentem się poić:
Kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią,
Mężom przystało w milczeniu się zbroić...

Lecz nie przestajmy czcić świętości swoje
I przechowywać ideałów czystość;
Do nas należy dać im moc i zbroję,
By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość.

Adam Asnyk
8 maja 1871


20:39, eva-ewa
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 września 2016

Różnica między seksem i miłością jest taka,
że seks rozładowuje napięcie,
a miłość je wywołuje.


Woody Allen

14:01, eva-ewa
Link
wtorek, 06 września 2016

Daruję Ci
myśl pierwszą o poranku
i ostatnią późno w nocy.

Daruję Ci
wszystkie oblicza radości
a z troski jedynie uśmiech
co je przesłania.

Daruję Ci
niesforność mą dziewczęcą
gdy przyjdziesz
i zdyscyplinowane zachowanie
gdy przyjść nie możesz.

Daruję Ci
odrobinę pyłu słonecznego
mej mocy
i nic z ołowiowego ciężaru
mej bezsilności.

Daruję Ci
tlący się ognik
mej nadziei
i nic z mroku
mego zwątpienia.

Daruję Ci
radosne me przyzwolenie
wszystkich Twoich cech
i uznanie pełne
tego co czynisz i czym jesteś.

Daruję Ci
przeświadczenie, że
posiadasz mnie bez reszty
i świadomość, że
niczego przyjąć nie musisz
czego nie pragniesz.

Oskar Jan Tauschinski

Przełożył
Stefan H. Kaszyński

20:37, eva-ewa
Link
niedziela, 04 września 2016

Gdy na jeziorach pada deszcz,
Wszystko jest z dali i szarości,
Dzień się w przydługi zmienia zmierzch
i łatwiej mówić o miłości.

Od góry mżawka, od dołu mgiełka,
Wkoło wilgotne wątpliwości,
Więc gdy się nagle serce rozełka,
Nie wolno mówić o milości...

Krople deszczu szeleszczą w leszczynie,
Wszystko minie, minie, minie,
Strumyk wezbrał i wartko umyka,
Zadeszczone trzciny trzęsie dreszcz.

Słuchaj miła to przecież muzyka,
Szelest leszczyn, poszum strumyka,
Dreszcze w trzcinie - to wszystko minie.
Wszystko minie, nawet ten deszcz.

Kiedyś pewnie padać przestanie,
Słońca wstanie promienny jeż,
I nie będzie tak szaro kochanie.
I nie będzie tyle słów na "esz".
Krople deszczu szeleszczą w leszczynie.
Wszystko minie, minie, minie.

Jonasz Kofta
16:49, eva-ewa
Link
piątek, 26 sierpnia 2016

Przemija magia, chociaż wielkie moce
jak były, są. W sierpniowe noce
nie wiesz, czy gwiazda spada, czy rzecz inna.
I nie wiesz, czy to właśnie rzecz, co spaść powinna.
I nie wiesz, czy przystoi bawić się z życzenia,
wróżyć? Z gwiezdnego nieporozumienia
Tak jakby wciąż stulecie było niedwudzieste?
Który błysk ci przysięgnie: iskra, iskra jestem,
iskra naprawdę z ogona komety,
nic tylko iskra, co łagodnie znika –
to nie ja spadam w jutrzejsze gazety,
to tamta druga, obok, ma defekt silnika. 

Wisława Szymborska
Z tomu: Wszelki wypadek (1972)
20:38, eva-ewa
Link
sobota, 13 sierpnia 2016

Często pro­wadzę z sobą długie roz­mo­wy i jes­tem przy tym tak mądry,
że cza­sami nie ro­zumiem ani jed­ne­go słowa z te­go,
co mówię.


Oskar Wilde

15:34, eva-ewa
Link
niedziela, 31 lipca 2016

Pocałunki w przymierzalni,
zagubiony kwit do pralni.
Nowy krzyk jesiennej mody.
Uciec gdzieś na antypody.
Zagubieni w nagłym świecie,
zaplątani w Internecie,
w sieci burzy i podróży,
utopijni trubadurzy.

Pośród świateł i reklamy
wysyłają telegramy.
Utopijni trubadurzy,
którym anioł z ręki wróży.

Zagubieni, zaplątani,
zakochani, zakochani...
Utopijni trubadurzy,
którym się czasami chmurzy...

Zamyśleni, zabiegani,
zagubieni, zaplątani,
zakochani, zakochani...

Ewa Lipska

14:08, eva-ewa
Link
czwartek, 28 lipca 2016
niedziela, 03 lipca 2016

Lato, pobądź z nami.

Lato, nie uciekaj.

Dom daleko,

gwar daleko,

ale blisko rzeka.

Nie licz nam kukułko,

ile dni zostało,

bo leśnego szczęścia dla nas

zawsze będzie mało.


Tadeusz Śliwiak


16:08, eva-ewa
Link
sobota, 02 lipca 2016


Dziś rano cały świat kupiłem,
gwiazdy i słońce, morze, las,
i serca, lądy i rzek żyły,
Ciebie i siebie, przestrzeń, czas.

Dziś rano cały świat kupiłem,
za jedno serce cały świat,
nad gwiazdy szczęściem się wybiłem,
nad czas i morskie głębie lat...

Gorące morza sercem płyną -
- pozłocie nieprzebytych sław,
gdzieś rzeki nocy mnie wyminą
w głębokich morzach złotych traw.

Chcę czerwień zerwać z kwiatów polnych,
czerwienią nocy spalić krew,
jak piersi nieba chcę być wolny,
w chmury się wbić w koronach drzew.

Krzysztof Kamil Baczyński

20:01, eva-ewa
Link Komentarze (1) »
niedziela, 26 czerwca 2016
Wypisujesz hasła w mojej dłoni
Potem szczotką ślad flamastra drzesz.
Mówisz, że nikogo się nie boisz,
Że jak przyjdą po nas to ich zjesz,cały ty.


Liście z drzew spadają masłem na dół,
Ty w tej samej kurtce szósty rok.
Na koncertach krzyczysz: "więcej czadu !"
I czytając w wannie tracisz wzrok.


Jesteś lekiem na całe zło
I nadzieją na przyszły rok.
Jesteś gwiazdą w ciemności,
Mistrzem świata w radości,
Oto cały ty.


Jesteś lekiem na całe zło,
I nadzieją na przyszły rok.
Jesteś alfą omegą,hymnem,kolędą
Oto cały ty,nienazwany ty...


Gdy głupota z biedą już mnie mają,
Robisz małpę i mam w domu cyrk.
W oczach ognie znów się zapalają,
I dla ciebie tylko chcę znów żyć.

Jesteś lekiem na całe zło...

Bohdan Olewicz


21:03, eva-ewa
Link

Tak się urodzić w niedzielę wieczór.
Nie chcieć, nie poczuć, nie przeczuć.
Być jak przesyłka, jak paczka mała.
Sama chciała, sama chciała...

Tak chodzić do szkół wszędzie po troszku.
Myśli i nerwy mieć w proszku.
Znaleźć i zgubić, co matka dała.
Sama chciała, sama chciała...

Tak się niemądrze w niemądrych kochać.
Nie trwać, nie czekać, nie szlochać.
Potem zazdrościć tej, co płakała.
Sama chciała, sama chciała...
 
Tak się na dobre rozlubić w tobie.
Z żalu za tobą wypłowieć.
Być nazbyt cicha lub nazbyt śmiała.
Sama chciała, sama chciała...
 
Tak nagle ustać w niedzielę wieczór.
Nie czuć, nie poczuć, nie przeczuć.
Wśród jasnych buków zasnąć jak skała.
Sama chciała, sama chciała...

Agnieszka Osiecka

20:46, eva-ewa
Link
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 68